Poruszająca historia człowieka, który podczas II Wojny Światowej oszukał przeznaczenie, przyjmując fałszywą tożsamość. Aryjskie papiery to przeżycia jednej osoby wypowiadającej się za tysiące cierpiących i prześladowanych ludzi. Głos poległych, wspomnienie strachu, bólu i głodu. Książka ta została doceniona przez poprzedniego prezydenta Stanów Zjednoczonych, Baracka Obamę.
Jerzy Dynin urodził się w 1925 roku w Łodzi. W czasie wojny, wraz z matką, współdziałał z Armią Krajową i polskim państwem podziemnym, za co w 2019 r. został uhonorowany medalem Pro Patria, przyznawanym za zasługi w kultywowaniu pamięci o walce o niepodległość Rzeczypospolitej Polskiej. Po wojnie wyjechał najpierw do Palestyny, a potem do USA, gdzie przez większość życia zajmował się biznesem. Mieszka z rodziną w Athens, w stanie Georgia. *
Ile rodzin jest w stanie jeść z jednego talerza? Jak uniknąć obowiązkowego korzystania z miejskiej łaźni? Czy miłość da się ukryć tak jak pochodzenie? Czy rodzinna biżuteria zagwarantuje przetrwanie? Dlaczego, walcząc o swoje życie, ratować również kogoś obcego? We wrześniu 1939 roku Dyninowie, zamożna łódzka rodzina żydowska, uciekają najpierw do Wilna, a potem na Kresy. Czternastoletni wtedy Jerzy razem z matką i siostrą trafia pod opiekę rodziny Plater-Zyberków, która zmienia im jedną literę w nazwisku i przedstawia jako swych krewnych. **
Jerzy Dynin rozpoczyna swą opowieść od opisu jego jeszcze normalnego, przedwojennego życia. Poznajemy go jako zdolnego chłopca należącego do szanowanej rodziny Żydowskiej, ucznia łódzkiego gimnazjum społecznego, aktualnie VIII LO im. A. Asnyka. Autor przybliża czytelnikowi swoją osobę, pisze o swojej rodzinie, miejscu zamieszkania. Dyninowie mieszkali w Łodzi, którą opuścili we wrześniu 1939 roku, zostawiając za sobą rodzinę, dom, przyjaciół i sporą część majątku. Wtedy jeszcze nie wiedzieli, co ich czeka - jak wiele stracą, ile nocy spędzą sparaliżowani strachem o siebie i swoich bliskich.
W ostatnich latach sporo mówi się o II Wojnie Światowej, a niektóre teorie i prawdy potrafią zadziwić i przerazić. Wystarczy przytoczyć tu przemowę Władysława Putina z okazji 75. rocznicy wyzwolenia obozu Auschwitz, by zdać sobie sprawę, jak elastyczna potrafi być owa prawda. Aryjskie papiery to książka przypominająca swego rodzaju świadectwo Jerzego Dynina, który nie tyle co widział, ile doświadczył na własnej skórze okrucieństwa i czystego, chorego zła wyrządzonego mu przez drugiego człowieka. Człowieka, który podobno został stworzony na podobieństwo Boga, lecz patrząc wstecz coraz częściej zastanawiam się, o jakim bogu była mowa, bo chyba nie o tym, w którego ja osobiście wierzę.
Jerzy Dynin zmieniając jedną literkę w swoim nazwisku (Dunin) przyjął tożsamość polskiego arystokraty, unikając tym śmierci z rąk wyznawców Hitlera i jego ideologii o czystości rasowej. Podczas sześciu lat wojny Dyninowie wielokrotnie zmieniali miejsce zamieszkania, niejeden raz przekraczając przy tym granice państw Europejskich. Początkowo poruszali się na wschód, odwiedzając po drodze, między innymi, Warszawę, by zatrzymać się w Wilnie. Dyninowie spędzili tam dwa lata, żyjąc podobnie jak w rodzinnej Łodzi. Wojna tak naprawdę dopadła ich w 1941 roku. Na swej drodze spotkali wielu złych, ale także i dobrych ludzi, którzy ryzykując własne życie, ratowali ich. Na szczególną uwagę zasługuje rodzina Plater-Zyberków - szczególnie przejęta losem rodziny Jerzego. Autor Aryjskich papierów pisze, że bez ich pomocy nie przetrwaliby wojny.
Jerzy Dynin w swych wspomnieniach, pisanych w 1946 roku, a zebranych w całość w 2002, opisuje szczególnie sytuację społeczną Polski i Litwy, oraz głównie koncentruje się na losach Żydów. To właśnie tam Dyninowie przeżywają najmroczniejsze chwile swojego życia - jednakże nie da się ukryć, że los Jerzego, jego mamy oraz siostry jest lepszy od wielu innych ludzi obciążonych w trakcie wojny żydowskim pochodzeniem. Dyninowie unikają ghetta, lecz głowa rodziny zostaje skazany na wywózkę w nieznane. Jerzy musi przejąć rolę ojca, zadbać o mamę i malutką wówczas siostrzyczkę.
Dzwonię. Drzwi otwiera starsza kobieta. "Czy jest pan Głowiński?", pytam na wpół przytomnie. "A któż to taki?", odpowiada. Łzy się cisną do oczu...
Czytelnik zostaje przytłoczony opisem cierpienia i okrucieństwa. Nawet po lekturze nie jestem w stanie wyobrazić sobie, jak wiele przeszli Ci ludzie, ile zupełnie niewinnych ludzi straciło życie w imię jakiejś chorej idei. W szczególności niczemu winnych dzieci, które urodziły się w złym miejscu i złym czasie. W moje serce wyjątkowo mocno trafiły reprodukcje rodzinnych zdjęć Jerzego, a w szczególności portrecik Maji, kuzynki Jerzego, która mając zaledwie kilka latek została zamordowana wraz ze swoją babcią w obozie Treblinka w 1942 roku.
Aryjskie papiery to poruszające i niezwykle szczere wspomnienia człowieka, któremu udało się przeżyć II Wojnę Światową nawet z bezustannie ciążącym wyrokiem śmierci - pochodzeniem żydowskim. Książkę warto przeczytać dla samego siebie - oraz dla prawdy i pamięci o tych, którzy polegli.
* Lubimy czytać
** materiały wydawcy
Za egzemplarz serdecznie dziękuję Wydawnictwu Prószyński i S-ka!



































