Szablon stworzony przez Arianę dla Wioski Szablonów | Technologia Blogger | X X X
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wydawnictwo Novae Res. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wydawnictwo Novae Res. Pokaż wszystkie posty

środa, 22 maja 2019

228. Po drugiej stronie. Tom II, Agnieszka Janiszewska

Pierwszy tom losów dwóch przyjaciółek zrodził w umyśle czytelnika wiele pytań. Pozornie prosta historia okazała się być pełna tajemnic, niedopowiedzeń i ciężkich emocji. Co więcej, gdzieś pomiędzy sekretami znajduje się przysłowiowy szkielet w szafie. Agnieszka Janiszewska powraca z drugim tomem Po drugiej stronie, w którym w końcu dowiemy się prawdy, co zdarzyło się kilkanaście lat temu pomiędzy Blanką a Justyną. 

Agnieszka Janiszewska ukończyła historię na Uniwersytecie Warszawskim. Od urodzenia związana jest z Warszawą chociaż obecnie mieszka w jednej z podwarszawskich miejscowości. Pracuje jako nauczyciel historii w liceum ogólnokształcącym. Jej pasją jest historia, toteż większość jej lektur to monografie i biografie z tej dziedziny nauki. Nie ucieka jednak od beletrystyki, głównie powieści obyczajowych. Lubi podróże, podczas których zwiedza zabytki związane z przeszłością państw, ludzi i różnorodnych kultur. * Autorka Alei starych topoli, Uroków późnego lata, Szeptów i tajemnic oraz powieści Pamiętam. 

Drugi tom pasjonującej powieści o losach zawiedzionej przyjaźni i nieodwzajemnionej miłości. A także o tym, czy można, na przekór wszystkiemu, a przede wszystkim wbrew sobie, naprawić błędy, które popełniło się w przeszłości. Czy da się uchronić dzieci od konsekwencji złych decyzji, podjętych przed laty? I czy na pewno warto to robić? To tylko jedno z pytań, jakie zadaje sobie Blanka, nauczycielka języka polskiego w liceum. Pamiętnik jej przyjaciółki Justyny odkrywa przed nią kolejne elementy układanki, a w głowie Blanki powoli tworzy się pełny obraz przeszłości. W tle opowieści zmagania zwykłych ludzi z dramatyczną historią drugiej połowy lat siedemdziesiątych i stanu wojennego w Polsce. **


Kontynuacja losów Blanki Miller wciągnęła mnie już od pierwszego rozdziału. Jak przy I tomie miejscami się nudziłam, tak tutaj Janiszewska szybko obudziła moją ciekawość. W drugim tomie dzieje się o wiele więcej niżeli w pierwszym. Akcja toczy się prędko, a zainteresowanie czytelnika jest regularnie podkręcane retrospekcjami z przeszłości Blanki i Justyny, oraz stronami z pamiętnika tej drugiej. Co więcej - autorka dopuszcza do głosu profesora Bielińskiego, czyli ojca Justyny, dzięki czemu dowiadujemy się nieco więcej. Jednocześnie na scenę wkraczają kolejni bohaterowie, którzy nie omieszkają namieszać w fabule. Jesteśmy coraz bliżej odkrycia prawdy o zaszłościach mających miejsce kilkanaście lat temu. Atmosfera gęstnieje a kreacja głównej bohaterki nabiera mrocznych, negatywnych barw. Czytelnik szybko przekonuje się, że Blanka ma wiele za uszami, że nie zawsze była dobrą przyjaciółką, a sumienie nie bez powodu daje o sobie znać. Jak w pierwszym tomie szczerze polubiłam Blankę, tak w drugim prawda całkowicie zmieniła jej oblicze. 

,,Siedząc po uszy w przeszłości, traci się z oczu teraźniejszość."

W powieści Angieszki Janiszewskiej kluczową rolę odgrywa tło wydarzeń, czyli komuna w Polsce oraz prawdziwe oblicze stanu wojennego. Autorka prezentuje czarno-biały obraz naszego państwa, opisuje sytuację naszych rodaków - zwłaszcza tych młodych; i ich zmagania z codziennością. Historia zawarta w dwóch tomach to czysta i brutalna proza życia poruszająca kwestie nieszczęśliwej miłości i wieloletniej przyjaźni, która skończyła się rozczarowaniem i wieloletnim żalem. Przeszłość łączy się z teraźniejszością tworząc obraz, w którym znajduje się smutna, ale i pouczająca prawda. 


Trudno jest wyrzucić z serca ból i żal - ale trudniej jest wybaczyć sobie, że się tego nie zrobiło, gdy był jeszcze na to czas. Decyzje z przeszłości często towarzyszą nam przez całe nasze życie, więc warto zastanowić się dwukrotnie zanim coś się postanowi. Blanka postanowiła unieść się honorem, obarczyć winą za niespełnione marzenia jedną z najbliższych sobie osób. Co więcej, postanowiła zrezygnować z wieloletniej przyjaźni, ponieważ nie potrafiła strawić porażki. Los okazał się być dla niej bezlitosny, bowiem nie dał jej szansy naprawienia błędów przeszłości. Po drugiej stronie to książka niezwykle melancholijna i pozbawiona happy-endu.

* opis wydawcy
** opis wydawcy

Za egzemplarz serdecznie dziękuję wydawnictwu Novae Res!


sobota, 20 kwietnia 2019

221. Po drugiej stronie. Tom I, Agnieszka Janiszewska

Obyczajówka z PRL-em w tle autorstwa całkiem poczytnej polskiej pisarki. Z książkami tej pani spotkałam się wielokrotnie na stronach poświęconych książkom, jednakże dopiero niedawno postanowiłam osobiście przekonać się, czy snute przez Janiszewską historie zrobią i na mnie dobre wrażenie. 

Agnieszka Janiszewska ukończyła historię na Uniwersytecie Warszawskim. Od urodzenia związana jest z Warszawą chociaż obecnie mieszka w jednej z podwarszawskich miejscowości. Pracuje jako nauczyciel historii w liceum ogólnokształcącym. Jej pasją jest historia, toteż większość jej lektur to monografie i biografie z tej dziedziny nauki. Nie ucieka jednak od beletrystyki, głównie powieści obyczajowych. Lubi podróże, podczas których zwiedza zabytki związane z przeszłością państw, ludzi i różnorodnych kultur. * Autorka Alei starych topoli, Uroków późnego lata, Szeptów i tajemnic oraz powieści Pamiętam. 

Z końcem sierpnia 1996 roku Blanka Miller staje w progach swojej dawnej szkoły. Jej małżeństwo zakończyło się rozwodem i kobieta powróciła z Poznania do rodzinnej Warszawy. Przywiozła ze sobą dwoje dzieci, Piotra i Majkę, a oprócz tego przeświadczenie, że zwrócenie wolności mężowi było najlepszym, co mogła dla niego zrobić. Teraz chce na nowo zorganizować sobie życie. Problem w tym, że otaczają ją wspomnienia, od których przez lata starała się uciec. Tymczasem przeszłość nie ma zamiaru jej opuścić. Wręcz przeciwnie – zjawia się pod postacią córki jej nieżyjącej przyjaciółki, a także pamiętnika, który oddaje Blance dziadek dziewczyny. *


Po drugiej stronie to pierwsza część dwutomowej historii, w której poznajemy główną bohaterkę - Blankę Miller, nauczycielkę języka polskiego, która po kilkunastu latach wraca do Warszawy z całkiem sporym życiowym bagażem w postaci byłego męża oraz dwójki dzieci. Czytelnik bardzo szybko zostaje wciągnięty w charakterystyczny PRL-owski klimat, który dla dojrzalszego odbiorcy będzie swego rodzaju podróżą w czasie. Z kolei dla młodszego ciekawym doświadczeniem, zetknięciem się ze znacznie odmiennym od współczesnego obliczem Polski. Główna bohaterka to silna, ale i nieco oschła kobieta zmagająca się z szarą rzeczywistością. Los w ostatnim czasie jej nie sprzyja, a pozorna ucieczka od otaczających problemów prowadzi ją prosto w otchłań dawno zagrzebanych wspomnień. Innymi słowy, Blanka trafia z deszczu pod rynnę. 

