Szablon stworzony przez Arianę dla Wioski Szablonów | Technologia Blogger | X X X
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą literatura erotyczna. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą literatura erotyczna. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 20 lutego 2020

282. Wszystko albo nic, M.S. More

Świeżynka z gatunku literatury kobiecej, a także debiut literacki młodej polskiej autorki, ukrywającej się pod intrygującym pseudonimem artystycznym M.S. More. Wszystko albo nic to książka, która kusi zmysłową okładką obiecującą płomienny romans oraz lawinę gwałtownych uczuć. Idealna lektura na luty, który mi przede wszystkim kojarzy się z walentynkami! Jednak jak zapewne doskonale wiecie - z tymi debiutami to tak różnie bywa. Zwłaszcza jeżeli chodzi o literaturę kobiecą. 

M.S. More to stworzony na potrzeby aplikacji Wattpad pseudonim artystyczny Magdaleny Łopąg, studentki pedagogiki, której serce lata temu skradły romanse zagranicznych autorek. Pisze od kilku lat, od niedawna dzieli się swoimi utworami w internecie. Uwielbia wsłuchiwać się w słowa piosenek, które często są dla niej źródłem natchnienia podczas pisania — jej ulubionym wykonawcą jest raper Filipek. Kocha zwierzęta, zwłaszcza swoją kotkę Pyzię, która jest jej oczkiem w głowie.  *

Natalie ma bogatego ojca, przyjaciółkę Gen, która poszłaby za nią w ogień, i krąg znajomych, z którymi spędza czas na zabawie, plotkach i wygłupach. Na pozór: nastolatka jakich wiele. Co prawda niedawno rozstała się ze swoim chłopakiem Aaronem, ale na horyzoncie pojawił się właśnie tajemniczy brunet Blaise. Natalie jeszcze nie wie, czy Blaise bardziej ją irytuje, czy fascynuje... Bo intryguje na pewno. Wydaje się, że dziewczyna przeżyje wkrótce płomienny romans. Jednak życiowe ścieżki nie zawsze biegną prosto, a powierzchowne sądy nie w każdym przypadku okazują się trafne... **

Nie pamiętam, kiedy ostatni raz sięgnęłam po powieść z gatunku literatury kobiecej i choć nie jestem fanką tego typu książek, to muszę przyznać, że w ostatnim czasie nabrałam ogromnej ochoty na historie z gorącym romansem w roli głównej! Jeżeli chodzi o ten gatunek, moją niezaprzeczalną faworytką jest Whitney G., której każda romantyczna opowieść skradła cząstkę serca, a zwłaszcza Thirty Day Boyfriend. Sięgając po Wszystko albo nic, miałam cichą nadzieję, że M.S. More okaże się moją polską Whitney G. - jednak debiut ten, choć lekki i całkiem przyjemny w odbiorze, posiada też kilka wad, które trochę dały mi w kość podczas lektury. 


Wszystko albo nic to lekka, niezobowiązująca lektura, która sprawdzi się po ciężkim dniu w pracy bądź nużących wykładach na uczelni. Co prawda, nie jest to literatura górnolotna - raczej zwykłe babskie czytadło, jednak i tak spędziłam przy tej książce dobre chwile. Autorka posługuje się prostym językiem, przy którym czytelnik może wyłączyć umysł i pozwolić sobie na pełen relaks. Historia została przedstawiona z perspektywy głównej bohaterki, osiemnastoletniej Natalie Rosley, z jednorazowym przeskokiem na męskiego głównego bohatera, czyli Blaise'a Dallasa. Wartka akcja, silny magnetyzm między kluczowymi postaciami i nieprzewidywalność ich zachowań zdecydowanie opowiadają się po stronie debiutu M.S. More. Natalie to charakterna bohaterka nie dająca sobie w kaszę dmuchać, z kolei Blaise to czarujący, pewny siebie bohater, który wie czego chce i nie cofnie się przed niczym, aby to zdobyć - jednocześnie skrywa brudną tajemnicę. 

Lekkość historii i niezaprzeczalna charyzma bohaterów połączona z relacją love-hate wciągają odbiorcę w spiralę gwałtownych uczuć, zabawnych sytuacji, potyczek słownych i uroków młodości. A jednak - Wszystko albo nic nie jest książką idealną. W trakcie lektury dosyć często czułam irytację, którą budziła we mnie Natalie Rosley, co chwilę marudząca jak jej źle w roli beztroskiej córki miliardera, jednocześnie leżąc w wannie i nie przejmując się niczym poważnym. Ponadto jej reakcje były stanowczo przesadzone, a powody do robienia dram naciągnięte jak guma w majtkach Tess Holliday - i choć bohaterka nie chciała być rozpieszczoną latoroślą bogacza, a córką hydraulika, to właśnie w takiej roli sprawdzała się znakomicie: pyskata, marudna, zabijająca czas błahostkami i imprezami, oraz niedająca czytelnikowi żadnego powodu, by uważał, że stać ją na coś więcej. W dodatku Natalie miała tendencję do nadużywania takich słów jak dupek i głupek, co również szybko przestało mnie bawić, a zaczęło działać na nerwy. Właściwie niezbyt polubiłam jej osobę, choć miewała lepsze momenty, w których mogłam powiedzieć, że... czuję do niej sympatię, ale jej kolejne zachowania szybko deptały te pozytywne uczucia, dlatego mogę napisać, że Natalie Rosley w roli narratorki niezbyt dobrze się spełniła, ale też nie zupełnie najgorzej. Jeżeli chodzi o długość rozdziałów oraz dynamikę akcji jestem bardzo na tak. Czy poirytowana, czy zaintrygowana, na nudę marudzić nie mogłam. Choć... zakończenie okazało się dosyć przewidywalne. 


Podsumowując, Wszystko albo nic to dobry sposób na relaks i niezły debiut z gatunku literatury kobiecej, jednak autorka musi popracować nad kreacją bohaterów, tak aby mieli w sobie coś więcej niż ładne buźki i niezłe teksty. Resztę oceniam pozytywnie. Miło było przenieść się do świata, w którym rządzi młodość i beztroska, jednak pojawiają się również tajemnice i smutki dnia codziennego. Natalie i Blaise to nieidealna para, przez co ich relacja jest jedyna w swoim rodzaju - pełna przepychanek, ale również chemii, dzikiej pasji oraz uczuć - jednocześnie niechcianych i silnych. Nie ukrywam, że do autorki, która miała początki na Wattpadzie podeszłam ze sporą ostrożnością, a zostałam całkiem pozytywnie zaskoczona. Błyskawiczna lektura, przy której można odpłynąć w świat bohaterów - jednak do książki warto podejść z przymrużeniem oka. 

* materiały wydawcy
** materiały wydawcy

Za egzemplarz serdecznie dziękuję Wydawnictwu Editio Red! 


wtorek, 28 maja 2019

229. Hold you close; Melanie Harlow, Corinne Michaels

Nowość literacka od wydawnictwa NieZwykłego. Hold you close to książka, której byłam ogromnie ciekawa, a zmysłowa okładka rozbudziła we mnie pewne oczekiwania - jednakże czy treść powieści duetu Harlow i Michaels je spełniła? Cóż... z tymi oczekiwaniami to jest tak różnie. Właściwie po dziś dzień nie wiadomo, na co one komu. 

Melanie Harlow to amerykańska pisarka, która uwielbia szpilki, wytrawne martini oraz swoje opowieści, w które wplata pikantne wątki. Mieszka niedaleko Detroit. Autorka serii Happy Crazy Love, After We Fall, One and Only. 

Corinne Michaels również pochodzi ze Stanów Zjednoczonych. Jej twórczość jest bardziej znana polskim czytelnikom. Autorka poczytnych romansów, m.in. Consolation Duet oraz serii Wróć do mnie. Jej debiutancka powieść ukazała się w 2014 roku. 

Ian Chase złamał mi serce, kiedy miałam siedemnaście lat. Kolejne osiemnaście lat mojego życia spędziłam, nienawidząc go. Ułatwia mi to jego bezczelny wyraz twarzy oraz fakt, że prowadzi życie playboya. Nie mogę tego nie zauważać, ponieważ mieszka obok mnie. Za każdym razem, gdy widzę, jak wychodzi z basenu – niemal nagi i nieprawdopodobnie seksowny – czuję, że gotuje się we mnie krew.Zawsze uwielbiałam go nienawidzić. Nigdy nie planowałam, że będę go potrzebowała. 

