Szablon stworzony przez Arianę dla Wioski Szablonów | Technologia Blogger | X X X
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Marta Kisiel. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Marta Kisiel. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 6 stycznia 2020

272. Siła niższa, Marta Kisiel

Kontynuacja nietuzinkowych i zdecydowanie nietypowych przygód Konrada Romańczuka oraz dożywotników Lichotki. Siła niższa to przedostatnia książka, którą przeczytałam w minionym roku. Pełna oryginalnych bohaterów wykraczających poza ramy normalności, kipiąca specyficznym humorem autorki, a także wartką i nieprzewidywalną akcją. Marta Kisiel wie, jak rozbawić czytelnika i wyrwać go z szarej rzeczywistości, jednak jej twórczość jest jedną z tych, którą albo się kocha, albo nie trawi. Choć ja książki Marty Kisiel bardzo lubię, to wiem, że zdanie na ich temat jest dosyć mocno podzielone. Cóż... prawda jest taka, że zanim sięgnie się po którąś z książek tej pani, trzeba wrzucić na luz i przestać traktować wszystko tak poważnie - gwarantowana poprawa samopoczucia! 

Marta Kisiel-Małecka (ur. 18 października 1982 we Wrocławiu) – polska pisarka fantasy, z wykształcenia polonistka. Zadebiutowała opowiadaniem Rozmowa dyskwalifikacyjna na łamach internetowego magazynu literackiego „Fahrenheit” (nr 53/2006). W 2010 roku wydawnictwo Fabryka Słów opublikowało jej pierwszą książkę Dożywocie, należącą do serii „Asy Polskiej Fantastyki”. Trzykrotnie została nominowana do Nagrody Zajdla – powieści Nomen omen (2015), Siła niższa (2016) oraz opowiadanie Szaławiła, za które otrzymała nagrodę w 2018 roku. Fani autorki określają ją słowem ałtorka. * 

Czy warto było odziedziczyć Lichotkę? Ten stary dom w gotyckim stylu, zamieszkały przez ferajnę niecodziennych postaci: naiwnego anioła, rozmiłowanego w gotowaniu morskiego potwora, widmo romantycznego poety, cztery utopce, kotkę o bardzo ostrych pazurach oraz dziwnego królika? Z pewnością można w takim towarzystwie przeżyć niejedną przygodę, o czym początkujący pisarz przekonuje się na własnej skórze? Konrada Romańczuka męczy codzienna rutyna. Za to niczym nowym nie są już dla niego nadprzyrodzone zjawiska. Mimo wszystko zaskakuje go fakt, iż nie jest on jedynym posiadaczem anioła stróża. **

,,Bo w bamboszkach nie sposób być niemiłym. A kiedy ty jesteś miły dla innych, to inni są mili dla ciebie. Tak działa ten świat. Alleluja''.

Z twórczością Marty Kisiel po raz pierwszy miałam okazję zetknąć się w 2018 roku. Od tego czasu w miarę regularnie sięgam po jej powieści, cykle, a także opowiadania. O dziwo, wrocławska autorka w dłuższej, jak i krótszej formie radzi sobie nadzwyczaj dobrze, a swój sukces zawdzięcza niewątpliwie oryginalności historii, którymi częstuje swoich czytelników. To odważna i nowatorska autorka, która nie boi się nieco zamieszać, powywracać język polski do góry nogami i sprawić, że czytelnik buchnie śmiechem w niezbyt dobrym momencie. 


Siła niższa to drugi tom cyklu Dożywocie, w którym poznajemy Konrada Romańczuka, urocze Licho, mistrza patelni Krakena, a także szereg innych barwnych postaci. Pierwszy tom noszący taki sam tytuł jak cały cykl, czytałam w lecie 2019, a podczas lektury bawiłam się wprost wybornie. Z kolei trzeci tom, już nieco inny ze względu na zmianę głównych bohaterów, czytałam w marcu minionego roku. Oczy uroczne zauroczyły mnie nie na żarty i do dzisiaj książka ta stanowi moją ulubioną Marty Kisiel, a także jedną z najlepszych przeczytanych w 2019 roku. Jak widać, cykl przeczytałam nieco na opak (najpierw trzeci, potem pierwszy i drugi tom), ale nie miało to negatywnego wpływu na moje odczucia. Z lekturą Siły niższej nieco zwlekałam, jednak dobrze się stało, że sięgnęłam po tę pocieszną książkę w okresie Świąt Bożego Narodzenia, ponieważ ten czas dla mnie i mojej rodziny co roku oznacza ciężką pracę. Uwierzcie mi, że druga część cyklu Dożywocie przyniosła mi sporą psychiczną ulgę i pozwoliła ukoić skołatane nerwy, za co jestem ogromnie wdzięczna ałtorce (celowy błąd) oraz wydawnictwu. Poza tym, zima wcale nie jest złym czasem na przeczytanie tej książki, gdyż część akcji Siły niższej ma miejsce właśnie podczas Świąt Bożego Narodzenia. 

