Szablon stworzony przez Arianę dla Wioski Szablonów | Technologia Blogger | X X X
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą klasyka. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą klasyka. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 3 maja 2020

298. Całopalenie, Robert Marasco

Jedna z najważniejszych powieści grozy, pochodząca ze złotego okresu literackiego horroru w Stanach Zjednoczonych. Kanoniczne dzieło, prekursorska historia epoki, będąca fundamentem gatunku literatury grozy. Całopalenie polskiego wydania dopiero doczekało się w tym roku, po 47 latach od czasu powstania. 

Robert Marasco to amerykański pisarz, dramaturg i nauczyciel, autor horrorów. Do jego najbardziej znanych dzieł należą wystawiana na Broadway'u sztuka Child's Play oraz powieść Całopalenie, która otrzymała kinową adaptację. Marasco urodził się Bronxie, ukończył studia na Fordham University. Po otrzymaniu dyplomu uczył łaciny w liceum, które sam ukończył - Regis High School na Manhattanie. Jego doświadczenie jak nauczyciela posłużyło mu za inspirację do napisania Child's Play, które zyskało duży rozgłos i otrzymało prestiżowe nagrody. Oprócz tego napisał dwie powieści. *

Ben i Marian Rolfe mają już serdecznie dość swojego ciasnego, dusznego mieszkania na Brooklynie, które podczas upalnego lata staje się nie do wytrzymania. Kiedy więc trafia im się okazja na wynajęcie luksusowej rezydencji na północy stanu za jedyne 900 USD za cały sezon, po prostu nie mogą odmówić. Właściciele mają jednak nietypową prośbę: w odległym skrzydle budynku, za dziwnymi, misternie rzeźbionymi drzwiami mieszka starsza kobieta, pani Allardyce, a nowi lokatorzy w ramach umowy wynajmu muszą zobowiązać się do przygotowywania jej posiłków. **

Całopalenie to książka, o której szczerze mówiąc, nie miałam zielonego pojęcia do czasu, gdy wydawnictwo Vesper, znane z powieści grozy (zarówno tych współczesnych, jak i klasycznych), zaproponowało mi recenzję tej powieści. Na paczkę czekałam z ogromnym wyczekiwaniem, a gdy tylko dzieło Roberta Marasco dotarło do mnie, postanowiłam szybko je przeczytać. Obok takich książek nie jestem w stanie przejść obojętnie, zwłaszcza że horror i klasykę uwielbiam, a połączenie tych dwóch gatunków to mój literacki kawałek nieba.   


Lektura tej powieści była... intensywna, uzależniająca i w pewnym sensie mrożąca krew w żyłach. Jednak nie w sposób znany z ówczesnego typowego horroru pełnego straszaków i obrzydliwych opisów. Całopalenie to historia, która wywołuje stałe uczucie niepokoju, gdyż Robert Marasco stopniowo buduje napięcie i poczucie zagrożenia, jednocześnie nie wskazując jednoznacznego źródła tych emocji. Tu główną rolę nie pełnią bohaterowie - rodzina Rolfe, która na czas letni wprowadza się do zniszczonej rezydencji i pełni tam rolę gospodarzy oraz opiekunów posiadłości - lecz sama posesja, przypominająca żywy organizm. Dopiero z czasem czytelnik odkrywa, że dom ten jest niczym pasożyt, żywiący się swymi mieszkańcami. Powoli wysysa z nich to, co dobre, odbierając im jednocześnie siły witalne oraz zdrowie psychiczne. Tajemnica i źródło tej diabelskiej mocy schowane jest głęboko w środku posiadłości, zamknięte za misternymi drzwiami, wokół których roi się od zdjęć udręczonych ludzi. Atmosfera z każdym rozdziałem niebezpiecznie się zagęszcza, otacza bohaterów i czytelnika - wciąga, przeżuwa a na końcu wypluwa. 

Całopalenie to bezsprzecznie klasyka gatunku i dzieło jedyne w swoim rodzaju. Lektura tej powieści, gdy tylko zagłębiłam się w zawiłość historii i oswoiłam się z dosyć cierpkim piórem autora, była dla mnie ogromną przyjemnością. Roberto Marasco nie daje się ponieść emocjom. Narracja jest dosyć jałowa i właśnie przez to, wydarzenia mające miejsce w niesamowitej i ponurej posiadłości, tak mocno dają się we znaki czytelnikowi. To, co czuje - niepokój stopniowo przeradzający się w strach, niepewność czy poczucie niebezpieczeństwa, należą tylko i wyłącznie do niego. Coś tu jest zdecydowanie nie tak, a bohaterowie nieuchronnie zmierzają ku własnej zagładzie. Powieść ta mocno wpływa na psychikę czytelnika. Autor bawi się zmysłami odbiorcy i bohaterów, niejednokrotnie sprawiając, że wydarzenia mające miejsce w powieści stawiamy pod znakiem zapytania. Czy to, co się dzieje w domu, jest prawdziwe, czy może jest wytworem wyobraźni  jego tymczasowych mieszkańców? Bo przecież dom, sam w sobie, nie może być zły, prawda? Nie ma tu w końcu duchów przemykających gdzieś w tle, samoistnie spadających obiektów, niepokojących głosów, dźwięków, udręczonego zawodzenia - a wręcz przeciwnie. Z każdym kolejnym dniem rezydencja rozkwita, staje się coraz piękniejsza, bogatsza w estetykę. Wszystko zmierza ku lepszemu, a jednocześnie... wręcz przeciwnie.  


Robert Marasco straszy w sposób subtelny, a jednocześnie zdecydowany. Wdziera się do umysłu odbiorcy i wręcz zmusza do pozostania w tej mrocznej rzeczywistości aż do ostatniej strony. Tu diabeł tkwi w szczegółach, samoistnym odradzaniu się rezydencji i powolnym upadku jego mieszkańców. Całopalenie trawi od środka, sięga każdej części ciała bohaterów, aż w końcu po ich jestestwie pozostanie tylko pył - zresztą wskazuje na to tytuł powieści, który przez długi czas był dla mnie swoistą zagadką i właściwie dopiero teraz, podczas pisania tego tekstu, udało mi się dojść do takich wniosków. Oceniając powieść całościowo, mogę śmiało stwierdzić, że jest to niezwykle przemyślana historia, która zdecydowanie zasługuje na uwagę polskich czytelników. Ten literacki horror z 1973 roku stał się prekursorem wielu powieści z gatunku literatury grozy, w których można doszukać się pewnego rodzaju podobieństw właśnie do Całopalenia - w tym momencie mogę wymienić choćby Lśnienie Stephena Kinga. Jednak czy Całopalenie tak naprawdę straszy? Na pewno nie w sposób nam znany - jest to inny strach, pochodzący z głębi, nie z otoczenia. Na pochwałę zasługuje nie tylko treść, ale także polskie wydanie powieści. Twarda oprawa, mroczna okładka oraz niepokojące ilustracje autorstwa Macieja Kamudy. Cóż, nie pozostało mi nic innego, jak polecić wam tę historię - naprawdę warto!

* materiały wydawcy
** materiały wydawcy 

Za egzemplarz serdecznie dziękuję wydawnictwu Vesper!

środa, 4 marca 2020

285. Bez wyjścia; Charles Dickens, Wilkie Collins

Duet pisarzy z czasów wiktoriańskiej Anglii , który zapisał się na kartach literatury światowej - jeden z moich ulubionych autorów, Wilkie Collins, oraz Charles Dickens, który oczarował mnie swoją powieścią Wielkie nadzieje. Jak wypadło ich wspólne dzieło w moim mniemaniu? 

Wilkie Collins to angielski powieściopisarz, autor opowiadań oraz dramaturg. Ogromną popularność zdobył już za swojego życia - napisał ponad m.in. 30 powieści i ponad 60 opowiadań. Utworami, które przyniosły mu największą popularność są: Kobieta w Bieli (The Woman in The White), Kamień Księżycowy (The Moonstone), Armadale oraz No Name, czyli Córki niczyje. Był on bliskim przyjacielem Karola Dickensa - na łamach jego gazety były publikowane odcinkowe powieści Collinsa. Prekursor powieści sensacyjnej i detektywistycznej.

