Szablon stworzony przez Arianę dla Wioski Szablonów | Technologia Blogger | X X X

piątek, 16 czerwca 2017

54. Pies Baskerville'ów, Sir Arthur Conan Doyle

Sherlock Holmes stanowi dla wielu pisarzy pierwowzór literatury kryminalnej. Praktycznie wszyscy wiedzą kim była postać wykreowana przez szkockiego pisarza. Czytelnicy wprost nie potrafią się nadziwić umiejętności dedukcji słynnego literackiego detektywa i wielokrotnie wracają do serii o Sherlocku. Dla mnie to były pierwsze kroki w świecie wykreowanym przez Arthura Conana Doyle. Niezmiernie się ucieszyłam, gdy egzemplarz tejże książki trafił w moje ręce. Poznanie losów Sherlocka Holmesa już od dawna niezwykle mnie kusiło.

Sir Arthur Ignatius Conan Doyle zanim zyskał rozgłos był początkującym lekarzem, który miał problemy z przyciągnięciem do siebie pacjentów. Sławę zyskał jako czołowy przedstawiciel nurtu powieści detektywistycznych i twórca postaci Sherlocka Holmesa - detektywa, który w swych pracach wykorzystywał z ogromnym powodzeniem metodę dedukcji i indukcji. Pierwowzorem Sherlocka Holmesa był dr. Joseph Bell królewski lekarz z Edynburga. Arthur w młodości był jego studentem. Bell słynął z dedukcji (można też śmiało powiedzieć że był on również pierwowzorem dr House'a). Potrafił postawić trafną diagnozę na podstawie krótkiej obserwacji, a przy okazji określić także zajęcie i miejsce zamieszkania pacjenta którego widział po raz pierwszy. Do jego najważniejszych dzieł należą: Pies Baskerville'ów, Studium w szkarłacie oraz wielokrotnie ekranizowana powieść Świat zaginiony, w której wykreował postać ekscentrycznego naukowca George'a Challengera. Oprócz utworów kryminalnych pisał również powieści historyczne, fantastyczno-naukowe i sensacyjne. ~lubimyczytac.pl


Na samym początku wspomnę, iż książkę czyta się niezwykle szybko. Tekst jest przystępny, wydanie MG lekkie i urokliwe. Autor w niecałych dwustu stronach zawarł niesamowitą historię, wspaniale wykreowane persony i cudowny, mroczny klimat. Najpierw zwróćmy uwagę na miejsce akcji, bo na pewno byle jakim nazwać go nie możemy. Grimpen w hrabstwie Devon (Anglia) to lokalizacja osnuta mgła, tajemnicą i... klątwą. Niegdyś Hugon Baskerville, awanturnik znany z pijaństwa i rozpusty zakochał się w pewnej pannie, która odrzuciła jego zaloty. Wściekły porwał ukochaną i uwięził w swej posiadłości - Baskerville Hall na moczarach. Przerażona dziewka uciekła, a Hugon ruszył za nią w pościg wypuszczając psy gończe i angażując w polowania swych kompanów od kieliszka i szabli. Po kilku godzinach znaleziono dziewczynę martwą z wykończenia, a tuż obok niej Hugona , którego życia pozbawił nieznany nikomu pies. Kilka pokoleń później dzieje się coś niesamowitego. Charles Baskerville ginie na moczarach, a niedaleko jego zwłok odkryto ślady ogromnego psa. Doktor mężczyzny angażuje w sprawę Sherlocka Holmesa oraz jego wiernego kompana, Wilsona. Sprawę należy szybko rozwiązań, bowiem kolejny Baskerville właśnie przybył na moczary, na których tajemniczy pies czyha na życie członków rodziny Baskerville. 


Pies Baskerville'ów to druga część przygód Sherlocka Holmesa. Mało w niej odnośników do pierwszej części, także jej nieznajomość wcale mi nie przeszkodziła w czytaniu. Narratorem powieści jest Wilson, prawa ręka Sherlocka Holmesa - człowiek obdarzony równie niesamowitą umiejętnością rozumowania dedukcyjnego. Prócz tego charakteryzuje go lojalność, poczucie obowiązku, dobroć, jasny umysł i stoicki spokój. W tej części losy Sherlocka i Wilsona rozdzielają się. Przez sporą część książki Holmes jest nieobecny, a głównym bohaterem staje się Wilson. Muszę przyznać, że podczas lektury mało poznałam Sherlocka Holmesa, także na pewno sięgnę po inne książki przedstawiające jego losy, aby w pełni poznać bystry umysł detektywa. Jestem pod wrażeniem umiejętności tworzenia zróżnicowanych, komicznych oraz dramatycznych postaci przez Conana Doyle. Klimat powieści jest niezwykle mroczny. Choć to nie horror, to naprawdę można poczuć delikatny dreszczyk. 

,,Na świecie jest dużo rzeczy oczywistych, na które nie zwraca się jednak uwagi."

Niespodziewane zwroty akcji to zdecydowanie plus tej powieści. Rozdział 12. przysporzył mi wielu emocji. Wątek nadprzyrodzony od razu niesamowicie mnie przyciągnął - uwielbiam takie rzeczy! A zwłaszcza w mistrzowskim wydaniu - może i nie czytałam nic prócz tej powieści Sir Arthura Conana Doyle, ale znam się co nieco na literaturze i wiem, że jego twórczość zrobiła furorę. Zdecydowanie sięgnę po więcej powieści tego autora - miałam je od dawna w planach, a Pies Baskerville'ów zachęcił mnie do nich jeszcze bardziej. 

