Szablon stworzony przez Arianę dla Wioski Szablonów | Technologia Blogger | X X X

środa, 2 sierpnia 2017

60. Niezwyciężona 2: Zdrada, Marie Rutkoski

Po całkiem stabilnym pierwszym tomie trylogii (który mnie zostawił niestabilną), Marie Rutkoski zabiera czytelników na emocjonalny rollercoaster.  Zdrada wciąga już od pierwszych stron powieści. Losy bohaterów komplikują się coraz bardziej, szereg wydarzeń rozdziela nieszczęśliwych zakochanych, coraz mocniej uświadamiając im, że zakazane uczucie, które między nimi się zrodziło nie ma przyszłości. 

Nastał pokój. Herrańczycy w końcu odzyskali upragnioną wolność. Arin z niewolnika i rebelianta stał się guberantorem Herranu, z kolei Kestrel za niedługo zasiądzie na tronie Valorii - a co się z tym wiąże, poślubi syna imperatora, Vereksa. Niestety, kochankowie znaleźli się w patowej sytuacji. Jak w pierwszym tomie trylogii widziałam jeszcze światełko w tunelu, tak podczas czytania Zdrady załamałam się. Wszelkie różnice, jakie dzieliły bohaterów od samego początku, dopiero teraz uderzyły bohaterów ze zdwojoną siłą. Marie Rutkoski przygotowała dla siebie nie lada wyzwanie, bowiem rozplątanie tak zawiłego supła nieszczęść wymaga niezwykłej wyobraźni i rozumowania dedukcyjnego. W pierwszym tomie autorka bardzo pozytywnie mnie zaskoczyła. Jak wspominałam w recenzji Pojedynku, inspiracją do stworzenia trylogii Niezwyciężona były antyczne imperia - Grecja, Rzym. Pojawił się wątek zakazanej miłości - niby schematyczny i oklepany aż do bólu, ale uwaga! Nie w tym przypadku. Napięcie stopniowo rosło, Rutkoski dawała nam czas na możliwość poznania bohaterów, polubienia ich. Rozpoczynając drugi tom mniej więcej wiedziałam czego się spodziewać, jednocześnie miałam świadomość, że niejednokrotnie rozwój akcji mnie zadziwi. Zaznajomiłam się ze stylem autorki - przyzwyczaiłam się do niego, także płynnie przeszłam z Pojedynku do Zdrady. Drugi tom mocniej nakreśla nam postać Arina, dowiadujemy się, jak wiele emocji walczy w jego wnętrzu. Początkowo to Kestrel lubiłam bardziej - natomiast teraz to Arin zdobył moje serce.

Sytuacja, w której znaleźli się bohaterowie jest niemalże bez wyjścia. W wielu książkach przejawia się motyw sugerujący, iż to miłość do drugiej osoby jest najważniejsza. Nasi bohaterowie choć bardzo się kochają, swoją miłość wyrażają w sekretnych gestach, nie obnoszą się z nią, gdyż wiedzą, że w czasach, w których przyszło im żyć, są sprawy ważniejsze niż bycie razem. Styl autorki mogę określić przede wszystkim jako subtelny, delikatny, spokojny. 

Niezwyciężona to dobra seria z gatunku fantastyki młodzieżowej, która skierowana jest nie tylko do młodzieży. Dorosły czytelnik może przy niej równie dobrze spędzić miły czas. Po lekturze Zdrady jeszcze bardziej ubolewam nad faktem, że trzeci tom nie pojawi się w Polsce, ponieważ jest to seria warta dokończenia. Oczywiście, autorka zmiażdżyła mnie zakończeniem, zostawiła oniemiałą i niespokojną, a przede wszystkim żądną poznania dalszych losów bohaterów. Przede mną ostatni tom serii - Winner's Kiss, który będę czytać w wersji oryginalnej i którego recenzja pewnie za niedługo się ukaże.

Na samym końcu zaprezentuję Wam, co w ostatnim czasie pojawiło się w mojej biblioteczce, chociaż tysiące razy zarzekałam się, że więcej książek nie kupię. Oczywiście, wszystkie poniższe książki były kupione bez dłuższego zastanowienia i... których kupna nie żałuję. Diabolika oraz Księga Snów zakupiłam na stronie wydawnictwa Znak po promocji (paczka wraz z kosztami przesyłki wynosiła lekko ponad 30zł), natomiast pierwszy tom Mrocznej Wieży S. Kinga oraz Buszujący w zbożu wygrzebałam w kosztu z tanimi książkami w lokalnej Biedronce. Dodam, że na te wersje kieszonkowe wydałam ostatnie pieniądze, jakie miałam w portfelu.

Mroczna Wieża I: Roland, Stephen King
Buszujący w zbożu, J. D. Salinger
Diabolika, S. J. Kincaid
Księga Snów, Nina George
   


Pojedynek ~ Zdrada ~ Pocałunek

poniedziałek, 31 lipca 2017

59. Niezwyciężona 1: Pojedynek, Marie Rutkoski

On - herrański niewolnik, przedwojenny arystokrata; ona - córka generała, który wywalczył Valorianom władzę. Czy w świecie pełnym brutalności może zdarzyć się miłość? Przedstawiam Wam Pojedynek, pierwszą część trylogii amerykańskiej autorki. 

You are the God of Lies

Główną bohaterką serii jest Kestrel, której imię znaczy pustułka. Córka generała, która powinna być twarda, bezlitosna, umieć wspaniale posługiwać się bronią oraz skrupulatnie planować bitwy. Choć Kestrel twardo stąpa po ziemi, a umysł dziewczyny stanowi nie lada wyzwanie, to na wojowniczkę kompletnie się nie nadaje. Szereg sytuacji doprowadza do tego, iż w jej rezydencji pojawia się Arin, herrański niewolik, nie bojący się okazywać swego sprzeciwu, marzący o wolności i zemście. Kestrel ma wszystko, Arin nie ma nic. Na pozór te dwie postaci nie łączy zupełnie nic. Pochodzenie, klasa społeczna, majątek... lecz gdy spojrzymy z drugiej strony, Arin i Kestrel dążą do tego samego, lecz by móc to osiągnąć jeden z nich musi wygrać, drugi przegrać. 

Marie Rutkoski zbudowała swój własny świat na podobieństwo antycznych imperiów. Nie da się ukryć, że podczas czytania Pojedynku miałam przed oczami pradawny Rzym. Wspaniałe budowle, suknie zapierające dech w piersiach oraz krwawe batalie. Sukcesywnie udało jej się wytworzyć klimat dawnych dziejów. Sam tytuł powieści w oryginale niesie pewne znacznie. Winner's curse to termin ekonomiczny, dosłownie oznaczający przekleństwo zwycięzcy. Sama autorka mówi, że chodzi tu o to, że osoba wygrywająca aukcję jednocześnie ją przegrywa, bo płaci za swoją wygraną więcej niż w ocenie większości licytujących wart jest jej zakup. W przypadku powieści, bohaterka nie tyle, co przepłaciła - ale niemal doprowadziła do klęski swoje imperium. Choć powieść nie była ekstremalnie wciągająca, to i tak mogę śmiało stwierdzić, że to jedna z lepszych fantastyk młodzieżowych jakie czytałam. W końcu mamy coś nowego - Marie Rutkoski nie boi się swojego pióra. Podejmuje ciężkie decyzje, wrzuca czytelnika w wir tragicznych zdarzeń. Nie stara się, abyśmy na siłę polubili bohaterów. Arin początkowo działał na mnie, jak płachta na byka. Był złośliwy, arogancki, opryskliwy. I to zupełnie nie w sposób, który mógłby przyciągnąć jakąkolwiek kobietę. Jako czytelnicy mogliśmy dostrzec jego stopniową przemianę, a właściwie to, jak powracała w nim wiara w drugiego człowieka, jednocześnie gdy Kestrel ją traciła.  

Ta książka potrafi złamać czytelnikowi serce, bo nie jest jedną z tych, gdzie na końcu zawsze wszystko się udaje i każdy jest szczęśliwy. Wiem, że wiele osób uważa, że seria Marie Rutkoski jest schematyczna, że wątek miłosny między tą dwójką był od samego początku przewidywalny. Jak z pierwszą kwestią się nie zgodzę, tak z drugą owszem - ale czy to ma tak naprawdę jakiekolwiek znaczenie? Zakończenie Pojedynku zdołowało mnie i uważam, że na pewno zaskoczyło nie jedną osobę. Choć od początku uważałam, że ta miłość nie może się udać, to i tak autorka trafiła mnie prosto w serce

Narrator powieści lawiruje pomiędzy Arinem a Kestrel - to wszechwiedzący obserwator. Uważam, że narracja została bardzo dobrze poprowadzona. Ogólnie nie przepadam za takim rzucaniem czytelnika pomiędzy dwoma charakterami, ale tutaj wyszło to zgrabnie, indywidualizm postaci został jak najbardziej zachowany. Czego chcieć więcej? Choć cały czas piszę o miłości, to pragnę zaznaczyć, iż powieść Marie Rutkoski dotyczy przede wszystkim pragnienia wolności i żądzy władzy. 

Jak widać, powieść Rutkoski całkowicie mnie urzekła. Kreacja bohaterów i świata, narracja, kierunek, do którego zmierza fabuła - wszystko na tak. Autorka, choć głównie skupia się na nieszczęśliwej miłości bohaterów, daje do zrozumienia czytelnikowi, że czasem miłość nie wystarcza i że czasami są sprawy ważniejsze nawet i od niej. 

