Zaraz po przeczytaniu Romea i Julii tego samego autora, wzięłam się za Hamleta, którego miałam przeczytać na egzamin (ale nie przeczytałam, niespodzianka. Przeczytałam go po egzaminie, choć poszło mi śpiewająco - brawo dla mnie). Nie sądziłam, że znajdę przyjemność w czytaniu dramatów, bo jak każdy człowiek, który ma za sobą szkołę średnią mam ich kilka za sobą i właściwie żadnego nie wspominam przyjemnie (choć Wesele Wyspiańskiego było całkiem w porządku).
Romeo i Julia wywarło na mnie bardzo pozytywne wrażenie, dlatego do Hamleta podeszłam chętnie. Tym razem Shakespeare przygotował dla czytelnika coś zupełnie innego. Z upalnego, tętniącego życiem i uczuciami Rzymu przenosimy się do chłodnej, pogrążonej w żałobie Danii. Miejscem akcji dramatu jest zamek Elzynor. Historia rozpoczyna się od nagłej śmierci Króla Hamleta. Na tron wstępuje jego brat Klaudiusz, a jego żoną zostaje Gertruda, wdowa po Królu Hamlecie oraz matka głównego bohatera dramatu, Hamleta. Hamlet, cierpiący po stracie ojca, od początku wyraża niezadowolenie z tej sytuacji. Nie potrafi, jak jego matka, po utracie ukochanego ojca wrócić do dawnego życia. Jest przeciwny związku swojej matki z wujem - jest to uznawane za kazirodztwo.
Czynnikiem sprawczym dalszych wydarzeń jest pojawienie się Ducha, który początkowo zostaje spostrzeżony przez wartowników. Następnie wartownicy nie potrafiący wyjaśnić w logiczny sposób obecności tajemniczego widziadła, wzywają Horacego - filozofa, przyjaciela Hamleta, studiującego w Wittenberdze. To właśnie Horacy informuje Hamleta o objawiającym się na murach zamku duchu. Spotkanie z duchem uruchamia machinę, która tragicznie zakańcza dramat.
Po przeczytaniu Hamleta ciężko określić głównego i tytułowego bohatera. Nie jest on ani złym, ani dobrym człowiekiem - na pewno jest to postać tragiczna, walcząca z samym sobą, rozważająca sens istnienia i swoich czynów. Hamlet znajduje się między młotem a kowadłem. Dobrze wie, że jeden jego czyn uruchomi kolejny, który przyczyni się do następnych. Waha się, zastanawia, w głębi serca nie chce czynić nikomu krzywdy.
Najmocniej w sercu zapadła mi postać Ofelii. Jest to jedyna postać dramatu, której los jest zupełnie niezasłużony. Młodziutka, niewinna dziewczyna, kochająca Hamleta. Delikatna, wrażliwa niczym kwiat.
,,Być uczciwym w dziejach tego świata na jedno wychodzi,
co być wybranym między tysiącami."
Czytając kolejne dzieło Szekspira utwierdziłam się w przekonaniu, że jest to autor ponadczasowy. Człowiek, który urodził się ok. 1564 roku, a którego słowa są aktualne do dziś. Hamlet to dzieło trudne, pełne sprzeczności, ale które jednocześnie czyta się szybko i łatwo - tylko końcówka mi się dłużyła. Jak w Romeo i Julii wyraźniej odczułam klimat miejsca, tak tutaj duszę bohaterów.
ocena: 10/10
Warto znać.