Niektóre dzieła nigdy się nie starzeją - w raz z upływem lat smakują znacznie lepiej. Ta powieść to kolejny klasyk, który ogromnie przypadł mi do gustu i w pełni spełnił moje oczekiwania. Moi drodzy, dla takich odczuć warto czytać klasykę! 


Za egzemplarz serdecznie dziękuję wydawnictwu MG! 

   

sobota, 6 maja 2017

53. Lśnienie księżyca, Edith Wharton

Edith Wharton to amerykańska pisarka oraz pierwsza kobieta, która zdobyła Nagrodę Pulitzera. Prócz tego, była ona wielokrotnie nominowana do Nagrody Nobla. W swojej twórczości zajmowała się uprzywilejowanymi klasami Ameryki. Akcja najczęściej miała miejsce w Nowym Jorku, a bohaterowie odwiedzali Europę, zwłaszcza Paryż. Poruszała tematy związane ze zmianami obyczajowymi, które bacznie obserwowała. 

Powieść, którą opiszę w tym poście nosi tytuł Lśnienie księżyca, w oryginale The glimpses of the Moon. Pochodzi ona z 1922 roku. Na polski rynek trafiła po raz pierwszy dzięki uprzejmości wydawnictwa MG. Głównymi bohaterami powieści jest młode małżeństwo: Nick i Susy Lansing. Oboje są dobrze urodzeni, ale niestety biedni. Specyfika ich związku jest dosyć nietypowa. Ich małżeństwo zostało zawarte dla obopólnych korzyści: przez rok mogą prowadzić szczęśliwe, bezpieczne finansowo życie na koszt swoich zamożnych znajomych. Warunek jest jeden: gdy jedno z nich będzie miało możliwość zawarcia bardziej korzystnego związku, drugie nie będzie miało nic przeciwko. Problem pojawia się, gdy pomiędzy bohaterami rodzi się uczucie. 

Początkowo żadne z nich nie ma nic przeciwko prowadzeniu pasożytniczego trybu życia. Czerpią z życia co najlepsze - podróżują, odkrywają przecudne miejsca, robią rzeczy, na które nigdy nie byłoby ich stać samodzielnie. Zakochują się. Z czasem jednak jedno z nich wyłamuje się z tego. Tą osobą jest Nick Lansing. Budzi się w nim moralista. Zauważa, że to co robią jest złe - że ich życie nie powinno tak wyglądać. Niestety, Susy nie widzi w ich czynach nic złego. I tak też kończy się miesiąc miodowy nowożeńców. Szczęście pęka i rozsypuje się niczym stłuczone szkło. Po ich uczuciu zostaje kwaśny posmak w ustach i niespełnione oczekiwania. Szybkie, nieprzemyślane decyzje prowadzą bohaterów w zupełnie inne strony. I tak też ich losy się rozchodzą. 

Czytanie tej książki miejscami niezwykle mi się dłużyło. Lśnienie księżyca to powieść średnich rozmiarów - niecałe 300 stron. Jednak jest to jedna z tych książek, których czytanie wymaga więcej czasu. Ciszy, spokoju i refleksji. Gdy nasze zmysły skupione są na czymś innym, powieść Wharton nie jest niczym wyjątkowym, lecz gdy oddajemy jej całą naszą uwagę, z łatwością można dostrzec jej magię. Autorka prezentuje nam dwie osoby: materialistkę Susy oraz moralistę Nicka. Połączyło ich uczucie, zrujnowały odmienne charaktery.

Autorka postawiła przed bohaterami trudne decyzje i ciężkie pytania. Czy warto żyć biednie, ale w miłości? Czy można w pełni zaakceptować czyjeś wady? Nick i Susy, choć znajdują się w zupełnie innych miejscach, lgną do siebie - jednak odtrącają ich wyobrażenia o poczynaniach i uczuciach drugiej osoby. Edith Wharton w swej powieści podkreśla istotność komunikacji. Zwraca uwagę czytelnika na zmiany obyczajowe, jakie mają miejsce w latach 20. XX wieku. Rozwody przestają być czymś niestosownym, ludzie przestają zwracać uwagę na miłość i wspólnie spędzone lata. Ich serca przysłania blichtr, rozrzutne życie i miłostki.

 Lśnienie księżyca to powieść warta uwagi. Napisana w stylu Wielkiego Gatsby'ego. 

Za egzemplarz serdecznie dziękuję wydawnictwu MG! 

środa, 26 kwietnia 2017

52. Wielki Gatsby, Francis Scott Fitzgerald

Jedna z najważniejszych powieści XX wieku, napisana przez czołowego twórcę amerykańskiego straconego pokolenia - młodych pisarzy, najczęściej uczestników drugiej wojny światowej, którzy po latach ciężkiej służby wracali do niczego. Przeżywali oni głęboki kryzys ideowo-moralny, oddawali się rezygnacji, hedonizmowi i desperacji. Ta książka to definicja ludzi tamtego wieku. Tak samo jak oni, wypełniona jest pesymizmem, zwątpieniem, marazmem - ciągłym wyniszczaniem. 