W niedługim czasie możecie spodziewać się recenzji drugiego tomu trylogii, która jednocześnie jest ostatnim tomem, który pojawił się na naszym rynku. Niestety, wydawnictwo zrezygnowało z zakończenia serii, przez co ogromnie ubolewam - zresztą pewnie nie tylko ja. Tak czy siak, obiecałam sobie, że The Winner's Kiss przeczytam w języku angielskim i dowiem się, czy trylogia złamie mi serce lub wręcz przeciwnie.

Pojedynek ~ Zdrada ~ Pocałunek

niedziela, 23 lipca 2017

58. Inteligencja kwiatów, Maurice Maeterlinck

Już sama okładka tej książki sugeruje czytelnikowi, że nie jest to kolejne, zwyczajne czytadło. Nie raz już zachwycałam się ofertą Wydawnictwa MG, które w ostatnim czasie wzbogaciło się o filozoficzno-przyrodnicze eseje nieznanego dla większości osób autora. W poniższym poście zaprezentuje Wam kim jest postać Maurice'a Maeterlincka oraz czy Inteligencja kwiatów jest książką godną uwagi. 

Maurice Maeterlinck to belgijki dramaturg, eseista, poeta, twórca dramatu symbolistycznego, laureat Nagrody Nobla w dziedzinie literatury. Tworzył w języku francuskim. Wnikliwy obserwator przyrody, potrafiący przepięknie ubrać ją w słowa. Maurice Maeterlinck wydał kilka esejów filozoficzno-przyrodniczych: o kwiatach, pszczołach, mrówkach, termitach. 

Historia nauki dowodzi, że wiek XIX był czasem chemii, XX fizyki, a XXI prawdopodobnie będzie wiekiem biologii. 

W literaturze współcześnie czytanej w ostatnim czasie powstał nowy trend - literatura opiewająca matkę naturę. Ludzie przez wiele lat starali się od niej uciec. Zafascynowani swymi umiejętnościami kreatorskimi - niczym półbogowie, sukcesywnie zmieniali to, co ich Ojciec stworzył - świat. Metropolie, betonowe dżungle, drastycznie rozwijająca się urbanizacja, gwar, centra życia społecznego... a co z życiem duchowym? Gdzieś po drodze zgubiliśmy je. Zgubiliśmy zachwyt nad tym, co piękne. Teraz, kiedy człowiek jest już zmęczony rozwojem własnej cywilizacji, czas na powrót do korzeni. Dosłownie i w symbolicznym znaczeniu. I tak też w ostatnim czasie na polski rynek trafiły różnorakie książki poruszające kwestię natury (Sekretne życie Drzew, Duchowe życie zwierząt). No i mamy Inteligencję kwiatów - książkę bajecznie wydaną, wzbogaconą o przepiękne ilustracje. 


Inteligencja kwiatów, czy istnieje coś takiego? To pytanie zrodziło się w mej głowie już długo przed przeczytaniem tej książki, a zostało rozwiane podczas oglądania dokumentu przyrodniczego na temat flory i fauny Alp. Czy wiedzieliście, że na samym szczycie najwyższego łańcucha górskiego Europy rosną kwiaty? Gdyby nie dokument Dzikie Alpy śmiało odpowiedziałabym, że nie. Bo jak przeżyć w takiej temperaturze, głęboko pod śniegiem czy smagającym, lodowatym wiatrem? A jednak się da - kwiaty potrafią. Przez lata zmagań z przyrodą zaadaptowały się do warunków, w których zmuszone są żyć. Przystosowały swą barwę, funkcjonowanie, potrzeby. Czyż nie jest to oznaką inteligencji? 


Jak wcześniej wspomniałam, Maurice Maeterlinck to dogłębny obserwator życia flory i fauny. Inteligencja kwiatów pod lupę bierze tytułowe kwiaty. Autor skupia się na funkcjonowaniu, rozmnażaniu, rozsiewaniu się kwiatów. Z poetyckim rozmachem przedstawia czytelnikowi jak skomplikowany, wymagający inteligencji proces podejmuje kwiat tylko po to, by pozostać w ekosystemie. Maeterlinck wielokrotnie przyrównuje świat roślin do świata ludzi - niemal niedostrzegalnie podsuwa czytelnikowi porównania i metafory nakreślające jego tok myślenia. Czy to ludzie, zwierzęta, rośliny - każda forma życia ją posiada. Autor zwraca uwagę na barwy, budowę, wielość gatunków roślin. 


Nie można powiedzieć, że Inteligencja kwiatów to dzieło typowo filozoficzno-naukowe. Maeterlinck odkrywa przed czytelnikiem swą poetycką duszę - a więc Inteligencje kwiatów spokojnie można nazwać dziełem poetyckim. Książkę polecam z kilku powodów: przecudna oprawa graficzna - okładka to nie wszystko; wnikliwe przedstawienie życia roślin w sposób przystępny zarówno dla osoby niewgłębionej w tematykę, jak i dla fanów hortikuloterapii. Idealna na ciepłe letnie wieczory, na chwilę relaksu i zapomnienia. 

Na sam koniec wspomnę, iż 30 sierpnia na polski rynek trafi kolejna książka poruszająca sferę przyrody autorstwa Maurice'a Maeterlincka: Życie pszczół. 


Za egzemplarz serdecznie dziękuję wydawnictwu MG! 


czwartek, 20 lipca 2017

57. Widmowa Kraina, Patrick Lee

Widmowa Kraina to kolejna książka, która wpadła w moje ręce przypadkowo - ot, takie tam znalezisko w koszu z tanimi książkami. Skusiła mnie notka od wydawcy - dla fanów Deana Koontza i serialu "Z Archiwum X". 

Patrick Lee to amerykański autor znany głównie z serii o Travisie Chase. Do tej pory wydał pięć książek. 
Z podziemnego tunelu w Wyoming, gdzie przed laty przeprowadzono nieudany eksperyment, co jakiś czas wydostają się tajemnicze obiekty, wytwory nieznanej technologii. Dwa z nich, bliźniacze cylindry, umożliwiają przejście w przyszłość i – co ważniejsze – powrót. Paige Campbell i naukowcy z korporacji Tangent decydują się na tę podróż w czasie i odkrywają coś przerażającego.

Nie czytałam pierwszej części. Niestety, jestem osobą, która decyduje się na kupno książki w minutę bądź dwie i właściwie o fakcie, iż Widmowa Kraina jest częścią trylogii nie miałam pojęcia. Dwie części są dostępne na polskim rynku, natomiast Deep Sky jedynie w wersji oryginalnej. Techno-thriller, science-fiction... raczej rzadko sięgam po tego typu książki, ale te, które do tej pory przeczytałam wspominam pozytywnie. 

Tangent to tajna organizacja, która objęła swoją kuratelą Szczelinę - tajemniczą anomalię fizyczną zlokalizowaną w stanie Wyoming (USA), z której wydostają się wcześniej wspomniane obiekty. Ów obiekty są tworzone przez technologię nieznaną ludzkości. Każdy obiekt ma specyficzne, unikatowe zastosowanie. Niektóre są przydatne, inne nie. Wcześniej wspomniane cylindry okazują się być portalem do przyszłości... przyszłości przedstawiającej koniec ludzkości. Opuszczone miasta, tysiące porzuconych samochodów, lotniska zapchane ludzkimi szczątkami... Co doprowadziło do tej tragedii? Travis Chase, Paige Campbell oraz Bethany Stewart muszą szybko dotrzeć do prawdy i powstrzymać upadek Stanów Zjednoczonych, w innym wypadku przyszłość stanie się faktem dokonanym. 

Nieznajomość pierwszego tomu cyklu nie przeszkodziło mi zbytnio w czytaniu. Na samym początku książki autor umieścił fikcyjny dokument - Dekret Prezydencki, w którym wytłumaczone jest czym są Szczelina, Tajemnicze Obiekty, Miasteczko Graniczne, itd. Jest to ogromne ułatwienie dla czytelników. Już na samym początku wspomnę, iż książka przesączona jest akcją. Mamy tu strzelaninę za strzelaniną - autor chyba lubi rozwałki. Ja, niestety, niezbyt. Chyba oczekiwałam od tej powieści czegoś innego. Mniej nabojów, więcej odkrywania nieznanego świata z przyszłości, korzystania z możliwości obiektów ze Szczeliny. Patrick Lee charakteryzuje się bogatą wyobraźnią. Pomysł jest świetny, lecz nie mogę powiedzieć tego samego o jego realizacji. Początek książki był nudny, środek - świetny, ostatnie sto stron to nic ciekawego, choć właśnie to powinien być moment, w którym powietrze aż skrzy od emocji. Mimo to, autorowi udało się zbudować klimat post-apokaliptycznego świata. Ale po co ten wątek romantyczny wciśnięty na siłę? Mamy tu tajemnicę, strzelaninę goniącą strzelaninę, zbliżającą się wielkimi krokami apokalipsę - nie potrzebujemy tu scen łapania się za ręce. Tu trzeba łapać się za robotę. Niestety, nie udało mi się polubić praktycznie żadnego z bohaterów. Paige to irytująca kobieta, Travis Chase zbyt niewyraźnie zarysowany, by można było powiedzieć o nim coś konkretnego. Jedynie Bethany wnosi nieco życia do tej powieści. Nieco - bo jej postać w pewnym momencie odchodzi na drugi plan.  

