Szablon stworzony przez Arianę dla Wioski Szablonów | Technologia Blogger | X X X
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą akcja. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą akcja. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 11 czerwca 2018

131. Zabić Sarai, J. A. Redmerski

Zapraszam na recenzję naprawdę niebezpiecznej książki! Ta historia zapełniła lukę w moim sercu, właśnie czegoś takiego potrzebowałam. To już trzecia powieść od wydawnictwa NieZwykłego, która kompletnie mnie porwała i utwierdziła w przekonaniu, że wydawnictwo NieZwykłe naprawdę wydaje niezwykłe książki. 

J. A. (Jessica Ann) Redmerski to wielokrotnie nagradzana amerykańska autorka. Urodziła się 25 listopad 1975 roku. Swą karierę pisarską rozpoczęła od self-publishingu w 2012 roku, a następnie dzięki sukcesowi  książki Na krawędzi nigdy (The Edge of Never, kontynuacja The Edge of Forever - Na krawędzi zawsze) podpisała kontrakt z Grand Central Publishing/Forever Romance. Redmerski na polskim rynku debiutowała w 2014 roku za pośrednictwem wydawnictwa Filia. Zabić Sarai ukazało się początkiem 2018 roku nakładem wydawnictwa NieZwykłego, aktualnie oczekujemy kontynuacji, która nosi tytuł Drugie życie Izabel. Seria W towarzystwie zabójców (In the Company of Killers) aktualnie liczy sobie osiem tomów, które być może zostaną przetłumaczone i wydane w Polsce. Następujące po drugim tomie części noszą tytuł: The Swan and the Jackal, Seeds of Iniquity, The Black Wolf, Behind the Hands that Kill, Spiders in the Grove, The Darkest Half. Spod pióra autorki wyszły również powieści jednotomowe, między innymi: Song of the Fireflies, Dirty Eden, oraz trylogia The Darkwoods Trilogy. Redmerski porusza się pomiędzy kilkoma gatunkami literackimi. Uwielbia kino, książki i telewizję - oraz historie literackie, które wychodzą poza utarte schematy. 

,,Istnieje ogromna różnica pomiędzy strachem a niepewnością..."

Tytułowa Sarai to 23-letnia (w końcu moja rówieśnica) Amerykanka, która dziewięć lat temu trafiła w ręce bossa narkotykowego, Javiera Ruiza. Javier więzi ją od czternastego roku życia, lecz Sarai jest traktowana lepiej niż inne kobiety przetrzymywane przez kartel narkotykowy - w porównaniu z nimi, Javier postępuje z nią jak z księżniczką, gdyż obdarzył ją pewnymi uczuciami, zakrawającymi o obsesję, dzięki której dziewczynie udało się przetrwać tak długo. Sarai w końcu udaje się uciec... jej wybawicielem jest człowiek bez sumienia, seryjny morderca. Ruiz wysyła za swą ukochaną ludzi, w celu odzyskania tego, co było jego.  


Odkąd przestałam czytać opisy książek, jestem o wiele szczęśliwsza - czytanie sprawia mi dużo większą frajdę. Powieść stanowi swoisty znak zapytania, a każdy kolejny rozdział przynosi mi to, czego zapewne spodziewałabym się po przeczytaniu opisu. Im mniej wiem, tym lepiej czytam! Oczywiście tak też było w przypadku książki J. A. Redmerski Zabić Sarai - choć w przypadku tej powieści, co nieco zdradziła mi nazwa cyklu i sam tytuł - niemniej jednak, w tym przypadku nabrałam jeszcze większej ochoty na poznanie tej historii, gdyż nie miałam jeszcze okazji na przeczytanie czegoś takiego. Zabić Sarai to książka zawierająca w sobie elementy wielu gatunków: kryminału, sensacji, thrillera oraz romansu, jednakże na czele wysuwa się dobrze skonstruowana sensacja, w której tli się gorący romans, wymagający niewielkiej iskry, by pochłonąć bohaterów. Jednakże Redmerski stanowczo trzyma się początkowo ustalonych granic, gdzie to akcja gra główne skrzypce, a nie uczucia bohaterów. Jak dla mnie, jest to ogromny plus. Autorka nie mogła obrać lepszej drogi, ponieważ gdyby to właśnie miłość stanowiła fundament tej powieści, nie byłaby ona ani w połowie tak świetna jak jest. Wątek miłosny jest wplatany w fabułę niezwykle subtelnie - dzięki temu aż chce się, aby ta bomba emocjonalna w końcu wybuchła!   