Rozpoczynając lekturę sądziłam, że jest to kolejna historia o miłości: pięknej, wyidealizowanej, spełnionej. Nie mogłam się bardziej pomylić. Wielki Gatsby to krzyk wielu ludzi, obraz rozpaczy i otępienia. Na pierwszy rzut oka wydaje się, że Jay Gatsby spełnił swój american dream - przystojny, śpiący na pieniądzach, mieszkający sam w przepięknej willi, mający ogromną ilość przyjaciół, którzy niemal co noc balują w jego domu. Idealna partia. Lecz serce tego mężczyzny jest od wypełnione niespełnioną miłością do Daisy. Niestety, Daisy jest poza jego zasięgiem... I tak też życie Gatsby'ego mija na bezsensownym wypatrywaniu światełka w ciemności. 

Narratorem powieści jest Nick Carraway, kuzyn Daisy Buchanan, który zamieszkuje tuż obok domu Gatsby'ego. Początkowo snuje się on jak cień w tej powieści - choć widzimy świat jego oczami, wiemy o nim tyle co nic. Narrator nie skupia na sobie uwagi czytelnika - rzadko kiedy wspomina o swoich odczuciach, przemyśleniach oraz obecności: stojąc tuż obok postaci literackich, wydaje się, że jest on nad nimi, niczym duch. Główną osią jego zainteresowań są inni bohaterowie. Można z łatwością rzecz, iż narrator - tak samo jak czytelnik, zostaje wciągnięty w całą tę historię. Nie pamiętam kiedy ostatni raz spotkałam się z taką kreacją - a nawet, czy w ogóle się spotkałam. 

O każdym bohaterze można powiedzieć coś więcej. Jest to powieść krótka (ma niecałe 200 stron), ale obfita w charaktery. Często postaci nie są tym, za kogo ich postrzegamy. Daisy sprawia wrażenie osoby idealnej - piękna, urocza, niesamowicie kobieca, potrafiąca zawrócić nie jednemu mężczyźnie w głowie. Miejscami przypomina przysłowiową słodką idiotkę, jednocześnie zdając sobie sprawę z faktu, iż zgrywanie głupiej w oczach mężczyzny wychodzi na plus. Niestety, wraz z rozwojem fabuły okazuje się, iż Daisy Buchanan jest materialistką, zwraca uwagę na bogactwo innych osób - to ją przyciąga, tym pachnie. Żyje w przekonaniu, że bogate dziewczyny nie wychodzą za biednych chłopców. I to doprowadza ją do miejsca, w którym się znalazła, skazało na upokorzenia i smutek. Ponieważ wybrała pieniądze, a nie miłość.  

To dobrze - powiedziałam - cieszę się, że to dziewczynka. I mam nadzieję, że będzie głupia - to najlepsza rzecz dla kobiety na tym świecie, być pięknym głuptaskiem.

Kolejną osobą, której poświęcę więcej uwagi jest tytułowy Gatsby. Tak jak wcześniej wspomniałam, wydaje się być on idealną partią. Lecz właściwie skąd wziął się ten cały Gatsby? Początkowo jego persona otoczona jest mgłą tajemniczości. Ile osób, tyle opinii. W gruncie rzeczy, ów Gatsby to parweniusz, zaślepiony jedyną rzeczą, której nie udało mu się zdobyć. Nie jest to postać pozytywna. Widzę w nim wiele wad. Główna to przekonanie, iż pieniądze załatwią wszystko. Tragizm tej postaci literackiej leży w fakcie, iż choć kocha, widzi jak wielkie wady nosi druga osoba. I tak samo jak we wcześniejszej osobie; te wady sprawiły, iż Jay Gatsby stał się taką, a nie inną osobą. Został odrzucony przez pewne braki, więc wypełnił je z przesadą, sądząc, że teraz uda mu się osiągnąć, to o czym wcześniej mógł tylko pomarzyć. 

Gatsby i Daisy prezentują miłość ponadczasową, będącą romantyczną w każdej epoce. Niestety, jest to również miłość tragiczna, nie mogąca się spełnić. Ludzie występujący w książce są zniszczeni, oddają się wyłącznie piciu i zatracaniu. Kobiety najczęściej są lekkich obyczajów, a panowie głównie śmierdzą piwskiem. Pieniądze sypią się z nieba, nie mają żadnej wartości dla bohaterów, bowiem żaden z nich nie jest biedny. 

Ile razy masz ochotę kogoś krytykować(...) przypomnij sobie, że nie wszyscy ludzie na tym świecie mieli takie możliwości jak ty.

Wielki Gatsby to powieść godna uwagi, prostolinijna, smutna. Początkowo ciężko wgryźć się w suchy styl autora. Nie jest to książka, która potrafi poprawić humor, ale zmusić do myślenia. Polecam szczególnie osobą zainteresowanym historią USA, które jednocześnie nieco tej historii liznęły. Polecam również pierwsze zapoznanie się z Gatsbym, później z rolą DiCaprio.

środa, 19 kwietnia 2017

51. Hrabia Monte Christo (część I), Alexander Dumas

Przed chwilą zamknęłam pierwszy tom przygód Edmunda Dantesa, znanego jako Hrabia de Monte Christo. To obszerne tomisko zajęło mi sporo czasu, ale dało wiele emocji. Już od dawna zaczytuję się w klasyce, chętnie sięgam po kolejne książki z tego gatunku i coraz mocniej się w nim zakochuję. Hrabia Monte Christo to kolejny świetny dowód na to, jak piękna, mądra i wciągająca potrafi być klasyka. Po przeczytaniu 700-set stron opowiadających o losach Dantesa, wprost nie mogę doczekać się ich drugiej części, którą mam zamiar niedługo poznać. 