Mroczna Kraina rozczarowała mnie. Natłok użycia broni w tej powieści zbił mnie z z pantałyku. Choć akcja pędziła jak szalona, to miejscami miałam wrażenie, że nie dzieje się nic... Autor za mało poświęcił temu, co najlepsze w tej powieści - apokaliptycznemu światu odkrytemu za pomocą cylindrów. Potencjał tej powieści nie został w pełni wyczerpany. Szkoda, bo mogło być świetnie. 

Książkę mogę polecić osobom lubiącą akcję, szalone pościgi, wyścig z czasem i szczęk spadających łusek nabojów.  

wtorek, 18 lipca 2017

56. Transplantacja, Scott Sigler

Z niektórymi książkami, które przeczytałam dawno temu mam tak, iż dopiero po pewnym czasie w moim umyśle ustanawia się kompletna opinia na ich temat. Transplantacja to książka, którą przeczytałam kilka lat temu, a którą recenzuję dopiero teraz. Nie ukrywam, że musiałam odświeżyć sobie fabułę oraz bohaterów. Ze względu na to, iż na blogu w ostatnim czasie pojawiała się praktycznie sama klasyka postanowiłam troszkę ubarwić tematykę i tak też wkroczyliśmy w sferę science-fiction, technologicznego thrilleru przedstawiającego to, jak rozwój techniki potrafi przejąć kontrolę nad człowiekiem.

Bardzo dziękuję za wszystkie komentarze oraz tak ogromne zainteresowanie poprzednim postem.

Scott Sigler to amerykański autor science-fiction oraz literatury grozy. Swoją sławę zdobył w dosyć niezwykły sposób - najpierw został zauważony przez czytelników, dopiero później przez wydawcę. Jego twórczość była systematycznie udostępniana na portalach społecznościowych. Sigler tworzył prozę, samodzielnie nagrywał do nich audiobooki i udostępniał je zupełnie za darmo swoim czytelnikom w radiu i internecie. Jego fani nazywają siebie Junkies - ćpunami. Dlaczego? Sprawdźmy!

Zabawa w Boga może skończyć się tragicznie,
zwłaszcza jeśli w grę wchodzą pieniądze...

Transplantacja to książka, którą kupiłam przypadkowo - za namową pewnej osoby. Przyznam się, iż nie sądziłam, że ta książka w ogóle mi się spodoba. A jednak! Zawsze zwracam uwagę na oryginalny tytuł powieści i staram się domyślić co nasi polscy tłumacze mieli na myśli. W tym przypadku oryginalny tytuł brzmi Ancestor - Przodek (tłumaczenie dosłowne). Z kolei my otrzymaliśmy Transplantację. Zgodzę się z osobami, które uważają, iż polskie tłumaczenie choć odbiegające od pierwowzoru jest trafne. Przejdźmy teraz do fabuły. Akcja powieści ma miejsce w tajnej placówce badawczej na Grenlandii, w której to pracownicy Genady - grupa niezwykle uzdolnionych osób, próbuje stworzyć neutralne immunologicznie organizmy, aby następnie wykorzystać je jako dawcy organów. Już sama notka od wydawcy, którą umieściłam w poście świadczy o tym, iż zabawa w Boga zazwyczaj kończy się fatalnie. I tak też stało się tym razem. Pozornie bezpieczny eksperyment wymyka się spod kontroli. Teraz pracownicy Genady muszą walczyć nie tylko o swoje życie, ale i o to, by to co udało im się wyhodować, nie przedostało się poza teren ośrodka badawczego.

Naukowcy chcieli stworzyć coś, co przysłużyłoby się całej cywilizacji ludzkiej. W efekcie uzyskali twór skrajnie zły, głodny - twór, który nie da się opanować, kontrolować, zatrzymać... 

Choć fabuła i sama klasyfikacja gatunku brzmi ciężko, to powieść Siglera jest niezwykle łatwa w odbiorze - miejscami zabawna, ubarwiona ciekawymi osobowościami. Mroźny klimat Grenlandii, nieetyczne czyny naukowców oraz rozterki pracowników Genady udzielają się czytelnikowi. Przenoszą go w zupełnie inny - naukowy świat. Nie bójcie się naukowego żargonu, choć tu znajdziecie go całą masę - Scott Sigler wspaniale buduje dialogi. Są one naturalne, wręcz piszą się same. Fabuła wciąga - i to naprawdę mocno! Aż chce się czytać. Każdy rozdział opisany jest datami. Śledzimy poczynania bohaterów, ich każdy krok. Momentami przenosimy się do chaotycznego umysłu tworu naukowców. Największym atutem tej książki jest fakt, iż jest ona niesamowicie dopracowana. Momentami wyobrażam sobie autora trzymającego w dłoni wagę, niczym mitologiczna Temida, za pomocą której wywarza każdy element historii z niebywałą starannością.

Udana ekranizacja Transplantacji mogłaby stać się hitem kinowym. Pisząc udana mam na myśli taka, która będzie sztywno trzymała się fabuły książki. Tu nie potrzeba już niczego dodatkowego. Polecam!


sobota, 15 lipca 2017

11 klasyków, które chcę przeczytać!

Każdy z nas ma w głowie swoją listę książek, które ogromnie chce przeczytać. Jak wiecie, ja uwielbiam czytać klasykę. Klasyka stanowi filar współczesnej literatury, fundament tego, co aktualnie czytamy i wielbimy. Choć regularnie staram się ją poznawać, to wciąż mam wiele przed sobą. Pozwoliłam sobie sporządzić listę 11 klasyków, które chcę (a raczej muszę) przeczytać. Niekoniecznie w tym roku, czy w przyszłym. Sądzę, iż to zestawienie może przydać się również i Wam. Może ktoś znajdzie tu coś dla siebie - jakąś książkę, o której nie miał pojęcia, a którą z chęcią by poznał. 

Kolejność jest przypadkowa. Podczas tworzenia listy nie kierowałam się żadnym kryterium, prócz tego, iż ma być to klasyka gatunków. Wszystkie poniżej podane książki posiadają wersję polską. Celowo umieściłam zagraniczne okładki. 


The Scarlet Letter/Szkarłatna Litera, Nathaniel Hawthorne (1850)
Rzecz dziejąca się w latach 1642–1649 opowiada historię Hester Prynne – młodej mężatki przybyłej do Bostonu w czasach kolonizacji Nowego Świata. Podczas oczekiwania na przybycie męża do tej niewielkiej jeszcze wówczas osady zakochuje się i rodzi nieślubną córeczkę Pearl. W wyniku tej niewierności zostaje publicznie napiętnowana i odsunięta na margines społeczeństwa. Przez kolejne lata stara się odkupić swój grzech, poświęcając się opiece nad córką oraz nad potrzebującymi, a jednocześnie uchronić od zguby kochanka, którego tożsamości zaczyna domyślać się zdradzony mąż Hester, Roger Chillingworth.







North and South/Północ i Południe, Elizabeth Gaskell (1854)
Margaret Hale i John Thornton to niezwykła para. Ona, dobra i wrażliwa na ludzką krzywdę, pochodzi z zamożnego południa Anglii. On, przemysłowiec z północy i znajomy jej ojca, uważa, że najważniejsze są prawa ekonomii. Poznają się, gdy Margaret wraz z rodziną przenosi się z zielonego Helstone do robotniczego Milton. W zadymionym mieście młoda kobieta odkrywa świat, o jakim nie miała pojęcia: pełen biedy, chorób i nieustannego wiązania końca z końcem. Tak właśnie wygląda życie pracującej dla Thorntona rodziny Higginsów, z którą się zaprzyjaźnia. Gdy w fabryce wybucha strajk, Margaret nie ma wątpliwości, po czyjej stanąć stronie. Ale w dramatycznej sytuacji to właśnie Thornton będzie potrzebował jej pomocy.
Poruszająca powieść społeczno-obyczajowa przypominająca klimatem naszą... Ziemię obiecaną.





Armadale, Wilkie Collins (1866)
Do niemieckiego kurortu Wildbad dociera bardzo chory pacjent, Anglik wraz z młodą żoną i małym synkiem. Kiedy okazuje się, że nie ma dla niego szans na ratunek, postanawia na łożu śmierci napisać do syna list, w którym opowiada swoje burzliwe losy, historię zbrodni, którą popełnił i zawiera ostrzeżenie na przyszłość. Jest przekonany, że nieodkupiona wina przechodzi z rodzica na jego potomstwo i że syn człowieka, którego zamordował, może kiedyś zagrozić jego własnemu synowi.
Los jednak chce, że drogi obu młodzieńców spotykają się. Między mężczyznami nawiązuje się szczera przyjaźń. Choć obaj głęboko wierzą w siłę braterstwa i dobro, różne dziwne zbiegi okoliczności, stale przypominają im o wiszącym fatum. Obaj przyjaciele będą musieli stawić czoła rozlicznym zasadzkom i intrygom.