W fabule odnalazłam się bez żadnego problemu, jednak Marta Kisiel nie byłaby sobą, gdyby nie dodała jeszcze większej ilości elementów fantastycznych oraz dziwacznych, irytująco-intrygujących bohaterów (mowa tu oczywiście o Tsadkielu oraz wikingu z okładki) potrafiących wywołać uśmiech praktycznie u każdej osoby. Jak zwykle urocze Licho dodawało całości ogromnej dawki słodkości wymieszanej z naiwnością charakterystyczną dla wieku dziecięcego, a opryskliwe utopce dwukrotnie popełniły zamach na moją osobę, wywołując we mnie niespodziewany atak śmiechu w momencie, gdy piłam herbatę. Niestety (a może i stety) zabrakło tu Szczęsnego, depresyjnego poety widma, a także seryjnego samobójcy, za to mamy bandę Niemców i Camillę w nieco innej odsłonie. Jak widać - w książce naprawdę sporo się dzieje, autorka bawi się słowem, co można dostrzec już w ciekawym tytule, eksperymentuje z formą, stawia na wyrazistość obrazów oraz żywy, autentyczny dialog. 


Siła niższa to godna kontynuacja udanego Dożywocia, przy której wspaniale się bawiłam. Odpoczęłam, wyluzowałam i trochę popracowałam nad zmarszczkami. To ciepła historia pełna magicznych bohaterów, których połączyła dosyć nietypowa przyjaźń oraz szereg mniej lub bardziej dziwnych sytuacji. Cykl Marty Kisiel to pozycja uniwersalna, która trafi zarówno do młodszego, jak i starszego czytelnika. Nie brak tu również mądrych treści, których należy wypatrywać między wersami. Nie zmienia to jednak faktu, że główne skrzypce gra tutaj specyficzny humor autorki, który kompletnie podbił moje serce. Jeżeli chodzi o twórczość tej pani, to ja jestem zawsze na tak! 

* materiały wydawcy
** materiały wydawcy

Za egzemplarz serdecznie dziękuję Wydawnictwu Uroboros!
 

środa, 7 sierpnia 2019

243. Dożywocie, Marta Kisiel

Dożywocie, czyli pierwsza część historii o Lichotce i jej niesamowitych mieszkańcach. Odkąd w moje łapki wpadła książka Małe Licho i tajemnica Niebożątka i po raz pierwszy zasmakowałam twórczości Marty Kisiel wiedziałam, że prędzej czy później (a raczej prędzej) będę musiała sięgnąć po inne dzieła tej polskiej gwiazdy fantastyki. W tym momencie, oprócz wyżej wymienionej książeczki, mam już za sobą powieść Nomen Omen, zbiór opowiadań Pierwsze słowo, Oczy uroczne, czyli trzecią część serii Dożywocie. Książka, z którą przychodzę do Was dzisiaj posiada ten sam tytuł co seria, do której należy. To niesamowite otwarcie równie niesamowitej historii, w której na czytelnika czeka sporo nieprzewidywalnej akcji i oryginalnego stylu autorki, a także jej humor: czarny, kąśliwy i nietuzinkowy. 

Marta Kisiel-Małecka (ur. 18 października 1982 we Wrocławiu) – polska pisarka fantasy, z wykształcenia polonistka. Zadebiutowała opowiadaniem Rozmowa dyskwalifikacyjna na łamach internetowego magazynu literackiego „Fahrenheit” (nr 53/2006). W 2010 roku wydawnictwo Fabryka Słów opublikowało jej pierwszą książkę Dożywocie, należącą do serii „Asy Polskiej Fantastyki”. Trzykrotnie została nominowana do Nagrody Zajdla – powieści Nomen omen (2015), Siła niższa (2016) oraz opowiadanie Szaławiła, za które otrzymała nagrodę w 2018 roku. Fani autorki określają ją słowem ałtorka.

Pewnego dnia Konrad Romańczuk dziedziczy dom. Świetnie się składa, bo pomoże mu to ułożyć sobie życie i uniknąć niewygodnego związku. Z chęcią przyjmuje spadek, a dopiero później sprawdza, co dokładnie odziedziczył. A otrzymał gotycką willę – tyle że w pakiecie z grupą bardzo charakterystycznych bohaterów. *

,,Szanuj anioła swego, bo nie dostaniesz nowego."

Konrad Romańczuk, pisarz nieamator, w spadku po dalekim krewnym otrzymuje majątek w postaci domu - niejakiej Lichotki (a może to właśnie Lichotka otrzymuje Konrada?). Powiedzmy sobie wprost - już pierwszy widok posiadłości nie zachwyca mężczyzny, a im dalej... tym gorzej. I problem wcale nie leży w dziurawym dachu, nieszczelnych oknach, zakurzonych i starodawnych pomieszczeniach, lecz w fakcie, że Lichotka jest zamieszkana, a właściwie nawiedzana przez istoty, które podobno nie istnieją - ducha, anioła, utopce, a nawet morskiego potwora. Konrad decyduje się zamieszkać w Lichotce, co diametralnie odmienia jego życie. Pewne jest to, że jego życie już nigdy nie będzie normalne. 

