Szablon stworzony przez Arianę dla Wioski Szablonów | Technologia Blogger | X X X
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą literatura zagraniczna. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą literatura zagraniczna. Pokaż wszystkie posty

środa, 12 sierpnia 2020

305. Jest krew..., Stephen King

Zbiór czterech opowiadań autorstwa mojego ulubionego współczesnego autora, Stephena Kinga. Jest krew... to jedno z najnowszych dzieł króla grozy, które zagościło całkiem niedawno na polskim rynku wydawniczym. Jak możecie się domyślić, do lektury podeszłam z ogromnym entuzjazmem i choć preferuję powieść od opowiadania, to i tak nie zawiodłam się. Stephen King potrafi oczarować, a także przerazić zarówno długą, jak i krótką formą. 

Stephen Edwin King (ur. 21 września 1947 w Portland) – amerykański pisarz, autor głównie literatury grozy. W przeszłości wydawał książki pod pseudonimem Richard Bachman, raz jako John Swithen. Jego książki rozeszły się w nakładzie przekraczającym 350 milionów egzemplarzy, co czyni go jednym z najbardziej poczytnych pisarzy na świecie. Jest autorem horrorów, które przeszły do klasyki gatunku, jak np. Lśnienie, Smętarz dla zwierzaków (w nowym wydaniu jako Cmętarz zwieżąt), Miasteczko Salem, Podpalaczka. Nie ogranicza się jednak do jednego gatunku, czego przykładem są: Cztery pory roku, Zielona mila, Oczy smoka, Bastion oraz 8-tomowy cykl powieści fantastycznych Mroczna WieżaJest wielokrotnym zdobywcą Nagród Brama Stokera i British Fantasy Award. W 2003 został odznaczony prestiżowym Medalem za Wybitny Wkład w Literaturę Amerykańską (Medal for Distinguished Contribution to American Letters, DCAL) przez National Book Foundation, a w 2014 – Narodowym Medalem Sztuki. Stephen King ma córkę i dwóch synów, również pisarzy: Owena Kinga oraz Joe Hilla. Zanim odniósł sukces jako pisarz, pracował jako nauczyciel języka angielskiego w szkole. * 

King po raz kolejny pokazuje pełnię swojego kunsztu. W tytułowej noweli Holly Gibney, ulubiona bohaterka czytelników (znana z trylogii o Billu Hodgesie i z Outsidera), musi stawić czoło swoim lękom i być może kolejnemu outsiderowi - tym razem w pojedynkę. Telefon pana Harrigana opisuje międzypokoleniową przyjaźń, która trwa po grób… a nawet dłużej. Życie Chucka ilustruje ideę, że każdy z nas posiada wiele osobowości. A w Szczurze niespełniony pisarz boryka się z ciemną stroną swojej ambicji. **


Zbiór rozpoczyna opowiadanie noszące tytuł Telefon pana Harrigana. Opowiada on historię Craiga - chłopca, który zaprzyjaźnia się z bogatym emerytem - tytułowym panem Harriganem. Mężczyzna jest znanym magnatem finansowym, który swą fortunę zdobył na giełdzie papierów wartościowych. Choć spora część opowiadania dzieje się za życia Harrigana, to prawdziwa akcja rozpoczyna się tuż po jego odejściu. Pierwsze opowiadanie znajduje się na pograniczu thrillera i horroru - autor wciąga czytelnika do swego mrocznego umysłu za pomocą powolnej akcji i mocnego klimatu wywołującego miejscami gęsią skórkę. Szereg tragicznych, pozornie przypadkowych zdarzeń okazuje się działaniem czegoś w rodzaju siły nadprzyrodzonej, dla człowieka zupełnie niezrozumiałej. Harrigan niczym diaboliczne deus ex machina rozwiązuje problemy dorastającego Craiga - nie zawsze proszony, lecz zawsze w brutalny sposób. Telefon pana Harrigana liczy sobie nieco ponad sto stron. Kolejne opowiadanie to Życie Chucka i już w tym miejscu mogę napisać, że jest to tekst, który wywarł na mnie najmniej pozytywne wrażenie. Choć nie miałam problemu z lekturą, to nie wniosła ona nic konkretnego - właściwie nawet do myśli przewodniej zbioru pasuje ona jak piernik do wiatraka. Utwór ciężko jednoznacznie sklasyfikować, jednakże na pewno nie określiłabym go mianem horroru. Opisuje on życie 39-letniego mężczyzny, który dowiaduje się, że jest chory na raka - nie niespodziewanie, ale czy  nawet z wieloletnim wyprzedzeniem można w pełni przygotować się na moment odejścia? 

Trzecie opowiadanie będące swego rodzaju wisienką na torcie, nie tylko współdzieli swój tytuł z tytułem całego zbioru, ale jest zdecydowanie najlepsze i najbardziej rozbudowane. Jest krew, są czołówki zajmuje 220 stron tomu i odnosi się do bestsellerowej trylogii Stephena Kinga o Billu Hodgesie (Pan Mercedes, Znalezione nie kradzione, Koniec warty) a także do jednej z najnowszych powieści króla grozy - Outsider. Główną bohaterką jest znana czytelnikom wcześniej wymienionych utworów, niejaka Holly Gibney. Jak sam autor zdradza w posłowiu, kocha Holly Gibney i choć początkowo miała być tylko poboczną bohaterką, to skradła niemalże całą całą książkę, jak i serce Kinga. Autor oddaje jej cały utwór - Jest krew, są czołówki to miejsce, gdzie Holly gra pierwsze skrzypce - i choć nie znam Trylogii Pana Mercedesa, ani Outsidera, to opowiadanie to wywarło na mnie niesamowicie pozytywne wrażenie. Mroczne, pełne akcji, kryminalnych wątków, niejasności i ciekawych bohaterów - a także zła w kingowskiej postaci. Ostatnie opowiadanie zbioru to Szczur - całkiem ciekawe i ogólnie spokojne zamknięcie całości. Historia skupia się na niejakim Drew Larson, niespełnionym autorze opowiadań, który postanawia napisać dzieło swego życia - prawdziwą powieść. Mężczyzna wyjeżdża do opuszczonej chatki, gdzie zatapia się w procesie tworzenia. Niespodziewanie na drodze Drew staje szczur, który obiecuje spełnić jedno życzenie mężczyzny - jednak każde życzenie ma swoją cenę. 


Jest krew... to zbiór opowiadań, który wciąga czytelnika już od pierwszych stron. Stephen King porusza tematy znane odbiorcy, lecz jak zwykle przedstawia je w nowy, świeży sposób - dodając do tego elementu grozy. Tom może się okazać prawdziwą gratką dla fanów twórczości króla - a także trylogii o Panu Mercedesie, czy powieści Outsider. 

* wikipedia
** materiały wydawcy

Za egzemplarz serdecznie dziękuję Wydawnictwu Prószyński i S-ka!

piątek, 15 maja 2020

300. Mroczne umysły, Gwenda Bond




Pierwsza powieść z serialowego świata Stranger Things. Gratka dla fanów i wciągająca historia z gatunku science-fiction. Fabuła Mrocznych umysłów ma miejsce zanim pojawił się Demogorgon, zanim przybył Łupieżca snów, zanim Will Byers zaginął. 

Gwenda Bond to autorka powieści dla młodzieży, najbardziej znana z serii o Louis Lane, ukochanej Supermena (Fallout, Double Down, Treaple Threat), oraz trylogii Cirque American (Girl on a Wire, Girl Over Paris, Girl in the Shadows). Wraz z mężem, Christopherem Rowe, współtworzą młodzieżowa serię The Supernormal Sleuthing Serrvice. Bond publikuje m.in. w Los Angeles Times, Publishers Weekly, Locus. Ukończyła wydział pisania na Akademii Sztuk Pięknych w Vermont. Mieszka wraz z mężem i ukochanymi zwierzętami w stuletnim domu w Lexington, w stanie Kentucky. *

Wiosna, 1969 rok. Terry Ives wiedzie spokojne życie w małym miasteczku Hawkins w stanie Indiana, w którym czas zdaje się płynąć wolniej, a wydarzenia związane z wojną w Wietnamie rzucają jedynie słaby cień na codzienność. Kiedy ambitna dziewczyna dowiaduje się o ważnym dla kraju rządowym eksperymencie MKULTRA, prowadzonym w miejscowym laboratorium, nie chce pozostać bierna i decyduje się wziąć w nim udział. Pozornie nieznacząca decyzja zmienia jej życie raz na zawsze. **


Serial Stranger Things poznałam dwa lata temu - będąc na zwolnieniu chorobowym obejrzałam w ciągu niecałych dwóch dni cały sezon pierwszy i wprost nie mogłam się opamiętać po tej historii! Zdecydowanie najmocniejszym elementem serialu jest klimat lat 80., który mnie osobiście bardzo kojarzy się z powieściami Stephena Kinga. Na kolejny sezon czekałam z utęsknieniem, a gdy tylko wpadł w moje przysłowiowe łapki, obejrzałam go równie szybko, co poprzedni. Wyobraźcie sobie zatem moją reakcję na tę książkę - w końcu dostałam to, o czym marzy każdy fan serialu, będący jednocześnie książkoholikiem - serial w książce! Warto jednak zaznaczyć, że powieść Mroczne umysły nie opowiada tej samej historii, którą możemy obejrzeć na komputerze, bądź laptopie, lecz wydarzenia mające miejsce wcześniej. Tak więc, generalnie otrzymujemy jeszcze więcej. 