A Portait of a Lady/Portret Damy, Henry James (1881)
Po śmierci rodziców młoda Amerykanka z Nowego Jorku, Izabela Archer, zostaje zaproszona przez ciotkę Lidię Touchett do podlondyńskiej posiadłości swojego męża, Daniela Touchetta. Poznaje tam cierpiącego na gruźlicę syna Lidii, Ralpha Touchetta, za którego sprawą otrzymuje w spadku po Danielu pokaźny majątek. Odrzuca zaręczyny bogatego Amerykanina Caspara Goodwarda oraz sąsiada Touchettów - lorda Warburtona. Poprzez Amerykankę, Panią Merle, poznaje Gilberta Osmonda, wdowca mieszkającego we Florencji, który zajmuje się kolekcjonowaniem dzieł sztuki. Zafascynowana pozorami wytworności Osmonda, szybko zgadza się na jego propozycję małżeństwa. Niedługo po ślubie odkrywa, że Osmond jest egocentrykiem, który za namową Pani Merle zgodził się na ślub z Izabelą tylko dla jej pieniędzy. Życie z Osmondem we Włoszech staje się torturą, a dom - prawdziwym więzieniem. 


Little Dorrit/Maleńka Dorrit, Charles Dickens (1855-1857)
Akcja powieści rozpoczyna się w londyńskim więzieniu dla dłużników Marshalsea, gdzie osadzony jest bankrut William Dorrit, który utracił wszystkie oszczędności ulokowane we własnej spółce. W więzieniu dorastały również jego dzieci: Fanny, Amy (nazywana Małą Dorrit) i Edward. Rodzeństwo mieszka w Marshalsea wraz z ojcem, nie jest jednak uwięzione i może swobodnie opuszczać mury więzienia. Dorrit pracuje jako szwaczka, pomagając tym samym całej rodzinie. Przyjaźni się z Nandym i jego rodziną. Zostaje również zatrudniona jako szwaczka przez chciwą wdowę, panią Clennam. Niebawem zakochuje się w jej synu, Arturze. Artur odkrywa wkrótce, że William Dorrit jest nieświadomym spadkobiercą ogromnej fortuny, dzięki której mógłby wykupić się z więzienia.






Wuthering Heights/Wichrowe Wzgórza, Emily Brontë (1847)
Historia tragicznej miłości i zemsty osnuta na tle dziejów trzech pokoleń dwóch ziemiańskich rodzin, opowieść, której scenerię stanowią tajemnicze i urzekające wrzosowiska północnej Anglii. Mały chłopiec, Heathcliff, jako osierocone dziecko trafia do domu Earnshawów. Wychowując się w tej zamożnej rodzinie, obdarza odwzajemnioną miłością Katarzynę, córkę swoich przybranych rodziców. Prześladowany przez przyszłego dziedzica Hindleya, poznaje też smak nienawiści. Gdy przekonuje się, że konwenanse mogą pokonać nawet najsilniejszą miłość, znika na trzy lata, aby powrócić jako dysponujący fortuną niewiadomego pochodzenia, demoniczny i bezwzględny mściciel. Od tego momentu nikomu w rodzinie nie będzie łatwo znaleźć własne szczęście.







The Catcher in the Rye/Buszując w zbożu, J. D. Salinger (1951)
Bohaterem 'Buszującego w zbożu' jest szesnastoletni uczeń, Holden Caulfield, który nie mogąc pogodzić się z otaczającą go głupotą, podłością, a przede wszystkim zakłamaniem, ucieka z college`u i przez kilka dni 'buszuje' po Nowym Jorku, nim wreszcie powróci do domu rodzinnego. Historia tych paru dni, którą opowiada swym barwnym językiem, jest na pierwszy rzut oka przede wszystkim zabawna, jednakże rychło spostrzegamy, że pod pozorami komizmu ważą się tutaj sprawy bynajmniej nie błahe...


Główny bohater książki, Holden Caulfield, stał się ikoną nastoletnich buntowników i prowokatorów.







To Kill a Mockingbird/Zabić Drozda, Harper Lee (1960)
Lata trzydzieste XX wieku, małe miasteczko na południu USA. Atticus Finch, adwokat i głowa rodziny, broni młodego Murzyna oskarżonego o zgwałcenie biednej białej dziewczyny Mayelli Ewell. Prosta sprawa sądowa z powodu wszechpanującego rasizmu, urasta do rangi symbolu. W codziennej walce o równouprawnienie czarnych jak echo powraca pytanie o to, gdzie przebiegają granice ludzkiej tolerancji. Zabić drozda to wstrząsająca historia o dzieciństwie i kryzysie sumienia. Poruszająca opowieść odwołuje się do tego, co o życiu człowieka najcenniejsze: miłości, współczucia i dobroci.








Shirley, Charlotte Brontë (1849)
Borykający się z przeciwnościami losu młody przedsiębiorca, Robert Moore, sprowadza do swej fabryki nowoczesne maszyny, czym naraża się lokalnej ludności do tego stopnia, że doczekuje się zamachu na swoje życie. By ratować podupadający interes, Moore rozważa poślubienie zamożnej i dumnej Shirley Keeldar, mimo że jego serce należy do nieśmiałej Caroline, żyjącej w całkowitej zależności od swego stryja. Tymczasem Shirley zakochana jest w ubogim Louisie, który zajmuje posadę guwernera w rodzinie jej wuja. Choć Louis odwzajemnia jej uczucie, ambicja i świadomość przepaści majątkowej, która ich dzieli nie pozwalają mu się do tego przyznać.„Shirey”, napisana przez Charlotte Brontë zaraz po „Dziwnych losach Jane Eyre”, to pełna pasji opowieść o konflikcie klas, płci i pokoleń, toczącym się wśród wrzosowisk północnej Anglii i na tle niespokojnej epoki wojen napoleońskich.


Les trois mousquetaires/Trzej Muszkieterowie, Aleksander Dumas (1844)
Akcja powieści osadzona jest w pierwszej połowie VII wieku we Francji i Anglii. Francją rządzi młodociany Ludwik XIII, ale faktycznym władcą jest ambitny kardynał Richelieu. Osiemnastoletni Gaskończyk d'Artagnan opuszcza rodzinny dom, by wstąpić do elitarnej formacji muszkieterów królewskich. Na pożegnanie otrzymuje od matki przepis na maść leczącą wszystkie rany, zaś od ojca szpadę, list polecający do kapitana muszkieterów de Tréville'a, a także polecenie, żeby pojedynkować się z każdym, kto go obrazi. W przydrożnej karczmie zaczepia człowieka, który naśmiewa się z jego konia. Nieznajomy nie chce jednak walczyć i wysyła swoich ludzi, którzy biją d’Artagnana i łamią mu szpadę ojca. Tajemniczy człowiek kradnie list polecający do kapitana, a na drodze chłopaka pojawia się równie tajemnicza Milady… Porywczy D'Artagnan przybywa do Paryża, oczywiście wkrótce popada w kłopoty, ale zyskuje przyjaźń – Atosa, Portosa i Aramisa.


Il nome della rosa/Imię Róży, Umberto Eco (1980)
Listopad 1327 roku. Do znamienitego opactwa benedyktynów w północnych Włoszech przybywa uczony franciszkanin, Wilhelm z Baskerville, któremu towarzyszy uczeń i sekretarz, nowicjusz Adso z Melku. W klasztorze panuje ponury nastrój. Opat zwraca się do Wilhelma z prośbą o pomoc w rozwikłaniu zagadki tajemniczej śmierci jednego z mnichów. Sprawa jest nagląca, gdyż za kilka dni w opactwie ma się odbyć ważna debata teologiczna, w której wezmą udział dostojnicy kościelni, z wielkim inkwizytorem Bernardem Gui na czele. 

Tymczasem dochodzi do kolejnych morderstw. Przenikliwy Anglik orientuje się, że wyjaśnienia mrocznego sekretu należy szukać w klasztornej bibliotece. Bogaty księgozbiór, w którym nie brak dzieł uważanych za niebezpieczne, mieści się w salach tworzących labirynt. Intruz może tam łatwo zabłądzić, a nawet – jak krążą słuchy – postradać zmysły.



Czytaliście którąś z powyższych książek? Co sądzicie o tych dziełach? Czy któreś szczególnie przyciągnęło Waszą uwagę? Czekam na Wasze opinie.  

środa, 12 lipca 2017

55. Hrabia Monte Christo (część II), Aleksander Dumas

Ta historia jest wręcz odurzająca. Bezbłędne pióro autora, intryga doprowadzona do perfekcji, niepowtarzalna charakterologia, jedyny w swoim rodzaju humor. Pierwsza część podbiła moje serce, przy drugiej całkowicie ono wymiękło. Genialna powieść! Jak widać, już na samym początku recenzji wręcz nie mogę powstrzymać się od pozytywnych odczuć. A to dlaczego? Sprawdźcie, czytając moje wrażenie oraz przemyślenia po lekturze drugiej części Hrabiego Monte Christo.

