Szablon stworzony przez Arianę dla Wioski Szablonów | Technologia Blogger | X X X
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wydawnictwo IBIS. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wydawnictwo IBIS. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 31 października 2019

260. Vladek, najmilszy wampirek na świecie; Anna Wilson

Nie wiem jak wy, ale ja uwielbiam Halloween i wszelakie akcenty tego święta, a serię, którą zaprezentuję w dzisiejszym poście kompletnie zachwyciła mnie właściwie pod każdym względem! Vladek, najmilszy wampirek na świecie to wspaniała propozycja literacka dla najmłodszych fanów potworności, a także dla dorosłych osób, w których głęboko w środku drzemie dziecięca dusza. Ja już dawno dzieciństwo mam za sobą, ale od czasu do czasu lubię sięgnąć po coś z kategorii literatury dziecięcej. Po części jest to związane z zawodem, jaki wykonuję, a po części z moją naturą. A tej serii książek wprost nie mogłam się oprzeć. 

Anna Wilson mieszka w Bradford-on-Avon w Wielkiej Brytanii z mężem, dwójką dzieci, dwoma kotami, kilkoma kurczakami, kilkoma kaczkami, a także z żółwiem i psem. Autorka wielu książek dla dzieci, m.in. The Puppy Plan, Pup Idol, Monkey Business, The Kitten Hunt. 

Vladek. Najmilszy wampirek na świecie to seria wyjątkowych książek dla dzieci. Rodzina Vladka mieszka w starym, ponurym domu. Ten klan od wieków jest nazywany najodważniejszą wampirzą rodziną na świecie, jednak jak to często bywa, z jednym, małym wyjątkiem – Vladkiem. Wampirek nie pasuje do pozostałych członków rodziny, w ogóle nie jest odważny, a można nawet powiedzieć, że jest nieco nieśmiały i strachliwy. Vladek nie chce budzić w ludziach strachu, a wręcz przeciwnie, jego największym marzeniem jest znaleźć prawdziwych przyjaciół! Co więcej, mały wampirek wie, gdzie najlepiej ich poszukać – w szkole! *


Przygody najmilszego wampira na świecie chciałam poznać właściwie od momentu, gdy na jakimś blogu zetknęłam się z recenzją całej serii Anny Wilson. Już sama okładka, tytuł i wizerunek głównego bohatera potrafią zauroczyć. W skład serii wchodzą cztery przecudne książeczki: część pierwsza, czyli Vladek, najmilszy wampirek na świecie, następna to Vladek, najmilszy wampirek na świecie: Ząbastyczni przyjaciele, kolejna to Vladek, najmilszy wampirek na świecie: Nocne strachy, oraz ostatnia Vladek, najmilszy wampirek na świecie: Najmilsza niespodzianka. Za treść odpowiada Anna Wilson, z kolei Kathryn Ourst stworzyła piękne, czarno-białe ilustracje zdobiące prawie każdą część serii. Co więcej - wydanie zostało wykonane w twardej, dziecio-odpornej oprawie. Każdy tom posiada około 150. stron czystej frajdy. Czcionka jest duża i dostosowana do wieku odbiorców. 

Głównym bohaterem jest dziewięcioletni wampirek Vladmir - Vladek, który właściwie... jest przeciwieństwem wampira, bo choć ma kły i bladą skórę, to charakterem kompletnie go nie przypomina. Vladek jest bojaźliwy, delikatny, nie lubi krwi, nie potrafi zmieniać się w nietoperza, latać w ciemności, kontrolować umysłów innych osób, ani mówić po transylwańsku. W dodatku jego rodzice - Smoczysław i Śmiertelina Palownik - to wampiry z krwi i kości, którzy kompletnie nie akceptują swojego syna takim, jakim jest. Wampir ma być okrutny i przerażający - koniec, kropka! Wampirza rodzina Palowników zamieszkuje najstraszliwszy dom w okolicy zwany Ponurym Dworem, gdzie oprócz Vladka i jego rodziców na czytelnika czeka jego dziadek, Krwawiusz, lokaj Wiermir i uroczy nietoperz Śmigiełek. 

Uwięziony w Ponurym Dworze, mały wampirek postanawia złamać największą zasadę i odkryć świat ludzi. Nawet pomimo ostrzeżeń wampirzej rodziny i zabójczych promieni słonecznych! Vladek dołącza do grona uczniów lokalnej szkoły, zaprzyjaźnia się z ludzką dziewczynką. Dzienne wyprawy do szkoły dla ludzi stają się jego słodką tajemnicą. 