Jest rok 1969. W małym miasteczku Hawkins położonym w stanie Luizjana z dnia na dzień zaczynają dziać się niepokojące rzeczy - nieoznakowane samochody, tajne laboratorium prowadzące badania na ludziach, milczący mundurowi i ponurzy lekarze, milczący niczym Charlie Chaplin na wielkim ekranie. W tle majaczy cień rzucany przez ówczesną sytuację polityczną Stanów Zjednoczonych - wojnę w Wietnamie. Coś zdecydowanie jest nie tak i Terry Ives postanawia rozgryźć co. 

Ciekawym elementem powieści ze świata Stranger Things jest tożsamość głównej bohaterki - Terry Ives to matka... Jedenastki. Panna Ives niefortunnie związuje swoje losy z doktorem Brennerem, który dowodzi tajemniczym i niepokojącym eksperymentom polegającym, między innymi, na wprowadzaniu pacjentów w stan otępienia, a także całkowitym odizolowaniu ich od świata. Co więcej, Terry przez przypadek odnajduje w laboratorium dziecko, niejaką 008.  


Do warsztatu autorki nie mam uwag - ani nie jest zły, ani nie rewelacyjny. Gwenda Bond przenosi czytelników w świat znany z małego ekranu, jednakże akcja powieści dzieje się wcześniej niż ta serialowa. Warto jednak zaznaczyć, że Mroczne umysły wypadają nie tylko dobrze, jak książkowa odsłona serialowego świata, ale jako powieść sama w sobie. Fabuła łatwo wciąga, a tajemnice, których w tej książce jest tyle, co kamieni na wiejskiej drodze, sprawiają, że wręcz trudno oderwać się od lektury. Klimat powieści idealnie oddaje ten znany tam z programu, co dla mnie jest ogromnym plusem. Bohaterowie są ciekawie i sympatycznie wykreowani. Czytelnik odnajdzie tu znacznie mniej potworów, a więcej o eksperymentach naukowych mających miejsce w Hawkins. 

Mroczne umysły okazały się być nie do końca tym, czego się spodziewałam, jednak nie określiłabym to wadą. Przyjemnie było zanurzyć się znowu w ten klimat oraz poznać wydarzenia mające miejsce przed akcją pierwszego sezonu. 

* lubimy czytać
** materiały wydawcy

Za egzemplarz serdecznie dziękuję wydawnictwu Poradnia K! 


niedziela, 3 maja 2020

298. Całopalenie, Robert Marasco

Jedna z najważniejszych powieści grozy, pochodząca ze złotego okresu literackiego horroru w Stanach Zjednoczonych. Kanoniczne dzieło, prekursorska historia epoki, będąca fundamentem gatunku literatury grozy. Całopalenie polskiego wydania dopiero doczekało się w tym roku, po 47 latach od czasu powstania. 

Robert Marasco to amerykański pisarz, dramaturg i nauczyciel, autor horrorów. Do jego najbardziej znanych dzieł należą wystawiana na Broadway'u sztuka Child's Play oraz powieść Całopalenie, która otrzymała kinową adaptację. Marasco urodził się Bronxie, ukończył studia na Fordham University. Po otrzymaniu dyplomu uczył łaciny w liceum, które sam ukończył - Regis High School na Manhattanie. Jego doświadczenie jak nauczyciela posłużyło mu za inspirację do napisania Child's Play, które zyskało duży rozgłos i otrzymało prestiżowe nagrody. Oprócz tego napisał dwie powieści. *

Ben i Marian Rolfe mają już serdecznie dość swojego ciasnego, dusznego mieszkania na Brooklynie, które podczas upalnego lata staje się nie do wytrzymania. Kiedy więc trafia im się okazja na wynajęcie luksusowej rezydencji na północy stanu za jedyne 900 USD za cały sezon, po prostu nie mogą odmówić. Właściciele mają jednak nietypową prośbę: w odległym skrzydle budynku, za dziwnymi, misternie rzeźbionymi drzwiami mieszka starsza kobieta, pani Allardyce, a nowi lokatorzy w ramach umowy wynajmu muszą zobowiązać się do przygotowywania jej posiłków. **

Całopalenie to książka, o której szczerze mówiąc, nie miałam zielonego pojęcia do czasu, gdy wydawnictwo Vesper, znane z powieści grozy (zarówno tych współczesnych, jak i klasycznych), zaproponowało mi recenzję tej powieści. Na paczkę czekałam z ogromnym wyczekiwaniem, a gdy tylko dzieło Roberta Marasco dotarło do mnie, postanowiłam szybko je przeczytać. Obok takich książek nie jestem w stanie przejść obojętnie, zwłaszcza że horror i klasykę uwielbiam, a połączenie tych dwóch gatunków to mój literacki kawałek nieba.   


Lektura tej powieści była... intensywna, uzależniająca i w pewnym sensie mrożąca krew w żyłach. Jednak nie w sposób znany z ówczesnego typowego horroru pełnego straszaków i obrzydliwych opisów. Całopalenie to historia, która wywołuje stałe uczucie niepokoju, gdyż Robert Marasco stopniowo buduje napięcie i poczucie zagrożenia, jednocześnie nie wskazując jednoznacznego źródła tych emocji. Tu główną rolę nie pełnią bohaterowie - rodzina Rolfe, która na czas letni wprowadza się do zniszczonej rezydencji i pełni tam rolę gospodarzy oraz opiekunów posiadłości - lecz sama posesja, przypominająca żywy organizm. Dopiero z czasem czytelnik odkrywa, że dom ten jest niczym pasożyt, żywiący się swymi mieszkańcami. Powoli wysysa z nich to, co dobre, odbierając im jednocześnie siły witalne oraz zdrowie psychiczne. Tajemnica i źródło tej diabelskiej mocy schowane jest głęboko w środku posiadłości, zamknięte za misternymi drzwiami, wokół których roi się od zdjęć udręczonych ludzi. Atmosfera z każdym rozdziałem niebezpiecznie się zagęszcza, otacza bohaterów i czytelnika - wciąga, przeżuwa a na końcu wypluwa. 

Całopalenie to bezsprzecznie klasyka gatunku i dzieło jedyne w swoim rodzaju. Lektura tej powieści, gdy tylko zagłębiłam się w zawiłość historii i oswoiłam się z dosyć cierpkim piórem autora, była dla mnie ogromną przyjemnością. Roberto Marasco nie daje się ponieść emocjom. Narracja jest dosyć jałowa i właśnie przez to, wydarzenia mające miejsce w niesamowitej i ponurej posiadłości, tak mocno dają się we znaki czytelnikowi. To, co czuje - niepokój stopniowo przeradzający się w strach, niepewność czy poczucie niebezpieczeństwa, należą tylko i wyłącznie do niego. Coś tu jest zdecydowanie nie tak, a bohaterowie nieuchronnie zmierzają ku własnej zagładzie. Powieść ta mocno wpływa na psychikę czytelnika. Autor bawi się zmysłami odbiorcy i bohaterów, niejednokrotnie sprawiając, że wydarzenia mające miejsce w powieści stawiamy pod znakiem zapytania. Czy to, co się dzieje w domu, jest prawdziwe, czy może jest wytworem wyobraźni  jego tymczasowych mieszkańców? Bo przecież dom, sam w sobie, nie może być zły, prawda? Nie ma tu w końcu duchów przemykających gdzieś w tle, samoistnie spadających obiektów, niepokojących głosów, dźwięków, udręczonego zawodzenia - a wręcz przeciwnie. Z każdym kolejnym dniem rezydencja rozkwita, staje się coraz piękniejsza, bogatsza w estetykę. Wszystko zmierza ku lepszemu, a jednocześnie... wręcz przeciwnie.  