Charles John Huffam Dickens, pseudonim Boz (ur. 7 lutego 1812 w Landport koło Portsmouth, zm. 9 czerwca 1870 w Gadshill koło Rochester w hrabstwie Kent) – angielski powieściopisarz. Uznawany za najwybitniejszego przedstawiciela powieści społeczno-obyczajowej w drugiej połowie XIX w. w Anglii. Był synem urzędnika admiralicji. Jego ojciec został w 1824 roku uwięziony za długi, przez co rodzina popadła w nędzę. Dickens musiał wówczas podjąć pracę zarobkową, początkowo w fabryce pasty do butów, a później jako urzędnik sądowy. W licznych powieściach dał wyraz wrażliwości na niesprawiedliwość i krzywdę społeczną, bezduszność praw wobec ludzi ubogich, realistyczny i drobiazgowy opis środowisk społecznych (mieszczańskich, biedoty miejskiej) zespalał z romantyczną atmosferą baśniowości i liryzmem. Stał się kronikarzem życia ówczesnego Londynu. Często utrwalał postacie dziwaków i ekscentryków o rysach karykaturalno-groteskowych. Dickens operował szeroką skalą humoru, często o zabarwieniu satyrycznym. Wybrane dzieła: Wielkie nadzieje, Klub Pickwicka, Oliver Twist, David Copperfield. *

Jest to opowieść o przyjaźni, miłości, lojalności, ale też o zdradzie, chciwości i podłości. Historia rozpoczyna się 30 listopada 1835 roku. Młoda kobieta usiłuje wyciągnąć od pracownicy przytułku dla dzieci informacje o pewnym oddanym tam chłopcu. Udaje jej się to i po kilku latach korzysta ze zdobytej wiedzy. Wydaje się, że nic nie zakłóci już szczęścia połączonych na nowo matki i syna. Los jednak jest przewrotny… Pomóc może tylko oddany przyjaciel i ukochana kobieta. *


Bez wyjścia to jedna z mniej znanych historii Charlesa Dickensa napisana wspólnie z jego przyjacielem - nowelka zawiera elementy sztuki teatralnej i zgodnie z założeniami podzielona jest na akty (I-IV), które z kolei dzielą się na rozdziały. Całość rozpoczyna tajemniczy prolog, przedstawiający wydarzenia z przeszłości jednego z kluczowych bohaterów. Akcja powieści ma miejsce w 1835 roku, a głównym miejscem zdarzeń jest Londyn. Narracja trzecioosobowa bez podziału na rolę - całość pisana prozą.  

Wilkie Collins i Charles Dickens to pisarze, którzy posługują się zupełnie odmiennymi stylami literackimi, także ich wspólne dzieło przykuło moją uwagę z podwójną siłą. Zarówno z twórczością jednego, jak drugiego pana miałam już do czynienia, i choć Dickens zdobył zdecydowanie większe uznanie w świecie literatury, to właśnie powieści Collinsa całkowicie zawładnęły moim sercem. Zapewne większość z was o Wilkiem Collinsie nawet nie słyszała, a może niektórzy kojarzą jego najbardziej znaną powieść Kamien Księżycowy - w obu przypadkach gorąco polecam, aby jednak sięgnąć po którąś z jego książek, a uwierzcie mi, że nie pożałujecie. 

Bez wyjścia to książka zawierająca dwie historie, które łączą się w zaskakujący sposób. Styl zdecydowanie został zdominowany przez Charlesa Dickensa, z kolei fabuła oparta na tajemnicy i fatalnej omyłce pociągającej za sobą szereg komplikacji zdecydowanie kojarzy mi się z Collinsem i jego pomysłowością. Czytelnik poznaje szereg barwnych i niejednoznacznych bohaterów, których łączą nieprzewidywalne ścieżki życia. Spośród nich zdecydowanie wyróżnia się Walter Widling, którego los nigdy nie oszczędzał. Wychowany w Domu Podrzutków, a następnie adoptowany przez pewną kobietę wiódł życie w spokoju i miłości - miłości silnej, wzajemnej i krystalicznie szczerej, na fundamencie której zbudował swoje życie. W wyniku fatalnej omyłki jego los diametralnie się zmienił. Walter to człowiek na wskroś dobry, ale i naiwny idealista, który w imię prawości jest gotowy porzucić dobra materialne. Jego przeciwieństwem oraz antagonistą utworu jest niejaki  pan Obenreizer, wilk w owczej skórze, który pięknymi słowami potrafi zwieźć niejednego. W dziele, które współtworzył Wilkie Collins nie mogłoby zabraknąć silnej bohaterki żeńskiej, która w sposób tylko dla kobiet właściwy, potrafi zdominować świat mężczyzn. Margerita, siostrzenica Obenreizera to postać dynamiczna, która wraz z rozwojem fabuły nabiera wyrazistości i smaku. Zaskoczyła mnie ona swą odwagą, lecz przede wszystkim poświęceniem w imię miłości. Jednakże oceniając kreację bohaterów, nie mogłabym nie zaznaczyć, że brakowało im charakterystycznej dla Collinsa głębi psychologicznej. 


Bez wyjścia to ciekawa historia, przy której dobrze się bawiłam, jednak do indywidualnych dzieł Wilkiego Collinsa nie może się równać. Podobała mi się oryginalna forma i barwni bohaterowie, ale... czegoś mi tu zabrakło. Tak czy siak, było to intrygujące doświadczenie literackie, zwłaszcza że za tą niepozorną nowelką stoi dwóch gigantów literatury klasycznej. 

*wikipedia
* materiały wydawcy 

Za egzemplarz serdecznie dziękuję wydawnictwu MG!



środa, 27 listopada 2019

267. Upadek Gondolinu, J.R.R. Tolkien

Święty Graal miłośników twórczości legendarnego Tolkiena - autora epickich powieści, takich jak Władca Pierścienia lub chociażby Hobbit, czyli tam i z powrotem. Stworzyciel mitologicznego świata Śródziemia, poliglota znający ponad trzydzieści języków, a co więcej - twórca własnych języków, które autor wykorzystał na potrzeby swoich powieści (np. Quenya lub Sindarin, którego fonologia w dużej mierze oparta jest na języku walijskim). To jeden z tych pisarzy, którego twórczości wcale nie trzeba znać, aby doskonale zdawać sobie sprawę o jego zasługach w dziedzinie literatury. Powieść Upadek Gondolinu na publikację czekała ponad sto lat. Jej rękopis został odnaleziony w pozostawionym przez pisarza archiwum. 

John Ronald Reuel Tolkien to angielski pisarz, filolog i filozof chrześcijański, profesor University of Oxford. Twórca najbardziej znanego w fantastyce literackiego świata - Śródziemia (Middle-earth). Autor trzech opowieści dziejących się w tym mitycznym świecie: eposu Władca Pierścieni, mitologii Silmarillion i baśni Hobbit oraz kilku krótkich form, opowiadań baśniowych niezwiązanych lub luźno związanych z wielką mitologią Legendarium Śródziemia (zawartej w 12-tomowej History of the Middle-earth, opracowanej i wydanej przez Christophera Tolkiena). Był profesorem języka staroangielskiego na uniwersytecie w Oxfordzie. Przez kilka lat pracował również na uniwersytecie w Leeds. Opublikował ponad 100 prac z dziedziny filologii i literatury dawnej, współpracował przy powstaniu największego słownika języka angielskiego, wydawanego zaraz po pierwszej wojnie światowej, Oxford English DictionaryZnał (w różnym stopniu) ponad 30 języków, głównie wymarłych, języków germańskich i celtyckich (m.in. niemiecki, łacinę, starożytną grekę, gocki, staroislandzki, nordycki, staroirlandzki, walijski, anglosaski, hebrajski, francuski, rosyjski, fiński, holenderski, włoski i polski). Za dorobek naukowy i literacki otrzymał wiele nagród i honorowych doktoratów w Holandii, Irlandii, Anglii, Francji i Stanach Zjednoczonych oraz najwyższe wyróżnienie państwowe - Order Imperium Brytyjskiego, przyznawany najwybitniejszym brytyjskim twórcom i najsłynniejszym osobistościom, którego idea i nazwa jednak wcale nie były mu bliskie. Potępiał on bowiem imperialność i mocarstwowe ambicje, osobiście zaś czuł się bardziej Anglikiem niż obywatelem brytyjskim. W czasie przyznawania tej nagrody poskarżył się na słowa „brytyjskie” i „imperium”, i do końca życia nie używał związanego z tym orderem tytułu szlacheckiego. *


Historia zawarta w książce, z którą przychodzę do Was dzisiaj powstała najprawdopodobniej w 1917 roku. J.R.R. Tolkien napisał ją podczas zwolnienia lekarskiego po bitwie nad Sommą, jak to określił z głowy. Upadek Gondolinu to książka niezwykle precyzyjnie przygotowana, stanowiąca spełnienie marzeń zarówno fanów autora, jak i koneserów literatury fantasy. Jak powszechnie wiadomo, J. R. R. Tolkien to ikona w świecie literatury, dla wielu pisarzy niedościgniony ideał. Jego osobę zna chyba każdy - choćby tylko z nazwiska. Choć brytyjski twórca zmarł prawie pięćdziesiąt lat temu, to jego twórczość wciąż jest żywa i podziwiana, a w dalszy rozwój jego dorobku literackiego angażuje się jego syn, Christopher Tolkien będący redaktorem niniejszej książki. 

Powieść Upadek Gondolinu przenosi czytelnika w malowniczy świat Śródziemia jeszcze sprzed czasów Władcy Pierścienia. Poznajemy losy syna Huora i Riany, Tuora - ludzkiego wędrowca, który otrzymuje misję od Ulma, jednego z Valarów (Valarowie to coś na kształt bogów, aniołów), aby przekazał mieszkańcom legendarnego elfiego miasta Gondolin ostrzeżenie przed nadciągającymi siłami Morghotu, czyli zła w czystej postaci. 