London Parish jest najlepszą przyjaciółką mojej młodszej siostry, ale nie powstrzymało mnie to przed zakochaniem się w niej. Mamy za sobą skomplikowaną przeszłość. Wszystko, co nas łączy, to fakt, że jesteśmy rodzicami chrzestnymi trójki uroczych dzieci mojej siostry. Lecz nasze życie zmienia się za sprawą tragicznego wydarzenia. Teraz staramy się wychowywać dzieci, które kochamy, pogodzić się z niewyobrażalną stratą oraz zwalczyć rodzące się między nami pożądanie. Moje życie wywróciło się do góry nogami, więc ostatnią rzeczą, jakiej potrzebuję, jest ożywianie dawnych uczuć. Nieważne, jak mocno bym ją trzymał, i tak nigdy nie będę mógł jej zatrzymać. *


Zanim przysiadłam do lektury powieści Hold you close popełniam karygodny błąd - pozwoliłam sobie na postawienie tej historii mentalnej poprzeczki, zbudowanej na niezwykle pozytywnych opiniach na temat dylogii Michaels Consolation Duet, która ukazała się na rynku nakładem wydawnictwa Szósty Zmysł. O historii Natalie i Liama było naprawdę głośno - i to w pozytywnym znaczeniu. Co rusz natrafiałam na recenzje opiewające książki Corinne. Nie ukrywam również, że okładka Hold you close bardzo mi się spodobała - zmysłowa, romantyczna, pełna uczuć. Dlatego nic dziwnego, że spodziewałam się czegoś zupełnie... innego, niżeli znalazłam wewnątrz. 

Hold you close to historia o tym, jak perfekcjonistka pokochała idiotę. Niestety główny bohater - jak zapewne już się domyśliliście - kompletnie nie przypadł mi do gustu. Ian Chase miał zachowanie i teksty szesnastolatka, który wkracza w etap dojrzewania zarówno emocjonalnego, jak i seksualnego (Możesz oszczędzić mi tych melodramatów). Jego niedojrzałe i pseudozabawne zachowanie zamieniło historię z ogromnym potencjałem w książkę, którą szybko się czyta, ale również i szybko zapomina. (Rób co chcesz. Znajdę sobie jakąś nianię czy coś). Z jednej strony jest to lekka, niezobowiązująca lektura, przy której spokojnie można wysłać umysł na Bahamy, z drugiej jednak spodziewałam się czegoś... odwrotnego! Spodziewałam się mocnej, wzruszającej i dającej do myślenia historii na poziomie It ends with us Colleen Hoover, lub Tam, dokąd zmierzamy B. N. Toler. Spodziewałam się? Nie, właściwie to takiej oczekiwałam! (No, chyba powinnaś. Z nami koniec; równie dobrze możesz zawiadomić innych o tym fakcie.)

Sytuacja bohaterów oraz główna bohaterka ratuję tę powieść, jednak w pewnym momencie London swym zachowaniem zniża się do poziomu Iana (podobno idiotyzm jest zaraźliwy), daje się wciągnąć w tą dziecinną relacje o podłożu love-hate. Bardzo ubolewam nad tym, że cały ten wątek z dziećmi został zepchnięty na drugi plan. Początkowo zapowiadało się na historię w stylu filmu Och, życie z Katherine Heigl w roli głównej. Niestety autorki poszły w stronę romansu wymieszanego z pikanterią. Zaskoczyło mnie to, ale i rozczarowało. 


Nie mogę powiedzieć, że Hold you close było książką złą - po prostu oczekiwałam od tej historii czegoś zupełnie innego. JA poprowadziłabym tę historię inaczej - co nie oznacza, że TY będziesz niezadowolony/a z takiego rozwoju akcji. W moim przypadku bardzo dużo namieszały oczekiwania. Jednakże w dalszym ciągu najsłabszym elementem powieści duetu Harlow i Michaels jest kreacja głównego bohatera. Powiedzmy po prostu, że Ian Chase nie jestem facetem w moim guście. 

* materiały wydawcy

Za egzemplarz serdecznie dziękuję Wydawnictwu NieZwykłe! 

poniedziałek, 11 lutego 2019

200. Piorun, Angel Payne

Piorun, czyli moje największe... guilty pleasure. Podczas lektury zadziwiłam samą siebie bardziej niż imponująca i wybujała fantazja autorki, ponieważ pierwsza część serii o superbohaterze naprawdę całkiem mi się spodobała - pomimo fabuły zbudowanej na seksie, wzmocnionej pseudo-dramatyzmem, i nawet pomimo głównej bohaterki, której myślenie przychodziło tak trudno, że wszystko trzeba było jej powtarzać dwa razy. Ta książka jest tak zła, że aż dobra. Wciąga, w pewien sposób pozwala odpocząć umysłowi (bo kompletnie nie wymaga myślenia, a wręcz przeciwnie - myślenie podczas tej książki jest niemile widziane), a przede wszystkim bawi. 


Angel Payne to  autorka bestsellerowych romansów, współpracowała z czterema różnymi wydawnictwami, publikuje też niezależnie. Uwielbia koncentrować się na gorących historiach, gdzie bohaterami są niezapomniani faceci w typie apla i kobiety, które ich kochają. Jest autorką wielu poczytnych cykli, w tym serii Suited for Sin, sagi o Cimarronach, serii Temptation Court, serii Secrets of Stone (z Victorią Blue), cyklu historycznego Lords of Sin oraz popularnej serii WILD Boys Special Forces i wielu innych książek, między innymi powieści z cyklu Zmysłowa Dziewczyna. Obecnie pełni funkcję wiceprezeski jednej z sekcji stowarzyszenia Romance Writers for America. Mieszka w Kalifornii Południowej z mężem, który jest jej bratnią duszą, i śliczną córeczką. Uwielbiają całą rodziną podróżować po świecie, poznawać nowe miejsca i brać udział w popkulturowych festiwalach. *

Pracuję na nocną zmianę w pięciogwiazdkowym hotelu w centrum Los Angeles, często więc natykam się na różnych dziwaków. Nic jednak nie mogło mnie przygotować na noc, kiedy poznałam Pioruna. Uratował mi życie. Teraz jest moim superbohaterem – ogierem, któremu mam ochotę podziękować o wiele bardziej kreatywnie niż głupim pocałunkiem w policzek. Szkoda tylko, że w prawdziwym życiu jest też Reece’em Richardsem, moim cholernie przystojnym szefem. Reece unika zobowiązań z powodu swojej diabolicznej byłej dziewczyny i światowego imperium zła, a także dlatego, że musi ocalić miasto przed wariatką gotową zniszczyć wszystko, co pokochał. Jest jednak coś jeszcze, co może wpłynąć na wszystkie te plany. Moje serce… **


Już sam opis tej książki mówi sam za siebie - drogi czytelniku, na nic mądrego się nie nastawiaj. Piorun to historia, do której trzeba podejść z dystansem, a podczas lektury niejednokrotnie przymrużyć oko - a najlepiej czytać z jednym zamkniętym. Angel Payne swą serią o superbohaterze na zagranicznym rynku zrobiła swego rodzaju furorę - wystarczy wejść na goodreads i przeczytać opinie czytelników (a właściwie czytelniczek), by przekonać się, że Piorun podbił kobiece serca. Niestety w Polsce wywołał wręcz przeciwny efekt - szok, oburzenie, zniesmaczenie. Ale dlaczego? Pióro autorki nie jest gorsze od niektórych poczytnych autorek literatury erotycznej, a bohaterowie wcale nie gorzej skonstruowani - są równie płytcy i banalni, co większość dobrze nam znanych. Co do fabuły - cóż, tak samo niezbyt wymagająca i zbudowana na gorących i podobnych do siebie aktach miłosnych. Jest tylko jeden element niezgodny ze schematem, który tak bardzo uwielbiamy, czyli oryginalny pomysł stworzenia związku pomiędzy szefem w stylu samca alfa i seksownej pracownicy, kompletnie nie zainteresowanej jego pieniędzmi - a mianowicie... zaraz się dowiecie. Zapewne większość z was zetknęła się już z motywem zakazanej relacji na linii szef-pracownica - nie da się ukryć, że jest to jeden z najbardziej oklepanych scenariuszy, jednakże Angel Payne wyposażyła swego głównego bohatera serii Bolt w coś, z czym w literaturze kobiecej raczej rzadko mamy do czynienia, czyli... super-moce. Tym sposobem Piorun ze zwykłego i niewyróżniającego się erotyka, stał się przedstawicielem erotyka paranormalnego - niebezpiecznej hybrydy, którą albo pokochasz, albo znienawidzisz. Ja pokochałam... i właściwie sama nie wiem, co mam przez to myśleć o sobie. Nie jest to książka w moim stylu, a zazwyczaj jestem dużo bardziej wymagająca, jeżeli chodzi o kreację bohaterów, czy warstwę fabularną. 

