Futurystyczny kolos, który rzuca czytelnika najpierw w daleką przyszłość a następnie - co dziwne - w odległą przeszłość. Immersja to książka, która potrafi namieszać odbiorcy w głowie i zachęcić do rozważać na temat przyszłości rasy ludzkiej w obliczu prężnego rozwoju technologicznego. Zapraszam was na recenzję nowości od wydawnictwa Uroboros!
Czy ludzki umysł jest w stanie bezbłędnie odróżnić rzeczywistość od fikcji?
Niedaleka przyszłość, czas sztucznych inteligencji. Ben, pracownik instytutu badawczego, bierze udział w eksperymencie naukowym, dzięki któremu jego umysł wkroczy w świat Fajstos, 1627 lat p.n.e. System AIAM, do którego zostały wprowadzone dane archeologiczne, tworzy świat, jaki istniał wiele lat temu na Krecie. Dla Bena ma to być niczym udział w doskonałej grze komputerowej, w której będzie mógł badać przeszłość wszystkimi zmysłami, a zdarzenia będą się toczyć w interakcji wirtualnego świata z nim jako uczestnikiem gry. Tymczasem do gry wkraczają kolejni uczestnicy: wybitna sportsmenka Arnike, zaproszona przez instytut, wysłannik wojska John, agentka Kiri Nakai oraz wirtualni turyści, wśród których jest Luigi Badson, jeden z najbardziej wpływowych ludzi na świecie, wcześniej hierarcha, później likwidator majątku kościelnego. Idylliczny, wydawałoby się, świat rozsypuje się jak domek z kart, gdy wybucha wulkan na wyspie Thera (obecnie Santoryn). Dotychczasowe zasady, którymi kierowała się społeczność, zaczynają tracić swą moc, a do głosu dochodzą przemoc oraz strach… *
Immersja to debiutancka powieść z nurtu science-fiction autorstwa niejakiego Ericka Pola. Szczerze mówiąc, o autorze nie udało mi się znaleźć żadnych informacji. Sugeruję się jednak, że jest on polakiem, a Erick Pol to jego pseudonim artystyczny. Jego debiut to kolejny wariant przyszłości, zawierający mniej bądź bardziej prawdopodobne elementy scenariusza tego, co nastąpi. Pomysł początkującego autora wprowadza czytelnika w konsternację na temat rozwoju technologicznego - rozpędzonego kolosa, którego nie da się już zatrzymać. Madryt, rok 2300. Ożywiona betonowo-szklana metropolia, której uwieńczeniem są gigantyczne cyber-piramidy. Ludzie dzielą swą rzeczywistość na tę właściwą oraz wirtualną. Czytelnik jest świadkiem rewolucyjnej innowacji technologicznej: Maya Virtual Reality, projektu który zatrzęsie futurystycznym światem. MVR wprowadza osobę w nową, niezwykle rozbudowaną wirtualną rzeczywistość, wykreowaną na antyczną Grecję. Uczestnik takiej podróży przyjmuje rolę gracza, kreując sobie awatar, a doznania, jakie oferuje MVR są niesamowicie rzeczywiste, bowiem oddziałują one na wszystkie zmysły. Głównymi bohaterami powieści są Ben Atkins, naukowiec i pracownik Instytutu Badawczego oraz Arnike Schultz - sportsmenka, która bierze udział w projekcie głównie ze względu na swą popularność. Oboje stawiają pierwsze kroki w zupełnie nowej rzeczywistości, która po pewnym czasie wciąga ich do tego stopnia, że nie są w stanie oddzielić prawdziwego życia od fikcji.
,,Wszędzie, gdzie byłem, widziałem, że bogowie służyli władcom jako usprawiedliwienie i aby łatwiej im było panować nad ludem. Nasze przodkinie postanowiły, że nie potrzeba nam władców. Że to Matka Ziemia i siły natury rządzą światem, a co ludzie czynią, jest ludzkie i od ludzi pochodzi.''