Marta Kisiel dla mnie jest autorką sprawdzoną. Jeszcze żadna jej książka mnie nie zawiodła, a przy każdej bawiłam się wprost wybornie. Twórczość pani Kisiel jest skierowana zarówno do młodszych, jak i starszych czytelników, ale jednocześnie nie jest dla każdego. Jej książki przeznaczone są dla osób odnajdujących się w specyficznym humorze, niegardzących pozornie prostolinijną treścią i lubiących oderwać się od otaczającej nas szarej rzeczywistości, by trafić do jej fantastycznego odpowiednika. Przy tym wszystkim nie można zrozumieć o jakże niesamowitej i jakże rzadko spotykanej w tych czasach umiejętności - a mianowicie zachowania dystansu do tego, co czytamy. Nie wszystko z czym mamy styczność musi być wybitnie inteligentne czy doprowadzać czytelnika do katharsis. Nie wiem jak wy, ale ja po twórczość Marty Kisiel sięgam dlatego, że budzi ona we mnie ogromne pokłady ciepła, a przy tym doprowadza do zakwasów od notorycznego śmiechu, lub też uśmiechu. 


Po pierwszą część tej popularnej serii chciałam sięgnąć już dawno temu i w końcu dzięki uprzejmości mojego ukochanego wydawnictwa udało mi się to zrobić. Jakże przyjemne było ponowne zanurzenie się w piórze Kisiel - lekkim i oryginalnym. Już przy okazji recenzowania innych książek tej pani wspominałam, że uwielbia ona bawić się słowem. Rozboje Marty Kisiel w obrębie języka polskiego szybko stały się jej znakiem rozpoznawczym. Podobnie jest w kwestii kreacji bohaterów. Ta autorka nie kroczy utartymi ścieżkami. Tworzy postacie pełne sprzeczności, uroku i absurdu, posypane magicznym związkiem X, dzięki któremu czytelnik wprost się od nich uzależnia. Głównym bohaterem jest Konrad Romańczuk - pisarz, który postanawia porzucić dawne życie w mieście i przeprowadzić się do Lichotki, gdzie czekają na niego: Licho - uroczy anioł w bamboszkach, mający uczulenie na pierze, przez co musi pozbywać się piór ze swych skrzydeł; Szczęsny - nieszczęśnik, seryjny samobójca, chodzący werteryzm, niespełniony poeta. Krakers, czyli piwniczny odpowiednik Krakena, świetny kucharz i gospodarz. Wraz z czasem do nietypowej gromadki dołączają kolejne nienormatywni bohaterowie, między innymi królik Rudolf Valentino. Asz to paskuda. Te nietuzinkowe osoby muszą nauczyć się żyć razem pod jednym dachem, a uwierzcie mi - nie będzie to łatwe. 


Książki Marty Kisiel określiłabym hasłem: Love it or hate it - a jeżeli chodzi o mnie, to zdecydowanie budzą one pozytywne uczucia. Dożywocie w pełni spełniło moje oczekiwania. W końcu poznałam bohaterów tak często wspominanych w innych książkach tego cyklu, i choć nie sądziłam, że Konrada Romańczuka polubię równie mocno co Odę Kręciszewską (a właściwie po przeczytaniu Oczu urocznych byłam przekonana, że jest to niemożliwe), to tak właśnie się stało. Oboje stworzyliby niesamowity duet - tak samo zresztą jak Licho i Bazyl. Ta dwójka razem wzięłaby serca czytelników szturmem! Wydanie, które otrzymałam od wydawnictwa zostało wzbogacone o nagrodzone opowiadanie Szałatwiła, którego akcja dzieje się pomiędzy Dożywociem a Siłą niższą. Dodatkowo wewnątrz znajdują się ciekawe ilustracje autorstwa Elwiry Pawlikowskiej. 

Coś czuję, że książki Marty Kisiel na stałe zamieszkają w moim sercu. Dla mnie to lektura pierwsza klasa - taka, przy której można odpocząć i śmiać się do łez. Już nie mogę doczekać się Siły niższej. 


* materiały wydawcy

Za egzemplarz serdecznie dziękuję Wydawnictwu Uroboros!
 



niedziela, 24 marca 2019

214. Nomen omen, Marta Kisiel

Pod wpływem fali uwielbienia do Oczu urocznych postanowiłam sięgnąć po kolejną powieść Marty Kisiel. Nomen omen to powieść, która zaprezentowała mi nieco inne oblicze gwiazdy polskiej fantastyki, pieszczotliwie zwanej przez swoich fanów ałtorką. 

Marta Kisiel-Małecka (ur. 18 października 1982 we Wrocławiu) – polska pisarka fantasy, z wykształcenia polonistka. Zadebiutowała opowiadaniem Rozmowa dyskwalifikacyjna na łamach internetowego magazynu literackiego „Fahrenheit” (nr 53/2006). W 2010 roku wydawnictwo Fabryka Słów opublikowało jej pierwszą książkę Dożywocie, należącą do serii „Asy Polskiej Fantastyki”. Trzykrotnie została nominowana do Nagrody Zajdla – powieści Nomen omen (2015), Siła niższa (2016) oraz opowiadanie Szaławiła, za które otrzymała nagrodę w 2018 roku. Fani autorki określają ją słowem ałtorka. *

Salomea Przygoda ucieka od zwariowanej rodziny, chcąc rozpocząć samodzielne życie. Gdy okazuje się, że jej stancja przypomina posiadłość z filmów grozy klasy B, prowadzona jest przez siostry w dość podeszłym wieku i papugę, a w telefonie słychać głosy, Salka zaczyna zastanawiać się, czy to aby na pewno był dobry pomysł. Pojawienie się młodszego brata jedynie komplikuje i tak niełatwą już sytuację – zwłaszcza, gdy pewnego dnia próbuje utopić siostrę w Odrze... **

,,Człowiek człowiekowi panią z dziekanatu."