Piorun to początek wielotomowej serii, opowiadającej o losach Reese'a Richardsa - marnotrawnego syna, dla którego liczyła się tylko dobra zabawa, łatwe dziewczyny i szybkie samochody, jednakże przez własną nieroztropność trafił w ręce szaleńców, którzy uczynili go czymś - kimś na wzór superbohatera. Jeżeli chodzi o żeńską główną bohaterkę, to nie mam nic dobrego do powiedzenia na jej temat. Mdła i nieco przygłupia. Choć szata graficzna pierwszej części całkiem przypadła mi do gustu, to nie ukrywam, że bardzo żałuję, że wydawnictwo Edipresse nie pozostało przy oryginalnych okładkach. 


Poprzez niesamowity wątek paranormalny odnoszący się do tożsamości głównego bohatera, książka zyskuje zupełnie nowy poziom na tle innych przedstawicieli literatury erotycznej. Piorun w pewien sposób przypomina historię Supermana czy Spidermana, ale jest zdecydowanie bardziej pikantny - niczym pizza diabolo przyprawiona sosem Carolina Reaper. Angel Payne nie stworzyła kolejnego seksownego samca alfy, lecz superbohatera, który potrafi wykorzystać swoje wyjątkowe moce również i... w łóżku. Pasja, pożądanie i spora dawka niezobowiązującego humoru to elementy, które towarzyszą czytelnikowi od samego początku. Naprawdę nie sądziłam, że ta książka mi się spodoba - i właściwie wciąż nie wierzę, że spodobała się aż tak bardzo. Jednakże nie da się ukryć, że nie jest to literatura górnolotna i obfituje w mniej lub dużo bardziej żenujące momenty (a w szczególności pierwsze zbliżenie głównych bohaterów), które nasuwają czytelnikowi na usta pytanie Co jest grane? Nie zmienia to jednak faktu, że podczas lektury Pioruna nawet dobrze się bawiłam i naprawdę nie wiem jak to możliwe. Chyba coś jest ze mną nie tak...

* opis wydawcy
** opis wydawcy


Za egzemplarz serdecznie dziękuję wydawnictwu Edipresse Książki!
 


poniedziałek, 12 listopada 2018

181. Obietnica, Ewa Pirce

Październikowy gorący romans od wydawnictwa NieZwykłego! Płomienne uczucie, nieczyste zagrania, silni bohaterowie oraz zemsta, będąca motorem napędowym fabuły! Przygotujcie się na emocjonalną jazdę bez trzymanki - prosto w objęcia relacji love-hate. 

Ewa Pirce - kochająca książki ekonomistka pochodząca z niewielkiej miejscowości położonej blisko Kielc. Matka dwójki cudownych dzieci, żona, siostra, córka oraz przyjaciółka. Miłość do pisania zrodziła się w niej z miłości do czytania. Jej największym natchnieniem i inspiracją jest, była i zapewne będzie muzyka. Znana ze swojego sarkastycznego poczucia humoru, miłośniczka gór. Cukiernik, niania i stylistka paznokci – kobieta o wielu talentach, nie potrafiąca skupić się tylko na jednym. Pasjonatka przede wszystkim życia. Pisanie to dla niej relaks i przyjemność, to momenty, kiedy może pozwolić sobie na odpoczynek, nie tylko fizyczny, ale i umysłowy. Dzień bez godziny ze słuchawkami w uszach oraz oddawania się swojej pasji – jest dniem straconym.* Pirce początkowo publikowała swoje prace na blogu, później na platformie Wattpad. Zadebiutowała w 2017 roku. 

Brian Wild złożył obietnicę. Zamierzał jej dotrzymać kosztem wszystkiego, co posiadał, włączając w to rodzinę. Motorem napędowym jego działań była zemsta. By wymierzyć sprawiedliwość, gotów był podjąć każde ryzyko. Jednak gdy przeznaczenie przejmuje pióro i zaczyna za nas pisać powieść w księdze zwanej życiem, nawet najbardziej misterny, układany latami plan może lec w gruzach. Bywa, że zostajemy pokonani jednym spojrzeniem. Zniewala nas jeden uśmiech, hipnotyzuje gest, niszczy słowo. Świat staje na głowie, a narzędzie zemsty okazuje się naszą zgubą. Trzeba uważać, jakie obietnice składamy. Kilka słów spowodowanych cierpieniem i gniewem przeobraża się w bombę, która może eksplodować w naszych dłoniach, niszcząc wszystko, na co tak ciężko pracowaliśmy. **


Brian Wild dawno temu złożył obietnicę nad grobem ukochanego ojca. W tym dniu postanowił zrezygnować z własnego szczęścia w imię zemsty - na człowieku, który odebrał mu wszystko: dom, rodzinę, majątek, pozycje społeczną oraz pomyślną przyszłość. Wild przeszedł długą drogę pełną upokorzeń i poświęceń. Jest zdeterminowany i właśnie wdraża w życie swój mroczny plan, w którym kluczowym elementem jest... ona - córka największego wroga Briana. 

,,To będzie jeszcze ciekawsze, niż sądziłem - wyszeptał mi do ucha...''

Obietnica to druga powieść młodej polskiej autorki Ewy Pirce, która całkowicie odbiega tematyką od swojej poprzedniczki. Pirce przeskoczyła z prozy psychologicznej do romansu z wyraźną nutą erotyzmu. Obietnica rozpoczyna się od retrospekcji, dzięki której czytelnik ma okazję dostrzec jak wielką przemianę przeszedł główny bohater powieści. Briana poznajemy jako nastolatka o dobrym sercu, który postanowił spełnić marzenie ojca, wywalczając sobie miejsce w prestiżowej szkole dzięki ciężkiej pracy. Kilkanaście lat później nie ma już śladu po tym człowieku. Brian Graves zniknął, a jego miejsce zastąpił Brian Wild - zatwardziały, arogancki, wyzuty z uczuć biznesmen, który nie cofnie się przed niczym. Obrał on drogę zemsty, na której nic i nikt go nie zatrzyma... no może oprócz nieznośnego głosu serca - czy mężczyźnie uda się odeprzeć uczucia? Ewa Pirce postawiła na pierwszoosobową narrację dzieloną na dwa głosy, w której Brian posiada pierwszy głos, Olivia drugi. Choć taki zabieg nie zawsze przynosi pozytywne efekty, to tutaj owa żonglerka narracyjna wyszła całkiem nieźle. Obie postacie posiadają swój własny, unikalny temperament, dzięki czemu z łatwością można dostrzec ich odrębność. Autorka posługuje się lekkim piórem, z zaangażowaniem snuje historię Briana i Olivii. Widać w tym pasję i niezaprzeczalną sympatię Pirce do wykreowanych bohaterów. Początek powieści rozbudza w czytelniku zainteresowanie. Obietnica posiada świetny start na przyzwoitym poziomie - niestety, poziom ten wraz z rozwojem fabuły zaczyna... spadać. Czytając tę książkę, niejednokrotnie odniosłam wrażenie, że była ona pisana bez głębszego zastanowienia - pod wpływem chwili. Zachowania głównego bohatera były... dziwne. Jego porywcze reakcje ewidentnie wskazywały na ogromne problemy emocjonalne. Brian Wild został nam przedstawiony jako pragmatyk, człowiek trzymający swe uczucia w ryzach, tymczasem okazał się być niezrównoważony, pełen sprzeczności i dzikiej porywczości. Niestety, Ewa Pirce przesadziła z dramatyzmem i w pewnym momencie zgasił on współczucie dla tego bohatera. Dużo lepiej wypadła kreacja głównej bohaterki - Olivii Henderson. Panna z pozornie idealnego domu, skrywająca swe prawdziwe oblicze za maską perfekcyjnej młodej damy. Olivia ma w sobie prawdziwą iskrę, która pomimo licznych prób wciąż jaśnieje w mroku. Zarówno Brian, jak i Olivia bardzo mnie zaskoczyli - co prawda, Brian negatywnie, ale jednak. Okazali się być kimś innym, niż początkowo sądziłam. Relacja, która tworzy się pomiędzy nimi jest pełna paradoksów, pasji, niechcianych uczuć. Love-hate w czystej postaci. 