Seria o Vladku, najmilszym wampirku na świecie to jedna z najbardziej uroczych i klimatycznych historii, jakie ostatnio mi się przytrafiły. Główny bohater bez żadnego problemu wdziera się do serca czytelnika, z miejsca zdobywając jego sympatię. Jest to czarujący, ale i nieszczęśliwy chłopiec, któremu brak przyjaciela, pewności siebie oraz akceptacji ze strony rodziny. Żyjący pod czujnym okiem niezadowolonych i wiecznie rozczarowanych rodziców, Vladek marzy o tym, co zakazane. Najpierw ucieka w świat literackiej historii stanowiącej uosobienie jego pragnień, a następnie postanawia złamać zasady i doświadczyć na własnej skórze tego, co przeczytał w ukochanej książce - czyli życia człowieka. W zakazanym przez rodziców świecie, chłopiec odnajduje wiele radości i zdobywa najprawdziwszą przyjaciółkę. Uczy się akceptować samego siebie - lubić siebie za to, kim jest, co w pewien sposób pomaga rozwinąć mu skrzydła i osiągnąć to, co całkiem niedawno było dla niego niewykonalne. 

Vladek, najmilszy wampirek na świecie stanowi nie tylko miłą lekturę, ale i niesie ze sobą wiele wartości. To uniwersalna historia, która przypadnie do gustu młodszym i starszym czytelnikom, poruszająca kwestie prawdziwej przyjaźni i potrzebie posiadania bliskiej osoby, a także akceptacji samego siebie. To również wspaniała lekcja dla rodziców - dziecko nie musi być tym, kim wy chcecie żeby było (i w wielu przypadkach nie będzie), a zmuszając go do bycia kimś innym, wyrządzacie mu ogromną krzywdę. Seria o Vladku idealnie wpasowuje się w dzisiejsze święto duchów ze względu na tożsamość bohaterów oraz klimat, jednak biorąc pod uwagę treść, są to książki, które równie mocno zauroczą o każdej innej porze roku. Lekkie, zabawne, ale i niezwykle mądre! 

* materiały wydawcy

Za egzemplarze serdecznie dziękuję wydawnictwu IBIS!
 


wtorek, 18 czerwca 2019

233. Księżycowy czar, Marah Woolf

Księżycowy czar to sequel historii Emmy i Caluma, którą przedstawiłam wam w kwietniu tego roku. Autorka zakończyła pierwszy tom, czyli Księżycowy blask w kluczowym i nieco dramatycznym momencie pozostawiając czytelnika w zawieszeniu. Losy bohaterów całkiem mnie zaintrygowały, więc chętnie sięgnęłam po kontynuację ich przygód. 

Marah Woolf (urodzona w 1971 roku) ukończyła studia historyczne i nauki polityczne. W 2011 roku udało się jej spełnić największe marzenie - wydała swoją pierwszą powieść. Mieszka w Niemczech wraz z mężem, trójką dzieci i jaszczurką. *

Emma rozpacza nad stratą Caluma, a jej życie znów straciło sens. Jednak kiedy dowiaduje się, że ukochany nie jest martwy, ma tylko jeden cel: chce, aby chłopak do niej wrócił… Jednak nie jest to takie proste, chłopak zniknął w swoim świecie, który nie jest dostępny dla Emmy. Mimo przeciwności nastolatka się nie poddaje i podejmuje walkę o ukochanego. **

Już w recenzji pierwszego tomu serii Mary Woolf wspomniałam, że jest to seria przeznaczona dla młodszych nastolatków, którzy dopiero wkraczają w okres dojrzewania, lub dopiero co wkroczyli. Starszy czytelnik może mieć problem z prostym językiem opierającym się w dużej mierze na dialogach, powierzchownie potraktowanej scenerii oraz bohaterach, którzy nie do końca zachowują się w logiczny sposób. Historia ta jest dostosowana dla młodszej osoby, więc nic dziwnego, że w mniemaniu dojrzalszego czytelnika, takie elementy się pojawią. 