Aktualnie mam fazę na twórczość Marty Kisiel. Z jej piórem po raz pierwszy zetknęłam się w zeszłym roku - przeczytałam wtedy książkę Małe Licho i tajemnica Niebożątka, która wprowadziła mnie w nietuzinkową wyobraźnię autorki. Następnie sięgnęłam po zbiór opowiadań Pierwsze słowo. Tu z kolei miałam okazję poznać tę dojrzalszą twórczość Marty Kisiel, oraz sprawdzić jak Polka radzi sobie z krótką formą (za którą została nagrodzona) oraz w innych gatunkach, niżeli moja ukochana fantastyka. Po kilkumiesięcznej przerwie w moje ręce trafił egzemplarz jej najnowszej książki, będącej trzecią częścią cyklu Dożywocie oraz kontynuacją opowiadania Szaławiła o Odzie Kręciszewskiej. W tej książce zatraciłam się bez reszty i wręcz musiałam sięgnąć po kolejną powieść Marty Kisiel - padło na Nomen omen. Choć z wyrażeniem funkcjonującym tutaj jako tytuł, zetknęłam się niejednokrotnie, to tak naprawdę nigdy nie zagłębiałam się w jego znaczenie. Teraz już wiem, że nomen omen w dosłownym tłumaczeniu oznacza znak i pochodzi z języka łacińskiego. Według słownika PWN jest to wyrażenie zwracające uwagę na to, że użyta nazwa, zwykle nazwisko, charakteryzuje omawianą osobę lub rzecz. Główna bohaterka dzisiaj recenzowanej przeze mnie powieści Marty Kisiel nazywa się nomen omen Przygoda - zgodnie z nazwiskiem przeżywa niesamowite przygody.


Dosłownie kilka dni temu rozpływałam się nad piórem Marty Kisiel - wychwalałam jej wspaniałe i inteligentne neologizmy, równie inteligentny, kąśliwy i nieco czarny humor, umiejętność wytworzenia niesamowitego klimatu, oraz kreację oryginalnych bohaterów często wykraczających poza naszą szarą rzeczywistość. Jednakże tym razem zetknęłam się z inną odsłoną ałtorki - nieco sentymentalną, miejscami nawet nostalgiczną. Główną bohaterką jest (kolejna) nietuzinkowa - zarówno dosłownie jak i w przenośni - kobieta, Salomea Klementyna Przygoda.  Salka opuszcza rodzinny dom i przeprowadza się do Wrocławia na Aleję Lipową pięć. Szybko przekonuje się, że właścicielom domu daleko do normalności. Z kolei na czytelnika czeka cała gama wyjątkowych i barwnych postaci - począwszy od gadającej papugi imieniem Roy Keane, po filologa o romantycznej duszy. Autorka przeplata mroczną tajemnicę rodzinną, brutalne zabójstwo i nieuzasadnione napady ze sporą dawką czarnego humoru i WarcraftemNa ciele pojawia się gęsia skórka, jednak kąciki ust mimowolnie się unoszą. Jeżeli chodzi o Kisiel, to nie może być zbyt poważnie. Historia rozpoczyna się niepozornie, właściwie zapowiada się na całkiem normalną powieść, jednak czytelnik szybko przekonuje się, że nie ma do czynienia z obyczajówką. Zastosowano tu narrację trzecioosobową, a każdy bohater posiada swój własny styl mówienia. Akcja powieści przyśpiesza z każdym rozdziałem. Do pewnego momentu nie wiadomo o co chodzi, kto jest sprawcą tego bałaganu - jednakże poznanie tożsamości sprawcy wiele nie wyjaśnia. Powód jest stary, niełatwy w zrozumieniu, dawno zakopany w nieoznakowanym grobie, do którego bohaterowie muszą dotrzeć, zanim będzie za późno. 

W przypadku powieści Nomen Omen Marta Kisiel inspiracji nie szukała w mitologii, lecz w brutalnych faktach historycznych. Polka zabiera czytelników w podróż po po swoim mieście - Wrocławiu, z krótkim aczkolwiek zapadającym w pamięć spacerem po niemiecki, zniszczonym rzeczywistością wojenną Breslau. Naprawdę mało jest takich książek, które czyta się lekko i jakby od niechcenia, a z których można wynieść wartościową wiedzę - informacje, które na swój sposób wstrząsną odbiorcą. Kisiel w swej powieści zaprezentowała brutalne oblicze II Wojny Światowej - niby nic odkrywczego, bowiem na rynku tego typu książek przybywa niczym kotów na wiosnę, jednak obecne tu krótkie opisy bardzo mocno we mnie uderzyły.