Bardzo dużą rolę odgrywa tutaj muzyka. To właśnie ona towarzyszyła autorce podczas procesu tworzenia. Pirce po oddaniu swego najnowszego dzieła w ręce czytelników, nie pominęła jej istotności. Na początku każdego rozdziału znajduje się tytuł utworu, który w najlepszy sposób oddaje jego treść. Muszę przyznać, że wiele tych piosenek znalazło się na mojej prywatnej playliście. Na końcu książki znajduje się ich spis.  

W ostatecznym rozrachunku, najnowsza powieść Ewy Pirce nie jest powieścią złą. Co prawda, posiada mankamenty, które niejednokrotnie bardzo mnie irytowały, a przez niezrównoważone reakcje głównego bohatera i elementy pseudodramatyczne tak bardzo wywracałam oczami, że aż dorobiłam się zakwasów. Jednakże Obietnica wciąż jest historią nieprzewidywalną, pełną zaskakujących zwrotów akcji oraz silnych emocji. Pirce posiada potencjał, który pozwala mi wierzyć, że kolejna książka autorki będzie znacznie lepsza. Bo ta, niestety nie do końca spełniła moje oczekiwania. Jednakże zachęcam każdego z was do lektury tej książki i wyrobienia sobie własnego zdania na temat bohaterów oraz pióra autorki - a następnie do wymiany zdań. 

* opis wydawcy
** opis wydawcy

Za egzemplarz serdecznie dziękuję Wydawnictwu NieZwykłe! 


piątek, 28 września 2018

164. Płonący lód; Patrycja Kuczyńska, Monika Rępalska

Tegoroczny polski debiut z gatunku literatury erotycznej. Choć nie jestem fanką erotyków, to coraz częściej zdarza mi się po nie sięgać - i co więcej, odnajdywać w czytaniu swego rodzaju przyjemność, tak zwane guilty pleasure. Do tej pory czytałam książki z tego gatunku autorstwa zagranicznych pisarzy, ale postanowiłam zaryzykować i sprawdzić, jak Polska radzi sobie w tej kwestii. Zwłaszcza, że pozycja, którą przybliżę wam w dzisiejszym poście jest debiutem. 

Patrycja Kuczyńska to polska autorka pochodząca z Ostrowa Mazowieckiego. Studiowała bezpieczeństwo wewnętrzne. Do momentu publikacji debiutanckiej powieści, swoje prace publikowała w internecie, gdzie poznała Monikę Rępalską - współautorkę Płonącego lodu.  Ulubioną pisarką Kuczyńskiej jest Elle Kennedy oraz Jennifer L. Armentrout za serię Lux. Monika Rępalska to współautorka Płonącego lodu. Fanka Sharon Bolton. Obie panie połączyła pasja do pisania i czytania.

Lexi Archibald wraz z przyjaciółką przyjeżdża na renomowaną londyńską uczelnię, by rozpocząć studia. Już pierwszego dnia wchodzi w konflikt z Knoxem, pochodzącym z rodziny królewskiej chłopakiem, który jest tu uważany za nieformalnego przywódcę. Odtąd każde ich spotkanie staje się dla obojga okazją do utarczek słownych i przepychanek, podszytych skrywanym erotyzmem. Wkrótce Lexi odkrywa, że wokół niej toczy się jakaś dziwna gra, a ona mimo woli staje się jej elementem... Do czego doprowadzi starcie tych dwóch silnych osobowości? Czy Lexi zrozumie, w jak wielkim jest niebezpieczeństwie? Co się stanie, gdy dotrze do niej, że granica, jaka dzieli nienawiść od miłości, jest cieńsza, niż się jej do tej pory wydawało? *

Płonący lód to pierwsza część debiutanckiej serii polskich autorek Nieczyste zagranie. Przenosimy się na angielski kampus, gdzie śledzimy losy Lexi Archibald oraz jej najlepszej przyjaciółki, Lizzi. Obie dziewczyny właśnie rozpoczęły studia, otworzyły nowy rozdział w swoim życiu. Niestety już pierwszego dnia dowiadują się, że ich życie na uczelni wcale nie będzie takie łatwe. A zadba o to Knox Black i jego koledzy. 


Lexi Archibald i Knox Black to sztandarowa para serii Nieczyste zagranie. Ona - pełna energii studentka pierwszego roku, on - drugoroczniak sprawujący na uczelni władzę absolutną. Ich spotkanie przypomina zetknięcie się tsunami z tornadem - już od pierwszego momentu czuć iskry, niebezpieczeństwo i pasję. Autorki postawiły na dwutorową narrację, dzięki czemu możemy śledzić Lexi oraz Knoxa. Szczerze mówiąc, nie do końca owa narracja mi odpowiadała. Rozumiem zamysł autorek, chcących przedstawić wydarzenia z punktu widzenia dwóch głównych bohaterów. Dzięki czemuś takiemu można z historii wycisnąć to, co najlepsze. Aczkolwiek w tym przypadku narracja przypominała mi mecz tenisa stołowego, odbijanie piłeczki: Lexi - Knox -Lexi - Knox. W rozdziale relacjonowanym przez Lexi dochodzimy do pewnego momentu - treść kolejnego rozdziału powtarzana jest z perspektywy Knoxa plus przechodzimy trochę dalej. Robimy pięć kroków w tył, po to żeby zrobić dwa - a czasami szalone trzy w przód. Co prawda, treść zgrabnie zazębia się ze sobą, ale i tak ów zabieg budzi we mnie mieszane odczucia. Jest nieco ciekawiej i można poznać motywy działania jednej i drugiej postaci, ale wpływa to negatywnie na tempo akcji. Przejdźmy teraz do bohaterów. Dwójka studentów: jak wyżej wspomniałam, mamy studentkę pierwszego roku, Lexi, oraz Knoxa Blacka - studenta drugiego roku, kapitana drużyny hokejowej. Niestety, Knoxa dotknęła klątwa Shen (mowa o L.J. Shen, autorce serii Święci grzecznicy - Intryga, Chaos). Miał być pewny siebie pół-człowiek, pół-bóg, a wyszedł dupek z ego wielkości megalodona. Pan i władca. Arystokrata spokrewniony z rodziną królewską, urodą przypominający Adonisa. Ładna buźka, piękne ciało, oczy niczym rozgwieżdżone czerwcowe niebo, skłonność do przemocy względem kobiet, niewyparzony język i ślepe przeświadczenie o swojej władzy i pozycji. No ideał z mych snów. Ile bym dała, żeby zobaczyć go nagiego, przywiązanego do... torów w środku lasu. Albo na miejscu biednej Łajki, bezpowrotnie wystrzelonej w kosmos. 


Nie wiem jak wy, drogie panie, ale nienawidzę takiego typu mężczyzny, więc wyobraźnie sobie moją radość, gdy Lexi na każdym kroku dawała mu w kość, obrażała go, wchodziła w istne batalie słowne, wylała farbę na jego boski samochód. Ich słodko-gorzka relacja napędzana jest przez skrzące się pożądanie, niebezpieczną nienawiść i chorą walkę o pozycję. Istna relacja love-hate. Bohaterka dużo zyskała w moich oczach, zacięcie walcząc z panem Knoxem. To odważna, pewna siebie, nieprzewidywalna studentka, która nie wie, w którym momencie się zatrzymać. Gdy odkrywa podłą i niemoralną grę paczki Knoxa, jest gotowa zrobić wszystko, by wgnieść ich w podłogę. Lexi i Knox trafili na równych sobie przeciwników, dzięki czemu trudno oderwać się od lektury. Tutaj reakcją na atak jest brutalny odwet. Bohaterowie nie boją się wyprowadzić cios poniżej pasa, a tytułowe nieczyste zagranie to ich specjalność.  Bohaterami drugoplanowymi są przyjaciele sztandarowych postaci. Lizzi i Erin to typowe, puste studentki - ale z całej tej damskiej szajki, to Kim prezentuje najniższy poziom. W pamięć zapadła mi sytuacja gdzieś z początku książki, kiedy konflikt na linii Knox i Lexi dopiero powstawał. Kim wielce ostrzegała pannę Archibald przed swoim bratem, prosiła ją, aby trzymała się od niego z daleka, a bodajże rozdział dalej ciągnie Lexi na imprezę organizowaną przez Knoxa i jego bandę. Trochę brakuje tu logiki. 

,,Nie igraj z ogniem, bo się sparzysz.''