Janiszewska odważyła się na bardzo ciekawą, ale i jednocześnie skomplikowaną formę. Fabuła powieści Po drugiej stronie toczy się w dwóch płaszczyznach czasowych, a mianowicie w czasach współczesnych głównej bohaterce (czyli rok 1996) oraz w latach siedemdziesiątych, w których to miało miejsce wiele istotnych zdarzeń. Dodatkowo autorka postanowiła wprowadzić elementy powieści epistolarnej, ponieważ czytelnik ma okazję spojrzeć na opowiadaną historię z drugiej strony, czyli z perspektywy Justyny (drugiej głównej bohaterki), a dokładniej rzecz ujmując - poprzez zapoznanie się z treścią jej pamiętnika. Wspomnienia tragicznie zmarłej kobiety rodzą wiele tajemnic, doprowadzają do psychicznej zadry, która uwiera, jątrzy dawno zapomniane rany. Z każdym kolejnym rozdziałem w głowie czytelnika pojawia się coraz więcej pytań, a niedopowiedzenia przejawiające się w dialogach potęgują ciekawość. Kim  była Justyna? Co tak naprawdę łączyło ją z Blanką? Jakie sekrety skrywała nawet przed swoją najlepszą przyjaciółką? 


Pierwszy tom wyjaśnia bardzo niewiele, a więc sięgnięcie po kontynuację jest nieuniknione - zwłaszcza, że Agnieszka Janiszewska naprawdę potrafi zaintrygować. Fabuła powieści Po drugiej stronie nie wydaje się być oryginalna, a jednak książka sama w sobie właśnie taka jest. Ogromnym atutem jest osadzenie historii bohaterów w okresie PRL-u, o którym wiem bardzo niewiele, także lektura tej książki zachęciła mnie do poszukania informacji na temat tego okresu naszego państwa. Janiszewska zgrabnie posługuje się piórem, dzięki czemu czytelnik podczas lektury jej książek może odpocząć, odpłynąć na chwilkę w nieco inne czasy. Już za niedługo zabieram się za lekturę tomu drugiego, który - mam nadzieję - tym razem przyniesie więcej odpowiedzi niżeli pytań. 

* opis wydawcy
** opis wydawcy

Za egzemplarz serdecznie dziękuję wydawnictwu Novae Res!


poniedziałek, 1 kwietnia 2019

217. LOVE Line II, Nina Reichter

Do niedawna, gdy widziałam nazwisko autorki dylogii LOVE Line ogarniała mnie ogromna i niewytłumaczalna awersja. Nie chciałam czytać książek Niny Reichter, już na wstępie bezpodstawnie stwierdziłam, że jej twórczość nie jest dla mnie. Pewnie kiepska. Pewnie denna. Pewnie nie taka. Jednakże po jakimś czasie postanowiłam przekonać się na własnej skórze, czy niechęć ma jakiekolwiek podstawy. Po lekturze pierwszego tomu moje zdanie na temat pióra  autorki diametralnie się zmieniło, bo Reichter pisze mądrze, ładnie i z sensem. I to naprawdę głębokim. Pierwsza część pozostawiła mnie z pewnym przesytem - jak zaznaczyłam w recenzji LOVE Line odniosłam wrażenie, że autorka na siłę rozwlekła pierwszą część, co nie zmieniło faktu, że powieść bardzo mi się spodobała. Sięgnięcie po kontynuację było obowiązkiem, koniecznością, aby w pełni poznać losy bohaterów. Jak odebrałam kontynuację historii Beth i Matthew? Czy okazała się być lepsza, czy może dosięgnęła ją klątwa drugiego tomu?

Nina Reichter jest polską pisarką, od lat mieszkającą poza granicami swojej ojczyzny. Dzięki trzytomowej, bestsellerowej serii powieściowej zatytułowanej Ostatnia spowiedź autorka ta znalazła się w zaszczytnym gronie najbardziej poczytnych twórców literatury młodzieżowej i kobiecej w Polsce. Nina Reichter pochodzi z Polski, jednak już od lat wraz ze swoim mężem mieszka w Niemczech. Z wykształcenia jest prawniczką, natomiast pisarstwo określa mianem swego zawodu, a nie pasji – jak sama autorka mawia, lubi ukończone dzieła, lecz nie sam proces twórczy. *

Bethany McCallum chciałaby, aby jej życie znowu stało się normalne, ale czy to możliwe, skoro jej ukochany, Matthem Hansen, za kilka miesięcy bierze ślub z córką magnata medialnego, były mąż chce powrotu, a w dodatku nowa praca w Newsweeku zaczyna się od szantażu, za którego sprawą Bethany i Matt są zmuszeni współpracować ściślej niż kiedykolwiek wcześniej? Czy zawodowa relacja będzie funkcjonować, skoro oboje zdają sobie sprawę z napięcia, jakie pojawia się między nimi? I czy profesjonalizm wystarczy, aby zachowali dystans? Gdy tajemnice z przeszłości wyjdą na jaw, może się okazać, że stare grzechy mają długie cienie. Czy za ich sprawą miłość... zyska niespodziewanego sojusznika? **


Bardzo się cieszę, że długo nie zwlekałam z lekturą drugiego tomu historii dziennikarki Bethany McCallum oraz psychologa specjalizującego się w sprawach sercowych, Matthewa Hansena. Prawie pięćset stronicowa pierwsza część co prawda nieco mnie wymęczyła, jednakże po krótkiej przerwie nabrałam ogromnej ochoty na dalsze losy bohaterów. W mojej pamięci wszystko było świeże, także tym bardziej było mi znacznie łatwiej wkroczyć w Nowy Jork nakreślony piórem Niny Reichter. Właściwie przed chwilą zakończyłam lekturę LOVE Line II i mogę z ręką na sercu napisać, że drugą część czytało mi się o wiele lepiej od pierwszej. Autorka zrezygnowała z rozwlekania fabuły na siłę, zdecydowanie postawiła na wartką akcję i silne emocje. Relacja Beth i Matta jest skomplikowana, pełna niedopowiedzeń, bólu i żalu. Każdy ruch czy decyzja coraz bardziej ich od siebie oddala, a najmniejsza próba poprawienia napiętych stosunków kończy się fiaskiem, pozostawiając bohaterów w bolesnym otępieniu. Szczęśliwe zakończenie niestety jest wątpliwe. 

,,(...) im mniej posiadasz, ty mniej się boisz - a przez to stajesz się wolny."

Nieszczęśliwa miłość, niechciane zobowiązania, zniszczone marzenia. LOVE Line opowiada historię bohaterów o wielu twarzach - niestety najczęściej prezentują one oblicza przytłoczone brutalną rzeczywistością niemającą nic wspólnego z marzeniami. W tej rzeczywistości pragnienia przegrywają z powinnościami. Główni bohaterowie dźwigają na swych barkach ciężar odpowiedzialności za czyjeś życie - za czyjeś szczęście. Zdają sobie sprawę, że ich decyzje wpłyną nie tylko na nich, przez co toczą prawdziwą walkę głęboko wewnątrz siebie. A w tej walce egoizm przegrywa. 

Dopiero w drugiej części czytelnik tak naprawdę poznaje bohaterów. W pierwszej części Nina Reichter stworzyła w umyśle odbiorcy pewien zarys, sylwety bohaterów, które zostały wypełnione w kontynuacji. Dużo tu szarości i smutnych barw, które przytłaczają, zmuszają do refleksji i wysunięcia brutalnego wniosku - dorosłość potrafi być okropna. 


Reichter poświęciła większą uwagę bohaterom drugoplanowym - a w szczególności Bree Watson i Robertowi Forleyowi, co korzystnie wpłynęło na całość historii. Wątek Bree był świetnie poprowadzony. Zaskakujący, wciągający i niejednoznaczny. Bree to silna, ale i bezwzględna kobieta wyznająca zasadę makiawelizmu po trupach do celu. Wpływowa, władcza, przebiegła. Samozwańcza królowa walcząca o miłość intrygą i kłamstwem. Jednak nie tędy droga. Z kolei Roberta dopadła karma - w końcu przyszło mu wypić piwo, które sam naważył. Rozwinięcie historii Beth i Roberta również okazało się być inteligentnym zagraniem ze strony autorki, ukazującym niejednoznaczność związków międzyludzkich. 

