Poruszający obraz dziewczynki, która zatraciła się w chorej pasji do baletu i znacznie starszego mężczyzny, naszkicowany przez dorosłą już tancerkę. Patrz, jak tańczę to książka, której oryginalny tytuł znacznie bardziej pasuje do treści - Girl Through Glass. Dlaczego? Zapraszam do lektury.
Sari Wilson to amerykańska autorka i redaktorka. Głównie zajmuje się prozą i komiksami. Jest żoną rysownika kreskówek. Patrz, jak tańczę to debiutancka powieść kobiety. Wilson pochodzi z Nowego Jorku - wychowała się na Brooklyn Heights. Przez wiele lat trenowała balet. Zdobyła stypendium w New Ballet School. Brała również udział w programach artystycznych Wallace Stegner Fellowship (Uniwersytet Stanford) oraz Provincetown Fine Arts Center.
Mira Able to jedenastolatka, która marzy o karierze baletnicy. Dziewczynka z zaciekłością postanawia spełnić swe marzenie przy pomocy znacznie starszego od niej mężczyzny - Maurisa Dupont. Pomiędzy nieletnią a mężczyzną rodzi się obopólna fascynacja, która prowadzi do dramatycznych wydarzeń.
Kate Randell jest profesorką tańca w collegu w Ohio. Kobieta wdaje się w romans ze studentem, co powoduje zamieszane w jej życiu. Randell postanawia wyjechać na kilka dni do Nowego Jorku w celu zbadania historii jednej. Tak naprawdę celem podróży Kate jest powrót do przeszłości.
,,Upadłaś. Upadłaś pięknie.''
Sądziłam, że będzie to słodka historia baletnicy, która spełnia swoje marzenia w różowym tutu, kręcąc piruety przed ogromną publicznością. Nie mogłam bardziej się mylić. Patrz, jak tańczę słodką ma tylko okładkę. Historia wewnątrz jest kontrowersyjna, odważna i gorzka niczym grejpfrut. Przeczytałam ją w ciągu niecałych dwóch dni z zaciekawieniem. Dopiero po pewnym czasie czytelnik orientuje się, że jedenastoletnia Mira i historyczka tańca to ta sama osoba, tyle że przedstawiona w dwóch płaszczyznach czasowych - 1977 i 2016. Autorka wcale nie utrzymuje tego w tajemnicy, lecz zwyczajnie nie mówi o tym wprost. Poznajemy dwie różne osoby: Mira nie ma w sobie nic z dziecka. Jest poważna, stonowana, wypruta z emocji. Jej jedynym celem jest osiągnięcie perfekcji w balecie i zdobycie uwagi Maurisa. Dziewczynka czuje się niezwykle samotna i niezrozumiana. Problemy rodziców sprawiają, że mimowolnie zostaje odsunięta na drugi plan, a ukochany przez nią taniec traktują jak zwykłe hobby - wkrótce minie i pojawi się nowe. Nie widzą jej poświęcenia, zacięcia, chorej ambicji, która wraz z kolejnym sukcesem łaknie coraz więcej. Nie dostrzegają nieodpowiedniej relacji nieletniej córki ze znacznie starszym mężczyzną. Są nieobecni w jej życiu.
Z kolei Kate Randell, historyczka tańca, to zagubiona kobieta, tkwiąca gdzieś pomiędzy tym co było, a tym co jest. Dodatkowo list z przeszłości zmusza kobietę do podróży do swego dzieciństwa, analizy wydarzeń i zrozumienia, jak dramatyczne zdarzenia, których była współtwórcą bądź obserwatorem wpłynęły na jej osobę.
,,Wiem, że zawsze istnieje więcej niż jedna wersja przeszłości. Wskrzeszamy tę, która odpowiada potrzebom chwili obecnej.''
Autorka prezentuje życie baletnicy z niezwykłą dokładnością. Nie boi się prawdy. Ukazuje ile poświęceń i trudu kosztuje ten lekki i zwiewny taniec. To nie paczka ma mieć wymiary baletnicy, lecz baletnica paczki. To nie pointy mają być dopasowane do stóp tancerki, tylko stopy tancerki do point. Rygorystyczna dieta, aby nie zaburzyć figury szpileczki: na śniadanie jedno jajko na twardo, szklanka soku pomarańczowego i muffin. Na lunch cztery krakersy, yoplait i trzy chrupki serowe. Przekąska? Osiem listków gumy. Z kolei na kolacje osiem widelców kuskusu, troszkę ryżu i pięć kęsów zielonego groszku. Treningi, treningi, treningi. Bourrée, relevé, jeté, révérence.
Patrz, jak tańczę to przykry obraz tego, jak chora ambicja i zaślepienie mogą zniszczyć życie. Oryginalny tytuł powieści (Girl Through Glass) znacznie bardziej pokrywa się z treścią powieści, gdyż obraz, który oglądamy przez szkło jest przekształcony. Nie odzwierciedla rzeczywistości. To pewnego rodzaju miraż. Tak jest w przypadku głównej bohaterki. Sława, sukces i spełnienie marzeń miały wynieść Mirę na piedestały, miłość miała dodać skrzydeł - niestety, upadła z hukiem, który roztrzaskał jej osobę na kawałeczki. Z tych oto kawałeczków powstała Kate Randell, która pomimo tego, że przetrwała, nosi cielesne skutki wyborów z przeszłości, samotności w dorastaniu.
Za egzemplarz serdecznie dziękuję wydawnictwu W.A.B.