Alexander Dumas to kolejny kultowy twórca, który gości na moim blogu. Pisarz i dramaturg francuski; autor Trzech Muszkieterów, Królowej Margot, itd. Tworzył w latach 1825-1888. Jego ojciec był synem markiza de la Pailleterie i czarnej niewolnicy, Cessette Dumas. 

Historia zaczyna się czwartego lutego 1815 roku, gdy do portu w Marsylii wpływa trójmasztowiec "Faraon", pod dowództwem Edmunda Dantes - oficera marynarki. Los chciał, by w trakcie rejsu zmarł dowódca statku, po którym nasz bohater przejął obowiązki. Na Dantesa czeka wspaniałe życie: piękna narzeczona, świetlana kariera na statku, jednak kilka osób sprawia, iż życie to obraca się w koszmar, a to, co Edmund miał w zasięgu ręki, znika w przeciągu kilku minut. 

Nienawiść zaślepia, gniew ogłusza, a ten kto pragnie zaspokoić żądzę zemsty, może przypadkiem napić się goryczy.

Na początku skupię się na głównym bohaterze utworu Dumasa - Edmundzie Dantes. Dantes to człowiek szlachetny, uczciwy,  mądry i szanowany przez ludzi - przez swoją dobroć i pracowitość. Jest on przystojnym, dobrze zbudowanym młodym mężczyzną, na którego czeka świetlana przyszłość. Jego piękna narzeczona, Mercedes, jest w nim całkowicie zakochana; szef, Morell, szanuje i docenia go jako pracownika, a ojciec kocha nad życie. Młodzieniec otoczony jest przez ludzi, którzy życzą mu dobrze. Lecz w mroku skrywają się Ci, którzy mu zazdroszczą i złorzeczą. Niestety, w tym przypadku zło wygrywa.  Edmund Dantes przegrywa z zazdrością i nienawiścią, ląduje w ciemnościach lochu zamku If i tam też... umiera zagłodzony na śmierć. Umiera, bowiem w pewnym momencie, w głównym bohaterze Hrabiego Monte Christo następuje tak diametralna i absolutna zmiana, iż przestaje on być tą samą osobą. Czternaście lat spędzonych w lochu złamało tego człowieka. Dantes przegrał. W dalszej części utworu nie mamy już Edmunda Dantesa, lecz tytułowego Hrabiego de Monte Christo, który przyjął przydomek od wyspy, na której rozpoczęło się jego drugie życie. Tak jak wspominałam, początkowo poznajemy młodzieńca, który widzi świat i ludzi przez różowe okulary, w którego życiu wszystko dąży do lepszego. Gdy kontynuujemy czytanie, bohaterem jest człowiek wizualnie przypominający wampira,  pełen dystansu, trzymający emocje na wodzy. Ba, wydaje się on być wręcz wyzuty z emocji. Jego jedynym celem jest zemsta na ludziach, którzy pozbawili go wszystkiego, co kochał i cenił w swoim życiu. Monte Christo jest genialny w swoich czynach. Wszystko, co robi jest precyzyjnie zaplanowane. Tu nie ma miejsca na błędy i przypadki - wszystko jest częścią jego taktyki: każda rozmowa, czynność, gest, posunięcie.  

Wszechwiedzący narrator zdaje sobie sprawę z obecności czytelnika. Często kieruje do niego pytania, oznajmia mu, iż wie o jego istnieniu. Śledzi losy Hrabiego Monte Christo starannie. Mnogość bohaterów bywa przytłaczająca, lecz proszę się nie zrazić - autor skupia się na każdym bohaterze. Odkrywa przed nami ludzkie dusze i umysły. Choć przeczytałam wiele klasyków, nie potrafię swą świetnością przyrównać Hrabiego Monte Christo to żadnej. Nie ma tu monstrów z innego świata, wielkich rozlewów krwi, okropnych opisów, ale i tak ta książka jest przerażająca. Przeraża mnie jak realnie przedstawiona jest tu natura ludzka. Według Dumasa potworem jest człowiek. Bo to właśnie człowiek potrafi zniszczyć drugiego z zazdrości, zawiści i dla własnego zysku. Tak też się stało w tym przypadku. Edmund nie był niczemu winny. Ot, nieszczęśnik, któremu sprzyjał los. Miał mieć wspaniałe życie pełne miłości, samozadowolenia i szczęścia. W zamian wylądował na samym dnie; w lochu samotnego zamku na wyspie If. Aleksander Dumas odkrywa przed czytelnikiem zmierzch natury ludzkiej, przewrotność potrzeb, żądzę zemsty.  Jedno zdanie szczególnie utkwiło mi w pamięci: Edmund, który przed trzema miesiącami wzdychał tylko do wolności, dziś już nie zadowalał się nią, zaczął wzdychać do bogactwa.  