Samo słowo immersja ma całkiem niejasne znaczenie, jednakże można je przetłumaczyć jako zanurzenie. Jednakże dla graczy oznacza ono wsiąkanie w świat gry - zanurzamy się w fabule, zapominamy o tym, co tak naprawdę dzieje się wokół nas, tracimy poczucie czasu oraz czujemy się częścią wirtualnej rzeczywistości. Ów słowo nieprzypadkowo pojawiło się w tytule - dla osoby zorientowanej jest źródłem informacji na temat fabuły, dla lajka - nie lada zagadką. Jako że ja należałam do tej drugiej grupy, tematyka debiutanckiej powieści Pola okazała się być niespodzianką. Przypuszczałam, że będzie to science-fiction, jednakże jak często zaznaczam - omijam opisy książek, także nie miałam pojęcia o tym, co tak naprawdę kryło się w środku. Zdziwiłam się, gdy najpierw zostałam rzucona w przyszłość, a następnie w daleką - naprawdę daleką przeszłość. Choć koncepcja MVR brzmi nierealnie, to biorąc pod uwagę ekspansywny rozwój technologiczny, takie cudo mogłoby kiedyś powstać i zapewne jego odbiorcy mogliby zareagować na to podobnie jak bohaterowie książki. Zatraciliby się w wirtualności. Granica pomiędzy prawdą a fikcją w końcu zostałaby zatarta.
Świat stworzony przez Ericka Pola, to miejsce gdzie poziom rozwoju technologicznego z silnym naciskiem na informatykę, przeszedł nasze ówczesne oczekiwania. Za pomocą opaski umieszczonej na czole, kontrolujemy różne aspekty naszego życia - te większe, jak dom czy niemalże rzeczywista komunikacja ze znajomymi, oraz te mniejsze - zamawianie jedzenia, przeglądanie sieci. Właściwie sama sieć ma wymiar wręcz rzeczywisty - jest ogromna, pozwala na znacznie więcej. Bardzo żałuję, że autor tak mało zwrócił uwagę na świat właściwy bohaterom. Właściwie większość akcji dzieje się w odległej przeszłości, a tego futuryzmu dostajemy niestety mało. MVR to nowość na rynku, która wywołuje furorę - zarówno w kwestiach czysto naukowych: dzięki niemalże fizycznej podróży do antycznej Grecji można odkryć wiele cennych informacji na temat życia naszych przodków; turystycznych - kosmiczne podróże to nic nowego, co więc powiecie na prawdziwe podróże w czasie?; czy wojskowych - antyczna Grecja może posłużyć jako miejsce szkolenia najlepszych komandosów. Niestety, interesują się nią nie tylko dobrzy ludzie, ale i ci źli. Jak wcześniej wspomniałam, autor poświęca swą uwagę głównie na Grecję, Fajstos. Mamy tutaj bardzo dużo opisów tamtejszej kultury, przyrody oraz wyglądu i funkcjonowania miast, a co za tym idzie: społeczeństwa - głównie kobiecego, wierzącego w Matkę Ziemię oraz wszędobylskie Zasady. Kreacja bohaterów wypadła raczej średnio, ponieważ byli oni - jak dla mnie - mało wyraziści. Przytłaczało ich imponujące tło wydarzeń. Pomimo prawie sześciuset stron nie zapałałam większą sympatią do żadnego z nich - choć Arnike całkiem polubiłam. Początek wciąga, ale od trzy-setnej strony Pol ewidentnie zboczył z dobrej ścieżki, na którą później udaje mu się wrócić. Zakończenie powieści sugeruje, że możemy spodziewać się części drugiej, której jestem całkiem ciekawa. Całość oceniam jako 6,5/10 i nie ukrywam, iż mam nadzieję, że kolejna część będzie nieco lepsza, ponieważ jest tutaj potencjał i szkoda by było, gdyby się zmarnował.
* opis wydawcy
Za egzemplarz serdecznie dziękuję Wydawnictwu Uroboros!