Robert Marasco straszy w sposób subtelny, a jednocześnie zdecydowany. Wdziera się do umysłu odbiorcy i wręcz zmusza do pozostania w tej mrocznej rzeczywistości aż do ostatniej strony. Tu diabeł tkwi w szczegółach, samoistnym odradzaniu się rezydencji i powolnym upadku jego mieszkańców. Całopalenie trawi od środka, sięga każdej części ciała bohaterów, aż w końcu po ich jestestwie pozostanie tylko pył - zresztą wskazuje na to tytuł powieści, który przez długi czas był dla mnie swoistą zagadką i właściwie dopiero teraz, podczas pisania tego tekstu, udało mi się dojść do takich wniosków. Oceniając powieść całościowo, mogę śmiało stwierdzić, że jest to niezwykle przemyślana historia, która zdecydowanie zasługuje na uwagę polskich czytelników. Ten literacki horror z 1973 roku stał się prekursorem wielu powieści z gatunku literatury grozy, w których można doszukać się pewnego rodzaju podobieństw właśnie do Całopalenia - w tym momencie mogę wymienić choćby Lśnienie Stephena Kinga. Jednak czy Całopalenie tak naprawdę straszy? Na pewno nie w sposób nam znany - jest to inny strach, pochodzący z głębi, nie z otoczenia. Na pochwałę zasługuje nie tylko treść, ale także polskie wydanie powieści. Twarda oprawa, mroczna okładka oraz niepokojące ilustracje autorstwa Macieja Kamudy. Cóż, nie pozostało mi nic innego, jak polecić wam tę historię - naprawdę warto!

* materiały wydawcy
** materiały wydawcy 

Za egzemplarz serdecznie dziękuję wydawnictwu Vesper!

niedziela, 26 kwietnia 2020

297. Dzieci z Lovely Lane, Nadine Dorries

Drugi tom bestsellerowej serii Pielęgniarki, kontynuacja Aniołów z Lovely Lane, czyli książki którą recenzowałam w styczniu tego roku. Seria Nadine Dorries to przyjemna i porywająca historia pracowników liverpoolskiego szpitala St Angelus osadzona w latach 50. XX wieku. w intrygujący, a czasem i przygnębiający sposób ukazująca życie w powojennej Anglii. Oprócz poznanych wcześniej bohaterów, czytelnik będzie miał okazję spotkać nowe postaci, które wiele wniosą do fabuły - zarówno dobrego, jak i złego. 

Nadine Dorries pochodzi z Liverpoolu. Sama również ukończyła szkołę pielęgniarską i pracowała w tym zawodzie, doskonale zatem zna temat i branżę. Od 2005 roku jest posłanką do Parlamentu z okręgu Mid-Berdfordshire. Ma trzy córki. Jest autorką wielu bestsellerowych powieści obyczajowych, a kolejne tomy serii o pielęgniarkach z Lovely Lane niezmiennie wzbudzają emocje i zachwyt czytelniczek. *

Anglia, rok 1954. Dzielne pielęgniarki z Lovely Lane - Dana, Pammy, Victoria i Beth już drugi rok uczą się zawodu i samodzielności. Wkrótce zmierzą się z nie lada wyzwaniami - zarówno na oddziałach, jak i w życiu prywatnym. Są młode i nie bronią się przed miłością, w przeciwieństwie do siostry Emily Haycock, dyrektorki szkoły pielęgniarstwa, która stanie przed trudnym wyborem. Wszak zamężnym siostrom nie wolno pracować w zawodzie… Tymczasem w szpitalu St Angelus pojawia się sroga panna Van Gilder, nowa zastępczyni przełożonej pielęgniarek i szybko zyskuje niechlubny przydomek Krwawa Ava Wampirzyca. Swoimi pomysłami wprowadzenia usprawnień na oddziałach zamierza bezceremonialnie wywrócić szpitalne życie do góry nogami. **


Już pierwszy tom autorstwa Nadine Dorries wkradł się w moje gusta poprzez ciekawy i zróżnicowany wachlarz bohaterów, intrygujące miejsce i czas akcji, a także pióro autorki. Dzieci z Lovely Lane to bezpośrednia kontynuacja losów młodych pielęgniarek szpitala St Angelus - Dany Brogan, Pammy Tanner, Victorii Baker oraz Beth Harper. Te cztery młode kobiety niemalże od początku stażu obdarzyły się wzajemną sympatią i wspierały w trudnych chwilach - zarówno tych zawodowych, jak i prywatnych. Oczywiście, poruszając temat bohaterów serii, nie mogłabym nie wspomnieć o Emily Haycock, ich opiekunce, którą wręcz nie da się nie polubić. Oprócz wymienionych przeze mnie postaci, jest jeszcze ich cały szereg - tych drugo-, jak i trzecioplanowych, którzy biorą czynny udział w życiu liverpoolskiego szpitala, spiskują, mieszają i rozśmieszają. W drugim tomie mamy okazję poznać dwie nowe bohaterki, różniące się od siebie niczym ogień i woda: Lily i Amy. Ta pierwsza, to nastolatka mieszkająca w jednej z najgorszych ulic Liverpoolu, której całkiem przyjemna nazwa Clare Cottage potrafi zmylić niezorientowaną w tamtejszych realiach osobę. Dziewczyna pochodzi z patologicznej rodziny - jej rodzice to alkoholicy, którzy całkowicie zatracili się w swoim nałogu, pozostawiając dwójkę swych malutkich dzieci pod opieką szesnastoletniej córki. Lily Lancashire ciężko pracuje na utrzymanie rodzeństwa i jest gotowa zrobić dla nich wszystko. Druga bohaterka, Amy Curran to rozpieszczona i zepsuta nastolatka wywodząca się z dobrej rodziny - nigdy jej niczego nie brakowało i być może temu nic też nie docenia. Przez własną głupotę pakuje się w kłopoty, których konsekwencje mogą zmiażdżyć jej rodzinę. Losy tych dwóch nastolatek niespodziewanie się ze sobą splatają. W drugim tomie namiesza również niejaka Ava van Gilder, która dołączy do personelu St Angelus - niestety jej zamiary nie są dobre, a pracownicy szpitala będą musieli utworzyć wspólny front, aby obronić siebie, jak i placówkę przed jej działaniami.  

Dzieci z Lovely Lane to bardzo dobra kontynuacja pierwszego tomu. Niezwykle polubiłam Lily Lancashire, która zdobyła moje serce już w pierwszym rozdziale jej poświęconym - na szczęście autorka postanowiła rozwinąć jej wątek i prawie połowa książki dotyczy własnie Lily i jej rodziny. W tej części za to mamy znacznie mniej głównych bohaterek poprzedniego tomu, czyli Dany, Pammy, Victorii i Beth - pojawiają się one rzadziej i bardziej w tle, niż na pierwszym planie. Autorka jak zwykle porwała mnie opisami życia społecznego i obyczajowego Anglii XX. wieku - z naciskiem na funkcjonowanie NHS, czyli Narodowej Służby Zdrowia, jednak w dużej mierze skupiła się również na życiu tych najbiedniejszych obywateli, na których druga wojna światowa odcisnęła niezmywalne piętno. Nadine Dorries wpływa na uczucia czytelnika poprzez liczne opisy ciężkiego losu ludzi z tak zwanego marginesu społecznego.


Jestem ciekawa dalszych losów bohaterów wykreowanych przez Nadine Dorries. Autorka w ciekawy sposób rozwinęła losy mieszkańców Liverpoolu i pracowników szpitala St Angelus. Jest to jedna z tych serii, które naprawdę z łatwością potrafią przypaść czytelnikowi do gustu. 

* Lubimy czytać
** materiały wydawcy 

Za egzemplarz serdecznie dziękuję Wydawnictwu Prószyński i S-ka!

wtorek, 21 kwietnia 2020

296. Powietrze, którym oddychasz; Frances de Pontes Peebles

Piękna, refleksyjna powieść zapraszająca czytelnika w podróż po biednych zakątkach Brazylii, hałaśliwych dzielnicach Rio de Janeiro żyjących muzyką - aż po Hollywood, będące symbolem kultury amerykańskiej. Brazylijska pisarka, Frances de Pontes Peebles maluje w umyśle odbiorcy wyraziste obrazy, które pozostaną nie tylko w pamięci, ale i sercu. Drodzy czytelnicy, zapraszam Was na recenzję powieści Powietrze, którym oddychasz. 