Lektura tej książki przyniosła mi ogromną frajdę, jednakże nie ukrywam, że moim bezsprzecznym faworytem wciąż jest najnowsze dzieło Marty Kisiel: Oczy uroczne. Czy was też oczarowała okładka nowego wydania powieści Nomen omen?

* opis wydawcy
** opis wydawcy

Za egzemplarz serdecznie dziękuję Wydawnictwu Uroboros!
 

poniedziałek, 18 marca 2019

212. Oczy uroczne, Marta Kisiel

Dlaczego dobre książki czyta się tak szybko? Od wczorajszego wieczoru mam silnego kaca książkowego, z którego powoli wyciąga mnie Maciej Lewandowski ze swoją powieścią Cienie Nowego Orleanu. W świecie wykreowanym przez Martę Kisiel spędziłam ledwo jeden fantastyczny i niepowtarzalny dzień pełen śmiechu i wrażeń - tylko jeden, bo tyle zajęła mi lektura tej ponad trzysta stronicowej książki. 

Marta Kisiel-Małecka (ur. 18 października 1982 we Wrocławiu) – polska pisarka fantasy, z wykształcenia polonistka. Zadebiutowała opowiadaniem Rozmowa dyskwalifikacyjna na łamach internetowego magazynu literackiego „Fahrenheit” (nr 53/2006). W 2010 roku wydawnictwo Fabryka Słów opublikowało jej pierwszą książkę Dożywocie, należącą do serii „Asy Polskiej Fantastyki”. Trzykrotnie została nominowana do Nagrody Zajdla – powieści Nomen omen (2015), Siła niższa (2016) oraz opowiadanie Szaławiła, za które otrzymała nagrodę w 2018 roku. Fani autorki określają ją słowem ałtorka. *

Wraz z nieoczekiwanym atakiem zimy nadciągają równie niespodziewane kłopoty. Ktoś lub coś grasuje po okolicy, atakując przypadkowe osoby. Tymczasem Bazyl wyraźnie coś knuje i w tej intrydze niespodziewanie zyskuje sprzymierzeńca, zaś przyjaźń Ody z Rochem zostaje wystawiona na poważną próbę. Lecz wszystko to blednie w obliczu tajemnic sprzed wielu lat, jakie skrywa pobliski cmentarz — i niewielki staw w samym sercu ciemnego lasu. Nadciąga czas nieprzejednanej nocy. Czas śmierci. ** 


Oczy uroczne omamiają czytelnika już od pierwszych stron. Ledwo zabrałam się za czytanie, a już po chwili znalazłam się na setnej stronie, co wcale mnie nie ucieszyło, bo takich książek chce się po prostu więcej! Właściwie ciężko stwierdzić, gdzie autorka - przepraszam, ałtorka wypadła najlepiej. Czy to w kreacji głównych bohaterów, świata przedstawionego, czy może w wytworzeniu niesamowitego klimatu, ni to grozy, ni komedii, bowiem na każdej płaszczyźnie Marta Kisiel zabłysnęła niczym latarka Imalent w bezgwiezdną noc pośród szczerego pola. Zarówno pomysł na tę książkę, jak i jej realizacja wypadły po prostu obłędnie. Jest inteligentne, fantazyjnie i przede wszystkim z humorem! Marta Kisiel ma humor jak mało kto - swojski, kąśliwy i jednocześnie ciepły. Naprawdę rzadko kiedy zdarza mi się śmiać w głos przy lekturze, ale tutaj nie mogłam się wprost powstrzymać od robienia z siebie błazna. Prócz tego Kisiel uwielbia tworzyć neologizmy i nie boi się gimnastyki fleksyjnej. Oj ałtorko, ałtorko - czy ty wiesz, że przez Bazylka o mało seplenienia się nie nabawiłam?

,,Wszystko, co ujarzmiamy, prędzej czy później próbuje wyrwać się spod naszej kontroli...''


Oczy uroczne to kontynuacja Szaławiły - opowiadania, za które Marta Kisiel zdobyła Nagrodę Zajdla, oraz trzecia część bestsellerowego cyklu Dożywocie. Oda Kręciszewska powraca w pełnej krasie, a wraz z nią jej nietuzinkowi i dalecy od normalności przyjaciele: Bazyl, słodka koza z piekła rodem, trzy-nożna Kuleczka oraz Roch, ponury i intrygujący zarazem. Do niedawna moje serce było zajęte przez Licho, jednakże po lekturze najnowszej powieści Kisiel zdecydowanie jego miejsce zajął Bazyl. To właśnie ten mały, parzystokopytny czorcik uwielbiający słodkości oraz symulację komputerowe, okazał się być najciekawszym i najzabawniejszym elementem trzeciej części Dożywocia. Dawno nie zetknęłam się z tak fantastycznym i zarazem realistycznym bohaterem literackim. Co do Ody Kręciszewskiej - to bardzo sympatyczna i autentyczna główna bohaterka. Wiła-szaławiła, lekarka nie tylko pomagająca ludziom, a przy tym kobieta niespokojna, wyzwolona i... osamotniona. Gdzieś w tle przemyka nam Roch i kilku innych bohaterów drugoplanowych, dodających powieści wyjątkowości i swojskiego smaku. 