LOVE Line II to kontynuacja, która w moich oczach przebiła pierwszą część. Lektura pierwszego tomu w porównaniu z tym wyjątkowo ciężko mi szła. Drugą część wręcz połknęłam, czując swego rodzaju niedosyt - chciałam więcej! Z kolei przy LOVE Line czułam przesyt. W dalszym ciągu jest to piękna, inteligentna i wyjątkowo dojrzała historia skomplikowanych relacji międzyludzkich, zmagań z rzeczywistością i własnym sercem. Warto docenić również piękny styl autorki, umiejętność przelania emocji na papier, a także wnikliwą obserwację zarówno otaczającej nas rzeczywistości, jak i warstwy psychologicznej bohaterów. W tle już nie tylko Nowy Jork, ale również gorące Los Angeles. Sentymentalizm, delikatność i nostalgia w jednym. 

* merlin.pl
** opis wydawcy

Za egzemplarz serdecznie dziękuję wydawnictwu Novae Res!



środa, 13 marca 2019

210. LOVE Line, Nina Reichter

Przed twórczością Niny Reichter zapierałam się rękami i nogami. Raz za czas zdarza mi się pałać do jakiejś książki, serii bądź autora silną i niewytłumaczalną w racjonalny sposób awersją. Było tak z Johnem Greenem i właśnie z autorką serii Ostatnia spowiedź oraz Love line. Jednakże gdy wydawnictwo Novae Res zaproponowało mi zrecenzowanie najnowszej serii Reichter, postanowiłam się przełamać i dać jej szansę. 

Nina Reichter jest polską pisarką, od lat mieszkającą poza granicami swojej ojczyzny. Dzięki trzytomowej, bestsellerowej serii powieściowej zatytułowanej Ostatnia spowiedź autorka ta znalazła się w zaszczytnym gronie najbardziej poczytnych twórców literatury młodzieżowej i kobiecej w Polsce. Nina Reichter pochodzi z Polski, jednak już od lat wraz ze swoim mężem mieszka w Niemczech. Z wykształcenia jest prawniczką, natomiast pisarstwo określa mianem swego zawodu, a nie pasji – jak sama autorka mawia, lubi ukończone dzieła, lecz nie sam proces twórczy. *

Matthew Hansen - przystojny młody psycholog - doradza kobietom, jak zbudować satysfakcjonujący je związek i nie pozwolić sobą manipulować. Jest twórcą popularnej internetowej audycji LOVE Line, a jego charyzma i celne rady przyciągają miliony słuchaczek. Zrządzeniem losu spotyka Bethany McCallum, będącą w trakcie rozwodu dziennikarkę luksusowego magazynu dla kobiet. Otrzymuje ona zlecenie napisania artykułu obnażającego metody stosowane przez hermetyczną grupę tak zwanych pick-up artists, czyli trenerów podrywu. Nieetycznych manipulantów, którzy szkolą mężczyzn, jak zaciągnąć kobiety do łóżka. Ich drogi krzyżują się przy stoliku pewnej bardzo nietypowej restauracji. Wzajemne przyciąganie sprawia, że Matt postanawia zbliżyć się do Bethany. Aby to zrobić, będzie musiał podzielić się z nią swoją wiedzą. Tymczasem napięcie między nimi staje się coraz silniejsze. Ale oboje coś ukrywają. **


Na polskim, jak i zagranicznym rynku wydawniczym co miesiąc przybywa ogromna ilość książek z gatunki literatury obyczajowej. W tym gatunku trudno się wyróżnić, napisać coś naprawdę wyjątkowego i odkrywczego, jednakże już w samym opisie książki można zauważyć, że pomysł Niny Reichter banalnym nazwać nie można. Ale koncept konceptem, a realizacja to już zupełnie inna sprawa. Już po kilku rozdziałach LOVE Line okazało się być książką niezwykle inteligentną - zaskakującą swoją głębią i nietuzinkowymi bohaterami. Powieść w pełni angażuje czytelnika  - wymaga myślenia i empatii. Zazwyczaj gdy czytamy książki polskich autorów, których akcja osadzona jest za granicą (w przypadku LOVE Line są to Stany Zjednoczone), przypomina to teatralną dekorację - z zewnątrz całkiem ładna, ale wewnątrz pusta. Jednakże Nina Reichter naprawdę przyłożyła się do przedstawienia miejsca akcji, czyli Nowego Jorku. Autorce udało się oddać specyficzny klimat tego pięknego miasta, dzięki czemu czytelnik mentalnie przenosi się do wielkiego jabłka. 

,,To, ile komuś dajesz, powinno być odbiciem tego, ile on daje tobie. A nie tego, jak bardzo chcesz z nim być."

Ciężko zdefiniować styl Niny Reichter. Nie jest on lekki, ani też ciężki. Umiejscowiłabym go gdzieś po środku. LOVE Line nie należy do tych książek, po które należy sięgnąć po całym dniu ciężkiej pracy w celu odprężenia się i zapomnienia o problemach życia codziennego, ponieważ jej lektura wymaga zaangażowania i pełnego skupienia. Nieraz, gdy moje myśli wędrowały gdzieś w bok, zwyczajnie gubiłam się w fabule lub dialogach. Przyznam, że pod koniec książki czułam się zmęczona tą historią. Pierwszy tom liczy sobie blisko pięćset stron - i według mnie jest to za dużo. W trakcie lektury nie dostrzegłam tego tak wyraźnie, jak po, ale Nina Reichter niepotrzebnie rozwlekła tę historię. Czterysta stron spokojnie by tu wystarczyło, a nawet nieco mniej. Większą część książki czytałam z ogromnym zainteresowaniem, jednakże końcówka pierwszego tomu była nieco mdła, nawet pomimo emocjonujących wydarzeń, będących głównym punktem drugiego tomu. Niemniej jednak jest to historia, która wwierca się w umysł czytelnika i prędko go nie opuści. To jedna z tych książek, których treść pozostaje w pamięci. LOVE Line to ambitna powieść poruszająca niebanalną problematykę. 

Bardzo spodobała mi się kreacja głównych bohaterów oraz wielkomiejski klimat. Bethany to zagubiona młoda kobieta, która właśnie rozwodzi się z mężem. Przeżyła zawód życiowy i miłosny. Życie wcale nie wygląda jak z bajki, a książę przyprawił jej rogi z inną księżniczką. Jej życie odmienia tajemniczy Matthew, psycholog prowadzący audycję internetową LOVE Line, w której doradza kobietom w sprawach sercowych. Matthew wydaje się być idealny, jednakże jak każdy człowiek, ma swoje tajemnice. 


,,Wiesz, co kiedyś usłyszałem? Że znacznie łatwiej jest udawać miłość, gdy jej nie ma... niż ukryć, że kogoś kochasz, gdy tak jest."

Dzięki Reichter odkryłam subkulturę, o której kilka dni temu nie miałam zielonego pojęcia. PUA (Pick-up artist) to trenerzy podrywu, artyści uwodzenia, którzy pomagają mężczyznom w zdobyciu atencji płci przeciwnej. To zamknięty krąg, hermetyczne grono z wyraźnie wytyczoną hierarchią. PUA zdobywają coraz większą popularność na całym świecie, także strzeżcie się kobietki! Subkultura ta posiada swój własny slang, a w dodatku organizowane są kursy i zjazdy. 


Klimatem ta powieść przypomina film Między słowami ze Scarlett Johansson w roli głównej. Pełno tu przemilczeń, niedopowiedzeń; wyraźnie czuć delikatny i niemy sentymentalizm oraz zagubienie pomieszane z rozczarowaniem głównych bohaterów. Negatywne emocje i rozterki codzienności nie opuszczają Beth i Matthewa - a ciemne chmury ustępują słońcu, tylko gdy są razem. Jednak czy będzie dane im być razem?

* merlin.pl
** opis wydawcy

Za egzemplarz serdecznie dziękuję wydawnictwu Novae Res!

niedziela, 10 lutego 2019

199. Baśnie i opowieści o Bydgoszczy, E.A. Gwiazdowska

Jedyna w swoim rodzaju podróż do jednego z największych miast w Polsce, znajdującego się w północnej części naszego państwa. Bydgoszcz słynie przede wszystkim z wyjątkowych zabytków - Starych Spichlerzy, Opery Novy, czy pomniku Łuczniczki. Aktualnie Bydgoszcz jest świetnie rozwiniętym miastem, w którym mieszkańcom zdecydowanie brak czasu na wspominki.  Baśnie i opowieści o Bydgoszczy to zbiór eklektycznych legend o mieście skarbów, dzięki którym możemy poznać niezwykłą historię tego miejsca pisaną folklorem.  