Frances de Pontes Peebles to pisarka brazylijska, urodziła się w Recife, stolicy stanu Pernambuco. Ukończyła uniwersytet stanowy w Austin w Teksasie oraz warsztaty pisarskie Iowa Writers'Workshop. Otrzymała stypendium brazylijskiego Instituto Sacatar oraz nagrodę Michener - Copernicus Society of America. Jest także autorką opowiadań. Mieszka w Chicago. *

Dziewięcioletnia Dores pracuje na farmie trzciny cukrowej w sercu Brazylii. Osierocona, uboga i poniżana, pewnego dnia poznaje Graçę, córkę właścicieli majątku, w którym dorasta. Nowa znajomość całkiem odmienia jej życie i pozwala doświadczyć rzeczy, o których nigdy nawet nie marzyła. Urodzone w całkiem różnych środowiskach Dores i Graça szybko nawiązują relację, w której z początku niewinne dziecięce psoty przechodzą w głęboką zażyłość podsycaną miłością, sławą i uwielbieniem dla muzyki. **


Powietrze, którym oddychasz to wielowarstwowa historia dwóch kobiet. Maria das Dores to córka kobiety okrytej hańbą - od dziecka skazana na wstyd, biedę, ciężką pracę i społeczne potępienie. Jej przeciwieństwem jest druga główna bohaterka Maria das Graça - córka bogatego państwa Pimentel, którzy przejmują po swojej rodzinie plantację trzciny cukrowej Riacho Doce położoną w północno-wschodniej części Brazylii. To właśnie tam bohaterki poznają się jako dzieci - obie charakterne i na swój sposób krnąbrne; obie stworzone do czegoś więcej, niż służenie, życie w cieniu drugiego człowieka i przymusowe małżeństwo. Ich losy nierozerwalnie splatają się ze sobą. Już od pierwszej strony uderzył we mnie niekonwencjonalny styl autorki - piękne pióro, które wręcz zmusza do refleksji i nie pozwala gnać przez fabułę na oślep.  Powietrze, którym oddychasz to jedna z tych książek, którymi czytelnik delektuje się strona po stronie; nad tą historią trzeba się nachylić i wsłuchać w jej rytmy - jest to swego rodzaju liryczna podróż, poruszająca wszystkimi strunami w ciele czytelnika. Autorka z ogromną wrażliwością i szczegółowością kreśli losy dwóch zupełnie różnych od siebie kobiet, których porwała ta sama pasja - dzika, nieprzewidywalna muzyka samba de roda. Początkowo musiałam zasmakować specyficznego stylu narracji i przyzwyczaić się do wolnego tempa wydarzeń, lecz gdy tylko poczułam rytm narzucony przez Frances de Pontes Peebles, wręcz nie mogłam się oderwać od tej zmysłowej historii.


,,Czym jest prawda? Ktoś może prawdziwie wierzyć, że widział to a to wtedy a wtedy. Ale inna osoba może postrzegać tę samą rzecz zupełnie inaczej''. 

Frances de Pontes Peebles przenosi czytelnika do Brazylii lat 30. XX wieku, gdzie narodziła się jedyna w swoim rodzaju muzyka - później wraz z Dores i Gracą podróżujemy do Hollywood, gdzie kariera pań rozkwita i choć razem prowadzi je w zupełnie inne miejsca. Autorka w niezwykle autentyczny i zmysłowy sposób odtworzyła kulturę, historię i moc, jaką niesie ze sobą muzyka. Czytając, miałam przed oczami obraz bohaterek, jak i wydarzenia ich życia, co świadczy o plastycznym piórze brazylijskiej pisarki. Dawno nie zetknęłam się z tak tragiczną, pochłaniającą i emocjonalną historią. Każda strona to piękne słowa, frazy i cudne sentencje, nad którymi wielokrotnie zastygałam.


Zubożała plantacja, na której w pewien sposób wciąż funkcjonuje niewolnictwo; dzika dzielnica Rio de Janeiro - Lapa wręcz tętniąca muzyką; Hollywood w swoich złotych latach. Cóż za niesamowita i jedyna w swoim rodzaju podróż kreślona bajkowym piórem Frances de Pontes Peebles, która silnie działa na wyobraźnię czytelnika. Warto również zwrócić uwagę na relację między głównymi bohaterkami - równie dziką i nieprzewidywalną, co muzyka, którą tworzą. Uczucia, które łączą obie panie trudno ubrać w słowa - nie jest to nic jednoznacznego i jednocześnie nieskazitelnego. Relacja ta przypomina różę - z daleka piękna, z bliska jednak łatwo się zranić. Nie brak tu zazdrości, namiętności, złośliwości, a także wsparcia. Choć narratorką powieści jest Dores, to fabuła w dużej mierze skupia się na Graçy. Zdecydowanie bardziej polubiłam tą pierwszą, lecz drugiej nie można odmówić oryginalnego charakteru i magnetycznej osobowości, którą można odczuć nawet z kart historii.  Graça, jako artystka znana pod pseudonimem Sofia Salvator, to podręcznikowa osobowość sceniczna, która przyciąga wzrok ludzi samą swoją osobą - pełna wdzięku, seksapilu, kusząca głosem i ciałem. Za jej sukcesem stoi Dores, jako artystka początkowo znana z kolei pod pseudonimem Lorena Lapa - jednakże Dor odnajduje swój talent nie na scenie, lecz za nią, jako autorka piosenka.

* materiały wydawcy
** materiały wydawcy

Za egzemplarz serdecznie dziękuję Wydawnictwu Literackiemu!

czwartek, 16 kwietnia 2020

295. Piankowe niebo, Cathy Cassidy

Książka idealna dla młodych czytelniczek, które dopiero wkraczają w świat nastolatek. Ciepła, aktualna i słodko-gorzka historia poruszająca kilka ważnych kwestii - między innymi uroki dorastania, pierwszą miłość a także poszukiwanie własnej tożsamości w cieniu idealnego rodzeństwa - w tym przypadku identycznej siostry bliźniaczki głównej bohaterki. Drodzy czytelnicy, przedstawiam Wam Skye Tanberry, kolejną z sióstr Bombonierek. 

Cathy Cassidy to brytyjska pisarka, autorka powieści dla młodzieży. Napisała pierwszą książkę dla dzieci w wieku 8 lub 9 lat. Studiowała w Art College w Liverpoolu, współpracowała z magazynami Jackie i Shout. Mieszka z rodziną w Merseyside. * Autorka popularnej serii BOMBOnierki. 

Skye jest wesołą i uroczą dziewczyną z odrobiną szaleństwa i zamiłowaniem do staroci. Ma siostrę bliźniaczkę Summer – niby są identyczne, ale Skye od zawsze czuje się gorsza od siostry. Wciąż czuje się tą drugą. Nawet Alfie, najlepszy przyjaciel Skye, ostatecznie przyznaje, że zakochał się nie w niej, ale w Summer – to boli… Chociaż Sky kocha siostrę najbardziej na świecie, także chciałaby zostać zauważona, chciałaby wreszcie zabłysnąć. Tylko jak wyjść z cienia, pozostając sobą? **

Pierwszy tom serii Cathy Cassidy niejeden raz przykuł moją uwagę - zwłaszcza słodką okładką i równie apetycznym tytułem. Aktualnie na polskim rynku dostępne są dwie części przygód sióstr Tanberry: Wiśniowe serce, Piankowe niebo. Trzecia część premierę będzie miała już niedługo, a jej tytuł brzmi Letnie marzenie. Każda z książek opowiada o kolejnej siostrze, które przez sąsiadów nazywane są Bombonierkami. W pierwszej części czytelnik miał okazję poznać Cherry Costello, czyli przyrodnią siostrę Skye, Summer, Honey i Coco. 


W drugiej części autorka postanowiła poświęcić uwagę trzynastoletniej Skye Tanberry, która uwielbia styl vintage, a także historię i horoskopy. Dziewczynka zaczyna wkraczać w świat nastolatek i niestety... niezbyt odnajduje się w świecie zdominowanym przez walkę o atencję chłopców, oraz sztukę makijażu. Kluczowym wydarzeniem historii jest odnalezienie kufra z prywatnymi rzeczami niejakiej Clary Travers, która kilkadziesiąt lat temu zginęła śmiercią tragiczną - a w dodatku, według lokalnej legendy nawiedza las w pobliżu domu Tanglewood. Skye zafascynowana staromodnymi ubraniami zmarłej dziewczyny, zaczyna je coraz częściej ubierać i zatracać się w świecie fantazji. 

,,Czy chęć zaszycia się w przeszłości jest taka godna potępienia, skoro teraźniejszość jest najeżona pułapkami, a przyszłość budzi strach?''.