Księżycowy czar rozpoczyna się w momencie, w którym Księżycowy blask dobiega końca, więc o dziurach fabularnych nie ma tu mowy. Woolf z równym zaangażowaniem kontynuuje losy Emmy i Caluma, dwójki nastolatków, których połączyło uczucie, a także magia i sekrety z nią związane. Księżycowy czar to książka niemalże identyczna, co jej poprzedniczka, jednak w pewnym momencie sceneria oraz bohaterowie drugoplanowi ulegają zmianie. Portree, szkockie miasteczko zastępuje Avallach - magiczna kraina rodem z legend arturiańskich, do której trafia Emma. Nastolatka rozpoczyna naukę w tamtejszym zamku, gdzie spotyka różnorodne istoty magiczne: wróżki, czarodziejów, wampiry, wilkołaki, a także wodniki. Pojawia się sporo nowych bohaterów, lecz tylko kilkoro z nich można nazwać drugoplanowymi - większość to tak naprawdę wypełniacze fabuły.

W pierwszym tomie czytelnik miał okazję poznać świat Emmy - drugi tom prezentuje magiczne uniwersum, do którego należy Calum. Portree i Avallach to zupełnie odmienne miejsca, w których panują inne zasady, jednak autorka poświęciła bardzo mało uwagi miejscom akcji w porównaniu z samą akcją, która gna na złamanie karku. O ile w przypadku Portree nie jest mi żal, tak o Avallachu z chęcią dowiedziałabym się nieco więcej, gdyż lokalizacja ta ma wyraźny potencjał. Emma w drugim tomie niesamowicie działała mi na nerwy - zresztą podobnie jak Calum. Jak w pierwszy tomie byli całkiem sympatyczni, tak tutaj zaprezentowali się z tej gorszej strony. Emma to bohaterka, którą najlepiej określić słowem: bezużyteczna. W momentach, w których jej przyjaciele potrzebowali jej pomocy, Emma jedyne co robiła, to zamieszanie.  


W dalszym ciągu uważam, że Księżycowa saga to seria, w której niejeden młodszy czytelnik kompletnie przepadnie. To urocza i magiczna historia poruszająca kwestie pierwszej miłości, przyjaźni, więzów rodzinnych, a także walki w imieniu dobra i poświęcenia na rzecz innych osób. A to wszystko okraszone lekkim humorem, młodzieńczą naiwnością i sporą dawką akcji. 

Za egzemplarz serdecznie dziękuję wydawnictwu IBIS!
 




wtorek, 14 maja 2019

226. Ilustrowana gramatyka angielska dla dzieci

Gramatyka to dział językoznawstwa będący prawdziwą zmorą osób uczących się języka obcego, jak i tych, którzy go nauczają. Niestety rzadko kiedy reguły odpowiadające za generowanie wyrazów i zdań są jasne jak słońce. Często są opisane zawiłym językiem i wsparte niewystarczającą ilością przykładów oraz ćwiczeń. Większość książek zajmujących się zagadnieniami gramatycznymi jest równie niejasna co sama gramatyka - uwierzcie mi, coś wiem na ten temat. Jak zatem znaleźć taką, która będzie jasna, ciekawa, bogata w przykłady i ćwiczenia, a w dodatku swą szatą graficzną przyciągnie uwagę dziecka na tyle, by nauka była czymś przyjemnym? Dzisiaj przychodzę do Was z moją propozycją, a mianowicie Ilustrowaną gramatyką angielską dla dzieci. 


Już pierwsza strona Ilustrowanej gramatyki angielskiej dla dzieci wywarła na mnie pozytywne wrażenie. Z jednej strony nie jest to nic wielkiego, z drugiej jednak - tak drobny zabieg czyni tę książkę w oczach ucznia ważną, bo moją osobistą. Mowa tu o rubryczce Belongs to, czyli Należy do. W tym miejscu dziecko wpisuje swoje imię, co pierwszą lepszą książkę zamienia w spersonalizowany egzemplarz. Ilustrowana gramatyka angielska dla dzieci nie porusza bardzo wielu zagadnień, ale za to mocno skupia się na podstawach gramatycznych, które bezsprzecznie stanowią fundament wiedzy, którą uczeń zdobędzie w kolejnych latach nauki. Znajdziemy tutaj ponad trzydzieści tematów - od czasownika to be, przez rzeczowniki policzalne i niepoliczalne, liczbę mnogą i pojedynczą wraz z nieregularną liczbą mnogą, rodzajniki, formę dzierżawczą rzeczownika, liczebniki, stopniowanie przymiotników, czasowniki wyrażające czynność, aż po tryb rozkazujący. Oczywiście tych zagadnień jest więcej, jednak postanowiłam wymienić kilka z nich. 