W swej powieści Marta Kisiel sięgnęła po niebanalne źródło - mitologię słowiańską. W Oczach uroczych magii i istot nie z tego świata jest naprawdę wiele. Właściwie cała książka ocieka paranormalnym ekstraktem. Ałtorka ożywia dawno zapomniane przez Słowian mary, licha, demony i potwory. 


Zabawa językiem polskim, klimat grozy oraz odpowiednia ilość strategicznie rozstawionych zwrotów akcji  to kolejne atuty zarówno tej, jak i innych książek gwiazdy polskiej fantastyki. Mam już na koncie kilka utworów Marty Kisiel - zarówno tych krótkich, jak i długich (z czego tych krótkich znacznie więcej) i mniej-więcej orientuję się w jej stylu, jednakże za każdym razem ałtorka potrafi mnie zaskoczyć. W dodatku bezbłędnie wplata ona w słowa emocje, uczucia, aktualne problemy społeczne. Przez większość książki chichrałam się jak nastolatka, w niektórych momentach zaciskałam mocniej paluchy na egzemplarzu, a i zdarzyło mi się uronić łzę gdzieś przy końcu. Oczy uroczne są niczym trzysta-stronicowy PMS - i dzięki Uroborosowi, że na półce czeka Nomen omen, bo takiego Kiślu to ja chcę więcej. 

* opis wydawcy
** opis wydawcy

Za egzemplarz serdecznie dziękuję Wydawnictwu Uroboros!
 

środa, 7 listopada 2018

180. Pierwsze słowo, Marta Kisiel

Z twórczością ałtorki - Marty Kisiel, mam styczność dopiero od niedawna. Pod koniec września czytałam jedną z jej nowszych książek. Tym razem w moje ręce wpadł zbiór opowiadań polskiej autorki. Jak wypadły zmagania Kisiel z krótką formą?

Marta Kisiel-Małecka (ur. 18 października 1982 we Wrocławiu) – polska pisarka fantasy, z wykształcenia polonistka. Zadebiutowała opowiadaniem Rozmowa dyskwalifikacyjna na łamach internetowego magazynu literackiego „Fahrenheit” (nr 53/2006). W 2010 roku wydawnictwo Fabryka Słów opublikowało jej pierwszą książkę Dożywocie, należącą do serii „Asy Polskiej Fantastyki”. Trzykrotnie została nominowana do Nagrody Zajdla – powieści Nomen omen (2015), Siła niższa (2016) oraz opowiadanie Szaławiła, za które otrzymała nagrodę w 2018 roku. Fani autorki określają ją słowem ałtorka. *

Pewnej nocy do jednej zamkowej celi trafia trzech morderców carów, a każdy z nich słuszny i jedyny. Wallenrod, Winkelried i Wawrzyniec, namaszczony może nie pośród królewskiego truchła w kościelnych podziemiach, ale przecież też w podziemiach... gorzelni. Stanisław Kozik nieoczekiwanie dla siebie znajduje się w odmiennym stanie żywotności. Sokółek zamienia się w słup soli w pewnym rozkosznie fikuśnym przedsiębiorstwie. A Oda Kręciszewska w dniu pogrzebu w lustrze dostrzega wąsik swojej matki, co prowadzi ją do podjęcia pewnych niezbyt przemyślanych, ale całkiem udanych życiowych decyzji. W tym tomie opowiadań nie brakuje też postaci już czytelnikom znanych, jak choćby pewnego pisarza o wyglądzie zmiętego muszkietera i jego prywatnego anioła. W bamboszkach. **

Marta Kisiel choć głównie znana jest z powieści, to swe pierwsze kroki w literaturze stawiała właśnie poprzez krótką formę. W 2006 roku zadebiutowała opowiadaniem Rozmowa dyskwalifikacyjna, które otwiera Pierwsze słowo. Książka ta zawiera jedenaście opowiadań - z sześcioma z nich mieliśmy okazję zetknąć się już wcześniej (Rozmowa dyskwalifikacyjna, Dożywocie, Nawiedziny, Przeżycie Stanisława Kozika, W zamku tej nocy..., Szaławiła), z kolei pozostałe pięć to, tzw. świeżynki - Katabasis, Jadeit, Miasto motyli i mgły, Cały świat Dawida oraz tytułowe Pierwsze słowo. 


Marta Kisiel poprzez swoje najnowsze dzieło zabiera czytelnika w podróż po swojej wyobraźni, a co za tym idzie - twórczości. Pierwsze słowo to swoisty przegląd jej prób literackich, zabawy z piórem, eksperymentów z jakże chłonnym gatunkiem literackim, jakim jest fantastyka. Kisiel właśnie na fundamencie fantastyki stworzyła jedenaście zróżnicowanych opowiadań, których różni niemalże wszystko - czas, miejsce, bohaterowie, problematyka oraz klimat. Z kolei hasłem przewodnim zbioru opowiadań jest synkretyzm gatunkowy. Autorka z finezją połączyła fantastykę z horrorem, humorem, czy nawet i kryminałem, tworząc dzieła oryginalne. Nie brak tu elementów grozy, groteski, absurdu - oraz stylu retro. Pierwsze, debiutanckie opowiadanie Kisiel pod tytułem Rozmowa dyskwalifikacyjna jest napisane w luźny, niezobowiązujący sposób. Z łatwością można dostrzec elementy humorystyczne. Z kolei następujące po nim Katabasis wywołuje w czytelniku przygnębienie. Kompletnie odbiega klimatem od poprzednika. Dożywocie dla fanów Marty Kisiel będzie niczym miód na serce, bowiem opowiadanie to jest bezpośrednio związane z Lichem, cudownie słodkim aniołkiem w bamboszkach, mającym uczulenie na pierze. Wracamy na początków tej niezwykłej historii, przekraczając wraz z Konradem Romańczukiem próg Lichotki. 