Choć tytuł serii sugeruje, że na czytelnika - a raczej czytelniczkę - czeka urocza i pełna słodyczy historia, to niestety faktyczna treść różni się od pochopnych wniosków. Cathy Cassidy wykreowała młode bohaterki, które jak każda nastolatka, zmagają się z własnymi kompleksami oraz problemami rodzinnymi. Skye czuje się jak marny cień swojej idealnej siostry bliźniaczki, która osiąga sukces za sukcesem i bez najmniejszego problemu zjednuje sobie ludzi. Choć kocha swoją siostrę, to gdy Summer błyszczy i słucha pochwał, Skye chowa się gdzieś w tle, wiedząc że jest jej nieudaną kopią. Trzynastolatka coraz bardziej ucieka w świat fantazji, gdzie czuje się bezpieczna, wartościowa i zauważana. 

Piankowe niebo to urocza, rozgrzewająca serce historia wypełniona czekoladkami i innymi słodyczami, ale i zawierająca w sobie nuty goryczy, jaką potrafią wywołać problemy wieku dojrzewania, a także te rodzinne. Skye, jak na trzynastolatkę, okazała się być nad wyraz dojrzałą bohaterką o oryginalnym charakterze i stylu bycia. Jej losy splatają się z historią Clary Travers. Autorka stworzyła intrygującą tajemnicę, która napędza fabułę i budzi w czytelniku ciekawość. 


Choć nastolatką już daaawno nie jestem, to książka autorstwa Cathy Cassidy ogromnie mi się spodobała. Lektura idealna dla dziewczynek, które wkraczają w świat dojrzewania - ciepła, miejscami pouczająca, zabawna i tajemnicza historia! 

* lubimy czytać
** materiały wydawcy


Za egzemplarz serdecznie dziękuję Wydawnictwu IUVI!

wtorek, 31 marca 2020

292. Instytut, K.C. Archer

Debiutancka powieść zagranicznej autorki ukrywającej się pod pseudonimem artystycznym. Instytut to tegoroczna nowość wydana przez jedno z moich ulubionych wydawnictw - Uroboros. Jako fanka zjawisk paranormalnych, a także literatury z wątkami nie z tego świata, nie mogłabym przejść obojętnie obok tej książki - zwłaszcza, że już sama okładka fascynuje i obiecuje udaną lekturę. Czy dałam się zwieść grafikowi? 

K.C. Archer to autorka ukrywająca się pod pseudonimem. Instytut (2018) jest jej pierwszą książką i jednocześnie pierwszym tomem serii. * Aktualnie na rynku zagranicznym jest już dostępna druga część nosząca tytuł The Astral Traveler's Daughter. 

Teddy Cannon nie jest typową dwudziestokilkuletnią kobietą. Owszem, jest zaradna, bystra i pokręcona. Ale potrafi też z niesamowitą precyzją czytać ludzi. Nie zdaje sobie jednak sprawy, że jest prawdziwym medium. Kiedy seria złych decyzji prowadzi Teddy do wpadki z policją, interweniuje tajemniczy nieznajomy. Zaprasza ją do złożenia podania do instytutu dla mediów, placówki ukrytej u wybrzeży San Francisco, gdzie studenci są szkoleni niczym pracownicy Delta Force: uczelnia ta jest konkurencyjna, bezwzględna i ściśle tajna. Studenci uczą się tam telepatii, telekinezy, umiejętności śledczych i taktyki SWAT. A jeśli przetrwają szkolenie, kontynuują służbę na najwyższych szczeblach władzy, wykorzystując swoje umiejętności do ochrony Ameryki i świata. *


Sięgając po tę książkę, nie można pozbyć się wrażenia, że gdzieś już spotkaliśmy się z podobną historią. Paranormalne umiejętności, ludzie traktujący siebie samych jak wyrzutków społecznych,  instytut naukowy pomagający im okiełznać swe zdolności; tajemnicze badania, w które zamieszane jest wojsko oraz rząd państwa. Czy ktoś z Was już znalazł pierwowzór? Gdy tylko przeczytałam kilka początkowych rozdziałów już wiedziałam, z czym Instytut K.C. Archer tak bardzo mi się kojarzy... z historią grupy mutantów znanych z komiksów, a także filmów - X-Men. Jednak ze względu na to, że uwielbiam mutantów i stosunkowo niedawno oglądałam wszystkie części filmów, jest to zdecydowanie pozytywne skojarzenie. Główną bohaterką debiutu K.C Archer jest niejaka Theodora Delaney Cannon znana jako Teddy. Dwudziestoczteroletnia dziewczyna wychowana w Las Vegas uwielbia hazard, a jej ulubionym miejscem jest kasyno. Teddy jest naprawdę dobra w karty, a zdecydowanie ma na to wpływ jej nad wyraz rozwinięta spostrzegawczość, dzięki której dziewczyna jest w stanie przewidzieć decyzje i sytuację graczy na podstawie ich zachowania, gestów a także mimiki. Niespodziewane spotkanie z nieznajomym mężczyzną zupełnie zmienia jej życie oraz otwiera oczy na pewne sprawy... a zwłaszcza na samą siebie. Theodora dołącza do Instytutu Whitfield, gdzie spotyka ludzi podobnych do siebie, a także odkrywa wstrząsającą fakty ze swojej przeszłości. Za pomocą morderczych treningów fizycznych i umysłowych zdobywa wiedzę i umiejętności, dzięki którym w przyszłości będzie w stanie wykonać zadania specjalne na najwyższych szczeblach władzy państwowej, a także światowej. Mówiąc jaśniej, absolwenci Instytutu Whitfield są szkoleni do wyższych celów. 

„Jeśli nie pasujesz do społeczeństwa, wśród nich się odnajdziesz...”

Instytut jest jedną z tych książek, które czyta się błyskawicznie. Strony właściwie przewracają się same - jednakże warto zaznaczyć, że to nie rwąca akcja odpowiada za taki stan rzeczy, lecz wyraziste pióro autorki, które trafi w gusta większości czytelników. K.C. Archer skupia się na konkretach, nie odpływa w warstwę uczuciową czy emocjonalną bohaterów - jednak przy tym nie pozbawia swych postaci namiętności. Autorka w intrygujący sposób tłumaczy działanie paranormalnych umiejętności. W Instytucie Whitfield rodzą się przyjaźnie, a także coś więcej - co niekoniecznie pomoże studentom skupić się na nauce i ćwiczeniach. Teddy warstwa po warstwie rozbiera swe tajemnicze umiejętności, stopniowo odkrywając prawdę o sobie i swojej rodzinie, a także swoich przyjaciołach. Niestety nie każda prawda jest ładna i właściwie do samego końca pierwszego tomu nie wiadomo, kto jest dobry, a kto zły.


Druga połowa książki zdecydowanie jest lepsza niż pierwsza, także warto dać szansę tej książce i przekonać się na własnej skórze, czy debiutująca autorka zrobiła na was pozytywne wrażenie, oraz czy zdecydujecie się na lekturę drugiego tomu, który mam nadzieję, jeszcze w tym roku do nas trafi. Instytut kusi okładką i fabułą przypominającą X-Menów. Mnie książka zdecydowanie kupiła. 

* materiały wydawcy
** materiały wydawcy

Za egzemplarz serdecznie dziękuję Wydawnictwu Uroboros!
 


niedziela, 22 marca 2020

290. Miasto żaru, Jeanne DuPrau

Pierwszy tom fantastycznej serii YA, opowiadającej o losach mieszkańców podziemnego, odizolowanego i całkowicie samowystarczalnego miasta Żar, które niegdyś ocaliło swych mieszkańców przed zagładą. Niestety po wielu latach użytkowania, oaza światła zaczyna się rozpadać - i to dosłownie. Życie mieszkańców ląduje w rękach dwójki nastolatków, Liny Mayfleet i Doona Harrowa. Czy uda im się ocalić Żar? 

Jeanne DuPrau urodziła się w San Francisco w 1944 roku. Amerykańska pisarka najbardziej znana z serii Kroniki Żaru (w skład serii wchodzą trzy części: Miasto żaru, Lud Iskier, The Diamond of Darkhold, a także prequel The Prophet of Yonwood). Pierwsza część serii w 2008 roku doczekała się adaptacji filmowej noszącej tytuł Miasto cienia. W rolach głównych wystapili Saoirse Ronan w roli Liny oraz Harry Treadaway w roli Doona. 