Książka wypełniona jest bogatą i atrakcyjną szatą graficzną, która błyskawicznie przyciąga wzrok odbiorcy. Tabele, komiksy, proste wykresy oraz barwne ilustracje pomagają w zapamiętaniu treści, a liczne ćwiczenia w różnorodnej formie (krzyżówek, dopasowywania, przekształcania, podpisywania, uzupełniania, zakreślania) pozwalają dziecku przeobrazić teorię w praktykę. 


Ilustrowana gramatyka angielska dla dzieci pełni funkcję zarówno podręcznika, jak i zeszytu ćwiczeń. Dla mnie - nauczyciela - to bardzo ciekawe źródło wiedzy teoretycznej jak i praktycznej. Co więcej, już nie mogę doczekać się, aż zacznę wykorzystywać tę książkę w pracy z moimi uczniami, którzy dopiero wkraczają w świat gramatyki języka angielskiego. 

Prezentowana w dzisiejszym poście książka wywarła na mnie bardzo pozytywne wrażenie. To fajna, ładna i przydatna pomoc w nauce podstaw gramatycznych języka angielskiego, z której chętnie będę korzystać w swojej pracy. 

Za egzemplarz serdecznie dziękuję wydawnictwu IBIS!
 


czwartek, 25 kwietnia 2019

222. Księżycowy blask, Marah Woolf

W takich książkach nie sposób się zakochać. Cudowna okładka, magiczny tytuł, intrygujący opis. I w dodatku moja ukochana fantastyka. Jednakże choć jestem sroką okładkową, to wiem, że książki po okładce oceniać nie należy. Co zatem kryje się wewnątrz tego cuda?

Marah Woolf (urodzona w 1971 roku) ukończyła studia historyczne i nauki polityczne. W 2011 roku udało się jej spełnić największe marzenie - wydała swoją pierwszą powieść. Mieszka w Niemczech wraz z mężem, trójką dzieci i jaszczurką. *

Saga księżycowa opowiada o niełatwej miłości dwojga nastolatków, Emmy i Caluma. Poznają się, gdy po stracie matki Emma zostaje zmuszona opuścić swój dotychczasowy dom w Waszyngtonie i zamieszkać z niewidzianym nigdy wcześniej wujem i jego rodziną w Szkocji. Nie przypuszczała, że spotka tam miłość swojego życia – Caluma. Jednak chłopak nie jest podobny do rówieśników – jest tajemniczy i niedostępny, lecz właśnie to najbardziej pociąga Emmę. Cykl Marah Woolf to opowieści o dojrzewaniu, trudnej miłości i odwadze, by wytrwale dążyć do celu i spełniać swoje marzenia. **

Jak wiecie, fantastykę uwielbiam całym sercem (i zaznaczyłam już to wielokrotnie przy okazji innych wpisów), a gdy uda mi się trafić na swego rodzaju nowość w tym gatunku, to jestem przeszczęśliwa - bo trochę już przeczytałam i niestety coraz częściej trafiam na coś, z czym dane mi było spotkać się wcześniej wielokrotnie. Zapewne każdy z was czytał książkę, w której pojawiają się wampiry (Zmierzch, Pamiętniki Wampirów, Błękintokrwiści, Wywiad z wampirem, Miasteczko Salem, Drakula), czarodzieje (Harry Potter, Czarny Mag, Archie Greene), czy wilkołaki (Wilk, Rok Wilkołaka, Drżenie) - ale czy kiedykolwiek słyszeliście o shellycoats? Istoty te wywodzą się ze szkockiego i północno-angielskiego folkloru. Shellycoat to rodzaj straszydła, które nawiedza rzeki i strumyki. Nazwa pochodzi od płaszcza (ang. coat) z muszelek (ang. shells), które ponoć nosi na swych barkach. Shellycoats nie są specjalnie złośliwe, ale zaborcze jeżeli chodzi o terytorium. Raczej żyją w ukryciu, a ich ofiarami są głównie kobiety-dziewice, które zapuściły się na ich tereny. W powieści Mary Woolf schodzą oni na ląd w postaci przystojnych młodzieńców, w których nietrudno się zakochać się po uszu. Jednak shellycoats mają ściśle określone zasady, a jedną z nich jest bezwzględny zakaz zawierania jakichkolwiek związków z człowiekiem. Niestety miłości nie sposób zagłuszyć. 


Życie Emmy Tate ulega drastycznej zmianie, gdy jej mama - jedyna opiekunka, ginie w wypadku. Emma opuszcza Stany Zjednoczone, w których dotychczas mieszkała i przeprowadza się do Szkocji, gdzie mieszka jej wuj Ethan wraz z rodziną. Tragiczne wydarzenie jest początkiem niesamowitej przygody oraz miłości, która odmieni jej serce i dusze. 

