Szablon stworzony przez Arianę dla Wioski Szablonów | Technologia Blogger | X X X
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Marie Rutkoski. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Marie Rutkoski. Pokaż wszystkie posty

środa, 2 sierpnia 2017

60. Niezwyciężona 2: Zdrada, Marie Rutkoski

Po całkiem stabilnym pierwszym tomie trylogii (który mnie zostawił niestabilną), Marie Rutkoski zabiera czytelników na emocjonalny rollercoaster.  Zdrada wciąga już od pierwszych stron powieści. Losy bohaterów komplikują się coraz bardziej, szereg wydarzeń rozdziela nieszczęśliwych zakochanych, coraz mocniej uświadamiając im, że zakazane uczucie, które między nimi się zrodziło nie ma przyszłości. 

Nastał pokój. Herrańczycy w końcu odzyskali upragnioną wolność. Arin z niewolnika i rebelianta stał się guberantorem Herranu, z kolei Kestrel za niedługo zasiądzie na tronie Valorii - a co się z tym wiąże, poślubi syna imperatora, Vereksa. Niestety, kochankowie znaleźli się w patowej sytuacji. Jak w pierwszym tomie trylogii widziałam jeszcze światełko w tunelu, tak podczas czytania Zdrady załamałam się. Wszelkie różnice, jakie dzieliły bohaterów od samego początku, dopiero teraz uderzyły bohaterów ze zdwojoną siłą. Marie Rutkoski przygotowała dla siebie nie lada wyzwanie, bowiem rozplątanie tak zawiłego supła nieszczęść wymaga niezwykłej wyobraźni i rozumowania dedukcyjnego. W pierwszym tomie autorka bardzo pozytywnie mnie zaskoczyła. Jak wspominałam w recenzji Pojedynku, inspiracją do stworzenia trylogii Niezwyciężona były antyczne imperia - Grecja, Rzym. Pojawił się wątek zakazanej miłości - niby schematyczny i oklepany aż do bólu, ale uwaga! Nie w tym przypadku. Napięcie stopniowo rosło, Rutkoski dawała nam czas na możliwość poznania bohaterów, polubienia ich. Rozpoczynając drugi tom mniej więcej wiedziałam czego się spodziewać, jednocześnie miałam świadomość, że niejednokrotnie rozwój akcji mnie zadziwi. Zaznajomiłam się ze stylem autorki - przyzwyczaiłam się do niego, także płynnie przeszłam z Pojedynku do Zdrady. Drugi tom mocniej nakreśla nam postać Arina, dowiadujemy się, jak wiele emocji walczy w jego wnętrzu. Początkowo to Kestrel lubiłam bardziej - natomiast teraz to Arin zdobył moje serce.

Sytuacja, w której znaleźli się bohaterowie jest niemalże bez wyjścia. W wielu książkach przejawia się motyw sugerujący, iż to miłość do drugiej osoby jest najważniejsza. Nasi bohaterowie choć bardzo się kochają, swoją miłość wyrażają w sekretnych gestach, nie obnoszą się z nią, gdyż wiedzą, że w czasach, w których przyszło im żyć, są sprawy ważniejsze niż bycie razem. Styl autorki mogę określić przede wszystkim jako subtelny, delikatny, spokojny. 

Niezwyciężona to dobra seria z gatunku fantastyki młodzieżowej, która skierowana jest nie tylko do młodzieży. Dorosły czytelnik może przy niej równie dobrze spędzić miły czas. Po lekturze Zdrady jeszcze bardziej ubolewam nad faktem, że trzeci tom nie pojawi się w Polsce, ponieważ jest to seria warta dokończenia. Oczywiście, autorka zmiażdżyła mnie zakończeniem, zostawiła oniemiałą i niespokojną, a przede wszystkim żądną poznania dalszych losów bohaterów. Przede mną ostatni tom serii - Winner's Kiss, który będę czytać w wersji oryginalnej i którego recenzja pewnie za niedługo się ukaże.

Na samym końcu zaprezentuję Wam, co w ostatnim czasie pojawiło się w mojej biblioteczce, chociaż tysiące razy zarzekałam się, że więcej książek nie kupię. Oczywiście, wszystkie poniższe książki były kupione bez dłuższego zastanowienia i... których kupna nie żałuję. Diabolika oraz Księga Snów zakupiłam na stronie wydawnictwa Znak po promocji (paczka wraz z kosztami przesyłki wynosiła lekko ponad 30zł), natomiast pierwszy tom Mrocznej Wieży S. Kinga oraz Buszujący w zbożu wygrzebałam w kosztu z tanimi książkami w lokalnej Biedronce. Dodam, że na te wersje kieszonkowe wydałam ostatnie pieniądze, jakie miałam w portfelu.

Mroczna Wieża I: Roland, Stephen King
Buszujący w zbożu, J. D. Salinger
Diabolika, S. J. Kincaid
Księga Snów, Nina George
   


Pojedynek ~ Zdrada ~ Pocałunek

poniedziałek, 31 lipca 2017

59. Niezwyciężona 1: Pojedynek, Marie Rutkoski

On - herrański niewolnik, przedwojenny arystokrata; ona - córka generała, który wywalczył Valorianom władzę. Czy w świecie pełnym brutalności może zdarzyć się miłość? Przedstawiam Wam Pojedynek, pierwszą część trylogii amerykańskiej autorki. 