Hrabia Monte Christo to nie tylko tytułowy bohater, ale i szereg innych historii i bolączek. Tak różnych i kontrastujących. Dumasa charakteryzuje znajomość człowieka, specyficzny humor, umiejętność porwania czytelnika w zupełnie inny świat. Nie sądziłam, że tak książka aż tak przypadnie mi do gustu. Zdecydowanie jedna z najlepszych książek, jakie przeczytałam. Z czystym sercem polecam każdemu! Mogłabym tak pisać i pisać. Wracać do wielu wątków, które zapisały się w mojej pamięci, ale nie chcę Wam zdradzać szczegółów fabuły. Hrabia Monte Christo nie raz mnie zaskoczył, wzruszył, zmusił do refleksji, pochłonął w całości - pomimo notorycznego braku czasu, potrafiłam przeczytać nawet i do 200. stron dziennie. Teraz pozostało mi tylko dorwać się do drugiej części losów tytułowego Hrabiego Monte Christo i dowiedzieć się, jak potoczą się dalsze losy bohaterów powieści. 

Cudowna oprawa graficzna i tłumaczenie godne pochwały. Jak zwykle wydawnictwo MG wykonało kawał dobrej roboty. Po raz kolejny również i rozkochało mnie w swoich dziełach. Ta książka to kompletny obłęd - coś niesamowitego. Mamy tu wszystko: przygodę, miłość, przyjaźń, tragedię, zemstę.   

Za egzemplarz serdecznie dziękuję wydawnictwu MG! 

sobota, 15 kwietnia 2017

50. Dobrawa pisze CV, Janina Lesiak

Ponad rok temu Janina Lesiak za pośrednictwem wydawnictwa MG wydała swoją pierwszą książkę: portret polskiej królowej, Cecylii Renaty Habsburżanki. Autorka obrała sobie cel: stworzenie serii portretów literackich polskich królowych, zapomnianych władczyń, pustych nazwisk. W swej kolejnej książce opisała losy Anny Jagielonki. Zarówno pierwszy jak i drugi portret niesamowicie przypadły mi do gustu, i tak samo jak na drugi tom, na trzeci czekałam z niecierpliwością. Tym razem autorka odkopała z kart historii Dobrawę Przemyślidkę - księżniczkę czeską, księżną polski, żonę Mieszka I, pierwszego historycznego władcę Polan. Janina Lesiak postawiła sobie wysoką poprzeczkę - postać, o której jest zaledwie kilka wzmianek w kartach historii; osobę, która żyła ponad tysiąc lat temu. 

Autorka powieści na podstawie kilku strzępków informacji usnuła historię, która mogła się zdarzyć. Prawdziwości tej opowieści, niestety sprawdzić nie możemy, a Dobrawa Przemyślidka wciąż pozostanie jedną wielką zagadką. Janina Lesiak potrafi pięknie pisać. Jej warsztat literacki od samego początku trzyma wysoki poziom, który z książki na książkę ani się nie pogarsza, ani też nie polepsza. Podoba mi się fakt, iż autorka w ciekawy sposób zmienia budowę przedstawianych historii. We Wspomnieniu o Cecylii, smutnej królowej Lesiak podzieliła opowieść na ostatnie trzy dni życia bohaterki. W Miłosnej Karecie Anny J. kolor karty symbolizował rozdział, teraz z kolei mamy czas: było, jest, będzie. Choć to tylko drobiazg, to i tak świadczy on o niezwykłej pomysłowości autorki. Pierwszy rozdział (Było) opisuje życie Dobrawy jeszcze w ojczyźnie - Czechach, dwa kolejne (Jest, Będzie) mają miejsce na ziemiach polskich. 

Dobrawa pisze CV to  portret kochającej matki, dobrej córki, mądrej żony, kobiety, która wniosła Boga do Polski. Miłość macierzyńska wysuwa się tu na pierwszy plan. Nie poznajemy Dobrawy jako księżną, czy księżniczkę, ale przede wszystkim jako matkę. Kochającą, troskliwą, zawsze gotową by pomóc i doradzić, nad którą tyka okrutny zegar, odmierzający niemiłosiernie uciekający czas, zbliżający ją do rozstania z synem. Bolesław, jako syn władcy, przebywał przez pierwsze kilka lat z matką, a następnie przechodził pod kuratelę ojca, by zmężniał i wyrósł na mądrego króla. Dobrawa to również kobieta swojej epoki - znikająca w cieniu mężczyzn. 

Christianissma, benedicta, sancta. 

Chrześcijanka, błogosławiona, święta. Kobieta wykształcona, inteligenta, wierząca - rzucona między pogan, obiecana na żonę  ich przywódcy w celu nawiązania porozumienia polsko-czeskiego. Nie wyobrażam sobie, co musiała czuć Dobrawa dowiedziawszy się, że ma wyjść za mąż za Mieszka I. Przerażenie, zwątpienie? Autorka literackich portretów trafnie zobrazowała uczucia księżnej. Pióro Lesiak jest spokojne, pewne, sentymentalno-nostalgiczne, kameralne. Odpręża i wciąga. Daje wiele do myślenia. Uczy! Za każdym razem, gdy piszę o dziełach pani Janiny, wspominam, że są one lepsze od lekcji historii. Tak też było i tym razem - autorka pobudziła moją ciekawość historią Polski. Bardzo podoba mi się fakt, iż Lesiak promuje historię, zachęca do odkrywania zakurzonych kart historii.   


Za egzemplarz serdecznie dziękuję wydawnictwu MG! 

