Szablon stworzony przez Arianę dla Wioski Szablonów | Technologia Blogger | X X X

środa, 6 listopada 2019

262. Świątynia na bagnach, Michał Gołkowski

Książka z cyklu Siedmiokrąg Grzechu opowiadająca o losach Zahreda - boga, który za swe przewinienia wciąż odradza się na nowo - w różnych czasach, epokach, miejscach. Świątynia na bagnach to moje pierwsze spotkanie z piórem Michała Gałkowskiego. 

Michał Gołkowski to zodiakalnie, patologiczny Wodnik z roku Stanu Wojennego. Wbrew pozorom samotnik, mizantrop i introwertyk. Z wykształcenia lingwista, z zamiłowania historyk wojskowości, z zawodu na co dzień tłumacz kabinowy angielsko-polsko-rosyjski. Obecnie stalker. Czarnobylem zafascynowany, odkąd tylko dowiedział się, po co brał wiosną ’86 ten niedobry proszek w kapsułkach z opłatka. Swoje związki ze Wschodem i stosunek do słowiańskości określa jako typowy love-hate relationship. Od zawsze rozerwany pomiędzy Skansenem w Łowiczu a Muzeum Wojska Polskiego w Warszawie, osiadł w końcu pod lasem niedaleko Sochaczewa. *

Rzucony wyrokiem kapryśnych bogów poza granice znanego sobie świata, Zahred tkwi pośród trzęsawisk i moczarów. Nawet jego klątwa nie działa tu tak, jak powinna. Los splata ścieżki śmiertelnych tak, że odnajduje go tam – zawieszonego pomiędzy życiem a śmiercią– młody, niewinny chłopiec. Co może stać się z umysłem dziecka, widzącego na własne oczy, że nie wszystko na świecie poddane jest tym samym prawom? Co stanie się, kiedy zwyczaj zamieni się w obrządek, a nawyk stanie się świętym rytuałem? Poznaj opowieść o zaufaniu i zdradzie, miłości i nienawiści oraz o zaślepieniu przekonaniami. Opowieść o przelanej krwi, którą zmyć można tylko następną krwią. O bogu-człowieku, uwięzionym w pozłacanej klatce gmachu wzniesionego ku jego czci. Z mętnej, czarnej wody wyłania się świątynia na bagnach. **


Cykl Siedmiokrąg Grzechu całkiem często pojawia się w książkosferze. Choć z książkami spotkałam się niejednokrotnie, a pozytywne recenzje budziły we mnie ciekawość, to dopiero niedawno postanowiłam zapoznać się z piórem niejakiego Michała Gołkowskiego. Póki co, w skład jego cyklu wchodzą: Spiżowy Gniew, Bogowie Pustyni, Bramy ze Złota. To ostatnie z kolei składa się z kolejnych trzech książek: Świątynia na bagnach, Złote miasto, Zmierzch bogów. Egzemplarze wyróżniają się estetyką. Zwłaszcza złote, błyszczące grzbiety robią wrażenie - niestety moja kopia Świątyni na bagnach po dosyć intensywnej lekturze (600 stron) poprzecierała się na grzbiecie. Do lektury zabrałam się z ochotą, a pierwsze rozdziały przeczytałam w ekspresowym tempie. Do gustu przypadł mi warsztat autora - sposób, w jaki snuł opowieści z dawno zapomnianych czasów, gdy człowiekowi prędzej było do zwierzęcia niż istoty cywilizowanej. Czasów, gdy wszelakie zjawiska tłumaczono działaniem bogów i złych duchów, po pomoc zwracano się do matki natury, a zima często oznaczała śmierć. 

,,Zawsze lepiej umrzeć, patrząc wrogowi w twarz, niż ze strzałą w plecach''.

Gołkowski potrafi oderwać czytelnika od otaczającej go rzeczywistości głównie dzięki plastyczności pióra. Niestety w moim przypadku, to nie wystarcza, bym mogła lekturę nazwać udaną. Jak wcześniej zaznaczyłam, pierwsze rozdziały naprawdę mnie wciągnęły. Spodobał mi się klimat historii, a w związku z tym, że był to początek, przymknęłam oko na dynamikę akcji. No właśnie - dynamikę, które prawie nie było. O ile na początku mogą wybaczyć wolną akcję (bo każda historia musi się rozkręcić), to całej książki takiej nie zniosę. W przypadku Świątyni na bagnach, co prawda, tragedii nie było, ale... najlepiej również nie było. Historia toczyła się raczej w wolnym tempie ze sporadycznymi skokami akcji.

Świątynia na bagnach to książka, która spodobała mi się głównie ze względu na swą problematykę - narodziny religii, stopniowe powstawanie kultu, budowla pierwszej świątyni, która bardzo szybko z miejsca religijnego staje się ośrodkiem władzy. Zahred z bóstwa staje się więźniem swych wyznawców - narzędziem, które ma umożliwić im osiągnięcie tego, czego w danym momencie pożądają. 