Tolkien w niezwykle plastyczny sposób kreśli losy wczesnego Śródziemia, snuje legendę Ukrytego Królestwa, w którym powstało choćby słynne ostrze należące do Bilba, a później Froda - Żądło. Położone na równinie Tumladen miasto słynęło ze wspaniałej lokalizacji uniemożliwiającej atak wrogich sił, piękna, bogactwa a także mieszkańców obdarzonych nietuzinkowymi umiejętnościami oraz odwagą. Gondolin w świecie Śródziemia uchodził za legendę, bowiem mało kto znał jego położenie, a w ciągu 350 lat tylko cztery osoby przekroczyły jego bramy - w tym Tuor. Gondolin nazywany był również Miastem Siedmiu Nazw ze względu na to, iż był znany również jako: Gondobar (Kamienny dom, Miasto z Kamienia), Gondothlimbar (Dom Ludzi Kamienia, Gród Mieszkających w Kamieniu), Gwarestrin (Wieża Straży), Gar Thurion (Ukryte Miejsce, Sekretna Siedziba), Loth (Kwiat), Lothengriol (Kwiat Valarów, Kwiat Doliny, Kwiat, który Zakwitł na Równinie). 


Opowieść o Upadku Gondolinu mieści się w zaledwie niecałych stu stronach. Jednakże czytelnik znajdzie w tym wydaniu inne wersje legendy, co daje możliwość wejrzenia w proces powstawania tejże historii w głowie J.R.R. Tolkiena. Tekst opatrzony jest licznymi przypisami i ciekawostkami zarówno z życia autora, jak i tymi odnoszącymi się do Śródziemia . Warto również wspomnieć o pięknych, kolorowych ilustracjach A5 na śliskim papierze, a także mniejszych czarno-białych. Zarówno tekst, jak i oprawa graficzna zostały głęboko przemyślane. Wydanie obfituje również w dodatkowe treści, takie jak rozkładana mapa, drzewa genealogiczne rodów, dodatkowe noty oraz spis imion, nazw własnych i geograficznych. Śmiało można stwierdzić, że Upadek Gondolinu od wydawnictwa Prószyński i S-ka to cudowne wydana książka będąca prawdziwą gratką dla fanów Tolkiena, a także wspaniałe uzupełnienie kolekcji, na które zapewne skusi się niejeden miłośnik twórczości angielskiego pisarza. Dla mnie ta książka stanowi intrygujące zapoznanie się z piórem J.R.R. Tolkiena oraz Śródziemiem, do którego mam ogromną ochotę powrócić, zatopić się w wyobraźni twórca i zachłysnąć jakże bogatą mitologią świata przedstawionego. 

Zbliżają się Mikołajki, a także Święta Bożego Narodzenia więc może warto pomyśleć o tej książce jako o prezencie dla fana twórczości J.R.R. Tolkiena. Znacie takowego? 

* lubimy czytać

Za egzemplarz serdecznie dziękuję Wydawnictwu Prószyński i S-ka!

sobota, 19 października 2019

257. Pieniądze mojej pani, Wilkie Collins

Nowelka z 1878 roku autorstwa mojego ukochanego autora literatury klasycznej, będąca jednocześnie siódmą książką Collinsa, którą przeczytałam. Po książki tego pana sięgam regularnie od 2016 roku. Moim pierwszym spotkaniem z jego twórczością była powieść Córki niczyje, którą przeczytałam dzięki uprzejmości wydawnictwa MG. Od tego momentu kompletnie zakochałam się w piórze, bohaterach, pomysłowych wątkach detektywistycznych, jak i wiktoriańskiej Anglii okiem Wilkiego Collinsa. W naszych czasach trudno doszukać się takiego kunsztu, elegancji i... oryginalności, jeżeli chodzi o kreację bohaterów. Bo to właśnie oni w powieściach tego autora najbardziej się wyróżniają. 

Wilkie Collins to angielski powieściopisarz, autor opowiadań oraz dramaturg. Ogromną popularność zdobył już za swojego życia - napisał ponad m.in. 30 powieści i ponad 60 opowiadań. Utworami, które przyniosły mu największą popularność są: Kobieta w Bieli (The Woman in The White), Kamień Księżycowy (The Moonstone), Armadale oraz No Name, czyli Córki niczyje. Był on bliskim przyjacielem Karola Dickensa - na łamach jego gazety były publikowane odcinkowe powieści Collinsa. Prekursor powieści sensacyjnej i detektywistycznej.

Kiedy z domu lady Lydiard znika banknot o wysokim nominale, podejrzenie pada na Isabel – jej przybraną córkę. Jednak ani jaśnie pani ani jej zarządca Moody nie wierzą w winę prostolinijnej i uczciwej dziewczyny. Niezrażony bezsilnością policji i pojawieniem się potężnego rywala do ręki Isabel, beznadziejnie zakochany Moody, postanawia za wszelką cenę udowodnić jej niewinność. *


Pieniądze mojej pani to krótka nowelka z końca XIX wieku - łatwa i niezwykle przyjemna w odbiorze. Wilkie Collins czaruje wiktoriańskim stylem życia, humorem, karykaturą snobizmu wyższych klas społecznych. Nie sposób zachwycić się kreacją bohaterów, zarówno tych pierwszoplanowych, drugoplanowych, jak i epizodycznych. Każdy ma tutaj swoją określoną rolę, jest obdarzony specyficzną osobowością, którą Collins wprawnie przelewa na karty historii. Praktycznie za każdym razem, gdy recenzuję dzieło tego autora, jestem pod ogromnym wrażeniem właśnie kreacji bohaterów. Jeżeli chodzi o tę kwestię - Wilkie Collins jest zwyczajnie bezbłędny i obłędny. Autor odważnie zagłębia się w meandry ludzkiej psychiki, tworzy oryginalne i wyprzedzające swoje czasy bohaterki, które swym zachowaniem i poglądami często wyłamują się poza ramy swojej klasy społecznej, jak i pozycji czy też samej roli kobiety w tamtych czasach. W przypadku Pieniędzy mojej pani tego typu bohaterką jest Miss Pink - ekscentryczna, pewna siebie i swojego zdania, uwielbiająca piwo - trunek, który w Anglii XIX wieku zdecydowanie nie był przeznaczony dla kobiet. Co więcej - pani ta kompletnie nie widziała nic złego w małżeństwie z osobą niższego stanu, więc w tamtych czasach uchodziłaby za skandalistkę - i to nie byle jaką, bo pierwszego rzędu. Mnie osobiście ta sędziwa dama niezwykle imponowała. Jej przeciwieństwem i mentalnym obrazem wyższej klasy społecznej była Lady Lydiard. 

,,Kiedy ktoś uparcie powtarza bzdury - rzekła - najlepszą odpowiedzią jest milczenie''.

Wątek detektywistyczny nie zrobił na mnie wielkiego wrażenia, gdyż właściwie już na początku historii udało mi się odgadnąć tożsamość sprawcy. Nie zmienia to jednak faktu, że przyjemnie oglądało się zmagania bohaterów, a przede wszystkim działa Moody'ego, mające na celu oczyścić imię głównej bohaterki, a pani jego serca - panny Isabel Miller. Przekaz nowelki... ponadczasowy i piękny. To nie szata zdobi człowieka, czy też pieniądze i tytuł, lecz serce oraz wartości, jakimi kieruje się w życiu człowiek. 


Pomimo swojego niewielkiego rozmiaru, nowelka autorstwa Wilkiego Collinsa czaruje równie mocno, co jego powieści. Książeczkę można spokojnie przeczytać w ciągu kilku godzin. Fabuła wciąga, więc czas przy niej leci błyskawicznie. Kolejny raz wydawnictwo pozytywnie zaskoczyło mnie cudowną oprawą graficzną. Nie wiem jak wy, ale ja uwielbiam te reprodukcje! 

Gdyby nie to, że na mojej półce czeka jeszcze Armadale oraz Bez wyjścia, które Collins stworzył w duecie ze swoim przyjacielem, Charlesem Dickensem, byłabym zrozpaczona, gdyż póki co nie widać kolejnej książki Collinsa w zapowiedziach wydawniczych MG. Jestem ciekawa, czy wydawnictwo w końcu zdecyduje się na wydanie swojej wersji największego dzieła Collinsa, czyli Kamienia księżycowego, czy też ponownie zaskoczy nas kolejnym pierwszym polskim wydaniem innej jego książki. Osobiście chętnie przeczytałabym w polskim przekładzie Poor Miss Finch, Man and Wife oraz I Say No - choć właściwie każda jego książka niesamowicie mnie intryguje i mam nadzieję, że kiedyś uda mi się zebrać jego pełną kolekcję. Collins to autor powieści, który również w krótkiej formie odniósł sukces i spisał się znakomicie. Jeżeli nie macie czasu na opasłe tomiszcza, a chcielibyście poznać twórczość tego pana, to polecam tę nowelkę - lub powieść Tajemnica Mirtowego Pokoju, licząca sobie niespełna czterysta stron. 