Wszystkich zainteresowanych odsyłam do recenzji pierwszej części powieści. KLIK

Bardzo długo przygotowywałam się do recenzji tej części. Zbierałam myśli, analizowałam wątki oraz decyzje bohaterów. Hrabia Monte Christo to dzieło, które można studiować. Zawiera ono tak dużo treści i wartości, iż powstałby z tego cykl wykładów. Pozwoliłam przeprowadzić sobie nieco okrojone badania na temat genezy pomysłu autora. Skąd wziął się Edmund Dantes? Czy jest on tylko fikcyjną postacią? Czy ma swój pierwowzór na kartach historii? Otóż według wielu źródeł inspiracją Aleksandra Dumasa była kolekcja raportów policyjnych. Nazwisko człowieka, którego francuski pisarz stworzył według własnego pomysłu brzmi François Picaud. Był on 19-wiecznym szewcem z Nîmes. W 1807 roku Picaud zaręczył się z bogatą kobietą, lecz trójka jego zawistnych przyjaciół - Loupian, Solari oraz Chaubart złożyła fałszywe zeznania, oskarżające szewca o bycie szpiegiem działającym na korzyść Anglii. I tak też prawdziwy Edmund Dantes wylądował na siedem lat w więzieniu, gdzie poznał włoskiego księdza - Ojca Torri, który zdradził mu położenie skarbu. Po wyjściu z więzienia François Picaud stworzył plan zemsty na swoich przyjaciołach, który powoli wplótł w życie. Zaskoczeni? Ja bardzo. Jak widać Hrabia Monte Christo miał swoje odbicie w rzeczywistości.

Druga część powieści Aleksandra Dumasa jest bardziej dynamiczna od pierwszej. Autor mknie przez fabułę, zwinnie skacze pomiędzy wątkami i bohaterami. Odkrywa przed czytelnikiem wielowarstwowy światek paryskiej elity społecznej. Wśród barwnych, tryskających energią życiową person stoi on - mroczne uosobienie Opatrzności. Sindbad Żeglarz, Hrabia Monte Christo, Edmund Dantes. To tylko niektóre z wcieleń niesamowitej postaci fikcyjnej, która wyszła spod pióra Dantesa. Niesamowitym jest to, jak każdy szczegół, postać, obiekt wraz z rozwojem fabuły składa się w całość tak logiczną i spójną, iż geniusz autora wręcz uderza czytelnika prosto w twarz. I część była wstępem, II to wybuchowa kontynuacja, gdzie osoba Hrabiego de Monte Christo delikatnie odsuwa się w bok - a może raczej mrok, a na pierwszy plan wchodzą bohaterowie, do tej pory, drugoplanowi. Ów bohaterowie powoli zrzucają swoją przybraną skórę parweniuszy - przewinienia, grzeszki i pierwotne wady zakopane w przeszłości wychodzą na jaw za pomocą geniuszu Monte Christo.

,,Według wschodnich obyczajów , by nie utracić prawa do zemsty, nie jada się nigdy ani nie pije w domu nieprzyjaciela."


To nic zaskakującego, iż wśród rewii charakterów odnalazłam postaci, które szczególnie zapadły mi w sercu. Są to trzy postaci damskie - i o dziwo, nie znajduje się pomiędzy nimi Mercedes! Akurat ta kobieta złamała mi serce tak samo jak głównemu bohaterowi. Hayde, Eugenia Danglars oraz Valentine Villefort. Hayde oczarowała mnie swoją innością, porównaniami autora do bogiń. Eugenia Danglars w powieści Dumasa pełniła rolę walkirii. Eugenia to córka człowieka, który z zawiści skazał swego przyjaciela na lochy i śmierć w zapomnieniu - barona Danglarsa oraz Herminii z domu de Salvieux. Była dzieckiem niekochanym, odtrącanym przez rodziców z wielu powodów. Nie nauczona miłości ani nie potrafiła jej nikomu okazać, ani też nie odczuwała bycia kochaną. Samotna indywidualistka, artystka pragnąca żyć ku chwale wolności. Przyznam, iż dopiero pod koniec powieści jej osoba mnie urzekła, bowiem dopiero wtedy tak naprawdę wdzieramy się w jej umysł. Przejdźmy teraz do Valentine. Chyba każdy kto czytał Hrabiego Monte Christo zgodzi się ze mną, że córka prokuratora Villefort to anioł. Prócz tego, jest to przede wszystkim smutne dziewczę, biernie chodzące po świecie, nie potrafiące znaleźć w sobie wystarczająco siły by sprzeciwić się ojcu.


Hrabia Monte Christo to powieść, którą każdy powinien poznać. U mnie (oczywiście) książka zajęła już szczególne miejsce na półce. W kilku słowach wypowiem się jeszcze na temat ekranizacji powieści Aleksandra Dumasa. Wczoraj pochłonięta miłością do tej historii przeszukiwałam internet w poszukiwaniu godnej ekranizacji. I wicie co? Nie znalazłam. Interpretacje filmowe znacznie odbiegały od fabuły, kluczowi bohaterowie w ogóle w nich nie występowały. Powyższa ilustracja pochodzi z ekranizacji z 2002 roku. W niej pasowały mi tylko postacie, które się pojawiły (nie było właściwie 3/4 bohaterów, reszta znacznie różniła się od tych przedstawionych w książce). Nie polecam oglądania filmów. Nie przedstawiają one świetności tej historii. Czytać, czytać i jeszcze raz: TYLKO czytać. 


Za egzemplarz serdecznie dziękuję wydawnictwu MG! 




Hrabia Monte Christo (część I) ~ Hrabia Monte Christo (część II) 


piątek, 16 czerwca 2017

54. Pies Baskerville'ów, Sir Arthur Conan Doyle

Sherlock Holmes stanowi dla wielu pisarzy pierwowzór literatury kryminalnej. Praktycznie wszyscy wiedzą kim była postać wykreowana przez szkockiego pisarza. Czytelnicy wprost nie potrafią się nadziwić umiejętności dedukcji słynnego literackiego detektywa i wielokrotnie wracają do serii o Sherlocku. Dla mnie to były pierwsze kroki w świecie wykreowanym przez Arthura Conana Doyle. Niezmiernie się ucieszyłam, gdy egzemplarz tejże książki trafił w moje ręce. Poznanie losów Sherlocka Holmesa już od dawna niezwykle mnie kusiło.

Sir Arthur Ignatius Conan Doyle zanim zyskał rozgłos był początkującym lekarzem, który miał problemy z przyciągnięciem do siebie pacjentów. Sławę zyskał jako czołowy przedstawiciel nurtu powieści detektywistycznych i twórca postaci Sherlocka Holmesa - detektywa, który w swych pracach wykorzystywał z ogromnym powodzeniem metodę dedukcji i indukcji. Pierwowzorem Sherlocka Holmesa był dr. Joseph Bell królewski lekarz z Edynburga. Arthur w młodości był jego studentem. Bell słynął z dedukcji (można też śmiało powiedzieć że był on również pierwowzorem dr House'a). Potrafił postawić trafną diagnozę na podstawie krótkiej obserwacji, a przy okazji określić także zajęcie i miejsce zamieszkania pacjenta którego widział po raz pierwszy. Do jego najważniejszych dzieł należą: Pies Baskerville'ów, Studium w szkarłacie oraz wielokrotnie ekranizowana powieść Świat zaginiony, w której wykreował postać ekscentrycznego naukowca George'a Challengera. Oprócz utworów kryminalnych pisał również powieści historyczne, fantastyczno-naukowe i sensacyjne. ~lubimyczytac.pl


Na samym początku wspomnę, iż książkę czyta się niezwykle szybko. Tekst jest przystępny, wydanie MG lekkie i urokliwe. Autor w niecałych dwustu stronach zawarł niesamowitą historię, wspaniale wykreowane persony i cudowny, mroczny klimat. Najpierw zwróćmy uwagę na miejsce akcji, bo na pewno byle jakim nazwać go nie możemy. Grimpen w hrabstwie Devon (Anglia) to lokalizacja osnuta mgła, tajemnicą i... klątwą. Niegdyś Hugon Baskerville, awanturnik znany z pijaństwa i rozpusty zakochał się w pewnej pannie, która odrzuciła jego zaloty. Wściekły porwał ukochaną i uwięził w swej posiadłości - Baskerville Hall na moczarach. Przerażona dziewka uciekła, a Hugon ruszył za nią w pościg wypuszczając psy gończe i angażując w polowania swych kompanów od kieliszka i szabli. Po kilku godzinach znaleziono dziewczynę martwą z wykończenia, a tuż obok niej Hugona , którego życia pozbawił nieznany nikomu pies. Kilka pokoleń później dzieje się coś niesamowitego. Charles Baskerville ginie na moczarach, a niedaleko jego zwłok odkryto ślady ogromnego psa. Doktor mężczyzny angażuje w sprawę Sherlocka Holmesa oraz jego wiernego kompana, Wilsona. Sprawę należy szybko rozwiązań, bowiem kolejny Baskerville właśnie przybył na moczary, na których tajemniczy pies czyha na życie członków rodziny Baskerville. 


Pies Baskerville'ów to druga część przygód Sherlocka Holmesa. Mało w niej odnośników do pierwszej części, także jej nieznajomość wcale mi nie przeszkodziła w czytaniu. Narratorem powieści jest Wilson, prawa ręka Sherlocka Holmesa - człowiek obdarzony równie niesamowitą umiejętnością rozumowania dedukcyjnego. Prócz tego charakteryzuje go lojalność, poczucie obowiązku, dobroć, jasny umysł i stoicki spokój. W tej części losy Sherlocka i Wilsona rozdzielają się. Przez sporą część książki Holmes jest nieobecny, a głównym bohaterem staje się Wilson. Muszę przyznać, że podczas lektury mało poznałam Sherlocka Holmesa, także na pewno sięgnę po inne książki przedstawiające jego losy, aby w pełni poznać bystry umysł detektywa. Jestem pod wrażeniem umiejętności tworzenia zróżnicowanych, komicznych oraz dramatycznych postaci przez Conana Doyle. Klimat powieści jest niezwykle mroczny. Choć to nie horror, to naprawdę można poczuć delikatny dreszczyk. 