Wydaje się wam, że tylko Kraków i Warszawa mają swoje baśnie, mity i legendy? Poznajcie zatem Bydgoszcz, królewskie miasto położone nad Brdą i Wisłą, które może się pochwalić wyjątkowo ciekawą i burzliwą historią. Zaklęte obrazy, ukryte skarby, okrutne porwania... W prastarych opowieściach o tym niesamowitym mieście nie brakuje fascynujących wątków! 
Jeżeli chcecie poznać je wszystkie, przystańcie na chwilę i wsłuchajcie się uważnie w echa dawnych legend, kryjących się w starych uliczkach miasta. *

,,Było to w dawnych czasach, w mieście zwanym Bydgosta..."

Nie da się ukryć, że dorobek kulturowy Bydgoszczy został Kraków, czy Warszawę. Z jednej strony, nie jest to nic dziwnego, jednakże z drugiej: folklor miasta skarbów niczym nie odbiega od sztandarowych miast Polski. Świetnym dowodem na to jest ta niewielkich rozmiarów książeczka, zawierająca piętnaście baśni i opowieści, które mają miejsce w Bydgoszczy. Gwiazdowska swą podróż rozpoczyna od legendy o obrazie patronki miasta Matki Bożej Pięknej Miłości, który aktualnie znajduje się na ołtarzu głównym kościoła katedralnego w Bydgoszczy. Następnie zahacza o Wyspę świętej Barbary i Wyspę Młyńską, na której w 2018 roku znaleziono skarby w postaci kosztowności i złotych monet. Autorka bezpośrednio odnosi się do konkretnych czasów historycznych - czytelnik wie kiedy mają miejsce wydarzenia baśni i opowieści Bydgoskich. W dzieje miasta zamieszani są święci, królowie i książęta, których znamy z kart naszej historii. 


Przyznam, że w Bydgoszczy jeszcze nie byłam, jednakże po spędzeniu chwili z książką Gwiazdowskiej, moje plany na tegoroczne wakacje nieco się zmieniły. Zdecydowanie będę musiała ująć w nich wizytę w tym niesamowitym i często pomijanym mieście. Na pewno na tę podróż będę musiała zabrać ze sobą egzemplarz Baśni i opowieści o Bydgoszczy, który będzie towarzyszył mi podczas zwiedzania miejsc opisanych w książeczce. Baśnie i opowieści o Bydgoszczy nie jest kolejną zwykłą książką zawierającą dorobek kulturowy jakiegoś miasta bądź regionu. Jej ogromnym plusem jest aktywne zwracanie się do czytelnika, który nie żyje już w opisanych czasach - autorka zachęca odbiorcę do zwrócenia uwagi na miasto podczas codziennych podróży tramwajem; wprawnie opisuje lokalizacje danych baśni, tak aby czytelnik mógł odszukać je we współczesnym obliczu miasta. Na piękno tych historii na pewno zwróci uwagę mieszkaniec Bydgoszczy, jak i każdy Polak. 

''Gdy będziecie przejeżdżać tramwajem wzdłuż rzeki, to pomyślcie, jakie ciekawe historie mogły się wydarzyć w tych miejscach na przestrzeni dziejów...''

W książce znajdują się piękne ilustracje, wykonane delikatną kreską i przyozdobione pastelowymi kolorami. Prezentują niektóre wydarzenia zawarte w baśniach i opowieściach Bydgoskich. Spośród piętnastu opowiastek moimi ulubionymi są Renifer Świętego Mikołaja, Białe błota oraz Królowa Jadwiga i bukiet kwiatów. Każda z nich kompletnie mnie ujęła swym klimatem. Zakończenie książeczki stanowią rysunki bydgoskich aniołów, które artystycznym duszom mogą posłużyć jako kolorowanki. 


Baśnie i opowieści o Bydgoszczy dopiero za niedługo wkroczy na polski rynek, jednakże już teraz warto zwrócić uwagę na tę książeczkę - odkrywa ona przed czytelnikiem niesamowitym dorobek kulturowy Bydgoszczy, zabierając go w podróż po dawnych ulicach miasta. 

* opis wydawcy

Za egzemplarz serdecznie dziękuję wydawnictwu Novae Res!


czwartek, 27 grudnia 2018

191. Pan Ryba, Katarzyna Majsner

Nieco ponura książka należąca do literatury dziecięcej - czy to mogło wyjść? Literatura przeznaczona dla dzieci kojarzy się raczej z ciepłem, delikatnością, lekkim humorem i barwnymi przygodami, jednakże nowość od wydawnictwa Novae Res odbiega od przyjętych norm, bowiem Pan Ryba to książka... mroczna, zawierająca elementy karykatury i groteski.


Pełna przygód opowieść o pewnej nietypowej przyjaźni, spełnianiu marzeń i dorastaniu.
Siedmioletnia Klara Leszczyk mieszka w niewielkim miasteczku, którego mieszkańcy od wielu pokoleń zajmują się rybołówstwem. Dziewczynka marzy o tym, by złowić znaną z legend Rybę Złotą, posiadającą magiczną moc spełniania życzeń. Wkrótce Klara pozna kogoś, kto otworzy przed nią drzwi do zupełnie innego świata i pozwoli uwrażliwić ją na emocjonalną stronę ryb, co dla większości dorosłych jest niewidzialne... 
Ta poruszająca opowieść uczy empatii i szacunku do wszystkich istot, a niezwykłe przygody małej Klary udowadniają, że warto doceniać to, co się ma i zawsze otaczać się wiernymi przyjaciółmi. *


Klara zarzuca plecak i chcąc wybiec z pokoju, zatrzymuje się przy drzwiach i kieruje swój wzrok na zdjęcie taty.
– Trzymaj za mnie kciuki. Wkrótce będziesz mógł do nas wrócić. Muszę tylko złowić Rybę Złotą. Cały rok czekałam na ten dzień! – mówi Klara, ściągając z wieszaka bezrękawnik taty, który na piersi ma przyczepiony order za złapanie największej ryby. Dziewczynka poprawia order, po czym zakłada bezrękawnik, łapie podbierak i wybiega z pokoju. **


Główną bohaterką tej cieniutkiej (bo lekko ponad stu-stronicowej) książeczki jest siedmioletnia Klara, która wychowuje się w niepełnej rodzinie. Rok temu ojciec dziewczynki zaginął bez śladu - od tego czasu Klara stara się go odnaleźć na własną rękę. Dziewczynka nie poddaje się, lecz powoli zaczyna tracić nadzieję w osiągnięcie celu, oraz w swoje możliwości. Pan Ryba należy do literatury dziecięcej, jednakże książka ta wyróżnia się spośród innych tego typu niezwykle specyficzną kreacją bohaterów, scenerii, jak i samą fabułą. Historia siedmiolatki osnuta jest swego rodzaju mrokiem... smutkiem - a zwieńczeniem tego są adekwatne, czarno-białe ilustracje wykonane szorstką kreską.  

Dobór formy wypowiedzi autorki jest jak najbardziej trafny - proste zdania, krótkie opisy oddziałujące na zmysły czytelnika, jednakże wo książeczce pojawiają się bardzo drobne wzmianki o samobójcach i psychopatach - lecz pomimo tego i tak postanowiłam o nich wspomnieć. Drobne, czy nie - są, a znając dociekliwość dzieci, wiem, że niektóre mogą zwrócić na to uwagę. Nie wiem jak niektórzy rodzice, ale ja nie chciałabym zostać zapytana przez dziecko, kto to jest samobójca.  


Katarzyna Majsner swą rzeczywistość literacką wyposażyła w silne elementy magiczne, w których tematem przewodnim są... ryby. Już sama nazwa miejscowości zamieszkiwanej przez Klarę Leszczyk - Rybkowo - jest bardzo sugestywna, zwłaszcza w zestawieniu z tytułem i nazwiskiem głównej bohaterki. W książce prym wiodą wydarzenia i wartka akcja, które mają na celu zaintrygować młodego czytelnika, przenieść go w inną rzeczywistość. Podczas lektury często towarzyszył mi... niepokój. Wynikał on z groteskowo-karykaturalnej kreacji postaci, która w literaturze dziecięcej niekoniecznie jest pożądana. Może - i najprawdopodobniej zrobi to - wywołać ona negatywne emocje u dziecka. W szczególności strach. Z pewnością emocje te wzmacniają ponure ilustracje, które dla starszego czytelnika mogą być ciekawe, lecz dla dziecka... niekoniecznie. Zwłaszcza ilustracja przedstawiająca pana Kota - coś strasznego! Brakuje im ciepła, delikatności, pozytywnych wibracji. 


