Szablon stworzony przez Arianę dla Wioski Szablonów | Technologia Blogger | X X X

środa, 19 kwietnia 2017

51. Hrabia Monte Christo (część I), Alexander Dumas

Przed chwilą zamknęłam pierwszy tom przygód Edmunda Dantesa, znanego jako Hrabia de Monte Christo. To obszerne tomisko zajęło mi sporo czasu, ale dało wiele emocji. Już od dawna zaczytuję się w klasyce, chętnie sięgam po kolejne książki z tego gatunku i coraz mocniej się w nim zakochuję. Hrabia Monte Christo to kolejny świetny dowód na to, jak piękna, mądra i wciągająca potrafi być klasyka. Po przeczytaniu 700-set stron opowiadających o losach Dantesa, wprost nie mogę doczekać się ich drugiej części, którą mam zamiar niedługo poznać. 

Alexander Dumas to kolejny kultowy twórca, który gości na moim blogu. Pisarz i dramaturg francuski; autor Trzech Muszkieterów, Królowej Margot, itd. Tworzył w latach 1825-1888. Jego ojciec był synem markiza de la Pailleterie i czarnej niewolnicy, Cessette Dumas. 

Historia zaczyna się czwartego lutego 1815 roku, gdy do portu w Marsylii wpływa trójmasztowiec "Faraon", pod dowództwem Edmunda Dantes - oficera marynarki. Los chciał, by w trakcie rejsu zmarł dowódca statku, po którym nasz bohater przejął obowiązki. Na Dantesa czeka wspaniałe życie: piękna narzeczona, świetlana kariera na statku, jednak kilka osób sprawia, iż życie to obraca się w koszmar, a to, co Edmund miał w zasięgu ręki, znika w przeciągu kilku minut. 

Nienawiść zaślepia, gniew ogłusza, a ten kto pragnie zaspokoić żądzę zemsty, może przypadkiem napić się goryczy.

Na początku skupię się na głównym bohaterze utworu Dumasa - Edmundzie Dantes. Dantes to człowiek szlachetny, uczciwy,  mądry i szanowany przez ludzi - przez swoją dobroć i pracowitość. Jest on przystojnym, dobrze zbudowanym młodym mężczyzną, na którego czeka świetlana przyszłość. Jego piękna narzeczona, Mercedes, jest w nim całkowicie zakochana; szef, Morell, szanuje i docenia go jako pracownika, a ojciec kocha nad życie. Młodzieniec otoczony jest przez ludzi, którzy życzą mu dobrze. Lecz w mroku skrywają się Ci, którzy mu zazdroszczą i złorzeczą. Niestety, w tym przypadku zło wygrywa.  Edmund Dantes przegrywa z zazdrością i nienawiścią, ląduje w ciemnościach lochu zamku If i tam też... umiera zagłodzony na śmierć. Umiera, bowiem w pewnym momencie, w głównym bohaterze Hrabiego Monte Christo następuje tak diametralna i absolutna zmiana, iż przestaje on być tą samą osobą. Czternaście lat spędzonych w lochu złamało tego człowieka. Dantes przegrał. W dalszej części utworu nie mamy już Edmunda Dantesa, lecz tytułowego Hrabiego de Monte Christo, który przyjął przydomek od wyspy, na której rozpoczęło się jego drugie życie. Tak jak wspominałam, początkowo poznajemy młodzieńca, który widzi świat i ludzi przez różowe okulary, w którego życiu wszystko dąży do lepszego. Gdy kontynuujemy czytanie, bohaterem jest człowiek wizualnie przypominający wampira,  pełen dystansu, trzymający emocje na wodzy. Ba, wydaje się on być wręcz wyzuty z emocji. Jego jedynym celem jest zemsta na ludziach, którzy pozbawili go wszystkiego, co kochał i cenił w swoim życiu. Monte Christo jest genialny w swoich czynach. Wszystko, co robi jest precyzyjnie zaplanowane. Tu nie ma miejsca na błędy i przypadki - wszystko jest częścią jego taktyki: każda rozmowa, czynność, gest, posunięcie.  

Wszechwiedzący narrator zdaje sobie sprawę z obecności czytelnika. Często kieruje do niego pytania, oznajmia mu, iż wie o jego istnieniu. Śledzi losy Hrabiego Monte Christo starannie. Mnogość bohaterów bywa przytłaczająca, lecz proszę się nie zrazić - autor skupia się na każdym bohaterze. Odkrywa przed nami ludzkie dusze i umysły. Choć przeczytałam wiele klasyków, nie potrafię swą świetnością przyrównać Hrabiego Monte Christo to żadnej. Nie ma tu monstrów z innego świata, wielkich rozlewów krwi, okropnych opisów, ale i tak ta książka jest przerażająca. Przeraża mnie jak realnie przedstawiona jest tu natura ludzka. Według Dumasa potworem jest człowiek. Bo to właśnie człowiek potrafi zniszczyć drugiego z zazdrości, zawiści i dla własnego zysku. Tak też się stało w tym przypadku. Edmund nie był niczemu winny. Ot, nieszczęśnik, któremu sprzyjał los. Miał mieć wspaniałe życie pełne miłości, samozadowolenia i szczęścia. W zamian wylądował na samym dnie; w lochu samotnego zamku na wyspie If. Aleksander Dumas odkrywa przed czytelnikiem zmierzch natury ludzkiej, przewrotność potrzeb, żądzę zemsty.  Jedno zdanie szczególnie utkwiło mi w pamięci: Edmund, który przed trzema miesiącami wzdychał tylko do wolności, dziś już nie zadowalał się nią, zaczął wzdychać do bogactwa.  