Choć niemiecka autorka w swej powieści porusza trudne tematy wymagające od czytelnika pewnej dojrzałości (m.in. sieroctwo, pogodzenie się ze stratą bliskiej osoby), to już po kilku rozdziałach można spostrzec, że historia Emmy i Caluma zdecydowanie jest przeznaczona dla nastoletniego odbiorcy. Widać to w stylu Woolf - prostym i bezpośrednim, jak i w kreacji bohaterów - nastolatków, a w szczególności głównej bohaterki. Emma to typowa nastolatka, dla której koniec własnego nosa jest centrem wszechświata, a przynajmniej taki wniosek wysunęłam po przeczytaniu pierwszej części Sagi księżycowej, a przez większość książki miałam ją za mądrą dziewczynę, która jest gotowa na pewne poświęcenia dla osób, które tychże poświęceń dokonały względem niej. Emma po śmierci swej mamy zostaje otoczona troską, akceptacją i szczerą miłością. Staje się częścią rodziny, o której do niedawna wiele nie wiedziała. Niestety nastolatka łamie jedyny zakaz nałożony przez opiekunów, co ściąga na nich wszystkich śmiertelne niebezpieczeństwo i zmusza do podjęcia decyzji mających wpływ na ich dalsze życie. Co robi Emma? Wkurza się na nich - a przy okazji wkurza i mnie. Calum i Emma to tak naprawdę para zakochanych dzieciaków, dla których miłość jest najważniejsza, jednakże z konsekwencjami tego uczucia przyjdzie im się zmierzyć w niedługim czasie. 


Marah Woolf bezbłędnie czaruje szkockim krajobrazem. Zabiera czytelnika w podróż - nad jezioro Loch Ness, czy urokliwy górzysty region Highlands. Autorka chętnie zagląda w karty historii Szkocji, nie omijając przy tym barwnego folkloru. Czytelnik smakuje specyficzny klimat tego miejsca niemalże wszystkimi zmysłami - dodatkowo paraliżuje go nadnaturalna atmosfera oraz baśniowy charakter opowieści snuty przez Marę Woolf. Ponury i nieco złowieszczy setting nie opuszcza czytelnika ani na moment, dodając całości smaku. 

Księżycowy blask, czyli pierwsza część Sagi księżycowej nie jest książką bezbłędną, nie dałabym jej również 10/10, jednakże z chęcią sięgnę po kontynuację - właściwie już po kilku dniach od przeczytania tej książki, mam ogromną ochotę sięgnąć po drugą część (i zrobię to niebawem). Historia Emmy i Caluma ma potencjał oraz stanowi niemały powiew nowości, jeżeli chodzi o fantastykę. Autorka sięgnęła po coś zupełnie innego, co przyniosło znakomity efekt. W szczególności polecam tę książkę nastolatkom - zapewne niejeden młody czytelnik zakocha się w tej historii. Ja, już nieco starsza czytelniczka, odnalazłam w niej nieco słabostek, które zapewne zupełnie nie przeszkadzałaby mi kilka lat temu. Księżycowy blask to jedna z tych książek, które mimowolnie się wspomina - i mam ogromną nadzieję, że kontynuacja podbite moje serce. Tak jak zrobiło to, to cudowne wydanie. 


Za egzemplarz serdecznie dziękuję wydawnictwu IBIS!
 


czwartek, 11 kwietnia 2019

219. Mali bohaterowie. Dzieci, które zmieniły świat, Artur Maciak

Czy wielkie czyny są zarezerwowane dla wielkich ludzi? Czy w świecie układów i pieniędzy, głos dziecka ma jakiekolwiek znaczenie? Książka autorstwa Artura Maciaka objęta honorowym patronatem Rzecznika Praw Dziecka jest wspaniałym dowodem na to, że dziecko potrafi zdziałać naprawdę wiele dobrego - i wcale nie potrzebuje do tego kłamstwa, czy przemocy. Czasem wystarczy prawda, wiara, determinacja i dobroć kryjąca się w (jeszcze) niewinnym sercu. 

