Szablon stworzony przez Arianę dla Wioski Szablonów | Technologia Blogger | X X X
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Stewart Martin. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Stewart Martin. Pokaż wszystkie posty

środa, 2 października 2019

253. Skrzynia ofiarna, Stewart Martin

Horror młodzieżowy, w którym z łatwością można wyczuć klimat serialu Stranger Things oraz kultowego dzieła bezapelacyjnego króla grozy Stephena Kinga - To. Obie pozycje aktualnie są na fali, tak więc nic dziwnego, że co poniektórzy autorzy, chcąc zabłysnąć, wskakują na nią, tworząc coś niezwykle podobnego i niby oryginalnego. Czy Stewartowi Martinowi udało się dogonić poziomem swe inspiracje? 

Stewart Martin to były nauczyciel języka angielskiego - a jeszcze wcześniej barman czy wykładowca. Pochodzi z Glasgow, aktualnie mieszka na zachodnim wybrzeżu Szkocji z żoną, córką i psem. Uwielbia gotować, uprawiać jogging na plaży, oglądać swe ulubione filmy i kupować książki. Martin szczególnie ceni prace Johna Steinbecka i Philipa Pullmana. Jego debiutem jest to Riverkeep, Skrzynia ofiarna to jego druga powieść.  

W upalne wakacje 1982 roku Sep, Arkle, Mack, Lamb i Hadley zostają połączeni przez więzy przyjaźni… oraz mroczny sekret, który po latach powraca, aby ich nawiedzać. Kiedy nastolatkowie znajdują w lesie starożytną kamienną skrzynię, pod wpływem sennej wizji postanawiają złożyć w niej ofiary. Każde z nich oddaje skrzyni coś wyjątkowo bliskiego swojemu sercu. Zawierają przy tym pakt: nigdy nie powrócą do skrzyni nocą, nigdy nie przyjdą do niej samotnie i nigdy nie zabiorą z niej swoich darów. Cztery lata później losy dawnych przyjaciół ponownie łączy ze sobą seria przerażających, krwawych wypadków, która może oznaczać tylko jedno – któreś z nich złamało przysięgę. Jaką cenę przyjdzie im za to zapłacić? *


Już od pierwszych stron powieści z łatwością można wyczuć ten specyficzny klimat, który towarzyszy widzowi podczas oglądania serialu Stranger Things, lub też czytania (a także i oglądania) historii morderczego klauna Pennywise'a i szóstki dzieciaków, którym przyszło się z nim zmierzyć. Nie ukrywam, że podczas lektury Skrzyni ofiarnej doszukałam się sporego podobieństwa pomiędzy obiema, a nawet i trzema pozycjami, tak więc dzieło Stewarta Martina do oryginalnych nie należy, ale i tak całkiem wciąga, miejscami wywołuje gęsią skórkę, a nawet śmiech. W ogólnym rozrachunku Skrzynia ofiarna to całkiem udana powieść, przy której czytelnik może naprawdę nieźle się bawić. Poprzez umieszczenie akcji powieści w miasteczku położonym na wyspie, autor zamyka swych bohaterów na ograniczonej i ogrodzonej przez wodę przestrzeni, w pewien sposób odcinając im drogę ucieczki. Lokalizacja ta budzi w czytelniku niepokój, wzmaga poczucie bycia w niebezpieczeństwie. Wiodącym bohaterem jest September (w powieści znany głównie jako Sep), który cztery lata temu wraz ze swoimi przyjaciółmi odprawił pewien...pozornie niezobowiązujący rytuał. Po latach echo dawnego czynu podpartego niedotrzymaną obietnicą powraca. Tajemnicza siła postanawia zebrać krwawe żniwo. Dawni przyjaciele muszą zjednoczyć swe siły, by pokonać zło powstałe z ich marzeń, koszmarów, lęków i słabości. 

Nigdy nie przychodź do skrzyni sam.
Nigdy nie otwieraj jej po zmroku.
Nigdy nie wyjmuj daru ofiarnego. 

Stewart Martin porusza się pomiędzy dwoma osiami czasowymi - rokiem 1986 i 1941. Nie brak tu również retrospekcji, które mniej więcej przybliżają nam niektóre elementy fabuły. Poznajemy dwie grupy przyjaciół, którzy złożyli przysięgę demonicznej skrzyni ofiarnej. Odkrywamy krwawe skutki przysięgi - jej moc i bezwzględność; sposób działania. Nasi bohaterowie: Sep, Mack, Arkle, Lamb i Hadley rozpoczynają prawdziwą walkę na śmierć i życie. 

Wcześniej wspomniany September to niezwykle inteligentny nastolatek, który pragnie wyrwać się z wyspy poprzez uzyskanie stypendium naukowego - zatem w szkole daje z siebie wszystko, skupiając całą swą energię na nauce, przez co nie dostrzega niczego wokół. Nie ma przyjaciół, to typ samotnika, outsidera poniekąd z własnego wyboru. Pasją Lambert jest sport. Dziewczyna uprawia hokej na trawie, a pod względem kondycji i siły fizycznej przewyższa niejednego chłopaka, przez co jest obiektem drwin i wyzwisk. Nastolatka pod swym niezbyt przyjemnym charakterem ukrywa słabości i ból po śmierci ukochanej mamy. Hadley należy do mniejszości narodowej. Jest Azjatką, co sprawia, że nie do końca jest akceptowana przez rówieśników. Mack - kolejny sportowiec i wielkozębny Arkle... i tutaj mam problem, ponieważ jak trójka wcześniej wymienionych bohaterów została całkiem zgrabnie przedstawiona, tak o Macku i Arkle'u dowiadujemy się naprawdę niewiele. Z kolei Lamb i Hadley to bohaterki z potencjałem, ciekawą historią, która niestety nie została rozwinięta. Nie bez powodu napisałam wcześniej, że bohaterowie zostali przedstawieni, bowiem brakuje im tego, co w kreacji jest elementarne - wielowarstwowości i nie-oczywistości. Tu otrzymujemy pewne hasła, które określają ich charaktery, i jak można się domyślić, jest to stanowczo za mało, bym mogła powiedzieć, że jestem zadowolona. Podobnie zresztą jest z fabułą. Zostajemy wrzuceni w wir wydarzeń, lecz tak naprawdę nie wiemy, skąd to wszystko się wzięło. Jak powstała skrzynia ofiarna? Co robiła akurat w tym miejscu? Dlaczego i w jaki sposób zwabia potencjalne ofiary? Tego typu braki fabularne wyjątkowo mocno przeszkadzają mi podczas lektury - być może dlatego, że zwyczajnie lubię analizować, a w przypadku Skrzyni ofiarnej brak podstaw powoduje, że całość jakoś tak się chwieje i nie do końca zazębia. 


W dużej mierze jednotomowa powieść Stewarta Martina opiera się na dynamicznej akcji, która towarzyszy czytelnikowi od pierwszych do ostatnich stron. Za wartkość historii odpowiadają również krótkie rozdziały, liczne retrospekcje oraz zmiany wynikające z narracji. Choć jest to horror młodzieżowy, to niejeden raz wywołał on uśmiech na mojej twarzy - a jako że autorowi właśnie o to chodzi, to jak najbardziej traktuję to jako plus. Mroczna historia została delikatnie okraszona lekkim humorem, który potrafi umilić lekturę. Pomimo sporych niedociągnięć w kreacji bohaterów oraz logiki wydarzeń uważam, że Skrzynia ofiarna to całkiem fajna książka, która spisze się podczas długich, jesiennych wieczorów. Warto dać szansę. 

Za egzemplarz serdecznie dziękuję wydawnictwu YA!