Żar to podziemne miasto o jednym przeznaczeniu - ocalić ludzkość. I spełniło swoją rolę, ale dwa stulecia później niezawodne dotychczas systemy zaczynają szwankować. Lina, młoda dziewczyna nieszczęśliwa ze swojego przydziału do pracy, odkrywa starożytny przekaz, który może ocalić miasto. Tylko czy zdąży, nim zgaśnie ostatnia żarówka w Żarze i ludzkość pochłonie mrok? *

Miasto żaru wydaje się być kolejną, typową historią opowiadającą o losach dwójki zwykłych nastolatków, którzy jakimś cudem ratują świat przed katastrofą - i choć w dużej mierze tak właśnie jest, to nie mogłabym nazwać tej książki schematyczną bądź przewidywalną. Jeanne DuPrau stworzyła dystopiczną opowieść przeznaczoną dla młodszego czytelnika, w której opowiada o losach miasta niegdyś będącego fenomenem urbanizacji; oazą, która uratowała wiele istnień przed śmiercią. Jednak wraz z latami użytkowania zasoby samowystarczalnej, podziemnej metropolii zaczęły się zużywać, a urządzenia zwyczajnie psuć. Coraz częściej dochodzi do całkowitego zaciemnienia spowodowanego brakiem w dostawach prądu, żywność puszkowana, żarówki a nawet niezbędne do życia witaminy zaczynają się kończyć, Mieszkańcy nauczeni jedynie korzystać z tego, co zostało im ofiarowane i podejmować marne próby napraw mechanizmów podtrzymujących prawidłowe funkcjonowanie miasta, nie są w stanie utrzymać Żar - a zamiast otrząsnąć się z marazmu biernie oczekują na przybycie Budowniczych, którzy niegdyś stworzyli ich oazę światła. 


Jeanne DuPrau zaskoczyła mnie kreacją ponurej wizji przyszłości - w której człowiek tak naprawdę zamiast iść do przodu, przez swą bierność i obojętność pod względem osiągnięć technologicznych wraca do przeszłości. Mieszkańcy Żaru nie wiedzą nic o świecie zewnętrznym, a wiele terminów rozumieją zaledwie w sposób metaforyczny. Są zamknięci, całkowicie odizolowani od rzeczywistości, którą znamy. Co więcej, nawet w obliczu zagrożenia pozostają całkowicie bezużyteczni, pozostawiają swój los w rękach wyimaginowanego wybawcy. Czytelnik zmierzy się ze tematem skorumpowanej polityki oraz będzie miał okazję przenieść się do świata, w którym nikt już nie pamięta, co to jest niebo i jak przyjemne są promyki słońca tańczące na naszym ciele. 

To przykre, że tak cudowna historia musiała czekać aż szesnaście lat, aby trafić w ręce polskich czytelników. Rzadko zdarza się, by powieść dedykowana młodszemu czytelnikowi miała w sobie tyle mądrości i zaskakujących wniosków. Sięgając po tę książkę, naprawdę nie sądziłam, że aż tak bardzo przypadnie mi ona do gustu. Ciekawi, sympatyczni i dociekliwi główni bohaterowie, którzy wbrew społeczeństwu a także organom władzy postanawiają działać w imię dobra ogółu. Lina i Doon to zgrany duet wyróżniający się otwartymi umysłami i chęcią działania. Ludność zamieszkująca Żar tak długo przebywająca w izolacji, że wraz z czasem zaczęła tworzyć historie i legendy na temat otaczającej ich ciemności. No i oczywiście podziemne miasto - miejsce, które całkowicie podbiło moje serce swą niesamowitą i oryginalną infrastrukturą. Fabułę nakręca element zagadki - tajemniczej wiadomości, która przez zabawny przypadek ulega zniszczeniu, a dwójka głównych postaci musi rozszyfrować sens przekazu zanim będzie za późno. 


Miasto żaru to książka, która pomimo tego, iż jest dedykowana głównie młodszemu czytelnikowi, rozkocha w sobie niejednego starszego odbiorcę. To zaskakująca, oryginalna i ciepła historia o przyjaźni i poświęceniu, osadzona w niebanalnym uniwersum, które powoli się rozpada. Miasto żaru zostało objęte moim patronatem medialnym, z czego bardzo się cieszę - bo to powieść, którą mogę w stu procentach wam polecić. 

* materiały wydawcy

Za egzemplarz serdecznie dziękuję wydawnictwu Nowa Baśń! 


piątek, 20 marca 2020

289. Czyjaś córka, David Bell

Zawrotna pozycja literacka przedstawiająca dwanaście godzin niełatwego śledztwa w sprawie zaginięcia dziesięcioletniej dziewczynki. Tutaj każdy szczegół i każda osoba z otoczenia nieletniej ma ogromne znaczenie, jednak najważniejszym czynnikiem oddziałującym na finał poszukiwań jest nieubłaganie upływający czas. Czy dwójka policjantów prowadzących sprawę odkryje prawdę zanim wskazówka na zegarze życia Felicity bezwzględnie się zatrzyma? 

David Bell jest autorem bestsellerowych powieści, które zostały przetłumaczone na wiele języków. Urodził się w Cincinnati, w Ohio, a obecnie prowadzi warsztaty pisarskie na Western Kentucky University. W wolnym czasie ogląda filmy albo spaceruje po znajdującym się w pobliżu jego domu cmentarzu. Jest zapalonym fanem amerykańskiego footballu. Jego żoną jest pisarka Molly McCaffrey. * 

Michael Frazier ma wszystko - świetną pracę, piękny dom, kochającą żonę. Do pełni szczęścia brakuje mu tylko dziecka. Kiedy pewnego dnia w drzwiach niespodziewanie pojawia się jego ex, może oznaczać to tylko kłopoty. I faktycznie - była żona prosi go o pomoc w szukaniu swojej zaginionej córki, Felicity. Twierdzi, że dziewczynka została porwana, a jej ojcem jest… Michael. Mężczyzna nie ma pewności, czy to prawda, ale niepokojąc się o los dziewczynki, rusza z Ericą na poszukiwanie dziecka, którego zawsze pragnął, a o którego istnieniu nie miał pojęcia. Tymczasem Angela, obecna żona Michaela, odkrywa szokujące fakty z życia Eriki i zaczyna się obawiać o bezpieczeństwo męża i zaginionego dziecka… **

Czyjaś córka to książka, która wciągnie każdego czytelnika już od pierwszego rozdziału. David Bell rozciąga nad odbiorcą sieć kłamstw, intryg i znaczących zaszłości z życia bohaterów, które powodują uczucie zagubienia i dezorientacji. Michael, główny bohater powieści, przeżywa gwałtowne spotkanie z bolesną przeszłością, z kolei jego żona wydobywa na światło dzienne sekrety, które jej idealny mężczyzna głęboko przed nią ukrywał. W tej pozycji literackiej tylko jeden fakt jest pewny - będzie bolało. 


Sięgając po tę książkę, nie spodziewałam się, że jej lektura będzie aż tak porywająca i ekscytująca. Tę czterystustronicową nowość od Wydawnictwa Prószyński i -ska przeczytałam w zaledwie dwa wieczory z wypiekami na twarzy. Śledztwo w sprawie zaginięcia dziesięcioletniej Felicity komplikuje się z każdym rozdziałem, a im dalej w las - tym więcej podejrzanych i kłamstw, które wypływają niczym oczka na rosole. Czytelnik ma podgląd w poczynania dwójki policjantów, matki i  rzekomego ojca dziewczynki, a także jego żony i teściowej. Każdy z nich odkrywa kolejne elementy fabuły, a mnogość wydarzeń z życia Eriki powodują gwałtowny zwrot  w śledztwie. Fabuła powoli zaczyna składać się w spójną całość, która zaszokuje niejednego czytelnika. Odmienne perspektywy, fale emocji i niepewności kreślą zawiły obraz sytuacji, która zamienia się w niebezpieczną grę o życie niewinnego dziecka. 

David Bell zaskoczył mnie nietuzinkowym pomysłem na fabułę, przekonał niezwykle przekonującymi i różnorodnymi profilami postaci występującymi w tej niestety jednotomowej historii.  Autor trzyma czytelnika w szachu już od pierwszej strony! Zdecydowanie jest to książka warta waszej uwagi, która przeniesie was w miejsce, gdzie czas ma kluczowe znaczenie a policjanci muszą zmierzyć się z wieloma niewiadomymi, a także sprawami z przeszłości, które wcale nie ułatwią śledztwa. Kryminalna zagadka wcale nie jest tak oczywista, jak wydaje się to na pierwszy rzut oka - nabiera mocy z każdym kolejnym faktem i każdą osobą, która wstępuje w sprawę zaginięcia. Autor wprawnie posługuje się piórem, tworząc plastyczny obraz wydarzeń, całość posypuje olbrzymią dawką wartkiej akcji. Jego warsztat literacki jest uniwersalny, a jednocześnie intrygujący. Z łatwością przypadnie do gustu każdemu czytelnikowi. Co więcej - David Bell bawi się z odbiorcą co rusz podsuwając mu poszlaki, prowadząc w ślepe uliczki. Czytelnik musi ograniczyć swe zaufanie względem bohaterów a także wysuniętym przez siebie przypuszczeniom.