Gdy Wydawnictwo Ibis zaproponowało mi współpracę przy tytule Mali bohaterowie. Dzieci, które zmieniły świat nie spodziewałam się, że w moje ręce trafi coś takiego. Książka Artura Maciaka jest jedną z tych, które śmiało mogę określić słowem: wspaniałe. Zapadająca w pamięć treść, prawdziwi bohaterowie, niesamowite czyny zasługujące na kilkuminutowe oklaski. Na kartach tej książki drzemie prawdziwa siła i zdeterminowana walka o lepsze jutro - jutro, w którym każdy z nas będzie równy sobie; osoby chore nie będą traktowane jak ludzie drugiego, a nawet trzeciego sortu; jutro, w którym nie będzie biedy, przemocy, niewolniczej pracy za długi rodziców, a do edukacji będzie miał prawo każdy. No właśnie, edukacji. To niesamowite, że większość dzieci i nastolatków tak bardzo się przed nią wzbrania, kiedy w tym samym świecie inne osoby muszą walczyć o to, by móc się uczyć. 

Wielu bohaterów, wiele historii - wniosek ten sam. Dziecko może zmienić świat. Maciak w swej książce przywołał wiele postaci, o których wcześniej nie miałam pojęcia, a za których poznanie jestem ogromnie wdzięczna. Bohaterami książki Mali bohaterowie. Dzieci które zmieniły świat są: Nkosi Johnson z RPA, który walczył w imieniu chorych na AIDS; Om Prakash Gurjara z Indii, przeciwnik zmuszania dzieci do pracy; Thandiwe Chamy z Zambii, walcząca o prawo do edukacji; Mayra Avellar Neves z Brazylii - głos dzielnic biedy; Baruani Ndume z Demokrarycznej Republiki Konga, walczący w imieniu dzieci i uchodźców; Franci Simon z Dominikany domagająca się posiadania imienia i narodowości dla każdego dziecka; Chaeli Mycroft z RPA, działaczka na rzecz osób niepełnosprawnych; Kesza Valdeza z Filipin, podający dłoń dzieciom ulicy; Malali Yousafzai z Pakistanu, propagatorka praw człowieka, a w szczególności prawa do edukacji kobiet; Nehy Gupty z Nowej Zelandii, wyciągająca pomocną dłoń w stronę sierot i potrzebujących dzieci; Abraham Keita z Liberii stojący przeciwko przemocy wobec dzieci; Kehkashan Basu ze Zjednoczonych Emiratów Arabskich, działaczka społeczna i ekologiczna; Charlie Simpson z Wielkiej Brytanii, który postanowił pomóc ofiarom trzęsienia ziemi na Haiti; Anna Frank z Niemiec, ponadczasowy dowód zbrodni ludobójstwa; Iqbal Masih z Pakistanu, walczący o zniesienie niewolnictwa dzieci; Hector Pieterson z RPA,  symbol walki z apartheidem; Samantha Smith z USA, która odważyła się napisać poruszający list do przywódcy ZSRR. Janek Mela z Polski, wspierający ludzi po amputacji kończyn.


Żadnego z tych nazwisk nie śmiałabym pominąć - o takich ludziach warto, a nawet powinno się mówić i pisać. Są oni niezbitym dowodem na to, jak wiele może zmienić i zrobić jeden człowiek. Jestem pod ogromnym wrażeniem odwagi i siły tych niesamowitych małych-wielkich bohaterów. Pomimo trudności dzielnie walczyli i wciąż walczą, angażują się w różnego rodzaju akcje, niczego nie oczekując w zamian. Nie chcą pieniędzy, nie chcą poklasku. Ich misją jest sprawić, by jutro było lepsze, by światło dotarło nawet do najciemniejszych zakamarków naszego świata.

Mali bohaterowie. Dzieci, które zmieniły świat to pozycja, która powinna znaleźć się na wyjątkowym miejscu w każdej bibliotece szkolnej w Polsce - co więcej, w waszej prywatnej biblioteczce również nie powinno jej zabraknąć. Nie tylko treść, ale i sposób wydania wywarł na mnie bardzo pozytywne wrażenie. Książka jest schludna i przejrzysta, ilustracje wstawione z  wyraźnym zamysłem. Mają zdobić treść, nie na odwrót. To słowo odgrywa tu pierwsze skrzypce, jednakże wcale nie oznacza to, że mogłabym zarzucić coś szacie graficznej. Każdemu bohaterowi poświęcone zostały cztery strony, z czego dwie to całostronicowe ilustracje przedstawiające wizerunek osoby, o której mowa, oraz scenkę tematyczną. Oprócz tekstu głównego na czytelnika czekają liczne ciekawostki, na przykład definicje trudniejszych słów, z którymi młodszy czytelnik mógłby mieć problem. 