~*~

piątek, 17 marca 2017

49. English matters (63) + wydanie specjalne (21/2017), Deutsch aktuell (81). 7 opowieści, aby grzecznie zasnąć

Witam wszystkich po dłuższej przerwie. Wiem, ostatnio mnie tu bardzo mało, ale wracam. Wracam, bo mam w końcu na to czas. Przetrwałam sesję, więc moja aktywność na blogu i w blogosferze powinna się zwiększyć. A przynajmniej mam na to taką nadzieję. Wiosna tuż, tuż. Ta pora roku zawsze budzi we mnie energię, pracowitość i chęć do życia. Postaram się przelać je na bloga i zaprezentować Wam kilka książek, magazynów, które w ostatnim czasie wpadły w moje ręce. Od zeszłego roku przymierzam się do zrecenzowania książki Imperium Ognia Saby Tahir. Przed sesją udało mi się przeczytać pierwszą książkę pochodzącą spod pióra Sary J. Maas Dwór Cierni i Róż, a od razu po sesji wzięłam się za Dobrawa pisze CV Janiny Lesiak - trzeci portret literacki polskich królowych. To możecie spodziewać się niebawem na Książkowej Przystani. 

Dzisiejszy post przeznaczony jest (między innymi) najnowszym - wiosennym wydaniom magazynów językowych wydawnictwa Colorful Media, które nieraz widzieliście na moim blogu. Rozpocznę od mojego ukochanego English matters. W tym miesiącu w moje łapki wpadły dwa egzemplarze: wydanie regularne oraz specjalne. Regularne (England, the Animal Kingdom) zawiera standardowo 8 sekcji, w których możemy przeczytać artykuły poświęcone, m.in. kulturze, językowi, nauce, podróżą i czasu wolnemu. Tytułowy artykuł (England, the Animal Kingdom) jest bardzo rozbudowany. Możemy dowiedzieć się  w nim jak rola psów rozwijała się z czasem, jakie rasy psów Brytyjczycy preferują, poznać idiomy związane z tymi wiernymi stworzonkami oraz (oczywiście) poznać dużo słówek. Prócz tego, w magazynie znajdziemy: 
  • krótką, ale niezwykle intrygującą historię legendarnego statku The Mayflower,
  • artykuł poruszający historię kobiety będącą ikoną Afroamerykanów - Rosę Parks,
  • garść informacji na temat sławnego angielskiego śniadania,
  • skróty internetowe używane przez osoby anglojęzyczne. Na pewno wielu nie znacie!,
  • poruszający i... przerażający artykuł poruszający kwestię po śmiertelnych fotografii, które swego czasu były bardzo modne,
  • materiał o amerykańskim miasteczku, Salem, które głównie kojarzone jest z czarownicami i polowaniami na nie,
  • tekst o Adele. 

Wydanie specjalne English matters poświęcone jest brytyjskiej odmianie języka angielskiego, a okładkowy artykuł nosi tytuł I love British English. Oznacza to, że cały magazyn będzie poruszał kwestie związane z Wielką Brytanią. Mamy tu 7 sekcji (są one takie same jak w regularnym wydaniu, brakuje tylko Science). W magazynie znajduje się duża liczba ciekawych tekstów. Wymienię te, które przyciągnęły najmocniej moją uwagę. 
  • W sekcji People and Lifestyle znajduje się świetny artykuł o arystokracji. Kim byli, jak żyli, co nosili - masa informacji ozdobionych piękną szatą graficzną,
  • w Culture możemy poznać różnice pomiędzy amerykańską odmianą języka a brytyjską oraz zaznajomić się z literaturą brytyjską, 
  • sekcja Language porusza kwestię specyficznego akcentu brytyjskiego,
  • sekcja Travel przenosi nas do Bastionów UK: Windsor Palace, Brighton, Canterbury i wiele innych. Piękne fotografie i barwny tekst czarują.
To były jedne z ciekawych wydań English matters. Jak zwykle ogromna liczba słówek do poznania, ciekawe teksty do poruszenia i naprawdę bardzo dużo do nauczenia poprzez jednokrotne przeczytanie. Polecam! 

Najświeższe wydanie Deutsch aktuell również pozytywnie mnie zaskoczyło. Na wstępie pochwalę wiosenną, kolorową szatę graficzną, która zawitała już na okładce. W 81. wydaniu znajduje się, m.in.:
  • tekst o tym, jak protestanci świętują Wielkanoc,
  • artykuł o Heike Makatsch, niemieckiej piosenkarce, aktorce, scenarzystce, prezenterce telewizyjnej,
  • spora dawka informacji o Monachium, drugiej stolicy niemieckiej,
  • skróty używane przez Niemców w rozmowach SMS-owych, 
  • publikacja dotycząca wielo-kulinarności Niemiec.


Teraz czas na drugą część posta, czyli recenzję książki 7 opowieści, aby grzecznie zasnąć. Czegoś takiego jeszcze tu nie było - lektura dla maluszków, usypiajka. Nie będzie to recenzja długa, ani wyniosła. Prezentuję Państwu książkę dla dzieci; książkę czytaną głosem osoby dorosłej, bo jest ona skierowana do czytelnika, który jeszcze nie potrafi czytać. Jak sam tytuł zdradza, w tej cienkiej książeczce znajduje się 7 opowieści, które umilą waszym pociechą bądź wychowanką przedszkolnym zasypianie. Historie krótkie, proste, zabawne, ozdobione piękną szatą graficzną.  Znajdziemy tu historię o wiewiórze, Panie Orzeszku, który nie chciał spać w nocy (i nie dawał spać innym),  o chłopcu Arturze, który bardzo bał się ciemności; o Kacperku, który wyruszył w magiczną podróż na swoim łóżku, podczas której przekonał się, że najpiękniejsze sny śnią się we własnym domu; o lalce Lili, która urządziła w nocy przyjęcie; o pluszaku Ludwika, który zniknął oraz o niezwykłym wieczorze, gdy rodzice dwójki dzieci byli zajęli gośćmi. Niby nic specjalnego, ale uwierzcie mi, te krótkie historyjki emanują ciepłem. Prócz tego na końcu każdej opowiastki znajduje się 6 porad związanych z opowieścią, np. gdy przeczytamy opowiadanie o chłopcu, który bał się nocy, na końcu znajdziemy sześć porad jak poradzić sobie ze strachem przed ciemnością.  