* opis wydawcy


Za egzemplarz serdecznie dziękuję wydawnictwu MG!

środa, 10 lipca 2019

239. Basil, Wilkie Collins

Po przeczytaniu tej książki mogę śmiało powiedzieć, że jestem wierną fanką twórczości Wilkiego Collinsa, bowiem Basil to szósta powieść tego autora, którą przeczytałam i... pokochałam. Do jego dzieł zawsze podchodzę z ogromnym entuzjazmem, gdyż Anglik nigdy nawet w najmniejszym stopniu mnie nie zawiódł. 

Wilkie Collins to angielski powieściopisarz, autor opowiadań oraz dramaturg. Ogromną popularność zdobył już za swojego życia - napisał ponad m.in. 30 powieści i ponad 60 opowiadań. Utworami, które przyniosły mu największą popularność są: Kobieta w Bieli (The Woman in The White), Kamień Księżycowy (The Moonstone), Armadale oraz No Name, czyli Córki niczyje. Był on bliskim przyjacielem Karola Dickensa - na łamach jego gazety były publikowane odcinkowe powieści Collinsa. Prekursor powieści sensacyjnej i detektywistycznej.

Basil, potomek arystokratycznego rodu i aspirujący pisarz, zakochuje się w dziewczynie – smagłej, ciemnookiej piękności – przypadkowo spotkanej w omnibusie. Nie mogąc liczyć na aprobatę ojca dla małżeństwa z córką kupca, poślubia dziewczynę w tajemnicy. Jednocześnie akceptuje pewien dziwaczny warunek postawiony przez teścia. Basil ryzykuje wszystko dla miłości, nie podejrzewając zdrady. Gdy nadchodzi krytyczny moment młodzieniec pozbawiony wsparcia bliskich, jednocześnie zagrożony zemstą odwiecznego wroga jego rodziny, zdaje się być zdany wyłącznie na siebie. *

Basil to szósta książka Wilkiego Collinsa, którą przeczytałam (i uwierzcie mi, że na pewno na tym nie poprzestanę - moim marzeniem jest zebrać i przeczytać jego całą twórczość) i druga, jak dotąd, z męskim głównym bohaterem. W powieściach mojego ulubionego autora literatury klasycznej prym wiodą nietuzinkowe kobiety, które wyprzedzają swe czasy - ambicją, stylem, zachowaniem, czy wartościami. Basil opowiada losy bohatera, którego imię widnieje w tytule. To historia o romantycznej miłości, więzach rodzinnych, wielkim upadku, złamanych sercach i ideałach - a także o zemście i głęboko skrywanej nienawiści. Collins, jak zwykle, bezbłędnie ukazuje problem, stanowiący główną oś powieści - czyli związek pomiędzy osobami nienależącymi do tej samej klasy społecznej. Autor rysuje obraz arystokratycznej rodziny, w której pojawia się konflikt rodzinny spowodowany mezaliansem. 


Basil to nie tylko intrygująca powieść sensacyjna, ale także fenomenalny obraz społeczeństwa i obyczajowości wiktoriańskiej Anglii, a zwłaszcza klasy arystokratycznej. Zwróćmy uwagę na strukturę powieści - Basil został podzielony na trzy części, które z kolei zostały rozdzielone na rozdziały. Całość mieści się w trzystu-dwudziestu stronach. Collins zastosował narrację pierwszoosobową z niezmiennym narratorem. Charakterystyczną cechą warsztatu pisarskiego autora jest to, że nie ukrywa on przed czytelnikiem skutków danej sytuacji. Dla Collinsa o wiele ważniejszymi elementami są przyczyna, rozwój wydarzeń, a także warstwa psychologiczna bohaterów - za każdym razem głęboka, skomplikowana i niejednoznaczna. To właśnie nietuzinkowa kreacja postaci zdobyła moje serce w twórczości tego pana. Nie zetknęłam się jeszcze ze współczesnym autorem, który prześcignąłby jego geniusz.

,,Prawdą jest, że miłość wznosi się ponad inne namiętności, ale może też upaść niżej."

Główny bohater Basil wywodzi się z jednego z najstarszych arystokratycznych rodów. To romantyk, początkujący pisarz, dźwigający na swych barkach honor rodziny. Jednakże jego osobę szybko przysłania inna postać Collinsa. Uwagę czytelników zdecydowanie przyciąga początkowo tajemnicza, a później nietuzinkowa i kontrowersyjna osoba Margaret Shewin. Basil zakochuje się bez pamięci w córce kupca - opiewa jej urodę, delikatność charakteru, cnoty równe boskich stworzeń. W momencie, w który idealna maska upada, czytelnik oraz główny bohater dostrzegają prawdziwe oblicze Margaret - tak odmienne od początkowego, że aż szokujące i niepokojące.  Basil dopuszcza się okrutnej zdrady swej arystokratycznej rodziny - zakochuje się bez pamięci w osobie niższego stanu. Daje się porwać namiętności, co staje się początkiem wielkiego upadku mężczyzny. Światło pada również na sprytnie skonstruowaną intrygę. Wilkie Collins stawia na mocno rozbudowane opisy przemyśleń i emocjonalnych przeżyć głównego bohatera, obnażając przed czytelnikiem jego romantyczną duszę i sentymentalną naturę. W tle, jak zwykle, bogata obyczajowość wiktoriańskiej Anglii, okraszona ówczesnymi konwenansami społecznymi. 


Napisana w 1852 powieść to druga w dorobku angielskiego powieściopisarza - zaraz po Antoninie. Już tutaj można dostrzec nadzwyczajne umiejętności pisarskie autora, które wyszły na światło dzienne, lecz jeszcze nie rozkwitły w pełni. W 1998 roku powstała adaptacja historii Basila i Margaret, nosząca sugestywny tytuł Namiętność i zdrada. 

* opis wydawcy


Za egzemplarz serdecznie dziękuję wydawnictwu MG!


wtorek, 15 stycznia 2019

195. Kobieta w bieli, Wilkie Collins

Najpopularniejsza powieść mojego ulubionego autora. Jedna z pierwszych powieści kryminalnych oraz jedna z piękniejszych, jeżeli chodzi o powieść sensacyjną. Kobieta w bieli doczekała się kilku ekranizacji na małym i dużym ekranie oraz zyskała niemały rozgłos jak na przedstawiciela literatury klasycznej. Skąd ta sława? Sprawdźmy. 

Wilkie Collins to angielski powieściopisarz, autor opowiadań oraz dramaturg. Ogromną popularność zdobył już za swojego życia - napisał ponad m.in. 30 powieści i ponad 60 opowiadań. Utworami, które przyniosły mu największą popularność są: Kobieta w Bieli (The Woman in The White), Kamień Księżycowy (The Moonstone), Armadale oraz No Name, czyli Córki niczyje. Był on bliskim przyjacielem Karola Dickensa - na łamach jego gazety były publikowane odcinkowe powieści Collinsa. Prekursor powieści sensacyjnej i detektywistycznej.

Walter Hartright, młody nauczyciel rysunku, podczas wędrówki z Hampstead do Londynu późnym letnim wieczorem spotyka tajemniczą kobietę ubraną w biel, najwidoczniej w tragicznym położeniu. Pomaga jej dotrzeć do Londynu, ale później dowiaduje się, że uciekła ona ze szpitala psychiatrycznego. Następnego dnia Hartright podróżuje na północ do Limmeridge House, ponieważ został zatrudniony jako mistrz rysunku dla mieszkańców tego domu, czyli Laury Fairlie, bratanicy gospodarza domu, i Marianny Halcombe, jej oddanej przyrodniej siostry. Kilka dni po swym przybyciu Hartright uświadamia sobie, że Laura jest zadziwiająco podobna do kobiety w bieli. Ta w dzieciństwie mieszkała przez jakiś czas w Cumberland i bardzo przywiązała się do matki Laury, która zawsze ubierała ją na biało.

Walter i Laura szybko zakochują się w sobie. Jednakże Laura obiecała ojcu na łożu śmierci, że poślubi sir Parsivala Glyde’a, więc Marianna – wiedząc, że Laura, mimo uczucia, spełni wcześniejsze przyrzeczenie – doradza nauczycielowi, by opuścił Limmeridge… *

"Jak wielkich rzeczy może dokonać cierpliwość kobiety i odwaga i stałość mężczyzny - tego najwymowniejszym świadectwem jest ta powieść.''

