Szablon stworzony przez Arianę dla Wioski Szablonów | Technologia Blogger | X X X
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Kirsty Moseley. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Kirsty Moseley. Pokaż wszystkie posty

piątek, 6 października 2017

67. Chłopak, który zakradał się do mnie przez okno; Kirsty Moseley

Jedna z częściej czytanych młodzieżówek zeszłego roku, która zdobyła wiele skrajnych opinii. Rzucająca się w oczy okładka, chwytliwy opis obiecujący czytelnikowi powieść na miarę tych, które wyszły spod pióra niezwykle popularnej Colleen Hoover. 

Kirsty Moseley to angielska autorka powieści Young Adult oraz New Adult. Na polski rynek prócz recenzowanej w tym poście książki, trafiły takie powieści, jak: Chłopak, który chciał zacząć od nowa, czy Chłopak, który o mnie walczył. W swych powieściach uwielbia kreować postaci męskie, które rozkochają w sobie czytelniczki. 

Główną bohaterką powieści jest szesnastoletnia Amber Walker, która w dzieciństwie przeszła przez istne piekło - przemoc domowa, molestowanie seksualne, za które odpowiadała najbliższa jej osoba. Od tego czasu Amber nie potrafi poprawnie funkcjonować, a jej zszargane nerwy potrafi uspokoić tylko najbliższy przyjaciel jej starszego o dwa lata brata - Liam, mieszkający tuż obok.   

Od ośmiu lat co wieczór chłopak z domu naprzeciwko zakrada się przez okno do mojej sypialni i zasypiamy niewinnie przytuleni. 

Mam okropnie mieszane uczucia po przeczytaniu tej powieści. Nie ukrywam, że czytając niejednokrotnie miałam ochotę uderzyć główną bohaterkę w twarz - a precyzując: autorkę. Wiem, że ta książka należy do literatury młodzieżowej i nie spodziewałam się po niej czegoś wyjątkowego, ale mimo wszystko... pomysł świetny, ale wykonanie już nie. Zacznijmy od tego, że podczas lektury wiele razy zasuwało mi się pytanie Gdzie jest twoja matka, Amber? Skoro autorka stawia przed nami szesnastolatkę mieszkającą w domu rodzinnym, to logicznym jest, że gdzieś muszą pojawiać się rodzice. Ojciec - kto czytał, to wie; ale matka? Dlaczego ta kobieta pojawiła się tylko w retrospekcji na samym początku powieści Moseley, a potem rozpłynęła się w...fabule? Dopiero gdzieś w połowie książki autorka wyjaśniła, gdzie podziewała się rodzicielka naszych nastolatków - albo coś przeoczyłam. Kolejną rzeczą, która ogromnie mnie irytowała (a miejscami doprowadzała do szału i przeklinania pod nosem) jest to, że nasza główna bohaterka nie miała właściwie żadnego życia osobistego. Cała książka opierała się na jej relacji z Liamem. Był w każdym rozdziale, w każdym miejscu odwiedzanym przez Amber, po prostu wszędzie... I tym sposobem autorka zamiast rozkochać czytelniczki Liamem doprowadziła do tego, że jego postać kompletnie się przejadła.  


Na pewno plusem tej powieści jest lekkość pióra autorki. Chłopak, który zakradał się do mnie przez okno to powieść nie wymagająca myślenia - a nawet w pewnym sensie, tak zwany odmóżdżacz. Może stanowić idealny przerywnik w szkole czy pracy. Niestety, może jestem jednym z tych bardziej wymagających czytelników, nawet z lekkością można przesadzić. Banalne dialogi, powtarzane frazy, schematyczność i miejscami niezgodność. Osobowość Amber była definitywnie niedopracowana - autorka chyba nie mogła zdecydować się jak powinna ona wyglądać. Raz była nieśmiała, wycofana i pokrzywdzona przez wydarzenia z przeszłości; innym razem odważna, flirciarska, a nawet i wyzywająca. Niestety, do Amber nie potrafiłam się przekonać. Odniosłam wrażenie, że Kirsty Moseley skupiła się głównie na postaci Liama, z kolei pozostawiając główną bohaterkę i jednocześnie narratorkę z tyłu. A to chyba główna bohaterka powinna grać główne skrzypce. Postaci drugoplanowe były denne, idiotycznie skonstruowane - wręcz prezentowały debilizm ówczesnej młodzieży (oczywiście nie generalizując). Prócz tego, powieść jest niewyobrażanie słodka - dla osoby romantycznej w sam raz. 

Trochę szkoda mi tej powieści, bo pomysł formalny jest naprawdę dobry. Wystarczyło tylko trochę bardziej się przyłożyć do jego realizacji i już mielibyśmy romans roku w gatunku literatury młodzieżowej. Jednakże muszę przypomnieć, że jest to typowe Young Adult, skierowane do nastolatek i bez głębszej analizy Chłopak, który zakradał się do mnie przez okno wciąż może stanowić przyjemną lekturę - moim koleżankom ze studiów ta powieść bardzo się podobała! Wręcz były nią zachwycone, także jeżeli ktoś jest zainteresowany tą powieścią powinien zaryzykować i ją przeczytać, bo są gusta i guściki - i może tym razem ów guścik należy do mnie.  Jeżeli kiedyś nadarzy się możliwość przeczytania innych książek autorki, to spróbuję to zrobić, jednakże sama nie mam zamiaru inwestować w jej inne dzieła.