Hrabia Monte Christo to nie tylko tytułowy bohater, ale i szereg innych historii i bolączek. Tak różnych i kontrastujących. Dumasa charakteryzuje znajomość człowieka, specyficzny humor, umiejętność porwania czytelnika w zupełnie inny świat. Nie sądziłam, że tak książka aż tak przypadnie mi do gustu. Zdecydowanie jedna z najlepszych książek, jakie przeczytałam. Z czystym sercem polecam każdemu! Mogłabym tak pisać i pisać. Wracać do wielu wątków, które zapisały się w mojej pamięci, ale nie chcę Wam zdradzać szczegółów fabuły. Hrabia Monte Christo nie raz mnie zaskoczył, wzruszył, zmusił do refleksji, pochłonął w całości - pomimo notorycznego braku czasu, potrafiłam przeczytać nawet i do 200. stron dziennie. Teraz pozostało mi tylko dorwać się do drugiej części losów tytułowego Hrabiego Monte Christo i dowiedzieć się, jak potoczą się dalsze losy bohaterów powieści. 

Cudowna oprawa graficzna i tłumaczenie godne pochwały. Jak zwykle wydawnictwo MG wykonało kawał dobrej roboty. Po raz kolejny również i rozkochało mnie w swoich dziełach. Ta książka to kompletny obłęd - coś niesamowitego. Mamy tu wszystko: przygodę, miłość, przyjaźń, tragedię, zemstę.   

Za egzemplarz serdecznie dziękuję wydawnictwu MG! 

komentarze

  1. Sama zastanawiałam się, czy nie sięgnąc po klasykę i po tej recenzji chyba się skuszę. Jeżeli nie teraz, to za jakiś czas :) Zawsze mi się kojarzyła z nudą i absurdalną fabułą (wina szkoły) ale sądząc po tej książce i ona potrafi pozytywnie zaskoczyć
    Pozdrawiam
    biblioteka-feniksa.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  2. Zawsze chciałam przeczytać tę książkę. Historie znam tylko z filmowej odsłony i chyba najwyższy czas to zmienić.

    Pozdrawiam, a w wolnej chwili zapraszam do siebie zakladkadoksiazek.pl

    OdpowiedzUsuń
  3. Wydaje mi się, że warto dać szansę.. czasem fajnie przeczytać co odmiennego, z innego gatunku. Także będę miała na uwadze.
    Pozdrawiam, Skryta Książka

    OdpowiedzUsuń
  4. Zazwyczaj nie sięgam po klasykę, ale Twoja recenzja powoli zaczęła mnie przekonywać :)
    Pozdrawiam i zapraszam! ♥
    http://marianna-pisze.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  5. Jejku, ja ciągle sobie mówię 'weź przeczytać jakiś klasyk w końcu', ale nigdy mi to nie wychodzi... a lista jest coraz dłuższa! Hrabia Monte Christo znajduje się na niej :D Po Twojej recenzji jestem jeszcze bardziej ciekawa tej historii, bo właściwie wcześniej miałam mgliste pojęcie, o czym to jest... Dumas ogólnie mnie ciekawi, bo Trzech muszkieterów też bym z chęcią przeczytała :D Do tego przy czytaniu pewnie można trochę poznać historię, obyczaje, zachowanie ludzi w tamtych czasach, a dla mnie to bardzo fascynujące :D
    Kiedyś przeczytam :D

    OdpowiedzUsuń
  6. Na każdym kroku natykam się na pozytywną recenzję tej książki. Żałuję, że jeszcze nie zdążyłam jej przeczytać :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Najwyższy czas, żeby nadrobić ten klasyk :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Jak się okazuje - klasyka nie musi być nudna i przestarzała :)!

    OdpowiedzUsuń
  9. Często sięgam po klasykę literatury:) Miło wspominam tę powieść.

    OdpowiedzUsuń
  10. lubię klasykę, chociaż nie jest to najłatwiejsza lektura, wynagradza poświęcony jej czas. pozdrawiam :D

    OdpowiedzUsuń
  11. Akurat szukam czegoś dobrego z klasyków :D
    Zapisuję ten tytuł na listę!

    Obsession With Books

    OdpowiedzUsuń
  12. Nie czytałam jeszcze ale chyba najwyższa pora to zrobić :D

    Pozdrawiam Agaa
    http://ilovetravelingreadingbooksandfilms.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  13. Moja mama uwielbia Hrabiego Monte Christo i zawsze mi o tej książce mówi, że powinnam ją przeczytać. Chyba najwyższa pora to naprawdę nadrobić.

    Pozdrawiam serdecznie ;)

    OdpowiedzUsuń
  14. Oglądałam film i nie miałam zielonego pojęcia, że jest też książka. Muszę się koniecznie za nią zabrać! Zazwyczaj nie zaczytuję się w klasyce, oczywiście pomijając mojego kochanego Szekspira, ale chciałabym to zmienić i może warto zacząć od tej książki :) Poza tym podoba mi się ta okładka.
    Pozdrawiam, Paulina z Książkowego Zakątka

    OdpowiedzUsuń