You are the God of Lies

Główną bohaterką serii jest Kestrel, której imię znaczy pustułka. Córka generała, która powinna być twarda, bezlitosna, umieć wspaniale posługiwać się bronią oraz skrupulatnie planować bitwy. Choć Kestrel twardo stąpa po ziemi, a umysł dziewczyny stanowi nie lada wyzwanie, to na wojowniczkę kompletnie się nie nadaje. Szereg sytuacji doprowadza do tego, iż w jej rezydencji pojawia się Arin, herrański niewolik, nie bojący się okazywać swego sprzeciwu, marzący o wolności i zemście. Kestrel ma wszystko, Arin nie ma nic. Na pozór te dwie postaci nie łączy zupełnie nic. Pochodzenie, klasa społeczna, majątek... lecz gdy spojrzymy z drugiej strony, Arin i Kestrel dążą do tego samego, lecz by móc to osiągnąć jeden z nich musi wygrać, drugi przegrać. 

Marie Rutkoski zbudowała swój własny świat na podobieństwo antycznych imperiów. Nie da się ukryć, że podczas czytania Pojedynku miałam przed oczami pradawny Rzym. Wspaniałe budowle, suknie zapierające dech w piersiach oraz krwawe batalie. Sukcesywnie udało jej się wytworzyć klimat dawnych dziejów. Sam tytuł powieści w oryginale niesie pewne znacznie. Winner's curse to termin ekonomiczny, dosłownie oznaczający przekleństwo zwycięzcy. Sama autorka mówi, że chodzi tu o to, że osoba wygrywająca aukcję jednocześnie ją przegrywa, bo płaci za swoją wygraną więcej niż w ocenie większości licytujących wart jest jej zakup. W przypadku powieści, bohaterka nie tyle, co przepłaciła - ale niemal doprowadziła do klęski swoje imperium. Choć powieść nie była ekstremalnie wciągająca, to i tak mogę śmiało stwierdzić, że to jedna z lepszych fantastyk młodzieżowych jakie czytałam. W końcu mamy coś nowego - Marie Rutkoski nie boi się swojego pióra. Podejmuje ciężkie decyzje, wrzuca czytelnika w wir tragicznych zdarzeń. Nie stara się, abyśmy na siłę polubili bohaterów. Arin początkowo działał na mnie, jak płachta na byka. Był złośliwy, arogancki, opryskliwy. I to zupełnie nie w sposób, który mógłby przyciągnąć jakąkolwiek kobietę. Jako czytelnicy mogliśmy dostrzec jego stopniową przemianę, a właściwie to, jak powracała w nim wiara w drugiego człowieka, jednocześnie gdy Kestrel ją traciła.  

Ta książka potrafi złamać czytelnikowi serce, bo nie jest jedną z tych, gdzie na końcu zawsze wszystko się udaje i każdy jest szczęśliwy. Wiem, że wiele osób uważa, że seria Marie Rutkoski jest schematyczna, że wątek miłosny między tą dwójką był od samego początku przewidywalny. Jak z pierwszą kwestią się nie zgodzę, tak z drugą owszem - ale czy to ma tak naprawdę jakiekolwiek znaczenie? Zakończenie Pojedynku zdołowało mnie i uważam, że na pewno zaskoczyło nie jedną osobę. Choć od początku uważałam, że ta miłość nie może się udać, to i tak autorka trafiła mnie prosto w serce

Narrator powieści lawiruje pomiędzy Arinem a Kestrel - to wszechwiedzący obserwator. Uważam, że narracja została bardzo dobrze poprowadzona. Ogólnie nie przepadam za takim rzucaniem czytelnika pomiędzy dwoma charakterami, ale tutaj wyszło to zgrabnie, indywidualizm postaci został jak najbardziej zachowany. Czego chcieć więcej? Choć cały czas piszę o miłości, to pragnę zaznaczyć, iż powieść Marie Rutkoski dotyczy przede wszystkim pragnienia wolności i żądzy władzy. 

Jak widać, powieść Rutkoski całkowicie mnie urzekła. Kreacja bohaterów i świata, narracja, kierunek, do którego zmierza fabuła - wszystko na tak. Autorka, choć głównie skupia się na nieszczęśliwej miłości bohaterów, daje do zrozumienia czytelnikowi, że czasem miłość nie wystarcza i że czasami są sprawy ważniejsze nawet i od niej. 

W niedługim czasie możecie spodziewać się recenzji drugiego tomu trylogii, która jednocześnie jest ostatnim tomem, który pojawił się na naszym rynku. Niestety, wydawnictwo zrezygnowało z zakończenia serii, przez co ogromnie ubolewam - zresztą pewnie nie tylko ja. Tak czy siak, obiecałam sobie, że The Winner's Kiss przeczytam w języku angielskim i dowiem się, czy trylogia złamie mi serce lub wręcz przeciwnie.

Pojedynek ~ Zdrada ~ Pocałunek