Płonący lód to książka, którą czyta się błyskawicznie. Ponad czterysta stron połknęłam w dwa dni, a wcale nie miałam dużo czasu na czytanie. Jak już zaczęłam, to trudno było mi się oderwać. Ta historia wciąga - i to mocno! Podsumowując, pomimo mankamentów, debiutancką powieść duetu Kuczyńska i Rępalska oceniam... pozytywnie! Nie ukrywam, że kreacja Knoxa Blacka bardzo mnie rozczarowała (po prostu nie jest to mój typ), gdyż przypominał mi on przerysowanych męskich bohaterów od L.J. Shen. Jednakże pierwszy tom serii Nieczyste zagranie dostarcza sporej dawki rozrywki, emocji, ciętego humoru i akcji. Lexi i Knox nie szczedzą sobie w słowach i czynach. Często brakuje im zdrowego rozsądku, co nadaje całości nieprzewidywalności i pikanterii. Nie mniej jednak, autorki powinny popracować nad warsztatem pisarskim, gdyż pod względem stylistycznym książka wypada raczej średnio. Ale potencjał tu jest, a praktyka czyni mistrza. Jeżeli jedna i druga autorka o pisarstwie myśli poważnie, to obie panie będą szlifować swoje pióro, a pozytywne efekty ich pracy ujrzymy już w kolejnej części losów Knoxa i Lexi. Płonący lód to soczyste love story utrzymane w konwencji erotyku akademickiego, pełne ciosów poniżej pasa. Kto wygra to starcie - przebiegłe studentki, czy niebezpieczni studenci? Kto skończy ze złamanym sercem? 

* opis wydawcy

Za egzemplarz serdecznie dziękuję wydawnictwu Novae Res!

czwartek, 20 września 2018

161. Opętanie, Helen Hardt

Trzeci tom serii zdobywającej coraz większą popularność wśród Polek. Ostatnia część, w której to Jade Roberts i Talon Steel grają główne skrzypce, bowiem wraz z kolejnym na pierwszy plan wysunie się najstarszych z braci Steel - Jonah. Czytelnicy poprzednich tomów wiedzą czego, mniej więcej, mogą się spodziewać po Helen Hardt: nieposkromionej namiętności, wręcz namacalnej chemii oraz całego stosu tajemnic, których zamiast ubywać - wciąż przybywa! Czy Opętanie wyjaśniło choć kilka z nich?

Helen Hardt specjalizuje się w literaturze kobiecej. Na polskim rynku możemy znaleźć jej serię Saga braci Steelów: Pożądanie, Obsesja, Opętanie. Pasję do literatury obudziła w niej matka, która w dzieciństwie czytała Helen do snu. Swą pierwszą książkę napisała w wieku sześciu lat i od tego czasu nie przestała tworzyć. Jest matką, prawniczką oraz posiadaczką czarnego pasa w Taekwondo. Mieszka i tworzy w Colorado. Bardzo popularna za granicą.

Jade Roberts jest już pewna, że Talon Steel to ten mężczyzna, na którego zawsze czekała. Ufa mu, mimo że wciąż nie poznała jego mrocznej przeszłości. Śledztwo dotyczące Steelów odsłania przed nią kolejne tajemnicze wątki. Czy w sprawę jest zamieszany prokurator i dlaczego jej matka miała wypadek, z którego ledwo uszła z życiem? Nitek przybywa - czy Jade je splecie i wyjaśni dramat sprzed lat? 

Talon Steel postanawia uporać się z demonami przeszłości. Już przed nimi nie ucieka, tylko staje twarzą w twarz. Wciąż jednak nie potrafi się odsłonić przed Jade - obawa, że ukochaną go odrzuci, gdy pozna jego sekret działa paraliżująco. Czy namiętność i miłość okażą się silniejsze niż wszystkie przeciwności losu, z z którymi Jade i Talon będą musieli sobie poradzić? *


Po serię Helen Hardt sięgnęłam zupełnie przypadkowo - jak widać, decyzja ta nie była pomyłką, gdyż po wciągającej i całkiem zadowalającej Obsesji sięgnęłam po kolejny tom. Wciąż mam ogromny brak w postaci pierwszego tomu, ale niestety w najbliższym czasie nie uda mi się go zapełnić z powodu braku czasu. W Opętaniu przyszedł czas na zmierzenie się z demonami przeszłości. Talon jest pewien swych uczuć do Jade, jest również pewien tego, że chce uporać się z przeszłością, pragnie przepracować dramatyczne wydarzenia dzieciństwa, by w końcu zaczerpnąć powietrza pełną piersią i być szczęśliwym zarówno z Jade, jak i samym sobą. Mężczyzna podejmuje terapię, która dzięki ciężkiej pracy pacjenta oraz cierpliwości i wsparcia psycholożki zaczyna przynosić satysfakcjonujące efekty. Jednakże przed Talonem jeszcze długa droga do ozdrowienia. Jade wspiera swojego mężczyznę jak tylko potrafi, niestety Steel odgradza ją murem zbudowanym z tajemnic, bólu i licznych niedopowiedzeń. Panna Roberts dzielnie przy nim trwa wiedząc, że jej cierpliwość i lojalność zostanie wkrótce wynagrodzona. Tych dwoje połączyło prawdziwe uczucie, które pozwala bohaterom na obopólne poświęcenia. Trzecia i właściwie ostatnia część skupiająca się na losach dotychczasowej sztandarowej pary sagi, przypomina rozpędzony emocjonalny rollercoaster. Podobnie jak w przypadku Obsesji zostajemy wtrąceni w głąb wydarzeń bezpośrednio związanych z poprzednim tomem. Prolog Opętania to jednocześnie zakończenie wcześniejszej części, mniej więcej informujący czytelnika na czym to się zatrzymaliśmy. Jednakże tych zdarzeń było znacznie, znacznie więcej, także zachęcam do sięgnięcia po Obsesję. Do tej pory Helen Hardt stawiała przed czytelnikiem więcej pytań niż odpowiedzi. Brutalne strzępki wspomnień bohatera oraz ognisty romans pomiędzy Talonem Steelem a najlepszą przyjaciółką jego siostry napędzały kołowrotek zdarzeń. W końcu dotarliśmy do momentu, w którym Talon chce przejąć kontrolę nad swoim zdewastowanym życiem. Niestety niezbędne jest zagłębienie się w to, co zdarzyło się wiele lat temu, gdy Talon miał dziesięć lat. Autorka musi wiele wytłumaczyć czytelnikowi. Kim byli porywacze? Co się stało z Collinem? Jak potoczy się związek Jade i Talona? Co się stało z Daphne Steel? Czy któś próbował zabić matkę Jade? Nie da się ukryć, że trochę się tego nazbierało i nie wiem jak wy, ale ja kolejnej tajemnicy nie zdzierżyłabym. 

,,Kiedy robi się ciężko, zawsze najlepiej powrócić do najprostszej podstawy życia. Do oddychania.''

Najmocniejszą stroną pióra Helen Hardt jest jego przystępność. Czytając jej książki, w ogóle nie odczuwałam zmęczenia. Lektura szła gładko i nad wyraz szybko. Opętanie połknęłam w dwa wieczory. Czytałam z zainteresowaniem i tylko momentami odczuwałam swego rodzaju frustrację. Saga braci Steelów to intrygujący erotyk, napędzany mroczną tajemnicą. Autorka z wyraźną sympatią dopieściła Jade i Talona - są to pełnokrwiste, złożone postacie. Niestety nie mogę tego powiedzieć o bohaterach drugoplanowych - a przynajmniej ich większości, ponieważ pani Carmichael, psycholożka Talona, znacznie się wyróżniała na tle tego obłego grona. Może nie jest to literatura wybitna, ale historia stworzona przez Helen Hardt wciąga, intryguje i zapewnia rozrywkę. W dalszym ciągu najsłabszym elementem powieści są sztywne, wyuczone dialogi, a z kolei najsłabszą postacią jest zdecydowanie Brian Roberts, ojciec Jade. Jak dla mnie. jest to bezosobowy głos, którego wypowiedzi były niczym wyuczona rola dobrego ojca i nieszczęśliwie zakochanego mężczyzny. Jego słowa były tak poprawne, że aż zupełnie nieszczere. Pan Roberts nie przypominał mi człowieka, lecz autoresponder. Wrócę jeszcze do pani Carmichael - bardzo polubiłam rozdziały z jej udziałem. Wyróżniały się one treścią, gdyż zawierały inteligentne spostrzeżenia dotyczące życia. przebaczenia, problemów z jakimi każdy człowiek musi się zmagać. Bardzo się cieszę, że Carmichael odegra dużą rolę w dalszych częściach sagi. W tym miejscu muszę jeszcze poświęcić chwilkę Jade... która ogromnie mi zaimponowała. Po erotykach raczej nikt nie spodziewa się cudów, wyniosłości i tak fantastycznych zachowań. Talon przez długi czas skrywał swą tajemnicę przed Jade, a ona gdy mogła uzyskać odpowiedź na nurtujące ją pytania od osoby trzeciej, odrzuciła ów szansę stwierdzając, że to byłoby niesprawiedliwe w stosunku do jej ukochanego. Nie wiem jak innym czytelnikom, ale mi szczena opadła z wrażenia - że się tak wyrażę. 