Za egzemplarze serdecznie dziękuję wydawnictwu Colorful Media! 

wtorek, 17 stycznia 2017

48. English matters (61, 62), + wydanie specjalne (20/2017), Deutsch aktuell (79, 80), ¿Español? Sí, gracias (37)

Macie przed sobą największą (jak dotąd) zbiorową recenzję, jaką napisałam i wstawiłam na bloga. Drodzy czytelnicy, czeka na Was recenzja sześciu wydań magazynu przeznaczone do nauki języków obcych, którego uwielbiam i serdecznie polecam wszystkim. Niestety, moja obecność w blogosferze nieco zmalała. Jest to spowodowane pracą, korepetycjami, które udzielam, studiami, zbliżającą się wielkim krokami sesją oraz faktem, iż jestem w trakcie trzeciego roku studiów - czyli do swoich obowiązków muszę dołożyć jeszcze pisanie pracy licencjackiej. Wciąż namiętnie czytam książki, ale w tym momencie stanowi to moją guilty pleasure, bo zamiast uczyć się, pisać pracę licencjacką i ogólnie starać się, by w moim życiu zapanował ład i porządek, to znowu uciekam do świata innej osoby (bądź osób). Tuż przed wigilią otrzymałam od wydawnictwa Colorful Media grubą paczkę, w której znalazłam aż sześć magazynów: 3 EM (w tym jedno wydanie specjalnie), 2 DA oraz jedno ESG. 

Rozpocznę od mojego ukochanego English matters, które pokazuję już którejś osobie w moim otoczeniu, gdy tylko ta wspomni, że chciałaby poprawić swój język angielski. 61. wydanie magazynu nosi tytuł 30 Grammar life-saving tricks i jak można się domyślić, głównie skupia się na gramatycznym aspekcie języka angielskiego. Gramatyka łatwa nie jest. Niezależnie, czy uczymy się polskiego, angielskiego, włoskiego, rosyjskiego, czy niemieckiego. To właśnie ona najczęściej sprawia uczniom największy problem, zabiera nocki i niestety, potrafi zniechęcić do dalszej nauki. Anna Buczko przygotowała obszerny artykuł zawierający trzydzieści naprawdę bardzo przydatnych trików, dzięki którym opanowanie gramatyki angielskiej nie będzie już stanowiła tak dużego problemu. Szkoda, że to wydanie nie pojawiło się na rynku kilka lat temu - zaoszczędziłaby mi wiele godzin zmagań! Tak czy siak, artykuł okazał być się bardzo przydatny również i dla mnie - osoby znającej bardzo dobrze język angielski. W This and That, które zawsze otwiera magazyn, znajdziemy trzy krótkie teksty, m.in. Poetry Named After a Town, czyli to, co toukie lubi najbardziej - artykuł dotyczący literatury, w tym przypadku limeryków - krótkich wierszyków najczęściej groteskowych bądź nonsensownych. W People and Life przyjrzymy się z bliska osobie Toma Hiddlestona, marvelowskiego Lokiego, aktora, który potrafi przybrać wiele twarzy oraz dwóm pisarkom: Catherine Reef (The Brontë Sisters) oraz... JoJo Moyes! - autorce słynnej powieści Zanim się pojawiłeś, która w zeszłym roku trafiła na ekrany kin. Teksty obfitują w ciekawe słownictwo, które warto sobie przybliżyć. Prócz tego dowiemy się, czym jest Fandom i poznamy idiomy odnoszące się do miłości. Zdecydowanie People and Life w tym wydaniu to moje love at first sight. Kolejna sekcja to Culture, która porusza tematy mody oraz jakości produktów, które oferują nam firmy produkujące ubrania. Conversation Matters pomoże nam odnaleźć się podczas zakupów. Dzięki dialogom przygotowanym przez Jonathana Sidora, zakupowy szał w sklepach anglojęzycznych nie jest już nam straszny! Language podpowie nam, jak nie mylić ze sobą Needn't have done z Didn't Need to, natomiast Travel przeniesie nas, m.in. do Oxfrodu i Cambidge, dwóch przepięknych angielskich miast, gdzie znajdują się najpopularniejsze uniwersytety na świecie. 