Kobieta w bieli to powieść napisana w 1859 roku, jednakże w formie książki została wydana w 1860, gdyż początkowo była wydawana w odcinkach na łamach gazety należącej do Charlesa Dickensa - All Year Round. Historia stworzona przez Wilkiego Collinsa wywołała niespotykaną furorę wśród ówczesnych czytelników, którzy znaleźli jej pierwszy odcinek tuż pod kolejną częścią Opowieści o dwóch miastach. Ciekawość odbiorców wzmógł fakt, iż nie podano autora tekstu. Kobieta w bieli stała się inspiracją Ellen Wood (szerzej znanej jako Mrs. Henry Wood) przy tworzeniu powieści East Lynne, oraz dla Mary Elizabeth Braddon - Tajemnica pani Audley. 


Kobieta w bieli jest podręcznikowym przykładem literatury wiktoriańskiej - autor w dużej mierze skupia się na warstwie społeczno-obyczajowej, wprowadzając elementy sensacji i powieści kryminalnej, jednakże bez wątpienia prym wiedzie tutaj warstwa psychologiczna. Fenomenalna kreacja bohaterów to wizytówka Wilkiego Collinsa. Angielski autor zabiera czytelnika w podróż po meandrach ludzkiej psychiki, opiewając w szczególności niedoceniony wówczas kobiecy umysł. Znając cztery inne powieści tego pana, mogę śmiało stwierdzić, iż Wilkie Collins był emancypatą, przyjacielem i adoratorem płci pięknej. Jego bohaterki wyróżniają się odwagą, przebiegłością i siłą psychiczną - wyprzedzają swe czasy, sięgają wyżej, pod wieloma względami prześcigają mężczyzn. 

,,Mąci mi się w głowie i pisząc o małżeństwie mojej siostry, zdaje mi się, że piszę o jej śmierci.''

Przynajmniej jedna postać w jego książce posiada ekscentryczne cechy charakteru, które dodają powieści groteskowo-karykaturalnego wydźwięku - tym razem jest nią pan Fairlie, wuj głównych bohaterek - hipochondryk i egoista. W tym miejscu można również wymienić hrabiego Fosco. Kobieta w bieli jest powieścią epistolarną, co oznacza, że historia jest opowiedziana za pomocą różnorakich zapisów - wpisów do pamiętnika, listów. Autor zastosował narrację pierwszoosobową przekazywaną z rąk do rąk - zdecydowanie wpływa to na dynamizm powieści w pozytywny sposób. W opowiedzeniu tej historii zaangażowało się wiele osób, dzięki czemu czytelnik ma okazję spojrzeć na sprawę z różnych perspektyw i przekonać się o geniuszu Collinsa w kwestii konstruowania portretów psychologicznych swoich bohaterów. W tym miejscu należy docenić pierwszorzędną kreację głównych bohaterek, zbudowaną na zasadzie kontrastu - elokwentną chłopczycę Mariannę Halcombe oraz jej przyrodnią siostrę Laurę - delikatną, wierną, anielską i bezbronną. 

Wyrazisty klimat wiktoriańskiej Anglii oraz aura tajemnicy tworzą nie lada widowisko. Pióro autora emanuje grą wieloznaczności i niedopowiedzeń, co zasiewa w sercu czytelnika ziarno niepokoju, który towarzyszy mu do końca lektury. Choć Kobieta w bieli, w przeciwieństwie do innych książek Collinsa, nie porywa bez ostrzeżenia, to zdecydowanie trzyma w napięciu do samego końca. Pozornie spokojna akcja i epistolarny charakter powieści dodają całości autentyczności i wyrazistego smaku, co szczególnie cenię w literaturze. Intryga, suspens, tajemnica to kolejne mocne elementy tejże powieści, o których nie należy zapomnieć. 

Było to bardzo miłe spotkanie z twórczością niezwykle cenionego przeze mnie autora, zwłaszcza że niedawno miałam okazję przeczytać literackiego rówieśnika Kobiety w bieli - powieść Wielkie nadzieje napisaną przez dobrego przyjaciela Collinsa, Charlesa Dickensa. Wydanie powieści kompletnie mnie ujęło, gdyż uwielbiam Ofelię Johna Everetta Millaisa. 16 stycznia do księgarni trafi kolejna powieść Collinsa - Basil.

* opis wydawcy


Za egzemplarz serdecznie dziękuję wydawnictwu MG!


poniedziałek, 24 grudnia 2018

190. Wielkie nadzieje, Charles Dickens

Od dawien dawna marzyłam o przeczytaniu jednej z najważniejszych powieści autorstwa Charlesa Dickensa - Wielkich nadziei. Tytuł ten zapewne niejeden raz obił się wam o uszy, być może czytaliście, lub oglądaliście którąś z ekranizacji. Choć powieść ta była moim życiowym must-readem, nigdy nawet nie przybliżyłam sobie zarysu fabuły, dzięki czemu Wielkie nadzieje stanowiły dla mnie ogromną tajemnicę. Przyznam się również, że wcześniej nie czytałam żadnej powieści Dickensa, a mam ich na półce kilka.

Charles John Huffam Dickens, pseudonim Boz (ur. 7 lutego 1812 w Landport koło Portsmouth, zm. 9 czerwca 1870 w Gadshill koło Rochester w hrabstwie Kent) – angielski powieściopisarz. Uznawany za najwybitniejszego przedstawiciela powieści społeczno-obyczajowej w drugiej połowie XIX w. w Anglii. Był synem urzędnika admiralicji. Jego ojciec został w 1824 roku uwięziony za długi, przez co rodzina popadła w nędzę. Dickens musiał wówczas podjąć pracę zarobkową, początkowo w fabryce pasty do butów, a później jako urzędnik sądowy. W licznych powieściach dał wyraz wrażliwości na niesprawiedliwość i krzywdę społeczną, bezduszność praw wobec ludzi ubogich, realistyczny i drobiazgowy opis środowisk społecznych (mieszczańskich, biedoty miejskiej) zespalał z romantyczną atmosferą baśniowości i liryzmem. Stał się kronikarzem życia ówczesnego Londynu. Często utrwalał postacie dziwaków i ekscentryków o rysach karykaturalno-groteskowych. Dickens operował szeroką skalą humoru, często o zabarwieniu satyrycznym. Wybrane dzieła: Wielkie nadzieje, Klub Pickwicka, Oliver Twist, David Copperfield. *

Bohaterem powieści jest Pip, chłopiec wychowywany przez swoją siostrę i jej męża, kowala. Pewnego dnia malec spotyka ukrywającego się przestępcę, który uciekł z więzienia. Pip po kryjomu przynosi mężczyźnie jedzenie, wódkę i pilnik (wszystko ukradzione z domu swych opiekunów). Niedługo potem zbieg zostaje schwytany przez strażników. Nie będzie to jednak ostatnie ich spotkanie. Mija kilka lat, Pip pracuje jako czeladnik u swojego szwagra, jest nieszczęśliwie zakochany w Estelli, pięknej dziewczynce, wychowywanej przez bogatą, zdziwaczałą starą pannę. Niespodziewanie otrzymuje od anonimowego darczyńcy ogromną sumę pieniędzy, które pozwalają mu na rozpoczęcie edukacji w Londynie. Pip zaczyna wstydzić się swojego pochodzenia i oddala się od rodziny. Szybko jednak traci majątek (którego postanowił się wcześniej zrzec) i zmuszony jest samodzielnie zarabiać na utrzymanie… **


Powieść Wielkie nadzieje początkowo była publikowana na łamach magazynu All the Year Round w latach 1860-1861. Na łamach tejże gazety były publikowane również powieści mojego ukochanego autora, Wilkiego Collinsa, który prywatnie był przyjacielem Dickensa (Wielkie nadzieje weszły w tym samym roku na rynek co Kobieta w bieli). Książka ta miała zostać wydana jako całość, jednakże zmiana tej decyzji była ściśle powiązana z kryzysem finansowym, który dosięgnął magazyn All the Year Round.  Wielkie nadzieje to powieść o dojrzewaniu, o wielkich marzeniach, ambicjach oraz sile przypadku - ale także o gorzkich rozczarowaniach i błędach. Głównym bohaterem jest Filip Pirrip - Pip, którego poznajemy jako sierotę wychowywanego przez okrutną siostrę oraz jej męża kowala, Joego Gargery. Wydaje się, że los chłopca jest przesądzony - w życiu nie czeka go nic wyjątkowego. W najlepszym wypadku będzie pracował wraz ze swym szwagrem w kuźni. Kluczowym wydarzeniem w życiu chłopca jest spotkanie ze zbiegłym więźniem oraz poznanie pani Havisham i jej wychowanki, Estelli. 

,,Nie ma większego oszusta niż ten, kto oszukuje sam siebie."