Emocje. Kłamstwa. Pokręcone umysły. Który czytelnik kryminałów nie oczekuje tych elementów? Czyjaś córka oferuje to wszystko, a nawet o wiele więcej. W tym momencie jest to jedna z lepszych książek, które przeczytałam w tym roku i zdecydowanie mam ochotę na więcej takich historii. David Bell całkowicie przekonał mnie do siebie tą jedną książką. Naprawdę wciągająca!

* Lubimy Czytać
** materiały wydawcy

Za egzemplarz serdecznie dziękuję Wydawnictwu Prószyński i S-ka!

środa, 18 marca 2020

288. Uwięziona królowa, Kristen Ciccarelli

Drugi tom serii Iskari, której pierwsza część pod koniec lutego podbiła moje serce! Ostatni Namsara to historia, która przeniosła mnie w zupełnie inny świat - wypełniony pradawnymi opowieściami oraz potężnymi i dzikimi smokami. Kristen Ciccarelli kompletnie mnie zaskoczyła swym pomysłem i najprościej mówiąc: całkowicie zachwyciła. Uwięziona królowa to kontynuacja losów królestwa rodem z Księgi tysiąca i jednej nocy, jednak to co autorka przygotowała dla czytelników tym razem, zapewne po raz kolejny zadziwi niejednego odbiorcę. 

Kristen Ciccarelli dorastała na Półwyspie Niagara na południowym Ontario w Kanadzie na plantacji winogrona należącej do jej dziadka. Zanim stała się bestsellerową autorką, pracowała w piekarni, była baristką, księgarką i zajmowała się wyrobem ceramiki. * Jej debiutancka powieść Ostatni Namsara została przetłumaczona na dwanaście języków. 

Żyły kiedyś dwie siostry, które łączyła tak silna więź, że nic nigdy nie mogło ich rozdzielić. Roa i Essie nazywały to nicią. Zajmowały się magią – aż Essie straciła życie w straszliwym wypadku i jej dusza została uwięziona w tym świecie. Sprawcą jej śmierci był Dax, dziedzic tronu Firgaardu. Roa poprzysięgła znienawidzić go po kres. Jednak osiem lat później Dax wrócił, by błagać ją o pomoc. Zamierzał zdetronizować swego okrutnego ojca, który dla ludu Roi był bezlitosnym ciemiężycielem. **

Sięgając po pierwszy tom serii Iskari wiedziałam, że przepadnę - i jak zapewne się domyślacie, przepadłam kompletnie i całkowicie w historii tak niesamowitej i oryginalnej, że zamykając Uwięzioną królową miałam ochotę raz jeszcze przeczytać tę książkę. Ostatni Namsara wprowadził czytelnika w orientalny świat, w którym rzeczywistość bohaterów przeplata się z pradawnymi opowieściami  mającymi w sobie więcej życia, niż niejeden z nas. Silni bohaterowie łamiący stereotypy, majestatyczne smoki, zakazane uczucia, intrygi i walka o władzę to główne cechy trylogii. 


Tom pierwszy diametralnie różni się od tomu drugiego - nie oznacza to jednak, że Uwięziona królowa w jakikolwiek sposób ustępuje swej poprzedniczce. Kontynuacja losów bohaterów zachwyca równie mocno co Ostatni Namsara, a pod niektórymi względami nawet i przysłania pierwszą część. Asha, pogromczyni smoków i harda księżniczka łamiąca powszechne stereotypy ustępuje miejsca Roi - krzewowiance, córce Domu Pieśni, która poślubiając Daksa, brata Ashy, staje się królową znienawidzonego przez krzewowian Firgaardu. Z kolei tajemniczy Torwin, służący a także kochanek Ashy, ustępuje miejsca Daksowi. Główni bohaterowie Ostatniego Namsary stają się zaledwie bohaterami epizodycznymi, choć czytając tę historię nie sposób o nich nie myśleć. Ich duch utrzymuje się na kartach historii nawet pomimo tego, iż ich imiona padają niesamowicie rzadko. Kristen Ciccarelli snuje enigmatyczną historię dwóch sióstr, jednocześnie przedstawiając teraźniejsze losy jednej z nich. Roa, choć pozornie bezbronna i delikatna, okazuje się bohaterką równie charyzmatyczną i silną co Asha. Działa w inny sposób, prezentuje nieco inne wartości, a jednak pod niektórymi względami jest bardzo podobna do legendarnej pogromczyni smoków. Dax również zaskakuje czytelnika swoim prawdziwym obliczem - czaruje chłopięcym urokiem, a także swą tajemniczością. 

,,Prawdziwa miłość jest jak najmocniejsza stal. To głownia miecza, którą można roztopić, można zmienić jej kształt uderzeniem młota, ale złamać ją to zadanie, którego nikt nie jest w stanie wykonać. Nawet Śmierć''. 


Uwięziona Królowa prezentuje losy bohaterów łączące się bezpośrednio z poprzednim tomem. Dowiadujemy się, co następuje po rewolcie a także uwolnieniu Ashy - czytelnik, a także Dax i Roa muszą odnaleźć się w świecie, gdzie nic nie jest jasne i oczywiste. Firgaard wypełniony jest zdrajcami, kłamcami i osobami, które tylko czekają na okazję, by zaatakować i obalić parę królewską. Wątek Tkaczki Niebios i jej noża, który rozpoczyna tom, zastępuje ukochany przeze mnie motyw smoków - te niestety na moment musza się oddalić, ustąpić miejsca innym historią, jednak zapewniam was, że wrócą równie majestatyczne i potężne, co w Ostatnim Namsarze. 


Choć początkowo czułam się nieco zdezorientowana kierunkiem, jaki obrała Kristen Ciccarelli, to i tak Uwięzona królowa podbiła moje serce równie mocno co wcześniejszy tom. Historia nie straciła swego uroku, a nowi główni bohaterowie okazują się równie ciekawi, co wcześniejsza kluczowa para. Styl autorki jest... cudowny. Ciccarelli czaruje słowem, opowieściami, klimatem, tajemniczością i pomysłowością. Wprawnie miesza wątki, zaskakuje akcją, a także zakończeniem. Nie pozostało mi nic innego, jak czekać na polskie wydanie trzeciej części, czyli The Sky Weaver. Czytajcie, bo naprawdę warto! 

* materiały wydawcy
** materiały wydawcy


Za egzemplarz serdecznie dziękuję Wydawnictwu IUVI!
 

czwartek, 12 marca 2020

287. Nocturna, Maya Motayne

Fantastyczna nowość, na którą nie mogłam się doczekać! Nocturna to genialnie wydany debiut amerykańskiej pisarki Mayi Motayne. W okładce powieści wprost można się zakochać - zdecydowanie jest to jedna z najpiękniej wydanych książek, jakie wpadły w moje łapki. Uwagę przyciąga również enigmatyczny tytuł, nasuwający na myśl coś mrocznego. Jednak czy treść debiutu jest równie magiczna co jego atuty zewnętrzne?  