,,Znowu czekam. 
Na pierwszy ruch. 
Pierwszy oddech. 
Pierwszy skowyt.''

Wyjątkowo pozytywne wrażenie zrobiły na mnie kolejne trzy opowiadania. Nawiedziny, Jadeit oraz Przeżycie Stanisława Kozika to moje faworyty owego zbioru. Każde z tych opowiadań posiada zupełnie odmienny klimat. W Nawiedzinach można dostrzec tą pokochaną przez wielu Martę Kisiel, której bronią jest wyjątkowy humor oraz umiejętność wykreowania sytuacji tak absurdalnej, że aż śmiesznej. Wyobrażacie sobie sytuację, w której cnotliwy duch nawiedza burdel? Cóż... Kisiel sobie wyobraziła. Co więcej - nawet to opisała! Jadeit spośród wymienionych wyżej ulubieńców, stanowi numer jeden. W tym niestety krótkim opowiadaniu, ujęło mnie właściwie wszystko. Mglisty klimat, mroczne i przerażające morderstwo, kreacja postaci, sposób w jakim autorka połączyła elementy fantastyki z kryminałem oraz thillerem. Jadeit posiada wielki potencjał, zadatek na pełnowymiarową powieść. Przeżycie Stanisława Kozika przedstawia problem społeczny. Obojętność na jednostkę. Opowiadanie wprowadza czytelnika w nostalgiczny nastrój. Podobny klimat posiada przedostatnie opowiadanie - Cały świat Dawida. Miasto motyli i mgły pomimo magicznego tytułu, nie zrobiło na mnie większego wrażenia. Podobnie nieco prześmiewcze W zamku tej nocy... Zbiór posiada jeszcze jedną wisienkę: opowiadanie pod tytułem Szaławiła. Z kolei ostatnie, zaledwie dziesięcio-stronicowe opowiadanie Pierwsze słowo porusza niezwykle trudną problematykę, wzrusza ale i zachęca do refleksji.   


Zbiór opowiadań Marty Kisiel zawiera zarówno te lepsze, jak i gorsze dzieła polskiej autorki. Nie wszystkie opowiadania mnie porwały, ale przeczytanie któregoś z nich nie sprawiło mi problemów. Pierwsze słowo to eklektyczny zbiór twórczości gwiazdy polskiej fantastyki, po który warto sięgnąć. Oprawa graficzna zrobiła na mnie olbrzymie wrażenie, w tekście trudno znaleźć literówki. Całość wykonana ze starannością i zmysłem estetyki. Jak ogólne wrażenia po lekturze? Cóż... coraz bardziej przekonuję się do krótkiej formy. Jak widać, ma ona znacznie więcej do zaoferowania, niż początkowo sądziłam. 

* opis wydawcy 
** opis wydawcy

Za egzemplarz serdecznie dziękuję Wydawnictwu Uroboros!


środa, 26 września 2018

163. Małe Licho i tajemnica Niebożątka, Marta Kisiel

Przez wielu wyczekiwana książka coraz popularniejszej polskiej autorki, sprawczyni powieści Nomen omen, czy Toń. Choć na pierwszy rzut oka, ta małogabarytowa powiastka skierowana jest głównie do dzieci, to jej treść spokojnie mogłaby trafić do starszego odbiorcy. Małe Licho i tajemnica Niebożątka premierę miało 19 września, a ja dzisiaj przybliżę wam o czym ta książka jest i czy warto po nią sięgnąć. 

Marta Kisiel-Małecka (ur. 18 października 1982 we Wrocławiu) – polska pisarka fantasy, z wykształcenia polonistka. Zadebiutowała opowiadaniem Rozmowa dyskwalifikacyjna na łamach internetowego magazynu literackiego „Fahrenheit” (nr 53/2006). W 2010 roku wydawnictwo Fabryka Słów opublikowało jej pierwszą książkę Dożywocie, należącą do serii „Asy Polskiej Fantastyki”. Trzykrotnie została nominowana do Nagrody Zajdla – powieści Nomen omen (2015), Siła niższa (2016) oraz opowiadanie Szaławiła, za które otrzymała nagrodę w 2018 roku. Fani autorki określają ją słowem ałtorka. *