,,Na świecie jest dużo rzeczy oczywistych, na które nie zwraca się jednak uwagi."

Niespodziewane zwroty akcji to zdecydowanie plus tej powieści. Rozdział 12. przysporzył mi wielu emocji. Wątek nadprzyrodzony od razu niesamowicie mnie przyciągnął - uwielbiam takie rzeczy! A zwłaszcza w mistrzowskim wydaniu - może i nie czytałam nic prócz tej powieści Sir Arthura Conana Doyle, ale znam się co nieco na literaturze i wiem, że jego twórczość zrobiła furorę. Zdecydowanie sięgnę po więcej powieści tego autora - miałam je od dawna w planach, a Pies Baskerville'ów zachęcił mnie do nich jeszcze bardziej. 

Niektóre dzieła nigdy się nie starzeją - w raz z upływem lat smakują znacznie lepiej. Ta powieść to kolejny klasyk, który ogromnie przypadł mi do gustu i w pełni spełnił moje oczekiwania. Moi drodzy, dla takich odczuć warto czytać klasykę! 


Za egzemplarz serdecznie dziękuję wydawnictwu MG! 

   

sobota, 6 maja 2017

53. Lśnienie księżyca, Edith Wharton

Edith Wharton to amerykańska pisarka oraz pierwsza kobieta, która zdobyła Nagrodę Pulitzera. Prócz tego, była ona wielokrotnie nominowana do Nagrody Nobla. W swojej twórczości zajmowała się uprzywilejowanymi klasami Ameryki. Akcja najczęściej miała miejsce w Nowym Jorku, a bohaterowie odwiedzali Europę, zwłaszcza Paryż. Poruszała tematy związane ze zmianami obyczajowymi, które bacznie obserwowała. 

Powieść, którą opiszę w tym poście nosi tytuł Lśnienie księżyca, w oryginale The glimpses of the Moon. Pochodzi ona z 1922 roku. Na polski rynek trafiła po raz pierwszy dzięki uprzejmości wydawnictwa MG. Głównymi bohaterami powieści jest młode małżeństwo: Nick i Susy Lansing. Oboje są dobrze urodzeni, ale niestety biedni. Specyfika ich związku jest dosyć nietypowa. Ich małżeństwo zostało zawarte dla obopólnych korzyści: przez rok mogą prowadzić szczęśliwe, bezpieczne finansowo życie na koszt swoich zamożnych znajomych. Warunek jest jeden: gdy jedno z nich będzie miało możliwość zawarcia bardziej korzystnego związku, drugie nie będzie miało nic przeciwko. Problem pojawia się, gdy pomiędzy bohaterami rodzi się uczucie. 

Początkowo żadne z nich nie ma nic przeciwko prowadzeniu pasożytniczego trybu życia. Czerpią z życia co najlepsze - podróżują, odkrywają przecudne miejsca, robią rzeczy, na które nigdy nie byłoby ich stać samodzielnie. Zakochują się. Z czasem jednak jedno z nich wyłamuje się z tego. Tą osobą jest Nick Lansing. Budzi się w nim moralista. Zauważa, że to co robią jest złe - że ich życie nie powinno tak wyglądać. Niestety, Susy nie widzi w ich czynach nic złego. I tak też kończy się miesiąc miodowy nowożeńców. Szczęście pęka i rozsypuje się niczym stłuczone szkło. Po ich uczuciu zostaje kwaśny posmak w ustach i niespełnione oczekiwania. Szybkie, nieprzemyślane decyzje prowadzą bohaterów w zupełnie inne strony. I tak też ich losy się rozchodzą. 

Czytanie tej książki miejscami niezwykle mi się dłużyło. Lśnienie księżyca to powieść średnich rozmiarów - niecałe 300 stron. Jednak jest to jedna z tych książek, których czytanie wymaga więcej czasu. Ciszy, spokoju i refleksji. Gdy nasze zmysły skupione są na czymś innym, powieść Wharton nie jest niczym wyjątkowym, lecz gdy oddajemy jej całą naszą uwagę, z łatwością można dostrzec jej magię. Autorka prezentuje nam dwie osoby: materialistkę Susy oraz moralistę Nicka. Połączyło ich uczucie, zrujnowały odmienne charaktery.

Autorka postawiła przed bohaterami trudne decyzje i ciężkie pytania. Czy warto żyć biednie, ale w miłości? Czy można w pełni zaakceptować czyjeś wady? Nick i Susy, choć znajdują się w zupełnie innych miejscach, lgną do siebie - jednak odtrącają ich wyobrażenia o poczynaniach i uczuciach drugiej osoby. Edith Wharton w swej powieści podkreśla istotność komunikacji. Zwraca uwagę czytelnika na zmiany obyczajowe, jakie mają miejsce w latach 20. XX wieku. Rozwody przestają być czymś niestosownym, ludzie przestają zwracać uwagę na miłość i wspólnie spędzone lata. Ich serca przysłania blichtr, rozrzutne życie i miłostki.

 Lśnienie księżyca to powieść warta uwagi. Napisana w stylu Wielkiego Gatsby'ego. 

Za egzemplarz serdecznie dziękuję wydawnictwu MG! 

środa, 26 kwietnia 2017

52. Wielki Gatsby, Francis Scott Fitzgerald

Jedna z najważniejszych powieści XX wieku, napisana przez czołowego twórcę amerykańskiego straconego pokolenia - młodych pisarzy, najczęściej uczestników drugiej wojny światowej, którzy po latach ciężkiej służby wracali do niczego. Przeżywali oni głęboki kryzys ideowo-moralny, oddawali się rezygnacji, hedonizmowi i desperacji. Ta książka to definicja ludzi tamtego wieku. Tak samo jak oni, wypełniona jest pesymizmem, zwątpieniem, marazmem - ciągłym wyniszczaniem. 

Rozpoczynając lekturę sądziłam, że jest to kolejna historia o miłości: pięknej, wyidealizowanej, spełnionej. Nie mogłam się bardziej pomylić. Wielki Gatsby to krzyk wielu ludzi, obraz rozpaczy i otępienia. Na pierwszy rzut oka wydaje się, że Jay Gatsby spełnił swój american dream - przystojny, śpiący na pieniądzach, mieszkający sam w przepięknej willi, mający ogromną ilość przyjaciół, którzy niemal co noc balują w jego domu. Idealna partia. Lecz serce tego mężczyzny jest od wypełnione niespełnioną miłością do Daisy. Niestety, Daisy jest poza jego zasięgiem... I tak też życie Gatsby'ego mija na bezsensownym wypatrywaniu światełka w ciemności. 

Narratorem powieści jest Nick Carraway, kuzyn Daisy Buchanan, który zamieszkuje tuż obok domu Gatsby'ego. Początkowo snuje się on jak cień w tej powieści - choć widzimy świat jego oczami, wiemy o nim tyle co nic. Narrator nie skupia na sobie uwagi czytelnika - rzadko kiedy wspomina o swoich odczuciach, przemyśleniach oraz obecności: stojąc tuż obok postaci literackich, wydaje się, że jest on nad nimi, niczym duch. Główną osią jego zainteresowań są inni bohaterowie. Można z łatwością rzecz, iż narrator - tak samo jak czytelnik, zostaje wciągnięty w całą tę historię. Nie pamiętam kiedy ostatni raz spotkałam się z taką kreacją - a nawet, czy w ogóle się spotkałam. 

O każdym bohaterze można powiedzieć coś więcej. Jest to powieść krótka (ma niecałe 200 stron), ale obfita w charaktery. Często postaci nie są tym, za kogo ich postrzegamy. Daisy sprawia wrażenie osoby idealnej - piękna, urocza, niesamowicie kobieca, potrafiąca zawrócić nie jednemu mężczyźnie w głowie. Miejscami przypomina przysłowiową słodką idiotkę, jednocześnie zdając sobie sprawę z faktu, iż zgrywanie głupiej w oczach mężczyzny wychodzi na plus. Niestety, wraz z rozwojem fabuły okazuje się, iż Daisy Buchanan jest materialistką, zwraca uwagę na bogactwo innych osób - to ją przyciąga, tym pachnie. Żyje w przekonaniu, że bogate dziewczyny nie wychodzą za biednych chłopców. I to doprowadza ją do miejsca, w którym się znalazła, skazało na upokorzenia i smutek. Ponieważ wybrała pieniądze, a nie miłość.  

To dobrze - powiedziałam - cieszę się, że to dziewczynka. I mam nadzieję, że będzie głupia - to najlepsza rzecz dla kobiety na tym świecie, być pięknym głuptaskiem.

Kolejną osobą, której poświęcę więcej uwagi jest tytułowy Gatsby. Tak jak wcześniej wspomniałam, wydaje się być on idealną partią. Lecz właściwie skąd wziął się ten cały Gatsby? Początkowo jego persona otoczona jest mgłą tajemniczości. Ile osób, tyle opinii. W gruncie rzeczy, ów Gatsby to parweniusz, zaślepiony jedyną rzeczą, której nie udało mu się zdobyć. Nie jest to postać pozytywna. Widzę w nim wiele wad. Główna to przekonanie, iż pieniądze załatwią wszystko. Tragizm tej postaci literackiej leży w fakcie, iż choć kocha, widzi jak wielkie wady nosi druga osoba. I tak samo jak we wcześniejszej osobie; te wady sprawiły, iż Jay Gatsby stał się taką, a nie inną osobą. Został odrzucony przez pewne braki, więc wypełnił je z przesadą, sądząc, że teraz uda mu się osiągnąć, to o czym wcześniej mógł tylko pomarzyć. 