Zakończenie trzeciego tomu wiele wyjaśnia, ale biorąc pod uwagę całość, to i tak jest tych odpowiedzi niewiele. Przed bohaterami i czytelnikiem jeszcze wiele emocji oraz tajemnic. Z trójki porywaczy, tylko jeden trafia w ręce sprawiedliwości - z pozostałą dwójką wciąż niewiele się wyjaśniło. Co prawda, o jednym z nich pojawia się wstrząsająca wzmianka, która zapewne napędzi fabułę kolejnej części, będącej wstępem do historii Jonaha Steela - najstarszego z braci. Jeżeli chodzi o sceny erotyczne, to ogólnie są wszystkie bardzo do siebie podobne i bez większych fajerwerków. Szczerze mówiąc, nie są one dla mnie priorytetem w tej serii, gdyż przy Sadze braci Steelów pozostałam głównie przez warstwę fabularną. Jeżeli chodzi o mnie, to scen erotycznych mogłoby tu w ogóle nie być.  W Opętaniu zdradzono tytuł następnego tomu - Roztopienie, na które już czekam! 

* opis wydawcy

Za egzemplarz serdecznie dziękuję wydawnictwu Edipresse Książki!
 

poniedziałek, 10 września 2018

158. Obsesja, Helen Hardt

Powieść, do której podeszłam bardzo sceptycznie; której przeczytanie notorycznie odkładałam, ponieważ... zwyczajnie się bałam powtórnego spotkania z autorką. Ostatni raz, gdy miałam do czynienia z Helen Hardt (współautorka recenzowanej przeze mnie książki Zmysłowa idealna żona) myślałam, że nie dokończę lektury - jak widać, wina głównie leżała po Meredith Wild, bowiem Obsesja ma znacznie wyższy poziom, a losy bohaterów naprawdę mnie wciągnęły. 

Helen Hardt również specjalizuje się w literaturze kobiecej. Na polskim rynku możemy znaleźć jej serię Saga braci Steelów: Pożądanie, Obsesja, Opętanie. Pasję do literatury obudziła w niej matka, która w dzieciństwie czytała Helen do snu. Swą pierwszą książkę napisała w wieku sześciu lat i od tego czasu nie przestała tworzyć. Jest matką, prawniczką oraz posiadaczką czarnego pasa w Taekwondo. Mieszka i tworzy w Colorado. Bardzo popularna za granicą. 

Jade Roberts darzy Talona Steela poważnym uczuciem i bardziej niż kiedykolwiek jest zdecydowana pomóc mu uporać się z demonami przeszłości. Kontynuuje swoje dochodzenie w sprawie Steelów i nieświadomie przyciąga niebezpiecznych wrogów z ich owianej tajemnicą przeszłości. Talon głęboko kocha Jade i pragnie zdobyć ją na zawsze. Konfrontuje się więc ze swoimi najpoważniejszymi lękami i odsłania wciąż świeże rany, próbując je zaleczyć. Kroczy drogą śliską i zdradziecką, ale jeśli na niej wytrwa, w końcu będzie wart miłości Jade. Ogień namiętności między nimi wciąż płonie, ale z mroku wyłaniają się dawni wrogowie Talona. Oboje, i Jade, i Talon nie są bezpieczni… *


Obsesja to druga część Sagi braci Steelów. W Polsce wydano dotąd trzy części, w których fabuła głównie skupia się na Jade Roberts i Talonie Steel - jednym z braci. Kolejne trzy części (Melt, Burn, Surrender) biorą pod lupę kolejnego Steela, tym razem Jonah, a następujące po nich Shattered, Twisted i Unraveled opowiadają o losach najmłodszego z braci - Ryana. Przyznam się, że pierwszej części nie czytałam i gdyby wydawnictwo Edipresse nie wysłało mi tej książki, zapewne nie sięgnęłabym po tę powieść - zwłaszcza, że Obsesja rzuca czytelnika w środek naprawdę burzliwych wydarzeń. Jak zapewne się domyślacie, potrzebowałam chwili na odnalezienie się w tym bałaganie i chaosie uczuciowym bohaterów. Po zorientowaniu się kto jest kim, kto do kogo i o co tutaj mniej więcej chodzi, zaczęłam czytać na poważnie i szybko odnalazłam w tym przyjemność.  Jade Roberts i Talon Steel to sztandarowa para trzech tomów. To wokół nich kręci się pióro Helen Hardt, w którym z łatwością można dostrzec ogromną sympatię do stworzonych przez siebie bohaterów. Zarówno Jade, jak i Talon to wyraziste postacie z bagażem życiowych doświadczeń. Talon to postać dźwigająca na barkach traumatyczne przeżycia z dzieciństwa - jako chłopiec został porwany, bity i wykorzystywany przez trzech zamaskowanych mężczyzn. O tym co przeżył nie wie właściwie nikt - nawet rodzeństwo, z którym utrzymuje bliski kontakt. Przeszłość nęka mężczyznę, nie pozwala mu żyć. Niestety Talon odrzuca każdą formę pomocy, gdyż godzi ona w jego męskość oraz poczucie własnej wartości. Muszę przyznać, że wspomnienia Talona, które powoli powracają w retrospekcjach, mocno mną wstrząsnęły. Nie sądziłam, że taka tematyka uderzy we mnie tak mocno, ale miejscami trudno było mi czytać te potworności. 

„Nikt nie mógł mnie uleczyć. Byłem złamanym człowiekiem, z duszą w rozsypce. Ale z Jade, w jej ramionach, mając jej usta na swoich- stawałem się kimś innym. Kimś nieomal… wyjątkowym. To nie sprawiało, że uczucie złamania i rozpadu było mniejsze, ale dawało mi coś, czego nigdy przedtem nie zaznałem. Nadzieję.”

Jade to silna bohaterka, która kompletnie wymięka w obliczu Talona. Nie powiedziałabym, że staje się przy nim mdła, lecz widać to, jak wielki wpływ na jej decyzje i uczucia ma właśnie on - ten zniszczony przez przeszłość mężczyzna. To on daje jej ów siłę. Panna Roberts prowadzi śledztwo skupiające się na niezwykle bogatej rodzinie - właśnie Steelach. Odkrywa sekrety z ich przeszłości, które potrafią zaskoczyć i zachęcić do dalszej lektury. Właściwie to w Obsesji sekretów robi się coraz więcej.Odpowiedzi jest mało. I może również temu, tak szybko przeczytałam tę powieść. Tłem wydarzeń jest stan stulecia: Kolorado, a celniej: Snow Creek - miasteczko otoczone rozległymi terenami rolnymi. Pośród nich znajduje się ranczo Steelów. Do klanu Steelów należy trójka braci: Jonah, Talon i Ryan oraz wisienka na torcie: najmłodsza z rodzeństwa Marjorie, dzięki której Jade poznała Talona. Bardzo spodobało mi się to, jak rodzeństwo zachowywało się względem siebie: odnosili się do siebie z szacunkiem, wspierali się i bronili nawzajem. 


Pomiędzy Jade a Talonem czuć prawdziwą chemię, iskrę namiętności przeskakującą między nimi przy każdym spotkaniu, spojrzeniu - wybuch doznań przy każdym najmniejszym dotyku. Ta relacja ma sens, jest widoczna na kartach historii, czytelnik jest w stanie ją poczuć. Minusem są bohaterowie drugoplanowi. Niestety potraktowani przez Helen Hardt po macoszemu. Zwłaszcza Jonah i Ryan - nie dostrzegałam pomiędzy nimi różnicy w kreacji. Jestem jednak pewna, że dalsze tomy to wynagrodzą. Podsumowując, druga części sagi wypadła w moich oczach naprawdę dobrze, czego kompletnie się nie spodziewałam - na półce czeka na mnie Opętanie, którego już się nie obawiam. Całkiem polubiłam się z piórem Hardt. Nawet pomimo tłumaczenia (które według skromnej mnie, nie było najlepsze) dostrzegalny jest swojski, bardzo amerykański styl autorki. Jak wyżej wspomniałam, książka mną wstrząsnęła i wciągnęła - czego chcieć więcej? Chyba nawet skuszę się na tom pierwszy, aby bliżej przyjrzeć się tej historii. 