W pewnym starym, niesamowitym domu na uboczu, za wysokim ogrodzeniem, mieszka chłopiec imieniem Bożek, zwany też Niebożątkiem, który nigdy nie jest sam. Bo oprócz starej skrzyni ze skarbami i najfajniejszej mamy pod słońcem ma też najprawdziwszego anioła stróża… a pod jego łóżkiem mieszka potwór, który ciągle podkrada mu kapcie. Nadchodzi jednak dzień, kiedy Bożek musi wreszcie opuścić swój niezwykły dom i poznać lepiej świat po drugiej stronie ogrodzenia — świat bez szumu anielskich skrzydeł i uścisku potwornych macek. Tylko czy jest na to gotowy? I czy sam świat również jest gotowy na Bożka oraz wielką tajemnicę, jaką skrywa chłopiec? **


W ostatnim czasie bardzo zaprzyjaźniłam się z twórczością polskich pisarek - szczególnie reprezentujących nurt fantasy. Raduchowska, Miszczuk - to były dobre odkrycia. Przyszedł czas na kolejną sztandarową postać przejawiającą się we współczesnej polskiej fantastyce: Marta Kisiel. Przygodę z jej twórczością planowałam rozpocząć od powieści Toń. Jak zwykle moje plany nieco się zmieniły i zaczęłam od książki niby przeznaczonej dla dzieci - Małe Licho i tajemnica Niebożątka. Bożek to mały buntownik poszukujący odpowiedzi na arcytrudne pytanie, które niejednokrotnie pojawia się w naszym życiu, niemalże na każdym jego etapie - kim ja właściwie jestem? Dodatkowo Niebożątko przeżywa właśnie rewolucję w postaci szkoły i znanego do tej pory tylko z opowieści osobliwych bohaterów, głupiego świata. W życiu zaledwie dziesięcioletniego chłopca dużo się zmienia, bowiem musi opuścić swoich niesamowitych współlokatorów: duchy, aniołów i potwory, i stawić czoła prawdziwemu dziwactwu - rówieśnikom, tym dzikim, bezwzględnym dzieciom. Bożek wyrusza w podróż ku dojrzewaniu, zaczyna szukać swojej tożsamości. Niestety spotyka się z odrzuceniem ze strony rówieśników, którzy uważają go za dziwadło. Prowadzi to do Wielkiej Katastrofy. 


,,Dziwne, przeszło mu przez głowę, jak bardzo człowiek może być przywiązany do czegoś tak ulotnego jak oddech. Niby takie nic, prawda? Człowiek nawet nie zwraca uwagi na to całe oddychanie, ale gdy przyjdzie co do czego, to żyć się bez tego nie da. "

Pisanie książek dla dzieci to bardzo trudne zadanie, któremu Marta Kisiel podołała. Małe Licho i tajemnica Niebożątka to magiczna historia pełna uroku i fantazji, utrzymana w oryginalnym, niezależnym stylu. Całość dopieszczają intrygujące ilustracje autorstwa Pauliny Wyrt. Jest ich całkiem sporo - dużo więcej niż się spodziewałam. Ilustracje wykonane są w stylu przypominającym sztukę Tima Burtona. Książeczkę tę czytelnik może przeczytać w jeden wieczór. Dziecku zapewne zajmie to nieco więcej czasu, przenosząc je do świata osobliwych bohaterów. Jeżeli poszukujecie książki na prezent dla młodszego członka rodziny, to weźcie pod uwagę tę oto pozycję. To lekka, zabawna i mądra historia o przyjaźni, samoakceptacji, wypełniona po brzegi miłością i magią. Marta Kisiel operuje przystępnym, plastycznym piórem, a swawolna forma książki pobudza wyobraźnię - wręcz zmusza ją do pracy na pełnych obrotach. Przenosimy się w świat tytułowego Niebożątka, chłopca należącego do dwóch światów. W tytule pojawia się również Małe Licho. Jest to nieodłączny kompan Bożka, jego prywatny anioł stróż, najlepszy przyjaciel. Tęczowe oczka, pyzata buzia, puchowe bamboszki oraz serce kipiące dobrocią i miłością. Jak się tu nie zakochać w tej chodzącej słodkości? 


Właśnie takie książki zapadają w pamięć, a bohaterowie pozostają w sercu czytelnika. Treść książki Marty Kisiel zawiera wiele cennych wartości, które szczególnie przydadzą się dziecku - a i wielu dorosłym należałoby je przypomnieć. Właściwie już pierwsza strona książki kompletnie mnie omamiła. Uwielbiam, gdy miejscem akcji jest stary, pozornie opuszczony dom. Uwielbiam historię o duchach - a tu też je mamy. Wydawałoby się, że miejsce akcji i jego bohaterowie wprowadzą przerażający klimat, lecz tak naprawdę dodają całości uroku i tajemniczości. Wbrew pozorom Małe Licho i tajemnica Niebożątka nie jest książką tylko dla najmłodszych, ale również i dla nas - dorosłych odbiorców. Przeczytanie tej historii zajmuje naprawdę chwilę, którą warto poświęcić. Duża czcionka i mnogość ilustracji szczególnie przypadną do gustu dziecku. Całkowicie zgadzam się z rekomendacją Joanny Olech - owszem, jest to soczysta powieść magiczna!

* wikipedia
** lubimyczytac.pl

Za egzemplarz serdecznie dziękuję wydawnictwu Wilga!