Szata graficzna powieści niezwykle przypadła mi do gustu, jednakże już w okładce książeczki można dostrzec swego rodzaju mrok. Nie jestem pewna, czy Pan Ryba przypadnie do gustu dzieciom. Prędzej starszy czytelnik odnajdzie tu coś wyjatkowego. Głównym powodem moich obaw jest właśnie ponurość, o której tak gęsto się wypowiedziałam. Niestety, wykorzystanie jej w literaturze dziecięcej nie jest najlepszym pomysłem. 

* opis wydawcy
** opis wydawcy

Za egzemplarz serdecznie dziękuję wydawnictwu Novae Res!


wtorek, 18 grudnia 2018

189. Strażnicy, Anna K. Olszewska

Fantastyka to gatunek niełatwy. Bardzo łatwo tu o błąd - można przeholować z nadnaturalnością, pogubić się w wykreowanym uniwersum, wpaść w sidła oklepanych schematów, nie wpasować się w aktualną falę popularności. Pomimo kilku bardzo udanych spotkań z polską fantastyką, wciąż podchodzę do niej z lekkim dystansem. W tym roku poznałam pióro Miszczuk i do dzisiaj mam w głowie jej Drugą szansę, dałam się ponieść twórczości Marty Kisiel, oraz kompletnie przepadłam w dziełach Martyny Raduchowskiej, lecz czy spotkanie z Anną K. Olszewską również będę wspominać tak pozytywnie? 

Anna K. Olszewska urodziła się w 1987 roku. Swoje serce zostawiła w rodzinnej Łodzi, lecz duszę zaprzedała alpejskim szlakom, co wpłynęło na powstawanie przygód. Życie autorki jest nierozerwalnie związane z licznymi pasjami. Podróżuje, fotografuje i ma kompletnego bzika na punkcie jeździectwa. Pomysł na książkę powstał w latach młodzieńczych, ale pisarstwo było wówczas w strefie marzeń. W planach są kolejne części tej powieści. *

W świecie, w którym istoty podobne ludziom zostały zepchnięte na skraj mapy, człowiek odmieniał świat nauką, technologią i pokusą pełnej władzy. Starzy bogowie mieli zostać zastąpieni przez nowy Kościół Jedynego Boga, a ostatni magowie nadal zaciekle walczyli o swoją pozycję u boku królów. Wtedy pojawili się Strażnicy strzegący ładu pomiędzy licznymi wymiarami. Tym razem jednak przybyli w prywatnej misji. Ich zadaniem było odnalezienie zaginionej dowódczyni kasty wojowników, która została tu zapędzona przez silnego wroga o zdolnościach dorównujących im samym. Pojawił się jednak pewien problem, który może znacząco utrudnić przeprowadzenie misji ratunkowej...
Czas nieubłaganie mija. Wróg ciągle wyprzedza Strażników o krok, a oni, by dostać się do dowódczyni, muszą najpierw zdobyć jej zaufanie. Wyścig rozpoczęto. **


Gdy dotarła do mnie debiutancka powieść Anny K. Olszewskiej, stanowiła ona swego rodzaju książkę widmo. Nie mogłam jej znaleźć nigdzie - nawet na stronie wydawnictwa, co bardzo mnie dziwiło. Teraz w Internecie można już wyszukać kilka informacji na jej temat. Pierwszy tom Strażników za niedługo będzie dostępny w sprzedaży, a więc warto już teraz mniej-więcej zorientować się co w trawie piszczy. Autorka w swym debiucie postawiła na narrację trzecioosobową, w której narrator jest wszechwiedzący. Bez zbędnych wstępów Olszewska przechodzi do właściwiej fabuły, która pomimo mankamentów jest niezwykle dynamiczna i potrafi wciągnąć czytelnika na dłuższy czas. Gdy w końcu znalazłam chwilę na czytanie, to wprost zatracałam się w akcji powieści. Minuty mijały błyskawicznie, co zdecydowanie opowiada się po stronie książki, jednakże całość oceniam jako... nijaką. Strażnicy to książka napisana oschłym językiem, wypełniona dziwną fabułą, która choć ma swego rodzaju zamysł, to realizacja jest chaotyczna i mdła jednocześnie. Autorka wprowadza za dużo wątków na raz, przez co nie trudno pogubić się w meandrach wyobraźni twórczyni. Najbardziej do gustu przypadła mi kreacja Biriego oraz kąśliwy humor bohaterów - niejednokrotnie śmiałam się w głos, czytając ich potyczki słowne na linii Catherine-Biri. I... to właściwie na tyle, jeżeli chodzi o plusy, bo pod innymi względami jest już gorzej. 

Przyznam, że gdybym napisała recenzję tej książki bezpośrednio po lekturze, zapewne stawiałaby tę książkę w nieco lepszym świetle, ale wystarczyło kilka dni, by pozytywne wrażenie po prostu prysło... niczym bańka mydlana. Bardzo nie spodobała mi się niekonsekwencja w wyborze imion bohaterów - mamy Scarlet, Rogera, Catherinę, Biriego, Avę, a tu za chwilę jakiś Zygmunt. Wiem, że to błahostka, i że się może czepiam, ale nie lubię takich dziwactw. Zwłaszcza nieuzasadnionych. Kolejny element, który nie przypadł mi do gustu, to stworzenie silnej relacji między dwójką bohaterów praktycznie z sekundy na sekundę. W jednej się nie znają, w drugiej przyjaźnią w najlepsze. Dodatkowo, przez długi czas nie miałam bladego pojęcia, o co właściwie chodzi w tej książce - ale nie był to rodzaj niewiedzy, który pobudza ciekawość i sprawia, że chce się czytać, lecz wywołujący wręcz przeciwny efekt. 


Świat wykreowany przez Annę K. Olszewską jest bardzo... skomplikowany. Mamy tutaj zaawansowaną technologię i różne wymiary, lecz klimat bardziej nasuwa na myśl średniowiecze (przynajmniej mi). Świat ten dzielą ludzie i różnorakie istoty magiczne: trolle, krasnoludy, wampiry, elfy, czarodzieje. Większość nadnaturalnych mieszka w Mieście Nadziei, do którego udają się wszelkie dziwactwa. Jak dla mnie, autorka za mało uwagi poświęciła swojemu uniwersum - wystarczy przekartkować książkę, by dostrzec, że prym wiodą dialogi, a nie opisy. 


Nie jest to książka, którą mogę wam polecić z czystym sercem, gdyż posiada ona mankamenty, przez które nie do końca dobrze się przy niej bawiłam. Bardzo chciałam się przekonać do tej historii, lecz niestety nie wpasowała się ona w pełni w mój gust. Nie odradzam wam lektury Strażników, bo w końcu gusta są różne i nie wykluczone, że ktoś z was tą historią będzie zachwycony!  

* opis wydawcy
** opis wydawcy

Za egzemplarz serdecznie dziękuję wydawnictwu Novae Res!



niedziela, 16 grudnia 2018

188. Kraina Wiecznych Jezior, Andrzej Gręziak

Recenzja nowości z gatunku literatury (bardzo) młodzieżowej od wydawnictwa Novae Res! Ciekawskie rodzeństwo oraz magia skrywana przez nadjeziorną, mazurską miejscowość to połączenie, które zaowocowało prawdziwą przygodą pozostającą z czytelnikiem na dłużej! 