*lubimyczytac.pl

Za egzemplarz serdecznie dziękuję wydawnictwu Edipresse Książki!
 


poniedziałek, 16 lipca 2018

145. Chaos, L.J. Shen

W kwietniu tego roku miałam okazję poznać pióro L.J Shen, podczas czytania Intrygi, której recenzję znajdziecie tutaj. Jak wiecie (lub też nie), książka średnio mi się spodobała, ale postanowiłam dać autorce drugą szansę i sięgnąć po Chaos. Czy coś się zmieniło w moich odczuciach? Cóż... sprawdźmy. 

L.J. Shen to amerykańska autorka książek z gatunku romansu współczesnego i New Adult. Mieszka w Północnej Karolinie z mężem, synkiem i kotem. W przeszłości podróżowała po całym świecie, zdobywając liczne przyjaźnie. Shen samą siebie określa jako kiepską przyjaciółkę - zawsze zapomina o urodzinach i nigdy nie wysyła kartek z życzeniami świątecznymi. Autorka czerpie z życia jak najwięcej. Radość odnajduje w zwykłych czynnościach, takich jak spędzanie czasu z rodziną i przyjaciółmi, czytanie, oglądanie HBO i Netflixa oraz śledzenie Stephena Jamesa. Czyta od trzech do pięciu książek tygodniowo i osobiście uważa, że Kroksy i fryzura w stylu mullet  powinny być zakazane prawnie.  

Rosie: Podobno życie to piękne kłamstwo, a śmierć jest bolesną prawdą. Zgadzam się z tym. Nikt nigdy nie sprawił, że poczułam się tak żywa, poza facetem, który nieustannie przypomina, że mój zegar tyka.  On jest moim błyszczącym, zakazanym owocem.  Uderzającym błędem, przeciwieństwem mojej dosadności, bezwstydności i szczerości.  Jest również byłym chłopakiem mojej siostry. Ale zanim mnie osądzicie, powinniście wiedzieć jedno:  Ja pierwsza go zobaczyłam. Pierwsza zapragnęłam. Pierwsza pokochałam.  Jedenaście lat później wkroczył do mojego życia i zażądał drugiej szansy. Dean Cole chce być moim jeźdźcem miedzianym. Mój rycerz w lśniącej zbroi w końcu się zjawił. Oby nie za późno.

Dean: Podobno najjaśniejsze gwiazdy gasną najszybciej. Zgadzam się z tym. Ona sprawia, że moje myśli płoną. Jest wyszczekana, złośliwa i ma wielkie serce.  W świecie, w którym wszystko jest nijakie, ona świeci niczym Syriusz. Jedenaście lat temu los nas rozdzielił.  Ale niech tylko spróbuje zrobić to ponownie.  Dobranie się do niej nie będzie łatwe, nie bez powodu jednak nazywają mnie Szatanem. Rosie LeBlanc jeszcze zobaczy, jaki jestem waleczny.  A zdobycie jej będzie moim najsłodszym zwycięstwem.


Niejednokrotnie sięgałam po książki wydawnictwa Edipresse. Wyróżniają się one starannością. Seria Święci grzesznicy jest bardzo ładnie wydana, trudno tu znaleźć literówki, czy inne niedociągnięcia. Po niezbyt udanej lekturze Intrygi niekoniecznie miałam ochotę na powrót do Todos Santos. W historii bohaterów znalazłam zbyt wiele elementów, które mnie irytowały. Styl L.J. Shen sam w sobie nie jest zły, jednakże kreacja bohaterów... no, tutaj można byłoby sobie ponarzekać. Głównym powodem sięgnięcia po kolejny tom Świętych grzeszników jest przedstawienie historii Rosie LeBlanc, młodszej siostry Emilii, którą postrzegam jako wyzutą z charakteru i godności. Rose jest przeciwieństwem swojej siostry - jest twarda, odważna i pyskata. Tak samo jak ja, nienawidzi Barona Brutala Spencera, który oświadczył się Emilii i wkrótce wezmą ślub. Dobre.

Budowa powieści jest niemalże identyczna jak w przypadku poprzedniej części. Rozdziały są prowadzone z perspektywy Rosie i Deana, obecne są tutaj liczne retrospekcje, dzięki którym możemy poznać początki tejże historii. Jak jeszcze w przypadku Intrygi, miałam pewne zasoby cierpliwości, tak tutaj niestety mi jej zabrakło. Mam wrażenie, że niemalże wszyscy bohaterowie (oczywiście z wyjątkiem Emilii) wykreowani przez L.J. Shen cierpią na samouwielbienie, a chłopaki z HotHoles przypominają mi cztero-głowego Johnnego Bravo. Ogólnie bardzo mnie razi w oczy wszechobecna bananowatość młodych mieszkańców Todos Santos: niekończące się pieniądze rodziców, szybkie dziewczyny i jeszcze szybsze samochody i niemalże boskie pochodzie głównych bohaterów. Historia Rosie i Deana sama w sobie nie jest zła, a właściwie byłaby całkiem dobra, ale wykonanie, według skromnej mnie, bardzo kiepskie. 


Choć Rosie i Emilia LeBlanc są wykreowane na zasadzie kontrastu charakterów, to obie siostry łączy naiwność i pociąg do nieodpowiednich mężczyzn. Podobnie jak Intryga, Chaos niesamowicie mnie frustrował, miejscami doprowadzał do szewskiej pasji. Co prawda, książka ma swoje dobre momenty i sytuacje zapadające w pamięć, ale niestety mankamenty zbyt mocno rzucają się w oczy, a chamstwo (kolejnego) głównego bohatera męskiego niszczy urok i pozbawia romantyzmu tejże historii. Nie będę urywać tego, że jestem zwyczajnie rozczarowana... jednakże upewniłam się w tym, że pióro L.J Shen po prostu nie jest dla mnie. Po lekturze postanowiłam zaznajomić się z recenzjami innych czytelników i ogólnie książka została pozytywnie przyjęta - także być może to ze mną jest coś nie tak. L.J. Shen nie da się odmówić tego, że potrafi wywołać wiele emocji - w moim przypadku akurat negatywnych; autorka potrafi też całkiem wciągnąć. Sam pomysł na powieść nie jest zły, jednakże Shen po raz drugi stanowczo przekroczyła granicę dobrego smaku. Bohaterowie przez nią wykreowani, są przerysowani - wręcz śmieszni i niesmaczni. Zakończenie powieści zwraca uwagę na to, że prawdziwa miłość potrafi zmienić człowieka - ujawnić w nim to, co dobre i godne uwagi. Chaos to dosyć niekonwencjonalna historia miłości, która potrafi zadziwić i doprowadzić czytelnika do wielu skrajnych emocji.  

Za egzemplarz serdecznie dziękuję wydawnictwu Edipresse Książki!
 


sobota, 30 czerwca 2018

138. Prawo miłości, Whitney G.

Finał pikantnej serii z prawniczym twistem! Ostatnia część serii Domniemanie niewinności amerykańskiej autorki, wyposaża czytelnika w odpowiedzi na pytania, które Whitney G. postawiła przed nami w pierwszym (Oskarżyciel) i drugim (Niewinna) tomie. Choć krótkie w treść, nowelki przysporzyły mi wielu zmartwień - kim tak naprawdę jest Andrew? Co stało się sześć lat temu? Czekałam na odpowiedzi i... w końcu je dostałam!

Whitney G. to amerykańska autorka urodzona w 1988 roku w Memphis w stanie Tennessee. Jej twórczość przeznaczona jest przede wszystkim dla kobiet; są to powieści i opowiadania z gatunku literatury kobiecej i erotycznej. Whitney to optymistka uzależniona od słodyczy, podróży, herbaty i aromatycznej kawy. Prócz tworzenia pikantnych historii z nietuzinkowymi bohaterami, zajmuje się blogiem The Indie Tea, którego jest współzałożycielką. W listopadzie 2017 roku zadebiutowała na polskim runku powieścią Turbulencja, a w tym roku Wydawnictwo Kobiece zdecydowało się również na wypuszczenie bestsellerowej pikantnej serii z prawniczym twistem Domniemanie niewinności, w skład którego wchodzą: Oskarżyciel, Niewinna, Prawo miłości.