Maya Motayne zdecydowała, że będzie pisarką, kiedy skończyła czwarty rok życia i od tej pory pisze bez przerwy. Mieszka w Nowym Jorku, gdzie realizuje swoje dwie największe pasje: głaskanie jak największej liczby psów i kupowanie nowych torebek (wybiera takie, w których zmieści się jak najwięcej książek). Nocturna to jej debiut literacki. *

Alfie, młodziutki następca tronu królestwa Catallan, wraca do domu z imperium Englass, gdzie poświęcił się studiom nad czarną magią. Jest ogarnięty obsesją uratowania starszego brata – ofiary zakazanych praktyk. Nikt już nie wierzy, że królewicza Deza da się przywrócić do żywych z otchłani, i tylko Alfie obiecuje sobie nie spocząć, póki nie odnajdzie sposobu na odwrócenie klątwy. Zmuszony przez rodziców do powrotu i przyjęcia królewskich obowiązków, chłopak może liczyć na wsparcie dawnej nauczycielki, Palomy, oraz ekscentrycznego przyjaciela, Luki. Mimo to pierwsze przyjęcie w nowej roli kończy się tragicznie, a Alfie zmuszony jest ratować Lukę przed śmiercią, wypuszczając na świat potężną magię ciemności. Co gorsza, mimowolnym świadkiem tej sytuacji staje się Finn, złodziejka dysponująca naturalnym talentem do zmiennokształtności. **


Maya Motayne zaprasza czytelnika do barwnego, pełnego energii i magii świata inspirowanego Ameryką Łacińską. San Cristobal to latynoskie królestwo będącego głównym miejscem akcji.  To właśnie w nim poznajemy głównych bohaterów cyklu - księcia Alfiego oraz złodziejkę Finn Voy, którzy zapoznają się w niecodziennych i niezbyt przyjemnych okolicznościach. Ich spotkanie staje się początkiem ekscytującej przygody wymagającej od pary bohaterów odwagi, pomysłowości, a także siły - tej fizycznej, jak i magicznej. Finn Voy i książę Alfehr to duet bohaterów zbudowany na kontraście: książę i złodziejka, biedota i arystokracja, łagodność i waleczność. Początkowo wydaje się, iż ich współpraca nie ma żadnego sensu - zbyt dużo jest złośliwości i niechęci pomiędzy tą dwójką, lecz wraz z rozwojem nieprzewidywalnych wydarzeń i koniecznością połączenia sił znajdą wspólny język i zaczynają współgrać. Rozwój tej relacji śledzi się niezwykle miło. Nie brak tu również ciekawych bohaterów drugoplanowych, a także antagonistów i sił zła, które toczą bój między sobą. 

Uniwersum stworzone przez autorkę zbudowane zostało na magii, która jest wszechobecna i ogólnodostępna. Każdy ma w sobie mniejszą bądź większą jej część, a niektórzy szczęśliwcy są posiadaczami niezwykle osobistej, potężnej i organicznej magii propio. Magia ta u każdego przejawia się w inny sposób i wyposaża posiadacza w specjalne, a także intymne umiejętności bazujące na jego wcześniejszych doświadczeniach i pragnieniach. Propio powstaje samoistnie - nie można jej wywołać w żaden sposób. Co ciekawe - aby rozpoznać posiadacza tego rodzaju magii zwykle wystarczy spojrzeć na jego cień - jest on ruchomy i zdaje się żyć własnym życiem, jednak co poniektórzy nauczyli się go kontrolować, aby nie zdradzać swych umiejętności. Propio Finn polega na tym, iż potrafi ona dosłownie ukraść komuś tożsamość poprzez przejęcie wyglądu zewnętrznego dowolnej osoby. Taka zdolność idealnie sprawdza się w przestępczym fachu Finn, lecz przede wszystkim pozwala jej uciec od mrocznej przeszłości. Finn Voy swoją twarz zakryła grubą warstwą cudzych tożsamości, a każda kolejna coraz mocniej zaciera w jej pamięci prawdziwe oblicze. Książę Alfie potrafi zdemaskować magię innych osób - widzi jej kolory; a za pomocą wielu lat nauki pod czujnym okiem Palomy opanował tak zwaną magię gabinetową. Przyszły następca tronu od zawsze interesował się zaklęciami, jednak to te mroczne intrygowały go najmocniej. 


Fani gatunku docenią barwne uniwersum stworzone przez Mayę Motayne, a także ciekawie i niejednoznacznie wykreowanych bohaterów, którym tak samo jak nam - nie brak wad. Na pochwałę również zasługuje system magii, który już na początku historii wzbudził moje zainteresowanie oraz uznanie. Spodobała mi się ogólnodostępność magii - Magia Para Todos; a także oryginalne umiejętności specjalne. Wątek z ruchomym cieniem nasunął mi na myśl cień Piotrusia Pana i obudził miłe wspomnienia.  Nie da się jednak ukryć, że Nocturna nie jest debiutem idealnym. Miejscami miałam wrażenie, że nie uczestniczę w przygodach bohaterów, lecz spoglądam na nich przez grube szkło. Jednak mimo to dostrzegam tu ogromny potencjał i jestem ogromnie ciekawa Oculty, czyli kontynuacji losów księcia i złodziejki. Styl autorki jak na debiut na dobrym poziomie - Motayne pisze ładnie, zgrabnie i lekko. 

* materiały wydawcy
** materiały wydawcy

Za egzemplarz serdecznie dziękuję wydawnictwu Jaguar!

niedziela, 8 marca 2020

286. Dziennik 29. Interaktywna gra książkowa, Dimitris Chassapakis

Pozycja dla fanów tajemnic, gier opartych na zagadkach, a także literatury! Dziennik 29 to nie jest zwykła książka, lecz interaktywna gra zamknięta w jej formie. Czytelnik, a jednocześnie gracz, będzie musiał rozwikłać zagadkę zaginięcia ekipy badaczy, która natrafiła na ślad obcej cywilizacji. Czy uda mu się zebrać wszystkie klucze, a następnie połączyć je w całość? 

Minął 28 tydzień tajnych prac wykopaliskowych, które miały przybliżyć ludzkość do poznania sekretu obcej cywilizacji. W 29 tygodniu stało się jednak coś niezwykłego! Zniknął cały zespół, pozostawiając po sobie jedynie dziennik. Twoim zadaniem będzie rozwikłanie tej tajemnicy. Rozwiązuj zagadki i łamigłówki, aby zdobyć kolejne klucze i móc kontynuować rozgrywkę. Dziennik 29 to interaktywna książka, która jest równocześnie grą pełną niespodzianek. Czy odważysz się podjąć wyzwanie? *

Zanim rozpoczniesz rozgrywkę, przygotuj ołówek a także urządzenie z dostępem do Internetu - według mnie, jak i twórców Dziennika 29 najlepiej sprawdzi się smarfton ze względu na gabaryty. Twoim zadaniem będzie rozwiązanie zagadki, a następnie zeskanowanie unikalnego kodu QR (lub też wpisanie podanego adresu), przenoszącego cię na stronę gry. Właśnie tam po wpisaniu rozwiązania (najczęściej jest to słowo/słowa lub liczba/ciągi liczb) otrzymujesz klucz, który należy sobie zapisać w odpowiednim miejscu w Dzienniku 29. Klucze będą potrzebne w dalszej rozgrywce. Czytelnik/gracz może skorzystać z darmowych podpowiedzi, a nawet gotowych rozwiązań. 


Dziennik 29 błyskawicznie wciąga czytelnika/gracza w świat niełatwych zagadek, które wymagają kreatywności, spostrzegawczości, pomysłowości, sprytu, a także inteligencji. Gra rozpoczyna się całkiem niewinnie - od zagadki kontrolnej, dzięki której odkryjesz działanie dziennika, lecz im dalej w las, tym ciemniej. Będę szczera - niektóre zagadki potrafią naprawdę dać w kość i przy rozwiązaniu niektórych musiałam sięgnąć po podpowiedzi, a nawet rozwiązania dostępne na stronie gry! Warto jednak próbować na wszelkie sposoby - poprzez pisanie, zaginanie kartek, rysowanie i łączenie elementów.  Niektóre zagadki wręcz wymagają korzystania z zasobów Internetu - na przykład wyszukiwanie punktów geograficznych po współrzędnych. 

Interaktywna gra książkowa przedstawiająca historię zaginionej wyprawy archeologicznej przynosi wiele frajdy, ale także potrafi doprowadzić do przegrzania szarych komórek. Co prawda, poziom trudności zagadek jest dosyć zróżnicowany - nie brak tu zaskakująco prostych, jak i bardzo trudnych łamigłówek, przez które co niektórzy gracze zapewne rzucili dziennikiem w kąt, by po chwili ponownie zabrać się do szukania odpowiedzi. Dziennik 29 to ciekawa forma rozrywki, która idealnie sprawdzi się jako gra jedno oraz wieloosobowa. 


Dziennik 29 okazało się miłym zaskoczeniem. Zadziwił mnie szczególnie poziom trudności zagadek. Przyznam, że spodziewałam się raczej prostych łamigłówek, a tu proszę - niektóre z nich okazały się być dla mnie ogromnym wyzwaniem! Dziennik zawiera 63 zagadki rozmieszczone na 144 stronach, a także miejsce na notatki gracza. Twórcą gry jest Dimitris Chassapakis, który postanowił połącz ze sobą kilka pomysłów - zmieszał ze sobą ideę escape roomów, wykorzystał element interaktywny (strona internetowa), zaczerpnął co nieco z papierowych łamigłówek. 

* materiały wydawcy

Za egzemplarz serdecznie dziękuję wydawnictwu FoxGames!