Andrzej Gręziak (ur. w 1988 r.) – z wykształcenia historyk, z zawodu muzyk, z zamiłowania pisarz. W okresie studiów próbował swych sił w dziennikarstwie. Jego teksty ukazywały się w „Tygodniku Powszechnym” oraz w czasopiśmie „Polityka”. Lubi czytać książki, wywoływać zdjęcia i występować w teleturniejach – wziął udział w programie „Milionerzy” oraz „Jeden z dziesięciu”. Prywatnie jest szczęśliwym mężem i ojcem dwójki dzieci, od urodzenia związanym z Warszawą. *

Aniela z Dominikiem wbrew chęciom jadą z rodzicami pod namiot. W domu zostawiają konsolę, gry, wakacyjne plany i... dobre humory. Bo co może spotkać dziesięciolatka i jego dwunastoletnią siostrę na niezbyt rozrywkowym kempingu wśród kompletnej ciszy mazurskich lasów? Walcząc z nudą, młodzi poszukiwacze przygód nie spodziewają się, jakie tajemnice skrywa to nadjeziorne królestwo. Ani tego, że być może nie trafili do niego przypadkiem… **


Jeszcze nie zdarzyło mi się czytać książki, której akcja ma miejsce na Mazurach - przepięknym i unikalnym regionie geograficzno-kulturowym  znajdującym się w północno-wschodniej Polsce. Mazury odwiedziłam dwa lata temu podczas wakacji i przyznam, że był to jeden z najmilej wspominanych przeze mnie wyjazdów. Dwunastoletnia Aniela i jej młodszy, dziesięcioletni brat zostają zmuszeni przez rodziców do oderwania nosów od komputera i zasmakowania życia na łonie natury. Nie da się ukryć, że ten pomysł kompletnie im się nie podoba, a wizja spędzania czasu na świeżym powietrzu brzmi... abstrakcyjnie i przerażająco. Bo przecież co można robić na świeżym powietrzu i to bez telefonu w ręce? Cóż... choć brzmi to infantylnie, to niestety ten pseudo-problem jest zmorą ówczesnych dzieciaków. Na szczęście, rodzeństwo znajduje wyjście z tej jakże niekomfortowej sytuacji - i to takie, które zdecydowanie przerosło ich najśmielsze oczekiwania!

Kraina Wiecznych Jezior to lekkie fantasy przeznaczone dla młodszego odbiorcy. Autor zabiera czytelnika w magiczno-groteskowy światy mazurskich jezior, fundując mu nie tylko wspaniałą przygodę ale lekcję geografii. Nie brak tu ciekawostek związanych z Krainą Wielkich Jezior Mazurskich. Wartka akcja, kąśliwy humor bohaterów i ich wyjątkowe przygody potrafią wciągnąć czytelnika bez reszty! Aniela i Dominik - bohaterowie historii to rodzeństwo, które łączy najczęściej spotykana relacja siostrzano-braterska, pełna uszczypnięć, niby obelg, kopniaków, żartów i kuksańców. Dzieciaki uwielbiają sobie dogryzać i rzucać wyzwania, jednakże wtedy gdy trzeba, porzucają ścieżkę bojową i zaciekle bronią siebie nawzajem. 


Warto również zauważyć, że ta niepozorna książeczka dzierży niezwykle ważny przekaz, który Andrzej Gręziak zobrazował w dosyć pamiętny sposób. Mowa tu o przerażających mieszkańcach magicznego świata - topielcach, którzy stanowią swego rodzaju przestrogę. Niestety, topielcy byli, są i będą zmorą nadmorskich i nadjeziornych miejscowości. Gręziak niby dyskretnie przemyca treści moralizatorskie, zwraca uwagę na to, że alkohol i brak rozsądku bardzo często prowadzą do nieszczęścia w najgorszej postaci.  Autor posługuje się piórem dopasowanym do potencjalnego odbiorcy - lekkim i plastycznym. Kreacja bohaterów zadowala. Warto zwrócić uwagę na postać Goplany, która ewidentnie nawiązuje do dramatu Juliusza Słowackiego. Gręziak planuje dalsze części przygód Anieli i Dominika. 

* opis wydawcy
** opis wydawcy

Za egzemplarz serdecznie dziękuję wydawnictwu Novae Res!

poniedziałek, 26 listopada 2018

185. Nie całkiem białe Boże Narodzenie, Magdalena Knedler

Aktualnie rynek wydawniczy przeżywa zatrzęsienie świątecznych książek, na które niemalże codziennie gdzieś się napotykam. Spośród tak wielu intrygujących pozycji ciężko wyłonić te, które naprawdę warto przeczytać. Obyczajówki i romanse to najczęstsze gatunki wykorzystywane podczas Świąt - ale co ze świątecznymi kryminałami? Dzisiaj zaprezentuję wam powieść Magdaleny Knedler pod tytułem Nie całkiem białe Boże Narodzenie. 

Magdalena Knedler – polska pisarka powieści obyczajowych i kryminalnych. Recenzentka i redaktorka współpracująca z portalami kulturalno-informacyjnymi. Laureatka nagrody EMOCJE 2017 w kategorii „literatura” za powieści pt. Dziewczyna z daleka, Klamki i dzwonki, a także trylogię Nic oprócz…. Członkini Wrocławskiego Oddziału Stowarzyszenia Autorów Polskich. Prywatnie miłośniczka kuchni wegetariańskiej. Mieszka i pracuje we Wrocławiu. Zadebiutowała w 2015 roku powieścią Pan Darcy nie żyje, za którą otrzymała nominację w kategorii „debiut” do nagrody EMOCJE 2015 – przyznawanej przez Radio Wrocław Kultura za najciekawsze lokalne wydarzenie kulturalne roku – oraz nominację do nagrody WARTO 2016 w kategorii „literatura”, przyznawanej przez wrocławską „Gazetę Wyborczą”. Od tego czasu wydała kilka kolejnych książek, balansując pomiędzy estetyką kryminału a powieścią obyczajową. *

Zagubiony w lesie pensjonat Mścigniew tuż przed świętami Bożego Narodzenia wypełnia się z pozoru zwyczajnymi gośćmi, z których każdy ma niebagatelne powody, by spędzić ten czas właśnie tam – w spokoju i w oddaleniu od zgiełku codzienności. Kiedy więc pewnego poranka amatorka nordic walkingu, Olga Mierzwińska, przed wyjściem na trening odkrywa w wannie trupa, nikt nie jest zadowolony, a najmniej właściciel, który staje na głowie, by zatrzymać gości w pensjonacie. Policja początkowo uznaje sprawę za wypadek. Jednak kiedy ta sama dziewczyna znajduje podczas spaceru kolejne zwłoki, sytuacja staje się poważna i do akcji postanawia wkroczyć detektyw Romanowski – amator krówek ciągutek i ekstrawaganckich krawatów. **

Gdy książka Magdaleny Knedler wpadła w moje ręce, wprost nie mogłam się na nią napatrzeć. Nie całkiem białe Boże Narodzenie posiada jedną z najpiękniejszych i najciekawszych okładek, jakie miałam okazję zobaczyć. Uwielbiam Święta, a co za tym idzie - uwielbiam motywy świąteczne. Tutaj ów motyw został przedstawiony w pozornie klasyczny sposób - lecz gdy tylko się przyjrzymy,  pomiędzy śnieżynkami i reniferami można dostrzec trupie czaszki. Grzbiet książki utrzymany jest w jednolitej kolorystyce, dzięki czemu egzemplarz na półce prezentuje się schludnie i elegancko. Historię otwiera wstrząsające odkrycie jednego z gości pensjonatu Mścigniew - Olgi Mierzwińskiej, która w powieści Knedler pełni rolę głównej bohaterki, lub też jednej z pośród dwóch głównych bohaterów. Autorka zastosowała narrację trzecioosobową, a o bohaterach dowiadujemy się tylko i wyłącznie dzięki śledztwu i prowadzonym rozmowom. Narrator nie zdradza żadnych oznak swojej obecności - jest bezosobowy i niemy. Akcja powieści rozpoczyna się dwudziestego grudnia, a kończy pięć dni później, jednakże kulminacja wydarzeń ma miejsce w wieczór wigilijny. Dwudziesty piąty grudnia stanowi, tzw. poakcję. Knedler z dokładnością opisała miejsce wydarzeń - pensjonat położony głęboko w lesie wpływa na wyobraźnię czytelnika, dodaje uroku oraz klimatu tejże historii. Bardzo lubię, gdy akcja powieści osadzona jest w trudno-dostępnym miejscu oraz skupia się na niewielkim gronie osób. Dzięki temu mamy okazję bardzo dokładnie przyjrzeć się każdemu szczegółowi oraz dogłębnie poznać bohaterów. Początkowo każda z postaci niczym się nie wyróżnia - każdy z nich mało o osobie mówi, raczej nikt nie chce celowo zwracać na siebie uwagi. Niektóre osoby od razu rzucają się w oczy - na przykład Potoccy, inne pełni rolę niemalże tła wydarzeń. Olga chcąc nie chcąc, tę uwagę już na siebie zwróciła - bo przecież to ona była szczęściarą, która odkryła dwie przedświąteczne niespodzianki. 

