Wakacje. W końcu się doczekaliście, bo ja jeszcze nie, ale z każdym dniem coraz bliżej do końca sesji. Na szczęście, chociaż lato nie ominęło mojej osoby. Tę porę roku rozpoczęłam od iście wakacyjnej powieści polskiej autorki, Agnieszki Tomczyszyn, spod której pióra wyszły takie powieści jak Ezotero. Moje przeznaczenie, czy Ezotero. Córka wiatru. Prawo pierwszych połączeń to jej trzecia książka, opublikowana nakładem wydawnictwa MG.
Oficjalny opis książki:
Świat to za mało. To przesłanie zdaje się być myślą przewodnią kilkorga młodych indywidualistów, których losy splatają się przypadkowo na obozie językowym na Korsyce. Odkryją tam smak wolności i bezcenną wartość przyjaźni. Ich energia, walka o spełnienie marzeń i wiara w to, że można żyć inaczej a nie tylko podążać utartymi schematami jest zaraźliwa. Kariera gwiazdy rocka? Kurs fotografii w Arles? Miłość? Podróże? Czy wszystko jest na wyciągnięcie ręki? To zabawna, motywująca i energetyczna powieść dla tych, którym zależy…
Głównym bohaterem książki oraz jej narratorem jest Jonasz Polak - zwykły chłopak, który większość swojego wolnego czasu spędza na graniu w Guitar Hero, marzeniu o sukcesie swojego garażowego zespołu i przesiadywaniu w... garażu. Jego życie ulega diametralnej zmianie, gdy zostaje on wysłany przez rodziców na obóz językowy na Korsyce. Jonaszowi ten pomysł kompletnie się nie podoba, a najbliższe dwa tygodnie spisuje na straty. W efekcie obóz wakacyjny odmienia jego pogląd na świat oraz własne życie.
Nie mogę powiedzieć, że ta książka to jakieś arcydzieło, czy rewelacja, ale z ręką na sercu stwierdzam, że Prawo pierwszych połączeń to książka dobra, skierowana głównie do młodzieży, niosąca pewne wartości. Jak dla mnie ta najnowsza książka Tomczyszyn mówi po prostu: Wyjdź z tego pokoju, weź się za życie! Bohaterowie, którzy pojawiają się w powieści są ciekawi i nieszablonowi. Poznajemy Ariela, który na samym początku książki prezentuje się w zupełnie inny sposób, niż przy końcu; Laurę, Bean oraz Ankę - tą irytującą. Bardzo spodobało mnie się, że wraz z Jonaszem poznajemy nowych ludzi, odkrywamy ich wnętrza. To, jak spostrzegamy ich początkowo jest zupełnie złudnym wrażeniem. Dopiero podróż przez fabułę pozwala nam odsłonić ich duszę, charakter. Obcy ludzie stają się bliscy, niektórzy w niezwykle wyjątkowy sposób. Autorka w swojej powieści porusza wiele trudnych tematów - sieroctwo, anoreksję u chłopców; tematów, które nie są poruszane na co dzień.
Co do prezencji głównego bohatera - Jonasz to przede wszystkim dobry narrator, sympatyczny chłopak. Całkiem go polubiłam, ale niestety, czasami był męczący. Jego przemyślenia były trafne, rzeczowe, ale niektóre wewnętrzne monologi można było określić słowem: mdłe. Poza tym, ten chłopak działał jak magnes na ludzkie uczucia! Wszyscy chcieli się z nim dzielić swoimi bolączkami, problemami, fobiami. Typ: chusteczka higieniczna.
,,...i nawet gdybym miał dla niej złotą klatkę z diamentami, to nadal będzie to klatka i ona nigdy nie poczuje się w niej szczęśliwa"
Znaczącym elementem powieści jest wątek miłosny między Jonaszem a pewną dziewczyną (taka tajemnica). Wiem, wiem - ja też mam czasami dosyć tej wszechobecnej miłości, ale tutaj spotykamy się z czymś uroczym, pięknym - z pierwszą miłością, czy też młodzieńczym zauroczeniem. Pierwsze niejednoznaczne gesty, spojrzenia, uśmiechy; pierwszy dotyk, pocałunek, a to wszystko pod pięknym, francuskim niebem.
Choć powieść głównie skierowana jest do młodzieży (droga młodzieży, czytać!), to dojrzały czytelnik również znajdzie przyjemność w lekturze. Przede wszystkim motyw wakacji, tak bardzo zgodny z czasem oraz lekkie pióro autorki.
Ogromną niespodzianką dla mnie było zakończenie tej powieści.
Ogromną niespodzianką dla mnie było zakończenie tej powieści.
ocena: 7/10
Za egzemplarz serdecznie dziękuję wydawnictwu MG