W trakcie lektury Wielkich nadziei w tłumaczeniu Antoniego Mazanowskiego natrafiłam na inne, w którym za tłumaczenie odpowiedzialna była Karolina Beylin (wydanie z okładką z ekranizacji z 2012 roku, Prószyński i Ska). Zdarzenie losowe zmusiło mnie do przeczytania kilku rozdziałów właśnie w tym filmowym wydaniu i dlatego też chciałabym was przestrzec przed nim, gdyż kompletnie nie mogłam zrozumieć właściwej treści. Tłumaczenie było chaotyczne, często niezrozumiałe, więc gdy tylko znowu mogłam powrócić do Wielkich nadziei w wydaniu prezentowanym na zdjęciu, powróciłam do przeczytanych rozdziałów. Rzadko zdarza mi się porównywać tłumaczenia tekstów, często nawet nie zastanawiam się, jak ogromną rolę w powieściach obcojęzycznych ma właśnie tłumacz - ale tutaj kontrast był ogromny i przyznam, że gdybym trafiła na Wielkie nadzieje właśnie w tłumaczeniu Beylin, chyba nie dokończyłabym lektury tej... pięknej powieści. 


Charles Dickens postanowił przedstawić burzliwe losy bohatera za pomocą narracji pierwszoosobowej. To właśnie Pip opowiada nam historię swojego życia. Dickens zwraca ogromną uwagę na przedstawienie realiów życia w ówczesnych czasach - XIX Anglia, Londyn. Brutalny, niebezpieczny, brudny. Z dokładnością godną zachwytu tworzy bogaty opis środowiska społecznego, porównując biedotę z  wyższymi warstwami społecznymi. Z łatwością można dostrzec, że Dickens otacza biedotę sympatią, docenia ich ciężką pracę, zwraca uwagę na bezduszność prawa względem tych ludzi - idealnie obrazuje to postawa prawnika Jaggersa, który w Wielkich nadziejach pełni kluczową rolę. Jaggers jest uosobieniem ówczesnego prawa. Jest brutalny, bezduszny, pragmatyczny - nie okazuje litości, nie czuje żalu, interesuje go zysk, a nie człowiek. Dickens jest znany z tego, iż tworzy niesamowitych bohaterów, często wyposażając je w karykaturalno-groteskowe cechy charakteru czy wyglądu. 

,,Tak to zwykle dzieje się w życiu: popełniamy wołające o pomstę głupstwa i podłości przez wzgląd na ludzi, którymi z głębi serca gardzimy."

Wiele postaci z tej powieści na pewno zapisze się w pamięci czytelnika, a w szczególności pani Havisham w swej pożółkłej sukni ślubnej, zamknięta w swym zapuszczonym domu, w którym każdy zegar wskazuje godzinę dziewiątą dwadzieścia. Bezpośrednio z nią wiąże się postać Estelli - tak pięknie zagrana przez Holliday Grainger w ekranizacji z 2012 roku. Estella i Pip tworzą niesamowity kontrast - oboje są sierotami, jednakże Pip został wychowany przez swą siostrę i szwagra, by zostać kowalem, z kolei Estella miała być najznakomitszą damą, narzędziem zemsty pani Havisham. Została wychowana w dostatku, lecz nigdy nie nauczono jej najważniejszego... miłości. Jednakże bohaterem, który najmocniej trafił w moje serce jest... Joey Gargery, kowal i szwagier Pipa. Mężczyzna ten urzekł mnie swą bezgraniczną dobrocią i miłością do chłopca, którego wychował - mężczyzna, który urzekł mnie swą prostotą, a jednocześnie wspaniałością charakteru. Jego osoba jest dowodem na to, iż to nie szata zdobi człowieka, lecz jego wnętrze, serce. Joey miał mocniejszy kręgosłup moralny niż wszyscy uczeni ludzie, których Pip poznał w wielkim świecie. W tym miejscu warto również zwrócić uwagę na postać Magwitcha, który również zasługuje na docenienie ze strony czytelników - jednakże nie mogę się rozpisać na jego temat, gdyż mogłoby zdradzić to zbyt wiele szczegółów z fabuły. Jeżeli chodzi o Pipa... początkowo bardzo go polubiłam, jednakże dalsze wydarzenia przedstawiły go jako durnia, niedoceniającego tego co ma, wstydzącego się ludzi, którzy go kochali i opiekowali się nim. Nie mniej jednak, jest on bohaterem autentycznym, który w życiu popełnił wiele błędów przez swe tytułowe wielkie nadzieje. 


Akcja powieści utrzymana jest w stabilnym tempie - raczej spokojnym, biorąc pod uwagę współczesne powieści. Dickens zwraca większą uwagę na przemyślenia głównego bohatera, niżeli na wstrząsające wydarzenia. Przedstawia zmiany w jego psychice, postrzeganiu moralności oraz siebie samego. Istotnym składnikiem fabuły jest tajemnica, swego rodzaju haczyk, jaki autor zarzucił na czytelników swego magazynu All the Year Round. Jak wyżej wspomniałam, Wielkie nadzieje były publikowane fragmentami w wydaniach czasopisma Dickensa, co bezpośrednio łączy się z tym, iż autor musiał zadbać o to, by czytelnik został na tyle zaintrygowany fabułą, aby zakupić kolejne wydanie gazety, w celu przeczytania dalszych losów bohaterów, bo to właśnie oni grają tutaj główną rolę - nie dynamiczna akcja, czy zwroty fabularne, lecz właśnie ci ludzie. 

Wielkie nadzieje to powieść, która wywarła na mnie ogromne wrażenie - nie podczas lektury, lecz już po przeczytaniu całości. Zdecydowanie jest to historia ponadczasowa, którą każdy powinien poznać. Jeżeli nie w formie książki (co oczywiście gorąco polecam), to chociaż w formie filmowej. 

* wikipedia
** opis wydawcy


Za egzemplarz serdecznie dziękuję wydawnictwu MG!

czwartek, 30 sierpnia 2018

155. Prawo i dama, Wilkie Collins

 
Wydawnictwo MG spełnia moje marzenie, uzupełniając polski rynek wydawniczy klasykami z najwyższej półki. W tym roku wydano dwie powieści mojego ukochanego autora - Wilkiego Collinsa: Córkę Izebel, recenzowane przeze mnie na początku kwietnia oraz Prawo i dama, najświeższą perełkę, którą z przyjemnością wam zaprezentuję. 


Wilkie Collins to angielski powieściopisarz, autor opowiadań oraz dramaturg. Ogromną popularność zdobył już za swojego życia - napisał ponad m.in. 30 powieści i ponad 60 opowiadań. Utworami, które przyniosły mu największą popularność są: Kobieta w Bieli (The Woman in The White), Kamień Księżycowy (The Moonstone), Armadale oraz No Name, czyli Córki niczyje. Był on bliskim przyjacielem Karola Dickensa - na łamach jego gazety były publikowane odcinkowe powieści Collinsa. Prekursor powieści sensacyjnej i detektywistycznej.

Powieść otwiera scena cichego ślubu w jednym z londyńskich kościołów. Bohaterami są młoda i piękna Valeria Brinton oraz szaleńczo w niej zakochany Eustace Woodville. Przez kilka pierwszych dni nic nie mąci szczęścia nowożeńców. Jednak wkrótce Valeria uświadamia sobie, że Eustace coś przed nią ukrywa. Dzięki przypadkowemu, jak się wydaje, spotkaniu z teściową, która od początku sprzeciwiała się ich małżeństwu, Valeria odkrywa, że jej mąż poślubił ją pod fałszywym nazwiskiem. Eustace ze wszystkich sił usiłują ją odwieźć od poznania prawdy, ale Valeria nie ustępuje… (opis wydawcy)

,,Jesteś jak wszystkie dobre kobiety: robisz bohatera z mężczyzny, którego kochasz, czy na to zasługuje, czy nie.''

Wilkie Collins w swej twórczości bardzo często porusza kwestie małżeństw, rozwodów i prawa majątkowego w ówczesnych Anglii i Szkocji. Tajemnice i tragedie skupione wokół tego stanowią główny temat jego książek. W powieści Prawo i dama Collins na cel swego ataku obiera szkockie sądy, a powodem tego jest szkocki werdykt. W przypadku, gdy o winie bądź nie-winie oskarżonego trudno jest orzec jednoznacznie, można to rozwiązać w formie kompromisu, obarczając sądzonego werdyktem "nie udowodniono". Wilkie Collins za pomocą bohaterów ukazuje, jak reputacja i życie oskarżonego lega w gruzach, gdyż ów werdykt bliższy jest do winy niż jej braku w opinii społeczeństwa. 