Jestem niesamowicie szczęśliwa, że udało mi się zapoznać z tą pozycją oraz jej bohaterami. O każdym z nich z chęcią dowiem się nieco więcej. Artur Maciak stworzył naprawdę niesamowitą książkę, do której (również) mam zamiar wrócić jeszcze nieraz. 

Za egzemplarz serdecznie dziękuję wydawnictwu IBIS!
 




sobota, 16 marca 2019

211. Księga wiedzy w pytaniach i odpowiedziach

Nie zawsze mamy czas i ochotę na to, aby czytać często nudne książki o historii, zalewające czytelnika datami; lub też o biologii czy anatomii, wypełnione skomplikowanymi nazwami. Czasami chcemy poszerzyć swoją wiedzę na konkretny lub losowy temat w sposób szybki, łatwy i nieinwazyjny. I właśnie w takiej sytuacji świetnie sprawdzić się może pozycja, z którą przychodzę do was dzisiaj.

Księga wiedzy w pytaniach i odpowiedziach to pięknie wydana książka, w której znajdziecie wybrane informacje na zróżnicowane tematy - zwierzęta, sztuka i literatura, ciało człowieka, odkrycia geograficzne, geografia, muzyka i film, natura i środowisko, nauka i technika, historia, kosmos. W każdym dziale znajduje się po kilka lub kilkanaście intrygujących zagadnień związanych z głównym tematem, na przykład - w dziale poświęconym kosmosowi znajdziemy informacje na temat podboju kosmosu, księżyca, obserwacji nieba, Układu Słonecznego, czy Wszechświata. Odkrycia geograficzne składają się z sześciu zagadnień - mapy geograficznej, wyprawy Magellana, odkrycia biegunów, osoby Marca Pola, odkrycia Ameryki oraz źródła Nilu. W przypadku działu poświęconemu historii mamy takich zagadnień aż  36, więc jak na książkę niepoświęconą konkretnemu tematowi, całkiem nieźle to wygląda. Co więcej - twórcy postanowili również zamieścić w swej księdze wiedzy informacje bardziej nam bliskie pod względem czasu. 


Bardzo cenię sobie takie pozycje - w swych zbiorach mam podobną, ale ta zdecydowanie wygrywa pod względem przejrzystości. Szata graficzna jest miła dla oka, nie przytłacza odbiorcy, a wręcz przeciwnie - zachęca go do dalszej eksploracji księgi. Znajdziemy tutaj mnóstwo fotografii i  ilustracji! Główne treści, jak i dodatkowe (ciekawostki, itd) różnią się kolorem tła. Wszystko jest pięknie wyeksponowane. Na każdej stronie znajdziemy nieco więcej, niżeli oczekiwaliśmy. Interesujący nas temat bardzo łatwo znaleźć dzięki jasnemu spisowi treści, znajdującemu się na początku wydania. Z kolei na końcu znajdują się dwa dodatki: Indeks alfabetyczny oraz systematyka zwierząt. Kolejny element, który ogromnie przypadł mi do gustu, to wybór tematów i ich oryginalne treści. Osoba, która już co nieco wie i tak ma szansę dowiedzieć się czegoś nowego. Księga wiedzy w pytaniach i odpowiedziach to mieszanka wiedzy popularnej z tą mniej popularną zawarta w pigułce. Na przykład, skąd się wzięły konie? Gdzie leżą Hawaje? Skąd pochodzi nazwa Ameryka?  Które z dzieł Szekspira jest najsłynniejsze? Kim był szogun? Jaki jest skład szczepionki? Czym trudnili się Fenicjanie? Co nazywamy najstarszą mapą nieba?

Przejdźmy teraz do ciekawej formy księgi wiedzy. Już tytuł informuje, że czytelnik wiedzę będzie zdobywał poprzez pytania i następujące po nich odpowiedzi. Wyżej zaprezentowałam wam dosłownie cząsteczkę tego, co znajdziemy wewnątrz. Na każde z pytań autorom udało się odpowiedzieć w sposób konkretny i lakoniczny. Bez zbędnych dat, skomplikowanych nazw. Czyste fakty ujęte w prostych i łatwych do zrozumienia słowach, których młodszy czytelnik nie musi wyszukiwać w słowniku. 