Gatsby i Daisy prezentują miłość ponadczasową, będącą romantyczną w każdej epoce. Niestety, jest to również miłość tragiczna, nie mogąca się spełnić. Ludzie występujący w książce są zniszczeni, oddają się wyłącznie piciu i zatracaniu. Kobiety najczęściej są lekkich obyczajów, a panowie głównie śmierdzą piwskiem. Pieniądze sypią się z nieba, nie mają żadnej wartości dla bohaterów, bowiem żaden z nich nie jest biedny. 

Ile razy masz ochotę kogoś krytykować(...) przypomnij sobie, że nie wszyscy ludzie na tym świecie mieli takie możliwości jak ty.

Wielki Gatsby to powieść godna uwagi, prostolinijna, smutna. Początkowo ciężko wgryźć się w suchy styl autora. Nie jest to książka, która potrafi poprawić humor, ale zmusić do myślenia. Polecam szczególnie osobą zainteresowanym historią USA, które jednocześnie nieco tej historii liznęły. Polecam również pierwsze zapoznanie się z Gatsbym, później z rolą DiCaprio.

środa, 19 kwietnia 2017

51. Hrabia Monte Christo (część I), Aleksander Dumas

Przed chwilą zamknęłam pierwszy tom przygód Edmunda Dantesa, znanego jako Hrabia de Monte Christo. To obszerne tomisko zajęło mi sporo czasu, ale dało wiele emocji. Już od dawna zaczytuję się w klasyce, chętnie sięgam po kolejne książki z tego gatunku i coraz mocniej się w nim zakochuję. Hrabia Monte Christo to kolejny świetny dowód na to, jak piękna, mądra i wciągająca potrafi być klasyka. Po przeczytaniu 700-set stron opowiadających o losach Dantesa, wprost nie mogę doczekać się ich drugiej części, którą mam zamiar niedługo poznać. 

Alexander Dumas to kolejny kultowy twórca, który gości na moim blogu. Pisarz i dramaturg francuski; autor Trzech Muszkieterów, Królowej Margot, itd. Tworzył w latach 1825-1888. Jego ojciec był synem markiza de la Pailleterie i czarnej niewolnicy, Cessette Dumas. 

Historia zaczyna się czwartego lutego 1815 roku, gdy do portu w Marsylii wpływa trójmasztowiec "Faraon", pod dowództwem Edmunda Dantes - oficera marynarki. Los chciał, by w trakcie rejsu zmarł dowódca statku, po którym nasz bohater przejął obowiązki. Na Dantesa czeka wspaniałe życie: piękna narzeczona, świetlana kariera na statku, jednak kilka osób sprawia, iż życie to obraca się w koszmar, a to, co Edmund miał w zasięgu ręki, znika w przeciągu kilku minut. 

Nienawiść zaślepia, gniew ogłusza, a ten kto pragnie zaspokoić żądzę zemsty, może przypadkiem napić się goryczy.

Na początku skupię się na głównym bohaterze utworu Dumasa - Edmundzie Dantes. Dantes to człowiek szlachetny, uczciwy,  mądry i szanowany przez ludzi - przez swoją dobroć i pracowitość. Jest on przystojnym, dobrze zbudowanym młodym mężczyzną, na którego czeka świetlana przyszłość. Jego piękna narzeczona, Mercedes, jest w nim całkowicie zakochana; szef, Morell, szanuje i docenia go jako pracownika, a ojciec kocha nad życie. Młodzieniec otoczony jest przez ludzi, którzy życzą mu dobrze. Lecz w mroku skrywają się Ci, którzy mu zazdroszczą i złorzeczą. Niestety, w tym przypadku zło wygrywa.  Edmund Dantes przegrywa z zazdrością i nienawiścią, ląduje w ciemnościach lochu zamku If i tam też... umiera zagłodzony na śmierć. Umiera, bowiem w pewnym momencie, w głównym bohaterze Hrabiego Monte Christo następuje tak diametralna i absolutna zmiana, iż przestaje on być tą samą osobą. Czternaście lat spędzonych w lochu złamało tego człowieka. Dantes przegrał. W dalszej części utworu nie mamy już Edmunda Dantesa, lecz tytułowego Hrabiego de Monte Christo, który przyjął przydomek od wyspy, na której rozpoczęło się jego drugie życie. Tak jak wspominałam, początkowo poznajemy młodzieńca, który widzi świat i ludzi przez różowe okulary, w którego życiu wszystko dąży do lepszego. Gdy kontynuujemy czytanie, bohaterem jest człowiek wizualnie przypominający wampira,  pełen dystansu, trzymający emocje na wodzy. Ba, wydaje się on być wręcz wyzuty z emocji. Jego jedynym celem jest zemsta na ludziach, którzy pozbawili go wszystkiego, co kochał i cenił w swoim życiu. Monte Christo jest genialny w swoich czynach. Wszystko, co robi jest precyzyjnie zaplanowane. Tu nie ma miejsca na błędy i przypadki - wszystko jest częścią jego taktyki: każda rozmowa, czynność, gest, posunięcie.  

Wszechwiedzący narrator zdaje sobie sprawę z obecności czytelnika. Często kieruje do niego pytania, oznajmia mu, iż wie o jego istnieniu. Śledzi losy Hrabiego Monte Christo starannie. Mnogość bohaterów bywa przytłaczająca, lecz proszę się nie zrazić - autor skupia się na każdym bohaterze. Odkrywa przed nami ludzkie dusze i umysły. Choć przeczytałam wiele klasyków, nie potrafię swą świetnością przyrównać Hrabiego Monte Christo to żadnej. Nie ma tu monstrów z innego świata, wielkich rozlewów krwi, okropnych opisów, ale i tak ta książka jest przerażająca. Przeraża mnie jak realnie przedstawiona jest tu natura ludzka. Według Dumasa potworem jest człowiek. Bo to właśnie człowiek potrafi zniszczyć drugiego z zazdrości, zawiści i dla własnego zysku. Tak też się stało w tym przypadku. Edmund nie był niczemu winny. Ot, nieszczęśnik, któremu sprzyjał los. Miał mieć wspaniałe życie pełne miłości, samozadowolenia i szczęścia. W zamian wylądował na samym dnie; w lochu samotnego zamku na wyspie If. Aleksander Dumas odkrywa przed czytelnikiem zmierzch natury ludzkiej, przewrotność potrzeb, żądzę zemsty.  Jedno zdanie szczególnie utkwiło mi w pamięci: Edmund, który przed trzema miesiącami wzdychał tylko do wolności, dziś już nie zadowalał się nią, zaczął wzdychać do bogactwa.  

Hrabia Monte Christo to nie tylko tytułowy bohater, ale i szereg innych historii i bolączek. Tak różnych i kontrastujących. Dumasa charakteryzuje znajomość człowieka, specyficzny humor, umiejętność porwania czytelnika w zupełnie inny świat. Nie sądziłam, że tak książka aż tak przypadnie mi do gustu. Zdecydowanie jedna z najlepszych książek, jakie przeczytałam. Z czystym sercem polecam każdemu! Mogłabym tak pisać i pisać. Wracać do wielu wątków, które zapisały się w mojej pamięci, ale nie chcę Wam zdradzać szczegółów fabuły. Hrabia Monte Christo nie raz mnie zaskoczył, wzruszył, zmusił do refleksji, pochłonął w całości - pomimo notorycznego braku czasu, potrafiłam przeczytać nawet i do 200. stron dziennie. Teraz pozostało mi tylko dorwać się do drugiej części losów tytułowego Hrabiego Monte Christo i dowiedzieć się, jak potoczą się dalsze losy bohaterów powieści. 

Cudowna oprawa graficzna i tłumaczenie godne pochwały. Jak zwykle wydawnictwo MG wykonało kawał dobrej roboty. Po raz kolejny również i rozkochało mnie w swoich dziełach. Ta książka to kompletny obłęd - coś niesamowitego. Mamy tu wszystko: przygodę, miłość, przyjaźń, tragedię, zemstę.   


Za egzemplarz serdecznie dziękuję wydawnictwu MG! 




Hrabia Monte Christo (część I) ~ Hrabia Monte Christo (część II)

sobota, 15 kwietnia 2017

50. Dobrawa pisze CV, Janina Lesiak

Ponad rok temu Janina Lesiak za pośrednictwem wydawnictwa MG wydała swoją pierwszą książkę: portret polskiej królowej, Cecylii Renaty Habsburżanki. Autorka obrała sobie cel: stworzenie serii portretów literackich polskich królowych, zapomnianych władczyń, pustych nazwisk. W swej kolejnej książce opisała losy Anny Jagielonki. Zarówno pierwszy jak i drugi portret niesamowicie przypadły mi do gustu, i tak samo jak na drugi tom, na trzeci czekałam z niecierpliwością. Tym razem autorka odkopała z kart historii Dobrawę Przemyślidkę - księżniczkę czeską, księżną polski, żonę Mieszka I, pierwszego historycznego władcę Polan. Janina Lesiak postawiła sobie wysoką poprzeczkę - postać, o której jest zaledwie kilka wzmianek w kartach historii; osobę, która żyła ponad tysiąc lat temu. 