Prawo i dama to powieść z 1875 roku, której główną bohaterką oraz narratorką jest Valeria. Niejednokrotnie zwraca się ona do czytelnika, z którego obecności zdaje sobie sprawę. To właśnie jemu relacjonuje swoją zawiłą historię. Sześć dni po ślubie z ukochanym, jej życie lega w gruzach. Odkrywa ona tajemnicę swego męża - tajemnicę, która sprawia, że Eustace opuszcza ją z bezsilności, wstydu i chęci uratowania swej młodej żony przed nieszczęściem. Kobieta nie poddaje się i pragnie walczyć o ich wspólną przyszłość. Valeria to bohaterka wykazująca się niezwykłą determinacją - jest niezłomna w swej miłości. Ponad wszystko wierzy w niewinności swojego męża - wierzy w to nawet mocniej niż on sam. Jest to kobieta gotowa na wiele poświęceń w imię miłości, odważna, uparta, wykazująca nieustępliwość w dążeniu do obranego wcześniej celu. Valeria przekracza granice kobiecych czynów i myśli - wyprzedza czasy, w których żyje. Prawnik w spódnicy, detektyw szukający sprawiedliwości. Warto zauważyć, że w XIX Anglii te profesje przeznaczone były wyłącznie dla mężczyzn. Podziwiałam postawę i wiarę głównej bohaterki w swojego męża. Ów wiarę nie zniszczyło nawet kompletne sprawozdanie z procesu, prywatne korespondencje i dzienniki, z treścią która zapewne złamałaby serce niejednej kobiecie. Valeria nie dała się ponieść zazdrości, tak charakterystycznej dla nas - kobiet. Wciąż myślała trzeźwo i jasno, choć jej serce zapewne poczuło nie lada wstrząs. Pomimo brudnych sekretów Macallana, Valeria postanowiła powziąć się niezwykle trudnego i odważnego zadania: oczyszczenia swego męża ze szkockiego werdyktu. Stanęła do walki z prawem w imię miłości. 


,,Nasze oczy się spotkały i jak szczerze wierzę, w tym samym momencie spotkały się nasze serca.''

Collins na miejsce wydarzeń najchętniej obiera Anglię - tak też jest i w tym przypadku. Jednakże warto wspomnieć, że wydarzenie będące główną osią opisanej historii, zdarzyło się w Szkocji - tak więc odwiedzenie miejsca zbrodni jest koniecznym elementem poczynań Valerii. Tym też sposobem przenosimy się do ponurej i mrocznej Szkocji, a konkretnie opuszczonej rezydencji w Gleninch, będącej niemym świadkiem tragicznych wydarzeń. Valeria snuje się korytarzami dawnego domu ukochanego, stara się przejrzeć sekret drzemiący w ścianach, ciemnych pokojach, zakurzonych meblach. Miejsce to emanuje mroczną aurą. Przeraża, wprowadza gościa w konsternację. Collins celowo spowalnia akcję, nęci czytelnika, rozbudza w nim ciekawość. Autor obiera nieprzewidywalne rozwiązania, które nie jeden raz wbiły mnie w zdumienie. Tworzy silne i odważne bohaterki, prześcigające swoje czasy - oraz nietuzinkowych bohaterów drugoplanowych.  


Klimat powieści jest otumaniający. Za pomocą plastycznego pióra autora, przeniosłam się na kilka godzin do wiktoriańskiej Anglii. Oczywiście nie zabrakło tu błyskotliwego humoru charakterystycznego dla Collinsa (choćby sekretna rozmowa pomiędzy Oliverem a majorem Fitz-Davidem podczas pierwszej wizyty Valerii). Kreacja bohaterów... bezbłędna! Wystarczy przeczytać kilka pierwszych rozdziałów, a już można dostrzec z jaką łatwością autor przenika w duszę kobiety. Miserrimus Dexter, postać będąca uosobieniem groteski: jednocześnie tragiczna i komiczna, piękna i brzydka. Jeżeli chodzi o tego pana, tu muszę nieco rozwinąć swoje myśli. Collins niejednokrotnie mnie zaskoczył, także i w tej książce czekałam właśnie na szok. Był i wciąż jest nim ten ekscentryczny fantasta, szaleniec cierpiący na zamiłowanie do zupełnych osobliwości, obdarzony oryginalną mentalnością i chimeryczną fizjonomią. Imię tego pana oznacza najnieszczęśliwszy i zostało mu nadane z konkretnego powodu: Miserrimus urodził się bez nóg. Mieszka on z upośledzoną kuzynką, której nadał imię Ariel. Jakby tego było mało, Ariel bardziej utożsamia się z byciem mężczyzną. Jak widać, jak na literaturę klasyczną nie brak tutaj... udziwnień.


Jestem ogromną fanką Collinsa i osobiście uważam, że decyzja wydawnictwa o przełożeniu na język polski jego dzieł, jest jedną z najlepszych jakie podjęli. Książki autorstwa Wilkie'go Collinsa są wspaniałe - i jak widać po każdej mojej recenzji, za każdym razem jestem zachwycona. Wydawnictwo zadbało o to, aby jego książki zostały należycie potraktowane. Są one bardzo starannie wydane - twarda okładka, dobry papier, lekkość nawet pomimo kilkuset stron. Mam nadzieję, że wkrótce doczekam się kolejnej zapowiedzi jego książki, bo moja kolekcja (jak widać na zdjęciu) powiększa się. Zajmuje ona honorowe miejsce na mojej półce i w moim sercu. Uwierzcie mi, że warto sięgnąć po pióro tego pana. 

Za egzemplarz serdecznie dziękuję wydawnictwu MG!



niedziela, 17 czerwca 2018

133. Miłość w chłodnym klimacie, Nancy Mitford

Miłość w chłodnym klimacie autorstwa Nancy Mitford to moje czerwcowe spotkanie z klasyką - i to taką, o której nie miałam pojęcia. Dzięki uprzejmości Spółdzielni Wydawniczej Czytelnik odkryłam kolejną powieściopisarkę, której dalszą twórczość będę musiała sobie przyswoić - a lektura tej książki była dobrym początkiem z piórem Mitford. 

Nancy Mitford - angielska powieściopisarka i biografka urodzona w 28 listopada 1904 roku w Londynie. Zmarła 30 czerwca 1973 roku w Wersalu. Mitford wywodziła się z rodziny arystokratycznej. Większość swego życia spędziła w Londynie i Paryżu. Na zdjęciach zawsze elegancko ubrana, błyszczała inteligentnym dowcipem. Angielka z krwi i kości z sercem we Francji. Najbardziej znana z cyklu powieści o ludziach z wyższych sfer (Radlett i Montdore: Pogoń za miłością, Miłość w chłodnym klimacie). Nancy Mitford była najstarszą spośród sześciu sióstr. 

Rodzina Montdore z Hampton to arystokracja z najwyższej półki, nieprzyzwoicie bogaty ród hrabiowski. Dodatkowo ich wkraczająca w pełnoletność córka, Polly, została obdarzona tak olśniewającą urodą, że wróżyć jej można rychłe zamążpójście. Jednak zabiegi czynione w tym kierunku przez ambitną matkę, lady Montdore, pozostawiają dziewczynę kompletnie obojętną. Również kawalerowie wolą podziwiać ją z daleka… Jaka jest tajemnica pięknej Polly? Tymczasem w Hampton ma pojawić się przyszły spadkobierca majątku, daleki kuzyn z odległej Kanady. Montdore’owie wyobrażają go sobie jako biednego nieokrzesanego prowincjusza „z kolonii”. Czeka ich jednak prawdziwy szok. ~ SW Czytelnik


Lubię książki, o których nic nie wiem i których nawet się nie spodziewałam. Miłość w chłodnym klimacie była dla mnie jednym wielkim znakiem zapytania - nigdy wcześniej nazwisko autorki nie obiło mi się o uszy, a inne jej dzieła nie wpadły mi w oko. Do lektury podeszłam z lekkim ociąganiem się, gdyż w ostatnim czasie nabrałam ogromnej ochoty na fantastykę i gdybym tylko mogła, czytałabym aktualnie tylko książki z tego gatunku - ale wyznaję zasadę, że najpierw zobowiązania, później moje widzimisię. Początkowo nie mogłam się wgryźć w styl autorki, właściwie przez kilka pierwszych rozdziałów przedzierałam się jak przez dżunglę. Powoli i ostrożnie. Ale nie poddałam się i szłam dalej. Gdy w końcu udało mi się dotrzeć do magicznej granicy (około 120 strona) pomiędzy nudą a rozrywką - przepadłam! Wszystko to, co początkowo odbierałam w negatywny sposób, diametralnie zmieniło swoje odbicie. Styl autorki, wstępnie pompatyczny, stał się elegancki; mdli bohaterowie, których zachowania nie do końca rozumiałam, zmienili się w wyrazistych ludzi. Znacie powiedzenie Im dalej w las, tym ciemniej? W przypadku tej książki jest wręcz odwrotnie - im dalej, tym jaśniej, wyraźniej. 

,,Uwielbiam siedzieć tu taka sucha i patrzeć, jak ci biedni ludzie mokną."