62. wydanie magazynu English matters nosi tytuł Big Ben, the Legendary Landmark. Tytułowy artykuł przedstawia nam historię najbardziej charakterystycznego zabytku Londynu, tak popularnego, że został nazwany aż dwa razy. Czy wiesz, jak brzmi prawdziwa nazwa Big Bena? A może chcesz się dowiedzieć znacznie więcej o tej ogromnej wieży zegarowej? Serdecznie zapraszam do przeczytania tekstu Davida Ingham. This and That przedstawia nam konotacje angielskie (bardzo przydatne dla mocno zaawansowanych), zabawne cytaty oraz króciutki teksty, m.in. o dziecku... trójki ludzi!  Sekcja People and Lifestyle w artykule Domestic Money Mergers prezentuje kilka ciekawych rozwiązań na temat podziału domowych wydatków, w sposób taki, by kwestie finansowe nie wpłynęły na jakość związku. Temat ważny i na czasie, bo niestety, wiele związków rozpada się właśnie przez problemy portfela. Poznamy tu również Patrica Bart-Williams, piosenkarza muzyki sweggae, oraz pasjonatkę języków - Susannę Zaraysky. EM polityki się nie boi, więc artykułem kończącym sekcję jest Divided Europe. Szczególnie przypadł mi do gustu artykuł w sekcji Converstation Matters - Phenomenal Phrasal Verbs - masa informacji! W Travel odwiedzimy Birmingham!


Lecimy dalej! Kolejne w kolekcje jest wydanie specjalne English matters: Focus On Speaking. Na wstępie muszę zaznaczyć, że to wydanie jest SUPER. Najbardziej moją uwagę w sekcji otwierającej przykuł tekst New Words in English - jak wiadomo, język jest żywy i bez przerwy pojawiają się w nim nowe słowa. Dzięki magazynowi możemy poznać te, które pojawiły się w języku angielskim (.mi.n. mankini, webisode, chick lit). Im dalej, tym lepiej. Twórcy magazynu prezentują nam ciekawe sposoby na to, jak pozbyć się polskiego akcentu z naszego angielskiego, czyli po prostu, jak brzmieć bardziej angielsko. Dowiadujemy się tego za pomocą ciekawego wywiadu z Kirstin Caspersen. Kolejny artykuł na medal to Breaking the Barriers. Nauka obcego języka to naprawdę trudna sprawa. Niektórzy mają do tego talent, inni nie. Ten artykuł jest zarówno dla jednej i dla drugiej grupy osób. Następnie: Pop Culture in English. Następny artykuł na czasie, bo czymże byśmy byli bez tej pop-kultury? Zakres słownictwa w tym artykule jest niesamowity, można się wiele nauczyć. Nie będę zdradzać Wam, co jest w całym wydaniu, ale wspomnę jeszcze o artykule na temat nauki idiomów (Mastering Idioms), który w moim przypadku się sprawdził. Owen Williams proponuje nam sposoby nauki tych specyficznych wyrażeń językowych i wiecie co? Na początku myślałam, że idiomy nie są dla mnie, ale teraz jest to niczym a piece of cake! Serdecznie polecam! Warto kupować wydania specjalne. 


Teraz zerknijmy na kolejną perełkę wydawnictwa Colorful Media: Deutsch aktuell. 79. wydanie nosi tytuł Bier - ein ganz besonderer Saft. Co na Was czeka? Przede wszystkim coś dla każdego książkoholika - obszerny artykuł na temat wschodzącej gwiazdy literatury światowej: Bernharda Aichner. Biografia tego człowieka jest naprawdę fascynująca. Tytułowy artykuł dotyczy piwa - tradycyjnego niemieckiego napoju. Prócz tego, DA ujawni nam głębsze znaczenie niemieckiej pieśni bożonarodzeniowej - O Tannenbaum. W sekcji dotyczącej podróży, przeniesiemy się do Regensburgu (Ratzybony) - Perły Dunaju. Przepiękne ilustracje i barwny tekst zachęcają do odwiedzenia tego cudownego miasta.


80. wydanie magazynu Deutsch aktuell jest pierwszym, które pojawiło się na rynku w 2017 roku. Możemy w nim znaleźć artykuł na temat Jette Joop, niemieckiej kreatorki mody i rzeczywistości. Choć pierwszy raz o niej słyszę, po przeczytaniu tekstu naprawdę ją polubiłam. Prócz tego, mamy tu interesujące recenzje filmu Frantz, książki Wintertod autorstwa Thomasa Nommensena oraz płyty Nikolasa Sturma. W kwestiach czysto językowych, poznamy zwroty, które pomogą Nam założyć konto w banku. Na czytelnika czeka również artykuł przybliżający nam kwestie niemieckich emerytów, karnawale w Kolonii. Dla ludzi lubiących aktywny styl życia: joga czy pilates? A dla tych, którzy lubią podróże - ferie w Niemczech! 




Co na nas czeka w ¿Español? Sí, gracias? Krótka recenzja płyty Pablo Lopeza, twórcy muzyki pop; komedii Relatos Salvajes oraz książki autorstwa Dolores Redondo Todo esto te dare. Następnie ciekawy (ale i trudny) tekst na temat Gibraltaru - brytyjskiego terytorium zamorskiego, które od północy graniczy z hiszpańską prowincją Kadykas. Colorful Media przygotowało dla czytelników również interesujący artykuł na temat świata poczty internetowej - mamy tutaj masę przydatnych zwrotów, które nieraz przydadzą się podczas tworzenia wiadomości. W sekcji Sociedad przeczytamy na temat tyranizowania - jak zapobiegać i działać. Moje serce zdobył artykuł dotyczący hiszpańskich parków narodowych. Piękne ilustracje. 






Za egzemplarze serdecznie dziękuję wydawnictwu Colorful Media!