"Kiedy patrzysz na drugiego człowieka, nigdy tak do końca nie wiesz, co może zrobić, co naprawdę o tobie myśli i co zamierza".

Magdalena Knedler w swej powieści umieściła świąteczny klimat w cudownym i magicznym wydaniu, lecz pośród kolęd, pierniczków, świecących choinek umieściła... trupa. A nawet dwa. To zdecydowanie wyróżnia Nie całkiem białe Boże Narodzenie od innych, świątecznych pozycji literackich, bowiem znacznie więcej tu czerwieni... lepkiej, gęstej i o nieprzyjemnym, metalicznym zapachu. Pozornie uroczy i klimatyczny pensjonat szybko traci swój magiczny urok, a zastępuje go aura tajemnicy. Morderca najprawdopodobniej znajduje się pośród gości, lecz ewidentnie brakuje motywu. Kluczowa okazuje się przeszłość przyjezdnych, jednakże czas ucieka, a każdy z nich może wyjechać w każdej chwili. 


Autorka w swej książce niejednokrotnie odnosi się do twórczości Agathy Christie - już na odwrocie książki z łatwością można doszukać się cytatu autorstwa tej bestsellerowej autorki. Ów cytat oczywiście nie jest przypadkowy. Pomimo gęstej atmosfery, Knedler nie rezygnuje z humoru. Całość utrzymana jest w lekkim stylu. Ogromną rolę mają tutaj wypowiedzi bohaterów. Dodatkowo autorka podrzuca czytelnikowi drobne wskazówki - przyznam, że tożsamość mordercy odkryłam gdzieś w okolicach 320 strony, jednakże z przyjemnością czytałam dalej. Brakowało mi tutaj dynamiczności, żwawej akcji oraz zwrotów fabularnych, które wywróciłyby wszystko do górny nogami. Było spokojnie, miejscami wręcz zbyt spokojnie. Podsumowując, Nie całkiem białe Boże Narodzenie stanowiło całkiem przyjemną, relaksującą powieść, przy której nawet dobrze się bawiłam - lecz nie było to nic specjalnego. To dobra książka na jesienne lub zimowo-świąteczne dni, a szczególnie wieczory. Bardzo spodobało mi się skonfrontowanie Bożego Narodzenia z morderstwem. Ciekawy pomysł. 

* wikipedia
** opis wydawcy

Za egzemplarz serdecznie dziękuję wydawnictwu Novae Res!

środa, 21 listopada 2018

184. Co robią choinki po świętach?, Katarzyna Śpiewak + KONKURS MIKOŁAJKOWY!

Już za niedługo do naszych domów zawita Święty Mikołaj! Na tę magiczną noc, podczas której najskrytsze marzenia spełniają się w postaci cudownych prezentów, oczekują szczególnie dzieci. W tym roku Święty Mikołaj powinien wziąć pod uwagę tę niewielką książeczkę autorstwa Katarzyny Śpiewak o sugestywnym tytule - Co robią choinki po świętach? A dlaczego? Zapraszam do lektury.

Katarzyna Śpiewak to polska autorka dwóch książek z gatunku literatury dziecięcej - Ciosiowa tajemnica oraz Co robią choinki po świętach? Śpiewak jest nie tylko autorką tekstu, ale i ilustracji.

Każdy z nas – duży i mały – zastanawiał się kiedyś, co dzieje się z choinkami po świętach. Bo przecież stoją w naszych domach, lśnią tysiącem barw i błyszczą bombkami, a potem nagle znikają! Odpowiedź na to pytanie spróbuje znaleźć Zuzia wraz ze swoimi przyjaciółmi i uroczym psem Korkiem. Kluczem do rozwikłania choinkowej tajemnicy okażą się drewniany bałwanek i równie niezwyczajna choinka, zasadzona po świętach w przydomowym ogródku dziadków Zuzi… 

Jak skończy się ta przygoda i dokąd zawędrują mali bohaterowie, żeby poznać prawdę o choinkowym losie? *


Z wykształcenia jestem nauczycielem edukacji przedszkolnej oraz wczesnoszkolnej - od dwóch lat pracuję w przedszkolu językowym, będąc współwychowawczynią grupy tegorocznych czterolatków. Gdy tylko w moje rączki wpadła ta urocza, świąteczna książeczka wprost nie mogłam powstrzymać się od zabrania jej do pracy oraz zaprezentowania moim przedszkolakom. Jak wiecie, dzieci to wspaniali krytycy, a skoro Co robią choinki po świętach? to książka przeznaczona dla dzieciaków, to tym bardziej właśnie one powinny ją ocenić. 

,,Wiesz, czasami cisza jest najlepszą odpowiedzią na pytania. Trzeba się tylko dobrze w nią wsłuchać.''


Co robią choinki po świętach to książeczka przeznaczona dla młodszych dzieci. Główną bohaterką jest Zuzia, dziewczynka wychowywana tylko przez tatę, gdyż jej mama ciężko zachorowała kilka lat temu. Jej najlepszym przyjacielem jest kremowy piesek o wdzięcznym imieniu, Korek. Niesamowita przygoda dziewczynki rozpoczyna się w momencie, w którym namawia swojego tatę, aby nie wyrzucali po-świątecznej choinki, lecz zakopali ją w ogródku u dziadków, dając jej tym drugą szansę. Dorośli spisują drzewko na straty, gdyż nie posiada ono korzeni, lecz Zuzia mocno wierzy, że nawet pomimo tego, jej choinka ponownie się zazieleni. Gdzieś pomiędzy schnącymi gałązkami skrył się tajemniczy, drewniany bałwanek - którego zdecydowanie nie można nazwać zwyczajnym. 


Ta niepozorna książka uziemiła moje czterolatki na niecałe trzy dni - co z jednej strony i tak jest bardzo krótkim czasem, gdyż historia Zuzi i jej niezwykłych przyjaciół mieści się w stu stronach, a odbiorcami były maluchy o ograniczonej koncentracji. Co robią choinki po świętach? zaintrygowało tak małe dzieci na tyle mocno, aby usiedzieć na miejscu w spokoju przez długi czas i słuchać bajki ze zrozumieniem. Korek i bałwanek nie jeden raz rozśmieszyły przedszkolaków do rozpuku - dzieciaki były zachwycone ilustracjami oraz Krainą Szczęśliwych Choinek. Katarzynie Śpiewak udało się stworzyć książkę z gatunku literatury dziecięcej, która dzieci potrafi zainteresować, przenieść na moment w inny świat, rozbudzić wyobraźnię. Nie bez powodu użyłam słowa stworzyła, gdyż autorka nie tylko odpowiada za tekst, ale również za te cudowne ilustracje, których jest w książeczce naprawdę bardzo dużo. Mniejsze, większe - jednostronicowe, dwustronicowe. Śpiewak zdobyła dziecięce serca dzięki animizacji, wartkiej akcji, zabawnym dialogom oraz wyrazistym postaciom. Mocnym punktem tej historii jest barwna sceneria zawierająca elementy magiczne, która została idealnie odwzorowana na ilustracjach. 


Poprzez historię Zuzi, Oli, Tomka, bałwanka oraz uroczego Korka autorka zwraca uwagę na to, jak ważny jest szacunek do przyrody. Prócz tego książeczka wznieca w dziecięcych serduszkach wiarę w marzenia; w to, że naprawdę się one spełniają - wystarczy tylko czegoś bardzo mocno chcieć i dążyć do celu. 

* opis wydawcy

Za egzemplarz serdecznie dziękuję wydawnictwu Novae Res!

_______________________________________________________________

KONKURS! 

WYGRAJ EGZEMPLARZ KSIĄŻKI CO ROBIĄ CHOINKI PO ŚWIĘTACH? AUTORSTWA KATARZYNY ŚPIEWAK!

  

Co trzeba zrobić, aby wygrać książkę?