Wydawałoby się, że relacje Aubrey i Andrewa zmierzają ku stabilizacji, niestety... nic bardziej mylnego. Miarka się przebrała. Aubrey Everhart ma oficjalnie dosyć - dosyć upokorzeń i przedmiotowego traktowania przez Andrewa, dosyć rezygnowania ze swoich planów i marzeń na rzecz ważniejszych celów swoich rodziców, których nie interesuje nic poza karierą polityczną jej ojca. Aubrey opuszcza Durham i zostawia swoje dawne życie za sobą. Zostawia Andrewa, prawo i rodziców. Teraz liczy się dla niej tylko balet - czy uda jej się uciec przed przeszłością? 


Amerykańska autorka całkiem zgrabnie połączyła wątki w logiczną całość. Domniemanie niewinności nie jest kolejnym pustym erotykiem - prócz pikantnych scen erotycznych i wręcz namacalnej chemii skrzącej pomiędzy głównymi bohaterami, Whitney G. wyposażyła swą serię w intrygującą fabułę, sekrety z przeszłości, które oddziałują zarówno na otoczenie, jak i bohaterów. Zakończenie losów Aubrey i Andrewa w pełni mnie usatysfakcjonowało, a cała seria wzmocniła moją sympatię do Whitney G. Jeżeli chodzi o literaturę kobiecą, w tym momencie jest ona moją ulubioną autorką. 

,,Gdy coś przestaje istnieć, ostatnie słowa, miłe czy niemiłe, nie mają już znaczenia."

Ostatnia część serii Domniemanie niewinności znacznie różni się od swoich poprzedniczek. Po pierwsze, jest ona znacznie dłuższa, co widać na zdjęciu powyżej; po drugie, tło zmienia się z całkiem spokojnego Durham na gwarny Nowy Jork; po trzecie - mamy więcej dramatów i sytuacji łamiących serce, mniej scen seksu. Aubrey nabiera charakteru, z kolei Andrew pokornieje. Mężczyzna w końcu zdaje sobie sprawę, że swą seksowną gburowatością, nie zdobędzie jej serca na zawsze. 


Podobała mi się ta zmiana klimatu. Właściwie to była ona konieczna. Prawo miłości zmieniło tę serię. Dodało nutki powagi, emocji i uczuć. Whitney G. obrała kierunek, który pozytywnie wpłynął na całość jej pracy. Bardzo się cieszę, że postanowiła nieco podkręcić osobowość Aubrey. Do tej pory była ona raczej uległa i zbyt podatna na Andrewa, jednakże w trzeciej części zdobyła się ona na śmiałe decyzje, rezygnację z tego, co do tej pory uważała za obowiązkowe. Postać Andrewa również przeszła transformację. Prawnik, choć zachował swój cięty język i seksowny styl bycia, zaczął odkrywać przed czytelnikiem swoje lepsze, prawdziwe oblicze człowieka, którego kiedyś bardzo skrzywdzono, przez co postanowił przybrać maskę cynika i egoisty. 

Whitney G. to młoda autorka, której twórczość należy mieć na oku - ma ona bardzo dobry styl, cięty język i fajne poczucie humoru. Kreuje bohaterów z krwi i kości, zapadających w pamięć na dłużej. Do tej pory przeczytałam od niej Thirty day boyfriend, Naughty boss, Dirty Doctor oraz te trzy książeczki i z całego serca polecam wam jej pióro. Za każdym razem bardzo dobrze się bawiłam. Jeżeli chodzi o oprawę graficzną, to nie miałabym żadnego ale, gdyby nie dłoń kobiety na okładce ostatniego tomu. Czy wy to widzicie? Brrr... Coś poszło nie tak.


Seria Domniemanie niewinności to idealny sposób na relaks. Losy bohaterów wciągają, bawią, przyprawiają o rumieniec i szczery uśmiech. Prawo miłości to urokliwe zakończenie historii Aubrey i Andrewa, dodające jej romantyzmu i nutki sentymentalnego charakteru. 

Za egzemplarz serdecznie dziękuję Wydawnictwu Kobiece! 

wtorek, 26 czerwca 2018

136. Niewinna, Whitney G.

Whitney G. zrobiła to po raz kolejny... wręczyła mi cieniutką książeczkę, doprowadziła do skraju wytrzymałości, a na końcu zrzuciła bombę i kazała czekać na kolejną część. Jedynym plusem jest fakt, że Prawo miłości mam już u siebie, ale zanim sięgnę po zakończenie miłosnej serii z prawniczym twistem, mam w planach inną książkę. Także... i tak muszę czekać! 

Whitney G. to amerykańska autorka urodzona w 1988 roku w Memphis w stanie Tennessee. Jej twórczość przeznaczona jest przede wszystkim dla kobiet; są to powieści i opowiadania z gatunku literatury kobiecej i erotycznej. Whitney to optymistka uzależniona od słodyczy, podróży, herbaty i aromatycznej kawy. Prócz tworzenia pikantnych historii z nietuzinkowymi bohaterami, zajmuje się blogiem The Indie Tea, którego jest współzałożycielką. W listopadzie 2017 roku zadebiutowała na polskim runku powieścią Turbulencja, a w tym roku Wydawnictwo Kobiece zdecydowało się również na wypuszczenie bestsellerowej pikantnej serii z prawniczym twistem Domniemanie niewinności, w skład którego wchodzą: Oskarżyciel, Niewinna, Prawo miłości. 


Andrew Hamilton, seksowny i bezwzględny prawnik z Nowego Jorku ma dwie złote zasady: nie sypiać dwa razy z tą samą kobietą i zero kłamstw. Gdy przekracza pierwszą zasadę dla Aubrey, ona łamie drugą, przez co ich drogi się rozchodzą. Jednakże, czy Andrew jest niewinny? Kim jest tajemnicza Ava? Aubrey ma w sobie coś, co nie pozwala mężczyźnie trzymać się od niej z daleka na długo. Rozpoczyna się namiętna przepychanka, podczas której wychodzą na jaw kolejne sekrety. 

,,Kłamiąc o jednym, kłamiesz o wszystkim." 

Drugi tom wciągającej serii od Whitney G. był wart czekania! Co prawda, jestem zawiedziona objętością tej książeczki, gdyż jest to podobnie jak w przypadku Oskarżyciela, lekko ponad sto stron, które po prostu się zjada. Amerykańska autorka stawia przed nami dalsze losy ekscentrycznego związku aroganckiego prawnika i roztargnionej baletnicy. Oskarżyciela czytałam w kwietniu tego roku i pomimo faktu, że od tego czasu minęły dokładnie dwa miesiące, nieco się obawiałam, że nie uda mi się wbić w tę historię z taką samą energią - na szczęście moje obawy były zupełnie niepotrzebne, bowiem Whitney G. jak zwykle kompletnie mnie urzekła. Martwiłam się, że otrzymam odgrzewanego kotleta, a dostałam pyszną babeczkę z dużą wisienką na szczycie.  


Kontynuacja Oskarżyciela wprowadza czytelnika w przeszłość Andrewa oraz życie prywatne Aubrey. Czy Hamilton zawsze był takim zatwardziałym egoistą? Co zdarzyło się sześć lat temu w życiu Andrewa, co na zawsze odmieniło jego losy? Jak wygląda sytuacja rodzinna Aubrey? Czy pomiędzy bohaterami rozwinie się coś więcej? Niewinna to swoiste odwrócenie ról. W tej części górą jest Aubrey, która pomimo swej delikatnej natury, zaczyna dominować nad Andrewem. Druga część jest jeszcze pikantniejsza, Andrew jeszcze bardziej pyszałkowaty i tajemniczy, a Aubrey w końcu zyskuje przewagę!  

,,Deszcz. Nowy Jork. Złamane serce. 
Złamane na dobre, na zawsze.''

Choć książka składa się z lekko ponad stu stron, to obfituje w niespodziewane zwroty akcji, seksowne sceny erotyczne, cięty język bohaterów oraz ostry humor autorki. Zakończenie okazało się być totalną bombą, która ponownie wbiła mnie w fotel. Whitney G. to jedna z nielicznych autorek, która potrafi rozśmieszyć mnie do łez, a śmiałość pióra przyprawić o rumieniec. Wprost nie mogę się doczekać lektury Prawa miłości. Jestem ciekawa tego, jak autorka zakończy historię Aubrey i Andrewa. 



Za egzemplarz serdecznie dziękuję Wydawnictwu Kobiece!