Polski autor w intrygujący sposób kreuje postać jednego z głównych bohaterów Drusa, chłopca od którego wszystko się zaczęło. Poznajemy go jako młodzieńca o dobrym sercu, który z czasem pragnie coraz więcej i postanawia zdobyć to choćby szturmem. To bohater dynamiczny, który na przestrzeni fabuły diametralnie się zmienia. Kolejnymi kluczowymi bohaterami są Toli - wódz plemienia oraz Mira, jego córka. Mira to barbarzyńska superwoman buntująca się przeciwko roli kobiety zarówno w rodzinie, jak i społeczeństwie. Jest twarda, niezłomna, odważna i nieokrzesana. Rozdziały, w których autor skupiał się na jej osobie były dla mnie zdecydowanie najciekawsze. Z kolei te, w których Drus grał główne skrzypce, budziły we mnie niepokój. Szczerze mówiąc, ten mężczyzna mnie przeraża. 

Cóż, książka miała swoje lepsze i gorsze momenty. Sam koncept jest oryginalny, więc choć pierwsza część trylogii Bramy ze złota nie zrobiła na mnie piorunującego wrażenia, to kolejna może kompletnie mnie zaskoczyć. W tej kwestii Gołkowski ma pełne pole do popisu. 

* lubimy czytać
** materiały wydawcy

Za egzemplarz serdecznie dziękuję Wydawnictwu Fabryka Słów




komentarze

  1. Poczułam się zaintrygowana :D

    OdpowiedzUsuń
  2. Fajna oprawa, ale książka nie w moich klimatach.

    OdpowiedzUsuń
  3. „Obecnie stalker” - nie wiem, czy jest to coś, czym warto się pochwalić. Chyba że ma to inne znaczenie niż znam.

    OdpowiedzUsuń
  4. Książka mega. Okładka jeszcze bardziej :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Nie jestem pewna, czy to coś dla mnie, ale kiedyś może przeczytam 😊

    OdpowiedzUsuń
  6. Gołkowski jeszcze przede mną, ale chwilowo nie mam go w planach. ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. Nie znam tego autora, ale raczej chyba nie dla mnie ...

    OdpowiedzUsuń
  8. Kiedyś na pewno przeczytam, ale póki co nie jest to mój książkowy priorytet :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Boję się, że to nie dla mnie,ale coś mnie ciągnie... :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Chyba nie dla mnie, może kiedyś się przekonam do książek o podobnej tematyce. :-)

    OdpowiedzUsuń
  11. Uwielbiam wszystko co wymyśla Golkowski, więc i zapewne ta książka przypadłaby mi do gustu

    OdpowiedzUsuń
  12. To wydawnictwo ma w sobie coś takiego, że widząc kładkę od razu wiem, że to od nich ;) Spodobała mi się recenzja, może sięgnę po tę książkę jak skończę czytać obecną serię :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Akurat za takimi książkami nie przepadam. Choć jestem pewna, że mają spore grono fanów.

    OdpowiedzUsuń
  14. Ja sama ciągle nie wiem czy chce ją przeczytac

    OdpowiedzUsuń
  15. NIe przepadam za tym wydawnictwem, chociaż autora z chęcią bym przeeczytała.

    OdpowiedzUsuń
  16. Styl Gołkowskiego ie każdemu podchodzi, a ja go bardzo lubię. Tej książki jeszcze nie czytałam, dlatego z chęcią po nią sięgnę.

    OdpowiedzUsuń
  17. Nie słyszałam o tym pisarzu, dlatego po tak wyczerpującej recenzji sięgnę po jego serię, zaraz po Kaśce Bondzie.

    OdpowiedzUsuń
  18. Okładka strasznie fajnie zrobiona. Mroczna, intrygująca, z dobrymi detalami. Opis też całkiem ciekawie, więc to moja tematyka!

    OdpowiedzUsuń
  19. Bardzo rzadko sięgam po ten gatunek literacki, niemniej ta powieść ma w sobie coś, co mnie zainteresowało.

    OdpowiedzUsuń
  20. Mam na półce (w ogóle ta seria Fabryki Słów prezentuje się genialnie, a w jej skład wchodzi nie tylko Siedmioksiąg Grzechu) i czeka na lekturę. Co do prozy Gołkowskiego, to polecam Komornika, czyta się naprawdę szybko i dobrze (jak masz ochotę, to recenzowałam całą trylogię u siebie). ;)

    OdpowiedzUsuń
  21. Na półce ta seria wygląda bajecznie, jednak jakoś nie mogę się przekonać do przeczytania ;)

    OdpowiedzUsuń
  22. Rzeczywiście wydanie robi wrażenie, jednak sam temat przewodni książki nie za bardzo mnie do niej przyciąga a do tego ta statyczna akcja. Raczej po nią nie sięgnę.

    OdpowiedzUsuń