Przeczytać  poniższy regulamin, zaobserwować bloga KSIĄŻKOWA PRZYSTAŃ oraz zgłosić się w komentarzu. Zwycięzca zostanie wyłoniony drogą losową 28 listopada 2018 roku! 

Regulamin:
1. Organizatorem konkursu jest właścicielka bloga: KSIĄŻKOWA PRZYSTAŃ 
2. Sponsorem nagrody jest wydawnictwo Novae Res.
3. Konkurs trwa od 21 listopada 2018 roku do 28 listopada 2018
4. Ogłoszenie zwycięzcy nastąpi 28 listopada 2018 roku na blogu ksiazkowa-przystan.blogspot.com
5. Nagrodą jest 1 egzemplarz książki: Co robią choinki po świętach? Katarzyny Śpiewak
6. W konkursie mogą brać udział osoby posiadające blogi oraz anonimowy uczestnicy. 
7. W konkursie mogą brać udział osoby posiadające polski adres zamieszkania.
8. Ze zwycięzcą skontaktuję się drogą mailową.
9. Konkurs nie podlega przepisom Ustawy z dnia 29 lipca 1992 roku o grach i zakładach wzajemnych (Dz. U. z 2004 roku Nr 4, poz. 27 z późn. zm.)


środa, 24 października 2018

173. Pan Odutek i inne opowiadania, Iwona Partyka

Zbiór opowiadań o rzeczach pozornie błahych, niemających większego znaczenia - Pan Odutek i inne opowiadania przypominają migawki, epizodyczne wspomnienia z życia kilku ludzi, których nie łączy nic, lecz ich przeżycia zwarte w jeden lekko ponad dwieście-stronicowy tomik tworzą coś wspólnego i unikalnego. Będę z wami całkowicie szczera: nie oczekiwałam od tej książki niczego wielkiego, takie tam opowiadania, które w miarę szybko przeczytam, zamknę tomik i położę na półce - a jak okazało się w praktyce? Zapraszam.

Iwona Partyka urodzona w 1970 roku w Gdyni, absolwentka filologii angielskiej na Uniwersytecie Gdańskim, autorka powieści pt. Faber, która w 2010 roku wygrała konkurs na najlepszą powieść www.org-pisarze.pl. Przez niemal dwa lata była regularnym recenzentem książkowym BiblioNetki. Publikowała min. w „Odrze”, „Szafie”, „Blizie”, „Dove Tales – An International Journal of the Arts”, „Conceit – The Bracelet Charm Quarterly”, „The Ultimate Writer”, „Chiron Review”. W 2016 roku wydała cieszącą się bardzo dobrymi recenzjami powieść pt. Mroczna tajemnica Don Orestesa Gonzagi Greco. W 2017 roku zajęła I miejsce w Ogólnopolskim Konkursie Literackim im. Szaloma Asza. Nagrodzone opowiadanie Lekcje u Madame Fleur, znajduje się w zbiorze Pan Odutek i inne opowiadania, jaki właśnie znajduje się w rękach czytelnika. *

Dwanaście prostych historii o rzeczach najważniejszych.
Mijamy ich codziennie. Jedni od razu przyciągają naszą uwagę, inni przechodzą niemal niezauważeni. Młodzi i starzy. Bogaci i biedni. Piękni i odpychający. Każdy niesie ze sobą jakąś opowieść. Trzeba niezwykłej odwagi, by dać się wpleść w historię, której koniec jest zupełnie nieoczywisty. Sentymentalny wdowiec, kwiaciarka z zaburzeniami osobowości, miłośnik egzotycznych zwierząt – to tylko niektórzy bohaterowie barwnych opowiadań Iwony Partyki. Z drobnych, pozornie banalnych fragmentów codzienności autorka stworzyła fascynujące historie o zwykłych-niezwykłych ludziach. Czy w którejś z nich odnajdziesz siebie? **

Wystarczy spojrzeć pod etykietkę opowiadania na moim blogu, aby się przekonać, że po krótką formę sięgam raczej rzadko. Głównie gustuję w powieściach wielotomowych, najczęściej z gatunku fantastyki. Postanowiłam jednak zrobić sobie krótką przerwę zarówno od jednego, jak i drugiego i sięgnęłam po zbiór opowiadań obyczajowych. Już sam tytuł książki Pan Odutek... ciekawi, a okładka rzuca się w oczy. Jesienno-zimowa z drobnymi elementami fantasy. Całość skąpana w ładnych, przyjaznych dla oka barwach, które zachęcają do lektury. Zbiór opowiadań Iwony Partyki zawiera dwanaście następujących opowiadań: Pan Odutek, Anioł, Impreza u Dżeka, Prezent, Wiesio, Siedem tysięcy trzysta trzy, Ogrodnik, Habibi, Kajman znad rzeki Xingu, Cicha Noc, Lekcje u Madame Felur, Dziadek. Każde z nich opowiada o kimś innym oraz przedstawia zupełnie inne zdarzenie. Raz mamy narrację trzecioosobową, a innym razem pierwszoosobową. Opowiadania mają jedną cechę wspólną: nieoczywiste zakończenie. 


Zakończenia tych opowiadań to coś, o czym wprost muszę wam opowiedzieć! Jak wspomniałam wyżej: każda historia kończy się w sposób kontrowersyjny i dyskusyjny. Niejednokrotnie zostałam kompletnie zbita z pantałyku, wprowadzona w stan refleksyjno-nostalgiczny. To, co dla mnie oznaczało jedno, dla innej osoby może oznaczać coś zupełnie innego. Tutaj nie ma klucza - treść opowiadań można interpretować po swojemu. Zakończenie niektórych opowiadań czytałam po kilka razy - choćby Ogrodnika. Pan Odutek, Anioł i Cicha Noc sprawiły, że na moment zamarłam wraz z ostatnim słowem historii. Nie sądziłam, że te proste historie wywołają we mnie tak wiele różnych uczuć i emocji: strachu, współczucia, obrzydzenia, złości, smutku, niepokoju, radości. Zdecydowanie tej radości było tutaj najmniej, bowiem opowiadania zawarte w zbiorze Iwony Partyki opisują wstrząsające i szokujące zdarzenia, które mogą i często przytrafiają się wielu ludziom codziennie. Autorka nie wymyśliła tutaj nic nowego, kurczowo złapała codzienność, z której postanowiła wycisnąć opowieści i wspomnienia zwykłych ludzi: kobiet i mężczyzn, starych i młodych, zdrowych i chorych, bogatych i biednych, szczęśliwych i nieszczęśliwych. I tym sposobem powstały do bólu autentyczne opowiadania, głęboko osadzone w prądzie naturalizmu - szczególnie mowa tutaj o Wiesiu, czy Habibi 

,,Wsłuchując się w ten straszny lament, czuł, jak jego serce niczym stary gliniany kubek rozpada się na tysiąc kawałków."

Dzięki szerokiej tematyce opowiadań, zbiór powinien przypaść do gustu wielu osobom. Warto wspomnieć, że pośród tych dwunastu historii nie ma nieudanego. Są słabsze i lepsze - dla mnie najsłabszym opowiadaniem był Prezent, z kolei najlepszym Habibi, które rozpoczyna się dosyć niepozornie, lecz trzyma czytelnika w ciągłym napięciu, niepokoju i strachu.  Jest to najdłuższe opowiadanie, z którego mogłaby powstać naprawdę dobra powieść. Impreza u Dżeka to kolejna historia, która bardzo mocno do mnie trafiła. Jej zakończenie okazało się być wspaniałą i nieco wzruszającą kwintesencją całości. 


Odniosłam wrażenie, że tematem przewodnim zbioru Pan Odutek i inne opowiadania są różne odcienie samotności. W miarę często przejawia się również temat podróży, żeglugi - jednakże fundamentem opowiadań są skomplikowane relacje międzyludzkie. Partyka posługuje się specyficznym poczuciem humoru, chętnie sięga po groteskę i absurd. Całość utrzymana w spokojnym tonie, oprószona wyjątkowym stylem i formą. Autorka oddaje głos swoim bohaterom, to oni grają tutaj główne skrzypce i właśnie dzięki temu każde opowiadanie jest tak oryginalne. 

* Opis wydawcy
** Opis wydawcy

Za egzemplarz serdecznie dziękuję wydawnictwu Novae Res!