,,Nie jestem twoim bohaterem. Nie jestem twoją brakującą połówką, która nie pozwoliłaby, żeby stało ci się coś złego. W pierwszej kolejności słuchaj swojej intuicji, a w ostatniej mnie.''

Akcja ciągnie się od początku do samego końca. Nie brak tu emocji i sytuacji wymagających od bohaterów szybkich decyzji i natychmiastowego działania. Przeczytałam wiele książek, ale ta wyróżnia się spośród nich - właśnie czegoś takiego mi brakowało w literaturze! Czytając Zabić Sarai bawiłam się równie wybornie jak przy dobrym filmie akcji. Plastyczne opisy zdarzeń tworzyły w mojej wyobraźni wyraźne obrazy tego, co Redmerski opisywała. Autorka zdecydowanie wie, jak przyciągnąć uwagę czytelnika, sprawić, żeby pochłonął prawie 400-stronicową powieść za jednym zamachem i chciał więcej - i to o wiele więcej! Nie jestem fanką tasiemców, ale osiem tomów tej serii brzmi... wspaniale! 


Narracja prowadzona jest z dwóch perspektyw - Sarai oraz Victora. Spotkałam się wielokrotnie z tego typu rodzajem relacjonowania zdarzeń z różnymi efektami. Często zdarzało się tak, że gdyby nie zaznaczenie osoby, która będzie opisywać zdarzenia, nie zorientowałabym się, że mam do czynienia z kimś innym. Tutaj na szczęście, widać znaczną różnicę pomiędzy rozumowaniem i spostrzeganiem Sarai a Victora. Victor jest niezwykle opanowany, trzyma swe uczucia i emocje na wodzy, jest ostrożny i nieufny. Z kolei Sarai jest postacią bardziej rozbudowaną - młodą kobietą po dramatycznych przejściach, które odcisnęły niezmywalne piętno na jej psychice. Poznajemy ją wraz z rozwojem fabuły. Co do osoby Victora, wydaje mi się, że po przeczytaniu drugiego tomu, będę mogła powiedzieć o nim znacznie więcej. 

Redmerski wykreowała świat zdominowany przez przemoc, który nie wychodzi poza ramy rzeczywistości. W pierwszej części dowiadujemy się o Zakonie, organizacji szkolącej i zrzeszającej płatnych zabójców, jednakże o sposobie jego działania i samej strukturze dowiadujemy się naprawdę niewiele. Mam nadzieję, że w następnym tomie autorka wprowadzi nas do siedziby Zakonu. Zabić Sarai to niebezpieczna książka o niebezpiecznych ludziach i równie niebezpiecznej głównej bohaterce.  Już za miesiąc na nasz rynek trafi kolejna część - Drugie życie Izabel, której wprost nie mogę się doczekać. Właśnie powstaje serial na podstawie serii J. A. Redmerski, o którym możecie przeczytać TUTAJ. 

Za egzemplarz serdecznie dziękuję Wydawnictwu NieZwykłe! 

czwartek, 20 lipca 2017

57. Widmowa Kraina, Patrick Lee

Widmowa Kraina to kolejna książka, która wpadła w moje ręce przypadkowo - ot, takie tam znalezisko w koszu z tanimi książkami. Skusiła mnie notka od wydawcy - dla fanów Deana Koontza i serialu "Z Archiwum X". 

Patrick Lee to amerykański autor znany głównie z serii o Travisie Chase. Do tej pory wydał pięć książek. 
Z podziemnego tunelu w Wyoming, gdzie przed laty przeprowadzono nieudany eksperyment, co jakiś czas wydostają się tajemnicze obiekty, wytwory nieznanej technologii. Dwa z nich, bliźniacze cylindry, umożliwiają przejście w przyszłość i – co ważniejsze – powrót. Paige Campbell i naukowcy z korporacji Tangent decydują się na tę podróż w czasie i odkrywają coś przerażającego.