Nancy Mitford wykreowała dwie fenomenalne bohaterki - Sonię Montdore i jej córkę Polly. Obie pochodzące z tego samego środowiska rodzinnego oraz społecznego, a różniące się jak ogień i lód. Lady Montdore to uosobienie snobizmu, samolubstwa, egoizmu, blichtru i zepsucia. Obdarzona ciętym językiem (który macie okazję dostrzec w cytatach) i cierpkim charakterem. To antybohaterka, którą da się polubić za złe cechy, ponieważ w całej tej swojej bufonadzie jest niezwykle zabawna. Z kolei Leopodia... co za postać! Autorka stworzyła ją w niesamowity sposób, tkając jej charakter z delikatności, klasy, dumy i swego rodzaju przebiegłości. Obie panie lądują w mojej prywatnej alei gwiazd literatury klasycznej tuż obok Elizabeth Bennet (Duma i uprzedzenie), Magdalen Vanstone (Córki niczyje) i Madame Fontaine (Córka Izabel)


Gdy tak brnęłam przez te pierwsze sto stron, naprawdę nie sądziłam, że Miłość w chłodnym klimacie tak ogromnie mi się spodoba - bo na początku zwyczajnie mi się nie podobało... może to było spowodowane tym, że w tym czasie często byłam odrywana od lektury i nawet gdy czytałam, to co chwile coś mnie rozpraszało. Teraz, po przeczytaniu książki Nancy Mitford mogę wam ją polecić z ręką na sercu. Miłość w chłodnym klimacie to bardzo dobra powieść społeczno-obyczajowa, ukazująca arystokratyczny światek w okresie międzywojennym. Mamy tutaj całą gamę wyjątkowych i ekscentrycznych bohaterów, o których trudno zapomnieć. Oprócz Sonii i Polly w powieści znajdziemy, m.in. Matthewa Radletta, który uwielbiał odławiać klenie i był chorobliwie punktualny; Daveya stosującego dosyć nietypowe metody utrzymania swego zdrowia w dobrej kondycji, najmłodsze latorośle Radlettów - Jessy i Victorię, oraz Cedrika, którego nie da się opisać w kilku słowach. Nie da się ukryć, że w towarzystwie takich osób nasza narratorka będąca jednocześnie jedną z bohaterek - Fanny Logan, zwyczajnie się gubi. Fanny to typ szarej myszki, której danej było żyć w gronie wyjątkowych osób - nie jest jednak jedną z nich. Wyróżnia ją cyniczne podejście do otoczenia, ale właściwie jej główną rolą w powieści jest narracja, aniżeli branie czynnego udział w życiu bohaterów. Niemniej jednak polubiłam jej osóbkę - zwłaszcza w części II, bo wtedy też nabrała ona nieco życia. Jej przemyślenia niejednokrotnie w pełni zgadzały się z moimi i właściwie gdyby nie Fanny, to nie dobrnęłabym to ów granicy, o której wspomniałam wyżej.  

,,Czy nie możesz być trochę milsza dla nich? Żaden mężczyzna nie ma ochoty zalecać się do manekina, to mało zachęcające.''


Nancy Mitford to autorka, która swą grację i elegancję przelała na papier, oddała charakter i klimat lat 30. XX w., oraz tchnęła życie w niezwykłych i nietypowych bohaterów, będących obrazem minionych czasów. W powieści umieściła również swój ogromny sentyment do Francji, w której mieszkała przez długi czas. Miłość w chłodnym klimacie okazało się być dla mnie ogromnym zaskoczeniem. W tym momencie sięgnięcie po inne powieści autorki, to kwestia czasu. Książka podzielona jest na dwie części. To społeczna satyra z typowo angielskim humorem. To drugi tom trylogii o Radlettach i Montdorach, jednakże z jej poprzedniczką łączy ją tylko narratorka i krąg drugoplanowych postaci.  


Za egzemplarz serdecznie dziękuję Spółdzielni Wydawniczej Czytelnik!

piątek, 18 maja 2018

123. Tajny agent, Joseph Conrad

Ostatni raz z twórczością Conrada miałam do czynienia dwa lata temu również dzięki uprzejmości wydawnictwa MG. Recenzowałam wtedy powieść Lord Jim. Tym razem w moje ręce wpadła książka wyjątkowa, gdyż Tajny agent jest jedynym kryminałem Josepha Conrada. 

Joseph Conrad, czyli Józef Teodor Konrad Korzeniowski, to angielski pisarz i publicysta pochodzenia polskiego. Urodził się w 1857 roku w Berdyczowie. Był on jedynym synem pisarza Apollona Korzeniowskiego. Twórczość Josepha Conrada łączy w sobie romantyzm z pozytywizmem, symbolizm z impresjonizmem. Tajnego agenta, jak i wiele innych dzieł tego autora, przełożyła Aniela Zagórska - kuzynka pisarza. Muzeum poświęcone Conradowi znajduje się w Berdyczowie. Tajny agent powstał w 1907 roku. Jest to jedyny kryminał napisany przez tego autora. 

Londyn na przełomie XIX/XX wieku. Vladimir, diaboliczny sekretarz ambasady wrogiego mocarstwa, nakłania Verloca, pospolitego prowokatora, leniwego anarchistę i policyjnego donosiciela, do zorganizowania zamachu terrorystycznego, który zatrzęsie potęgą Imperium Brytyjskiego. Akcja ma być na tyle krwawa i absurdalna, żeby zszokowała opinię publiczną i przyćmiła rozpoczynającą się właśnie międzynarodową konferencję na temat „powstrzymania przestępczości politycznej”. Celem zamachu będzie więc wysadzenie symbolu brytyjskiej dominacji w świecie nauki i międzynarodowego systemu pomiaru czasu – Królewskiego Obserwatorium w londyńskim Greenwich. - MG

Lubię poczytać sobie na temat historii powstania danej książki, zwłaszcza jeżeli jest to klasyka. Swoje odkrycia zapisuję przy okazji recenzji - było tak w przypadku Hrabiego Monte Christo, czy choćby Buszującego w zbożu. Postanowiłam zrobić też mały research na temat książki Tajny agent Josepha Conrada. Większość ponadczasowych historii ma swoje pierwowzory rzeczywiste. Niegdyś odbył się zamach na obserwatorium Greenwich, w którym zginął mężczyzna, a następnie jego siostra odebrała sobie życie. Nieszczęście to zaintrygowało Conrada, który postanowił wokół tego wydarzenia stworzyć historię; jedną z wersji tego, co mogło się wydarzyć. 


Jakoś nie mogłam znaleźć w sobie chęci na przeczytanie tej książki. Zbierałam się do niej ślimaczym tempem, ale gdy w końcu się za nią zabrałam, przeczytanie Tajnego agenta okazało się być kwestią dwóch dni. Pamiętam, że Lord Jim zajął mi znacznie więcej czasu i wymagał znacznie większego zaangażowania. Tutaj przewracałam stronę za stroną, w mig znalazłam się na setnej, dwusetnej i w końcu ostatniej stronie. Muszę przyznać, że tym razem Joseph Conrad wręcz zmiażdżył mnie emocjonalnie, gdyż książka ta stanowi poruszający i zapisujący się w pamięci obraz cierpienia, nie pogodzenia się ze stratą, doprowadzający do szeregu tragicznych w skutkach działań. Choć jest to kryminał, niestety sam wątek dochodzenia policyjnego, kompletnie mnie nie zainteresował, gdyż postać Winnie Verloc - żony głównego i tytułowego bohatera, przysłoniła wszystko inne. 

,,Tylko szaleństwo jest naprawdę przerażające, ponieważ nie można go przejednać ani groźbami, ani perswazją, ani przekupstwem."

Winnie Verloc początkowo była mdłą bohaterką, kobietą znikającą w tle. Autor skupił się na kreacji głównego bohatera oraz przedstawienia anarchistów - tym też sposobem szybko odkryłam prawdziwą naturę Verloca. Był on samolubnym mężczyzną, który nie potrafił zdobyć się na krytykę samego siebie. Winnie była drobnym uzupełnieniem jego osoby, który później przejął kontrolę nad fabułą. Okazała się być najciekawszym i najlepiej skonstruowanym bohaterem. Conrad posłużył się nią do przedstawienia swej moralistyki. Emocje, które targały żoną Verloca były wręcz namacalne - przeżywałam tragedię kobiety razem z nią. Sens życia Winnie rozleciał się na kawałeczki, zmuszając ją do podjęcia decyzji w warunkach ekstremalnych dla psychiki człowieka. Winnie poniosła swego rodzaju klęskę i sama się nią stała. 


Miejsce akcji historii stanowi osobny temat. Londyn na przełomie XIX/XX wieku to obraz zepsucia społecznego, wszechobecnego brudu, moralności wdeptanej w kostkę brukową. Conrad ustawia miejsce akcji na równi z bohaterami. To tło, które aktywnie oddziałuje na bohaterów, popycha ich do zbrodni, otumania moralność. 

Na końcu chciałabym poruszyć wątek śmierci niewinnej osoby, gdyż jest to niezwykle wymowny, stanowi niemalże główne przesłanie tej historii. Tragedia ta uzmysławia człowiekowi, że osoby, które pociągają za sznurki, ci odważni w słowach samodzierżcy, to tchórze zobojętnione na los drugiego człowieka. Tajny agent to również książka niosąca w sobie prorocze wizje XX wieku, jako czasów faszyzmu i totalitaryzmu. 

Za egzemplarz serdecznie dziękuję wydawnictwu MG!