Szablon stworzony przez Arianę dla Wioski Szablonów | Technologia Blogger | X X X
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Emmy Laybourne. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Emmy Laybourne. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 7 lipca 2014

7. Monument 14: Odcięci Od Świata, Emmy Laybourne



         Jestem przekonana, że na pewno nie jednemu z was podczas zakupów w TESCO bądź Carrefourze, kiedy staliście tak przed półką ze słodyczami i zastanawialiście się co wybrać, przeleciała kiedyś przez głowę myśl, jak to jest zostać zamkniętym w supermarkecie? Właśnie to przydarza się bandzie nastolatków i dzieciaków w książce Monument 14: Odcięci od Świata - brzmi całkiem jak materiał na komedie rodzinną, czyż nie? Tyle że… nie znaleźli się tam przez przypadek, tylko dlatego, że świat zwariował i pogrążył się w totalnym chaosie. Mamy rok 2024. Przez kulę ziemską niczym domino przechodzi szereg kataklizmów: wybuch wulkanu, tsunami - przepraszam, MEGATSUNAMI - grad, który pod względem wielkości wcale nie przypomina gradu, lecz zbite kawały lodu, a na sam koniec, jakby tego jeszcze było mało, z NORAD-u w Kolorado - tajnego ośrodka wojskowego wydostaje się broń chemiczna oddziałująca na ludzi względem grupy krwi. Jedni stają się agresywni, wręcz żądni krwi, drudzy dostają paranoi, trzeci zabójczej wysypki, a jeszcze inni tylko problemy z płodnością. Całkiem uroczo. Sklep, a mianowicie Greenway szybko staje się dla grupy uczniów nie tylko schronieniem, ale i więzieniem. Nie mogą się wydostać, nie mają pojęcia co dzieje się na zewnątrz, czy ich rodzina i przyjaciele uszli z życiem. Jedynym źródłem informacji jest stary telewizor. Dla szóstki licealistów, dwójki gimnazjalistów i szóstki mniejszych dzieciaczków nastały naprawdę ciężkie chwile, w których muszą połączyć siły, stać się czymś w rodzaju rodziny, by móc przetrwać wspólnie pod jednym dachem. Nie jest to jednak łatwym zadaniem. Każdy ma bowiem inny charakter, a fakt, iż wylądowali razem uwięzieni w sklepie wcale nie czyni ich przyjaciółmi.
         Historię opowiada nam licealista, Dean. Nie jest on gwiazdą futbolu, bystrzakiem, ani popularnym dzieciakiem. To zwykły szarak. Naprawdę zwykły dzieciak, któremu dużo brakuje do bycia cool. Właściwie jego młodszy brat, Alex, jest już bardziej cool. Ogromnie spodobało mi się, że autorka bardzo ładnie to ukazała. Czytając Monument 14: Odcięci Od Świata mi samej udawało się nie zauważać głównego bohatera. W książce nie natknięcie się na jego monologi wewnętrzne, jedynie krótkie myśli. A jednak polubiłam Deana. Nie wiem jak to się nawet stało, ale całkiem przyjemny z niego gość. Zostaje on taki sam, nie zmienia się nagle w złotego chłopca. Co do innych bohaterów: bez trudu udało mi się ich podzielić na tych, których lubię oraz tych, których wręcz nienawidzę. Najbardziej za skórę zaszła mi Sahalia. Błagam, zróbcież coś z tą dziewuchą, bo inaczej sama ją sprzątnę. Kilku bohaterów zdobyło moją sympatię dopiero w połowie lektury, na przykład Batiste (i jego Nie wzywajcie imienia Pana Boga na daremno!) czy Brayden. Kreacja postaci okazała się być jak najbardziej na plus.
         Emmy Laybourne zaprezentowała nam niezwykłą przygodę czternastu młodych osób, które w niezwykle dojrzały sposób stanęły naprzeciw tak olbrzymiej tragedii. Pomimo różnic w charakterach i poglądach udało im się połączyć siły, stworzyli swój własny chwilowy dom, bezpieczne miejsce, odizolowane od niebezpieczeństw świata zewnętrznego, a jednocześnie będące w samym ich środku. Dom, w którym starsi opiekują się młodszymi, każdy ma swoje zadanie i wie co należy robić, a czego nie. Jednak wcale a wcale nie przychodzi to z łatwością. Zdarzają się bójki, sprzeczki, bunty - w końcu to młodzi, pełni energii i pasji ludzie!
         Bohaterowie to ludzie tacy jak my, bojący się o jutro - o to, iż ich świat już nigdy nie będzie taki sam. Przechodzą przemiany wewnętrzne, starają się zintegrować z grupą, starają się być silni - upadają ale za każdym razem dzielnie się podnoszą, pomagając sobie nawzajem. To coś, co warto docenić - coś, czym warto się kierować nie tylko w sytuacjach krytycznych.  
         Monument 14: Odcięci od Świata jest zarazem debiutem literackim jak i pierwszą częścią serii. Kurczę, jak to się dzieje, że ostatnio spotykam się z samymi tak dobrymi debiutami? Książka wydaje się być niezwykle realna - przede wszystkim autentyczność języka. Nie jestem fanką slangu w książkach - po prostu zbyt dużo słyszę tego między znajomymi, w mieście, ale pani Laybourne naprawdę udało się wykreować język młodzieżowy w wyważony sposób, dzięki któremu umila on lekturę. Tak jak wspominałam wcześniej: przyjemna narracja, ciągła akcja - nie ma nudy. Od początku do końca książkę czyta się z zapałem, płomyczkiem w oczach - a przynajmniej u mnie się pojawił.
         Właściwie już pierwszy akapit trafił w moje serce. Uświadomił mi jak kruche jest nasze życie, poczucie bezpieczeństwa i samo bezpieczeństwo ludzi - uświadomił, że nasze życie może diametralnie się zmienić w ciągu kilku krótkich sekund. Jeden trzask, stuk, błysk i możemy się znaleźć pośrodku piekła. Książka ta bezsprzecznie wychyla się ponad przeciętność i mam szczęście móc ją mieć na swojej półce. Gdy skończyłam czytać Monument 14: Odcięci od Świata nie miałam pojęcia co napiszę o tej książce - naprawdę. Ale gdy zaczęłam, słowa popłynęły zupełnie same. Niesamowite. Jak zwykle na sam koniec muszę zachwycić okładką - jest piękna. No i jeszcze ta przecudna dwustronicowa, rozkładana mapka Greenwaya w środku! No, Rebisku. Teraz wyczekuję drugiej części (Monument 14: Niebo w Ogniu) na rynku!





książce przyznaję 7/10

za egzemplarz recenzencki bardzo dziękuję Wydawnictwu Rebis