Autorka powieści na podstawie kilku strzępków informacji usnuła historię, która mogła się zdarzyć. Prawdziwości tej opowieści, niestety sprawdzić nie możemy, a Dobrawa Przemyślidka wciąż pozostanie jedną wielką zagadką. Janina Lesiak potrafi pięknie pisać. Jej warsztat literacki od samego początku trzyma wysoki poziom, który z książki na książkę ani się nie pogarsza, ani też nie polepsza. Podoba mi się fakt, iż autorka w ciekawy sposób zmienia budowę przedstawianych historii. We Wspomnieniu o Cecylii, smutnej królowej Lesiak podzieliła opowieść na ostatnie trzy dni życia bohaterki. W Miłosnej Karecie Anny J. kolor karty symbolizował rozdział, teraz z kolei mamy czas: było, jest, będzie. Choć to tylko drobiazg, to i tak świadczy on o niezwykłej pomysłowości autorki. Pierwszy rozdział (Było) opisuje życie Dobrawy jeszcze w ojczyźnie - Czechach, dwa kolejne (Jest, Będzie) mają miejsce na ziemiach polskich. 

Dobrawa pisze CV to  portret kochającej matki, dobrej córki, mądrej żony, kobiety, która wniosła Boga do Polski. Miłość macierzyńska wysuwa się tu na pierwszy plan. Nie poznajemy Dobrawy jako księżną, czy księżniczkę, ale przede wszystkim jako matkę. Kochającą, troskliwą, zawsze gotową by pomóc i doradzić, nad którą tyka okrutny zegar, odmierzający niemiłosiernie uciekający czas, zbliżający ją do rozstania z synem. Bolesław, jako syn władcy, przebywał przez pierwsze kilka lat z matką, a następnie przechodził pod kuratelę ojca, by zmężniał i wyrósł na mądrego króla. Dobrawa to również kobieta swojej epoki - znikająca w cieniu mężczyzn. 

Christianissma, benedicta, sancta. 

Chrześcijanka, błogosławiona, święta. Kobieta wykształcona, inteligenta, wierząca - rzucona między pogan, obiecana na żonę  ich przywódcy w celu nawiązania porozumienia polsko-czeskiego. Nie wyobrażam sobie, co musiała czuć Dobrawa dowiedziawszy się, że ma wyjść za mąż za Mieszka I. Przerażenie, zwątpienie? Autorka literackich portretów trafnie zobrazowała uczucia księżnej. Pióro Lesiak jest spokojne, pewne, sentymentalno-nostalgiczne, kameralne. Odpręża i wciąga. Daje wiele do myślenia. Uczy! Za każdym razem, gdy piszę o dziełach pani Janiny, wspominam, że są one lepsze od lekcji historii. Tak też było i tym razem - autorka pobudziła moją ciekawość historią Polski. Bardzo podoba mi się fakt, iż Lesiak promuje historię, zachęca do odkrywania zakurzonych kart historii.   


Za egzemplarz serdecznie dziękuję wydawnictwu MG! 

~*~

piątek, 17 marca 2017

49. English matters (63) + wydanie specjalne (21/2017), Deutsch aktuell (81). 7 opowieści, aby grzecznie zasnąć

Witam wszystkich po dłuższej przerwie. Wiem, ostatnio mnie tu bardzo mało, ale wracam. Wracam, bo mam w końcu na to czas. Przetrwałam sesję, więc moja aktywność na blogu i w blogosferze powinna się zwiększyć. A przynajmniej mam na to taką nadzieję. Wiosna tuż, tuż. Ta pora roku zawsze budzi we mnie energię, pracowitość i chęć do życia. Postaram się przelać je na bloga i zaprezentować Wam kilka książek, magazynów, które w ostatnim czasie wpadły w moje ręce. Od zeszłego roku przymierzam się do zrecenzowania książki Imperium Ognia Saby Tahir. Przed sesją udało mi się przeczytać pierwszą książkę pochodzącą spod pióra Sary J. Maas Dwór Cierni i Róż, a od razu po sesji wzięłam się za Dobrawa pisze CV Janiny Lesiak - trzeci portret literacki polskich królowych. To możecie spodziewać się niebawem na Książkowej Przystani. 

Dzisiejszy post przeznaczony jest (między innymi) najnowszym - wiosennym wydaniom magazynów językowych wydawnictwa Colorful Media, które nieraz widzieliście na moim blogu. Rozpocznę od mojego ukochanego English matters. W tym miesiącu w moje łapki wpadły dwa egzemplarze: wydanie regularne oraz specjalne. Regularne (England, the Animal Kingdom) zawiera standardowo 8 sekcji, w których możemy przeczytać artykuły poświęcone, m.in. kulturze, językowi, nauce, podróżą i czasu wolnemu. Tytułowy artykuł (England, the Animal Kingdom) jest bardzo rozbudowany. Możemy dowiedzieć się  w nim jak rola psów rozwijała się z czasem, jakie rasy psów Brytyjczycy preferują, poznać idiomy związane z tymi wiernymi stworzonkami oraz (oczywiście) poznać dużo słówek. Prócz tego, w magazynie znajdziemy: 
  • krótką, ale niezwykle intrygującą historię legendarnego statku The Mayflower,
  • artykuł poruszający historię kobiety będącą ikoną Afroamerykanów - Rosę Parks,
  • garść informacji na temat sławnego angielskiego śniadania,
  • skróty internetowe używane przez osoby anglojęzyczne. Na pewno wielu nie znacie!,
  • poruszający i... przerażający artykuł poruszający kwestię po śmiertelnych fotografii, które swego czasu były bardzo modne,
  • materiał o amerykańskim miasteczku, Salem, które głównie kojarzone jest z czarownicami i polowaniami na nie,
  • tekst o Adele. 

Wydanie specjalne English matters poświęcone jest brytyjskiej odmianie języka angielskiego, a okładkowy artykuł nosi tytuł I love British English. Oznacza to, że cały magazyn będzie poruszał kwestie związane z Wielką Brytanią. Mamy tu 7 sekcji (są one takie same jak w regularnym wydaniu, brakuje tylko Science). W magazynie znajduje się duża liczba ciekawych tekstów. Wymienię te, które przyciągnęły najmocniej moją uwagę. 
  • W sekcji People and Lifestyle znajduje się świetny artykuł o arystokracji. Kim byli, jak żyli, co nosili - masa informacji ozdobionych piękną szatą graficzną,
  • w Culture możemy poznać różnice pomiędzy amerykańską odmianą języka a brytyjską oraz zaznajomić się z literaturą brytyjską, 
  • sekcja Language porusza kwestię specyficznego akcentu brytyjskiego,
  • sekcja Travel przenosi nas do Bastionów UK: Windsor Palace, Brighton, Canterbury i wiele innych. Piękne fotografie i barwny tekst czarują.
To były jedne z ciekawych wydań English matters. Jak zwykle ogromna liczba słówek do poznania, ciekawe teksty do poruszenia i naprawdę bardzo dużo do nauczenia poprzez jednokrotne przeczytanie. Polecam! 

Najświeższe wydanie Deutsch aktuell również pozytywnie mnie zaskoczyło. Na wstępie pochwalę wiosenną, kolorową szatę graficzną, która zawitała już na okładce. W 81. wydaniu znajduje się, m.in.:
  • tekst o tym, jak protestanci świętują Wielkanoc,
  • artykuł o Heike Makatsch, niemieckiej piosenkarce, aktorce, scenarzystce, prezenterce telewizyjnej,
  • spora dawka informacji o Monachium, drugiej stolicy niemieckiej,
  • skróty używane przez Niemców w rozmowach SMS-owych, 
  • publikacja dotycząca wielo-kulinarności Niemiec.


Teraz czas na drugą część posta, czyli recenzję książki 7 opowieści, aby grzecznie zasnąć. Czegoś takiego jeszcze tu nie było - lektura dla maluszków, usypiajka. Nie będzie to recenzja długa, ani wyniosła. Prezentuję Państwu książkę dla dzieci; książkę czytaną głosem osoby dorosłej, bo jest ona skierowana do czytelnika, który jeszcze nie potrafi czytać. Jak sam tytuł zdradza, w tej cienkiej książeczce znajduje się 7 opowieści, które umilą waszym pociechą bądź wychowanką przedszkolnym zasypianie. Historie krótkie, proste, zabawne, ozdobione piękną szatą graficzną.  Znajdziemy tu historię o wiewiórze, Panie Orzeszku, który nie chciał spać w nocy (i nie dawał spać innym),  o chłopcu Arturze, który bardzo bał się ciemności; o Kacperku, który wyruszył w magiczną podróż na swoim łóżku, podczas której przekonał się, że najpiękniejsze sny śnią się we własnym domu; o lalce Lili, która urządziła w nocy przyjęcie; o pluszaku Ludwika, który zniknął oraz o niezwykłym wieczorze, gdy rodzice dwójki dzieci byli zajęli gośćmi. Niby nic specjalnego, ale uwierzcie mi, te krótkie historyjki emanują ciepłem. Prócz tego na końcu każdej opowiastki znajduje się 6 porad związanych z opowieścią, np. gdy przeczytamy opowiadanie o chłopcu, który bał się nocy, na końcu znajdziemy sześć porad jak poradzić sobie ze strachem przed ciemnością.  


Za egzemplarze serdecznie dziękuję wydawnictwu Colorful Media!