Księga wiedzy w pytaniach i odpowiedziach to pozycja, w której każdy znajdzie coś dla siebie. Niezależnie od wieku, czy zainteresowań. To książka dla osoby ciekawej świata - prezentuje wiedzę, którą pozornie nie potrzebujemy do życia codziennego, ale dzięki której czujemy się bardziej świadomi tego, co nas otacza i otaczało. Obrazuje również dorobek ludzkości oraz rysuje obraz tego, jak nasz świat może wyglądać za kilka lat. Ciekawa, lekka i zaskakująca. Wspaniała pozycja dla dziecka, nastolatka - która być może obudzi w nim pasję. 

Jeżeli o mnie chodzi, to jestem zachwycona tą książką. Spełniła ona moje wszystkie oczekiwania, dowiedziałam się z niej całkiem sporo i na pewno nie zakurzy się ona na półce. Jeszcze nieraz do niej wrócę. 

Za egzemplarz serdecznie dziękuję wydawnictwu IBIS!



środa, 6 marca 2019

208. Zwierzęta wokół nas

Od dziecka byłam ogromną fanką zwierząt. Uwielbiałam zaglądać do encyklopedii i oglądać programy przyrodnicze. Swego czasu, moim ogromnym marzeniem było wstąpienie w szeregi policji dla zwierząt, jednakże skończyłam w edukacji. Niemniej jednak, moje zamiłowanie do tych niesamowitych i jakże różnorodnych istot pozostało do dzisiaj. Swoją pasją staram się zarażać moich małych podopiecznych i przyznam się nieskromnie, że naprawdę mi to wychodzi. 

Zwierzęta wokół nas to 128-stronicowa ilustrowana encyklopedia zwierząt, która zabiera czytelnika w niesamowitą podróż po polach, łąkach, rzekach i ogrodach, zamieszkanych przez niesamowite gatunki. Z okładki spogląda na nas kilka z zaprezentowanych wewnątrz książki zwierząt, m.in. żubr, sowa uszata, wilk szary, czy wiewiórka ruda. Egzemplarz jest wykonany w formacie A4 i zawarty w twardej, porządnej oprawie. Za teksty odpowiada Anna Skrok oraz zespół wydawnictwa IBIS, z kolei za okładkę Luba Ristujczina. 


Zwierzęta wokół nas zawiera intrygujące opisy aż 122 gatunków zwierząt. Mamy tutaj jednego pancerzowca - stonogę murową; jednego ślimaka - winniczka; 19 owadów (m.in. ważkę), 4 gady, 5 płazów, 8 ryb, aż 55 ptaków i 29 ssaków. Na każdej stronie znajdziemy nieco krótki, jednak intrygujący i łatwo zapadający w pamięć tekst na temat innego zwierzęcia. Odnajdziemy w nim informacje na temat wyglądu, cech charakterystycznych, zachowania, stylu życia oraz terenów zamieszanych przez dane stworzenia. Prócz tego, w tabelce Najważniejsze dane czytelnik może szybko sprawdzić, do jakiej rodziny należy zwierzę, jaka jest jego długość ciała, preferowane pożywienie, obszar występowania - a co ciekawsze, czy jest jadowite. 


Obszerne ilustracje każdego zwierzęcia występującego w tej encyklopedii, bez wątpienia przyciągają wzrok. Pozwalają czytelnikowi dokładnie przyjrzeć się opisywanemu stworzeniu, dzięki czemu samodzielnie może dostrzec charakterystyczne cechy wyglądu. Bardzo się cieszę, że w Zwierzętach wśród nas odnalazłam tyle ciekawych informacji na temat ryb oraz ptaków, ponieważ o nich właściwie wiem najmniej. Większość gatunków opisanych w encyklopedii Zwierzęta wśród nas można znaleźć na terenie Polski, czy Europy. 

Zwierzęta wokół nas to bogate i atrakcyjne źródło wiedzy zarówno dla dzieci jak i dla dorosłych. Encyklopedia ta bezbłędnie prezentuje, że każde zwierzę jest intrygujące i jedyne w swoim rodzaju. Zdradza tajniki świata, do którego większość z nas nie ma dostępu w czasach ciągłego pośpiechu. Uzupełnia i poszerza wiedzę, odpowiada na pytania, które nas nurtują. 


Encyklopedia zwierząt to książka, którą każdy z nas powinien mieć w domu. Zwierzęta otaczają nas z każdej strony, są nieodłącznym i pięknym elementem naszego świata. Bez nich Ziemia byłaby pusta i na pewno mniej intrygująca, więc warto o nich wiedzieć więcej!

Za egzemplarz serdecznie dziękuję wydawnictwu IBIS!