Nie czytałam pierwszej części. Niestety, jestem osobą, która decyduje się na kupno książki w minutę bądź dwie i właściwie o fakcie, iż Widmowa Kraina jest częścią trylogii nie miałam pojęcia. Dwie części są dostępne na polskim rynku, natomiast Deep Sky jedynie w wersji oryginalnej. Techno-thriller, science-fiction... raczej rzadko sięgam po tego typu książki, ale te, które do tej pory przeczytałam wspominam pozytywnie. 

Tangent to tajna organizacja, która objęła swoją kuratelą Szczelinę - tajemniczą anomalię fizyczną zlokalizowaną w stanie Wyoming (USA), z której wydostają się wcześniej wspomniane obiekty. Ów obiekty są tworzone przez technologię nieznaną ludzkości. Każdy obiekt ma specyficzne, unikatowe zastosowanie. Niektóre są przydatne, inne nie. Wcześniej wspomniane cylindry okazują się być portalem do przyszłości... przyszłości przedstawiającej koniec ludzkości. Opuszczone miasta, tysiące porzuconych samochodów, lotniska zapchane ludzkimi szczątkami... Co doprowadziło do tej tragedii? Travis Chase, Paige Campbell oraz Bethany Stewart muszą szybko dotrzeć do prawdy i powstrzymać upadek Stanów Zjednoczonych, w innym wypadku przyszłość stanie się faktem dokonanym. 

Nieznajomość pierwszego tomu cyklu nie przeszkodziło mi zbytnio w czytaniu. Na samym początku książki autor umieścił fikcyjny dokument - Dekret Prezydencki, w którym wytłumaczone jest czym są Szczelina, Tajemnicze Obiekty, Miasteczko Graniczne, itd. Jest to ogromne ułatwienie dla czytelników. Już na samym początku wspomnę, iż książka przesączona jest akcją. Mamy tu strzelaninę za strzelaniną - autor chyba lubi rozwałki. Ja, niestety, niezbyt. Chyba oczekiwałam od tej powieści czegoś innego. Mniej nabojów, więcej odkrywania nieznanego świata z przyszłości, korzystania z możliwości obiektów ze Szczeliny. Patrick Lee charakteryzuje się bogatą wyobraźnią. Pomysł jest świetny, lecz nie mogę powiedzieć tego samego o jego realizacji. Początek książki był nudny, środek - świetny, ostatnie sto stron to nic ciekawego, choć właśnie to powinien być moment, w którym powietrze aż skrzy od emocji. Mimo to, autorowi udało się zbudować klimat post-apokaliptycznego świata. Ale po co ten wątek romantyczny wciśnięty na siłę? Mamy tu tajemnicę, strzelaninę goniącą strzelaninę, zbliżającą się wielkimi krokami apokalipsę - nie potrzebujemy tu scen łapania się za ręce. Tu trzeba łapać się za robotę. Niestety, nie udało mi się polubić praktycznie żadnego z bohaterów. Paige to irytująca kobieta, Travis Chase zbyt niewyraźnie zarysowany, by można było powiedzieć o nim coś konkretnego. Jedynie Bethany wnosi nieco życia do tej powieści. Nieco - bo jej postać w pewnym momencie odchodzi na drugi plan.  

Mroczna Kraina rozczarowała mnie. Natłok użycia broni w tej powieści zbił mnie z z pantałyku. Choć akcja pędziła jak szalona, to miejscami miałam wrażenie, że nie dzieje się nic... Autor za mało poświęcił temu, co najlepsze w tej powieści - apokaliptycznemu światu odkrytemu za pomocą cylindrów. Potencjał tej powieści nie został w pełni wyczerpany. Szkoda, bo mogło być świetnie. 

Książkę mogę polecić osobom lubiącą akcję, szalone pościgi, wyścig z czasem i szczęk spadających łusek nabojów.